Niezalogowany (Zaloguj si臋)
  • 艢led藕 wpisy na forum

    • Atom
Czas ucieka – wieczno艣膰 czeka

Vanilla 1.1.5a jest produktem Lussumo. Wi臋cej informacji: Dokumentacja, Forum.

Witaj Go艣ciu!
Czy masz ochot臋 wzi膮膰 udzia艂 w dyskusjach? Je偶eli masz ju偶 konto, zaloguj si臋.
Je偶eli nie masz konta, popro艣 o nie.
    •  
      CommentAuthorMaciek
    • CommentTimeMay 5th 2007
     # 1


    Amisze znad Wis艂y
    Jakub i Aneta Kowalscy

    Co ich w sobie zafascynowa艂o? S膮 zdziwieni pytaniem. Zakochanie? Raczej nie. - Patrzyli艣my, czy chcemy sp臋dzi膰 偶ycie razem. Uczucia s膮 p艂ynne i kruche

    Dzisiaj jest niedziela. Jakub Martin zgoli艂 w膮sy, ale brody ju偶 nie - troch臋 z szacunku do ojca i natury, troch臋 z lenistwa. Zamiast flanelowej koszuli i spodni na szelkach, za艂o偶y艂 garnitur. Anita Martin, jak zwykle w sp贸dnicy do ziemi, bo wed艂ug Pisma ubranie powinno zakrywa膰 cia艂o, a nie odkrywa膰. Na g艂owie chusta i siedmioro dzieci. W starym fordzie jest akurat dziewi臋膰 miejsc. Poprzedni samoch贸d Jakub malowa艂 na czarno, 偶eby nie by艂o wida膰 rdzy, ale ten jest w ca艂kiem dobrym stanie. Po drodze przystanek w Weso艂ej, gdzie litr paliwa jest ta艅szy o kilkana艣cie groszy. Dzieci czytaj膮, Anita przysypia.

    Wiara, czyli B贸g nie ma wnuczk贸w

    Martinowie je偶d偶膮 do zboru w Warszawie od dziesi臋ciu lat, wi臋c Jakub zna wszystkich, a wszyscy jego. Gdy podczas 艣piewania psalmu powstaje sp贸r o intonacj臋, obja艣nia znaczenie s艂贸w. Jest szanowany, mo偶e poprosi膰 pastora o g艂os podczas nabo偶e艅stwa. Nie robi tego za cz臋sto, bo ludzie trac膮 wtedy szacunek. Ostatnio m贸wi艂 w zborze przed rokiem. Ale dzisiaj to Jakuba poproszono o g艂os. Zaraz po psalmach wyszed艂 na 艣rodek z Pismem w sk贸rzanej oprawie. "M贸wimy o Bogu - Pan, ale co to znaczy? B贸g nie chce by膰 panem, nie potrzebuje s艂ug i najemnik贸w. On chce osobistej relacji ojca z synem. B贸g nie ma wnuczk贸w. Sam jestem ojcem i najbardziej lubi臋, gdy przychodz臋 po pracy do domu, a dzieci same zrobi艂y ju偶 obrz膮dek - z obowi膮zku wobec mnie. W przypadku Boga jest podobnie".

    Dzieci Martin贸w nie id膮 z innymi na szk贸艂k臋 niedzieln膮, przez ca艂e nabo偶e艅stwo s膮 przy rodzicach. Po modlitwie jest co艣 dla cia艂a: herbata i ciasto. Znajomi - Jakub i Anita trzymaj膮 si臋 tych, kt贸rzy 偶yj膮 dobrze - pytaj膮 o dzieci. A mo偶e przydadz膮 im si臋 kurtki, bo zosta艂y po zimie? Daj膮 drobne monety za sery, jajka i mleko, kt贸re Martinowie wystawili w sieni w wiklinowych koszach.

    Niedziela jest dla Martin贸w najwa偶niejsza, bo innych 艣wi膮t nie ma, ale - m贸wi Anita - codziennie staraj膮 si臋 艣wi臋cie 偶y膰.

    ***

    Jakub - najm艂odszy z siedmiu braci - dorasta艂 w艣r贸d amisz贸w i menonit贸w w Pensylwanii. Anita - dziesi膮ta z jedena艣ciorga rodze艅stwa - jest amiszk膮 z Indiany. Do Polski przyjechali w 1993 roku aby za艂o偶y膰 zb贸r. Razem z nimi by艂y dwie inne rodziny amisz贸w, kilku m艂odych m臋偶czyzn i ojciec Jakuba, kt贸ry mia艂 by膰 diakonem. Amisze osiedli pod Warszaw膮. Wynaj臋li star膮 szko艂臋 na zak艂ad stolarski. Za艂o偶yli nawet sp贸艂k臋, kt贸ra robi艂a meble, ale na wsi ludzie uwa偶ali to za zbytek. Dzie艂o ewangelizacji te偶 nie wychodzi艂o, bo nie znali j臋zyka ani kultury i zamkn臋li si臋 we w艂asnej spo艂eczno艣ci. Zniech臋ceni po trzech latach zacz臋li wyje偶d偶a膰. Martinowie te偶 chcieli, ale Anita by艂a w艂a艣nie w drugiej ci膮偶y. Tak zostali.

    Szukaj膮c dla siebie zboru, trafili do zielono艣wi膮tkowc贸w pod Hajn贸wk膮. Tam poczuli w艂a艣ciw膮 atmosfer臋. Spodoba艂o im si臋 nastawienie gospodarzy: nie znali si臋 przecie偶, a przyj臋to ich 艣niadaniem i obiadem; dzieci - wtedy jeszcze tylko Ruben i Josuha - dosta艂y truskawki. W trakcie nabo偶e艅stwa Jakub chcia艂 siedzie膰 gdzie艣 z ty艂u, ale zaprosili go do pierwszego rz臋du, jakby by艂 szanowanym go艣ciem - do dzisiaj nie mo偶e wyj艣膰 z podziwu. Chcieli nawet, 偶eby co艣 powiedzia艂, ale odpar艂, 偶e przyjecha艂 s艂ucha膰. Hajn贸wka jest daleko, Martinowie je偶d偶膮 tam dwa razy w roku.

    Bli偶ej maj膮 do Warszawy. To zb贸r Ko艣cio艂a Zielono艣wi膮tkowego. Lepszego nie znale藕li, cho膰 Jakub nie lubi instrument贸w muzycznych przy psalmach, bo to tylko ha艂as - zw艂aszcza gitara. Nie rozumie zmiany pastora, kt贸ra si臋 w艂a艣nie dokonuje. Dostrzega tak偶e inne sprawy pomijane nie艣wiadomie i 艣wiadomie - jak nieuznawanie pewnych fragment贸w Pisma, bo tak jest 艂atwiej. Jakub widzi tu, jak ludzie wprowadzaj膮 sw贸j porz膮dek w boskie sprawy. Diabe艂 te偶 robi swoje.

    ***

    Ich religia? Chrze艣cija艅stwo. Od艂am? 呕aden. Jakub m贸wi, 偶e najwa偶niejsze jest 偶ycie w Bogu, ale chce w tym 偶yciu zachowa膰 w艂asn膮 to偶samo艣膰. Boga trzeba pozna膰 na w艂asn膮 r臋k臋, nie przez ksi臋dza czy pastora.

    Jakub chce prowadzi膰 ludzi do Boga w艂asnym przyk艂adem. - To B贸g m贸wi, jak w艂a艣ciwie 偶y膰. Wi臋kszo艣膰 ludzi przyznaje mi racj臋: nie dlatego, 偶e jestem amiszem, ale dlatego, 偶e s艂u偶臋 Bogu - m贸wi. - W katolickim kraju nie powo艂am si臋 przecie偶 na tradycj臋 si臋gaj膮c膮 400 lat.

    Jakub zamiast m贸wi膰, stara si臋 偶y膰 we w艂a艣ciwy spos贸b. I tak w zborze cz臋sto pytaj膮 go o rady, w domu te偶 zdarzaj膮 si臋 niespodziewane wizyty. Niedawno stary i samotny cz艂owiek szuka艂 domu Martin贸w po okolicznych lasach. Chcia艂 porozmawia膰 - zosta艂 na kilka godzin. Mo偶e kiedy艣 Jakub stworzy grup臋, kt贸ra b臋dzie chcia艂a 偶y膰, jak on? Prosto, zwyczajnie. Z Bogiem.

    Ufa, 偶e je艣li jego wiara b臋dzie jasna, przyci膮gnie tak偶e dzieci. Najstarszy Ruben ma 11 lat i na razie nie pyta艂, czemu jest tak, a nie inaczej. - Staramy si臋 dzieciom pokaza膰, dlaczego tak 偶yjemy. Dzieci czuj膮 nastawienie rodzic贸w: gdy s膮 zadowoleni z 偶ycia, ich nauki s膮 wr臋cz wch艂aniane, a nie nauczane. Wtedy moi synowie b臋d膮 nosili brody. Ale nie musz膮 by膰 amiszami. Wa偶ne, 偶eby wszystkie dzieci 偶y艂y dla Boga - stwierdza.

    ***

    Do Jakuba mo偶na zadzwoni膰, bo ma telefon kom贸rkowy, nawet z darmowymi minutami. Je藕dzi samochodem, nie tylko w niedziel臋 do zboru. To go odr贸偶nia od ortodoksyjnych amisz贸w, ale im - wed艂ug Jakuba - tradycja pomiesza艂a si臋 z wiar膮. - Mo偶na wierzy膰 w tradycj臋, a nie w Boga. Telefon kom贸rkowy i samoch贸d u艂atwiaj膮 偶ycie w lesie za miastem, a najwi臋cej z艂a i tak przychodzi z serca cz艂owieka - opowiada.

    Nadzieja, czyli 偶ycie na ziemi

    Drogowskazu na Ci臋ciw臋 nie ma. Nieliczne domy rozrzucone s膮 po lesie jak grzyby. Amisze? Spotkana kobieta macha r臋k膮 - gdzie艣 tam jest ten brzydki dom z blachy.

    Od pocz膮tku byli obcy, bo wygl膮dali inaczej. Jakuba, kiedy艣 jeszcze w kapeluszu, brano za 呕yda. Anit臋 za zakonnic臋. Zastanawia艂a tylko rosn膮ca gromada dzieci. Jakub nie zawsze rozumia艂, co m贸wi膮 w sklepie, ale wystarczy艂o, 偶eby wyczu膰 dystans i niech臋膰. Kiedy艣 w autobusie komu艣 nie spodoba艂a si臋 wystrzy偶ona broda. W Stanis艂awowie na targu byd艂a us艂ysza艂 syk: "bin Laden". Jakub m贸wi, 偶e to ludzkie. Zreszt膮 podobnie by艂o we wsi. Amisze chodzili na 艣luby i pogrzeby, cho膰 nie przekraczali progu ko艣cio艂a. Gdy sami nie mieli jeszcze nic, kupowali od miejscowych indyki na 艢wi臋to Dzi臋kczynienia lub mleko na co dzie艅, prosili o podwiezienie w臋gla. S膮siedzi stosunek do Martin贸w zmienili dopiero, gdy Jakub zacz膮艂 u nich pracowa膰.

    Najlepszym przyjacielem rodziny zosta艂 s膮siad zza p艂otu. Jak Martin贸w nie ma, zapyta o co chodzi. Jak droga b艂otna, przejedzie na skr贸ty przez ich ziemi臋. Jakub m贸wi o nim ciep艂o, s膮siad o Jakubie te偶. S膮siad nale偶y do LPR i chce zorganizowa膰 nawet spotkanie z Jakubem, chocia偶 ten narzeka, 偶e interesuje ich tylko strona spo艂eczna, kt贸r膮 trudno od艂膮czy膰 od wiary. Zreszt膮 ca艂a polityka jest niechrze艣cija艅ska, bo polityk musi k艂ama膰; czy jest r贸偶nica mi臋dzy Tuskiem i Kaczy艅skim? Jakub nie g艂osuje, bo nie ma polskiego obywatelstwa, tylko kart臋 sta艂ego pobytu. M贸g艂by wybiera膰 so艂tysa, ale w Ci臋ciwie jest ten sam od 20 lat, wi臋c po co go zmienia膰.

    Martinowie nie maj膮 w domu telewizora, radia ani Internetu. Informacji o 艣wiecie dostarczaj膮 im przyjaciele. Ostatnio dzwonili z powodu tragedii w Pensylwanii, gdzie szaleniec zabi艂 dzieci w szkole amisz贸w - pytali, czy to by艂 kto艣 z rodziny. Jakub 艣wietnie si臋 orientuje w wielu kwestiach, doskonale zna histori臋 Polski. J臋zyk 膰wiczy艂 na Mickiewiczu i Sienkiewiczu. Podoba mu si臋 Prus, bo szybko rozwija akcj臋. Teraz czyta "Lorda Jima", ale - jak m贸wi - Conrad za du偶o pisze o smaku kawy, zamiast jej si臋 napi膰. Najcz臋艣ciej Jakub otwiera jednak Bibli臋.

    ***

    Dom wida膰 z daleka. Jakub obi艂 go blach膮 falist膮, wi臋c p艂onie w wiosennym s艂o艅cu. Przed domem le偶膮 w nie艂adzie zabawki i narz臋dzia, stary rower. Nieco porz膮dku wprowadz膮 niebawem grz膮dki ziemniak贸w, kapusty i fasoli. Martinowie zasadzili troch臋 burak贸w i marchewki, bo dobrze rosn膮. W szklarni s膮 ju偶 pomidory i og贸rki, a Anita znowu ma nadziej臋 na papryk臋: sadzonki na parapecie 艂api膮 s艂o艅ce, kt贸re zdo艂a przebi膰 si臋 przez drzewa. Zbiory wystarczaj膮 na w艂asne potrzeby, a czasem tak偶e na sprzeda偶. Jakub m贸wi, 偶e ziemia umo偶liwia tanie 偶ycie.

    Do tego krowa daje wi臋cej mleka, ni偶 mog膮 wypi膰 - tak powstaj膮 sery na niedziel臋. Martinowie sprzedaj膮 te偶 jajka, bo s膮 za drogie, 偶eby je je艣膰. W listopadzie s膮siad pom贸g艂 zabi膰 byka: w zamra偶alniku le偶y jeszcze kilkadziesi膮t kilogram贸w - drugie tyle kaczek, bo likwidowali hodowl臋. Z boku upchane bochenki, kt贸re dostali, bo zwykle Anita sama piecze chleb na patelni. Zreszt膮 zamra偶alnik te偶 dostali, podobnie lod贸wk臋 i komputer. G贸ry ubra艅 wznosz膮 si臋 na pi臋trze w domu. - Ludzie oddaj膮 dobre rzeczy, bo wysz艂y z mody. Mo偶na z tego 偶y膰, je艣li si臋 nie jest wybrednym - m贸wi Jakub.

    Czasem Jakub pracuje na budowie, zabiera wtedy syn贸w. Wychodzi z tego kilkaset z艂otych na wydatki. Najwi臋cej kosztuje samoch贸d, a trzeba jeszcze op艂aci膰 pr膮d. Raz w miesi膮cu zakupy w hipermarkecie: papier toaletowy, proszek do prania, cukier. M膮ka nie bia艂a, a razowa. Smalec zamiast oleju. Anita u艣miecha si臋, 偶e nawet urodzenie dziecka kosztuje, to wydatek pi臋ciu tysi臋cy z艂otych: za por贸d w szpitalu i op艂aty paszportowe w ambasadzie. Martinowie maj膮 siedmioro. - Nie rozumiem, jak mo偶na nie mie膰 dzieci albo tylko dwoje i nie chcie膰 wi臋cej - m贸wi Anita.

    ***

    Nigdy nie 偶a艂owali, 偶e zostali. Jakub i Anita m贸wi膮, 偶e decyzj臋 podj膮艂 wtedy B贸g i mieli obowi膮zek zosta膰. Mieli nadziej臋, 偶e wszystko si臋 uda.

    Ich rodzice wci膮偶 w to nie wierz膮. Cho膰 maj膮 im za z艂e wsp贸艂prac臋 z innymi zborami i odst臋pstwa od tradycyjnego sposobu ubierania, a osiem lat temu ojciec Jakuba wyrzuci艂 go z ameryka艅skiego zboru - dostrzegaj膮 dzisiaj u dzieci wierno艣膰 ich naukom. Rodzice Jakuba s膮 biedni, ale rodzice Anity maj膮 wielkie gospodarstwo - silosy, maszyny rolnicze, tysi膮ce indyk贸w. Ani jedni, ani drudzy nie posy艂aj膮 im pieni臋dzy, bo chc膮, 偶eby Martinowie wr贸cili. Maj膮 ju偶 obiecane pieni膮dze na podr贸偶 powrotn膮. To dzi臋ki nim cztery razy byli w Ameryce, bo dziadkowie chcieli zobaczy膰 wnuki. Po tygodniu pyta艂y, kiedy wr贸c膮 do siebie.

    Mi艂o艣膰, czyli ciasto z mlekiem

    Jakub najpierw pyta艂 o zgod臋 ojca Anity, potem przekaza艂 dla niej list. W li艣cie napisa艂, 偶e w przesz艂o艣ci mia艂 narzeczon膮, a w przysz艂o艣ci wybiera si臋 do Polski. Wyczuli w sobie to samo zdecydowanie. Po p贸艂 roku wzi臋li 艣lub. Jakub mia艂 wtedy 24 lata, Anita - 26. Sze艣膰 tygodni p贸藕niej przyjechali do Polski.

    Co ich w sobie zafascynowa艂o? S膮 zdziwieni pytaniem. Zakochanie? Raczej nie. - Patrzyli艣my, czy chcemy sp臋dzi膰 偶ycie razem. Uczucia s膮 p艂ynne i kruche. Szybko gasn膮 - wystarczy, 偶e przyjd膮 choroby. Ma艂偶e艅stwo nie mo偶e by膰 budowane tylko na uczuciach. To musi by膰 stabilny zwi膮zek na prostych zasadach. Ma艂偶e艅stwo z rozs膮dku, praktyczna sprawa - m贸wi Jakub. Dlatego zamiast kocha膰 woli s艂owo mi艂owa膰, bo oznacza, 偶e b臋dzie si臋 mi艂ym niezale偶nie do uczucia. A skoro Jakub jest m臋偶czyzn膮, a Anita kobiet膮 - pojawia si臋 tak偶e nami臋tno艣膰.

    Gdy rok temu Anita pojecha艂a na tydzie艅 do Ameryki na pogrzeb ojca, dzwonili kilka razy do siebie, cho膰 to kosztuje. Byli wtedy najd艂u偶ej bez siebie od czasu 艣lubu. - Nasza za偶y艂o艣膰 ro艣nie codziennie - m贸wi Anita. Jakub dodaje, 偶e wszystko staraj膮 si臋 robi膰 razem, bo tak trzeba.

    - Szcz臋艣cie to akceptacja tego, co jest - m贸wi Anita.

    ***

    呕ycie toczy si臋 w kuchni, st膮d ten rozgardiasz. Jak okiem si臋gn膮膰, ubrania, zabawki, ksi膮偶ki i papiery, g艂贸wnie na pod艂odze. Wi臋kszo艣膰 mebli Jakub zrobi艂 sam, w tym wielki st贸艂, na kt贸rym dzieci w zgie艂ku rozk艂adaj膮 w艂a艣nie talerze i sztu膰ce. Obiad. - Pom贸dlmy si臋 - m贸wi Jakub i dzieci milkn膮. Na stole misa z ziemniakami i garnuszki z mi臋snym sosem; do tego kapusta z cukrem. Jedz膮 w milczeniu. Na deser kawa z mlekiem od krowy. Dla dzieci samo mleko, w kt贸rym maczaj膮 kawa艂ki ciasta.

    Anita rozczesuje blond w艂osy Ilonie i Zofii, po czym wi膮偶e im warkoczyki. Potem jest strzy偶enie - najpierw Jakub strzy偶e syn贸w, potem Anita jego. Fryzury s膮 proste, wystarczy kilka ruch贸w maszynk膮. 呕aden z ch艂opc贸w nie patrzy p贸藕nej w lustro. Krzy艣 wci膮偶 chodzi po 艣ci臋tych w艂osach, roznosz膮c je po pod艂odze. Anita upomina go, ale w ko艅cu podnosi za r臋k臋 i sadza na drewnianym zydelku. Ma siedzie膰, dop贸ki nie sko艅czy si臋 strzy偶enie. U Martin贸w istnieje porz膮dek domowy, do kt贸rego dzieci musz膮 si臋 dopasowa膰. Przy jednym mo偶na zrobi膰 wyj膮tek, ale nie przy siedmiorgu. Przede wszystkim nie wolno k艂ama膰, to fundament. Nie wolno bi膰 i kra艣膰. Wsp贸lne posi艂ki s膮 o sta艂ych porach, wtedy wszyscy s膮 jeszcze bardziej razem.

    Jakub chcia艂by wychowywa膰 nawet ostrzej: za grzech ukara膰 raz, a dobrze, ale by膰 bardziej wyrozumia艂ym w przypadku mniejszych wyst臋pk贸w. Anita stara si臋 gani膰 za wszystkie: spojrzeniem, g艂osem (m贸wi wtedy bardzo szybko po angielsku) albo klapsem. To ona potem przez ca艂e dnie czuwa nad dzie膰mi. Gdy bawi膮 si臋 na podw贸rku, wcale nie siedzi w oknie. Widzi wszystko, nawet stoj膮c przy kuchni. W kuchni wisi te偶 tablica, przy kt贸rej zwykle odbywa si臋 nauka (angielski, matematyka i troch臋 geografii - dzieci Martin贸w jako cudzoziemcy nie podlegaj膮 obowi膮zkowi szkolnemu). Ale sobotnie popo艂udnie mo偶na sp臋dzi膰 na zabawie.

    ***

    Z czasem zapada zmrok, czas obrz膮dku: Jakub doi krow臋, Ruben i Josuha dorzucaj膮 jej siana, Waldemar i Krzy艣 zaganiaj膮 kaczki do kom贸rki. Anita szykuje kolacj臋: ros贸艂 z chlebem. Potem Ilona i Zofia zmywaj膮 naczynia. Josuha trz臋sie s艂ojem z mlekiem, 偶eby ubi膰 mas艂o. Ruben wycina k贸艂ka z papieru, b臋dzie z tego jaka艣 gra. W tekturowym pudle kura z kurcz臋tami, kt贸re wyl臋g艂y si臋 rano - wszyscy zagl膮daj膮 z ciekawo艣ci. Jakub wyci膮ga stary magnetofon. Po chwili w powietrze unosz膮 si臋 psalmy amisz贸w 艣piewane, tak jak lubi, bez akompaniamentu. Zas艂uchany nawet nie czuje, jak najm艂odszy Stefan szarpie go za brod臋. Anita gotuje kakao.

    Rzeczpospolita
    •  
      CommentAuthorFilip
    • CommentTimeMay 6th 2007
     # 2
    Dzielni ludzie
    •  
      CommentAuthorSykreczka
    • CommentTimeMay 8th 2007
     # 3
    Ja te偶 ich podziwiam. Ich 偶ycie jest pi臋knym 艣wiadectwem wiary i wzajemnej mi艂o艣ci.

    Ciesz臋 si臋, 偶e w Polsce im si臋 spodoba艂o.
    • CommentAuthorAgniesia
    • CommentTimeMay 10th 2007
     # 4
    Mam artyku艂 o nich z kolorowej prasy, kiedy mieli dopiero 3 czy 4 dzieci.

    M贸j m膮偶 zawsze m贸wi 偶artem 偶e chcia艂by by膰 amiszem. Podoba mu si臋 ich styl 偶ycia. Stwierdzi艂, 偶e zatrzyma si臋 na latach 90tych XX w:cool: nie chce nauczy膰 si臋 wysy艂a膰 smsy!
    • CommentAuthorVerra
    • CommentTimeMay 10th 2010
     # 5
    najbardziej szkoda dzieci, bo nie b臋d膮 si臋 uczy膰...wiadomo, 偶e Amisze nie kszta艂c膮 si臋... wi臋c w przysz艂o艣ci nie wiadomo czy te dzieci nie zasil膮 szeregi wiecznych bezrobotnych...to, 偶e maja zasady i wiar臋 to nie wszystko...
    jak mo偶na wychowywa膰 dzieci bez szko艂y, bez pr膮du, bez nowo艣ci technicznych...?Mamy XXI wiek, To jest jest i b臋dzie kalectwo spo艂eczne
    Najlepiej by艂o by, zeby wrocili do stan贸w
  1.  # 6
    Verra:najbardziej szkoda dzieci, bo nie b臋d膮 si臋 uczy膰...wiadomo, 偶e Amisze nie kszta艂c膮 si臋... wi臋c w przysz艂o艣ci nie wiadomo czy te dzieci nie zasil膮 szeregi wiecznych bezrobotnych...to, 偶e maja zasady i wiar臋 to nie wszystko...
    jak mo偶na wychowywa膰 dzieci bez szko艂y, bez pr膮du, bez nowo艣ci technicznych...?Mamy XXI wiek, To jest jest i b臋dzie kalectwo spo艂eczne
    Najlepiej by艂o by, zeby wrocili do stan贸w


    I to jest w艂a艣nie przyk艂ad nietolerancji!

    A w Stanach te偶 b臋d膮 tak 偶y膰, to jeszcze w miar臋 wolny kraj.
    • CommentAuthorMarsjanka
    • CommentTimeMay 10th 2010
     # 7
    Verra:najbardziej szkoda dzieci, bo nie b臋d膮 si臋 uczy膰...wiadomo, 偶e Amisze nie kszta艂c膮 si臋... wi臋c w przysz艂o艣ci nie wiadomo czy te dzieci nie zasil膮 szeregi wiecznych bezrobotnych...to, 偶e maja zasady i wiar臋 to nie wszystko...
    jak mo偶na wychowywa膰 dzieci bez szko艂y, bez pr膮du, bez nowo艣ci technicznych...?Mamy XXI wiek, To jest jest i b臋dzie kalectwo spo艂eczne
    Najlepiej by艂o by, zeby wrocili do stan贸w


    proponuj臋 czytanie ze zrozumieniem

    maj膮 pr膮d, zamra偶ark臋, komputer, kom贸rk臋 itp.
    nauczanie domowe mo偶e by膰 lepsze ni偶 to co serwuje si臋 naszym dzieciom w szko艂ach
  2.  # 8
    A nawet jakby nie mieli pr膮du, to co? Szcz臋艣cia by im uby艂o?
    Dzi臋kuj臋 za ten wpis - ruda megi
    •  
      CommentAuthorMaciek
    • CommentTimeMay 10th 2010
     # 9
    W Polsce jest obowi膮zek edukacji.
    • CommentAuthorruda megi
    • CommentTimeMay 10th 2010 zmieniony
     # 10
    Ja proponuj臋, 偶eby kole偶anka Verra przesta艂a myli膰 amisz贸w z mormonami.
    Po za tym na wielu polskich wsiach ( na mojej te偶 ) czasem piorun walnie w transformator i pr膮du niet. I co wtedy odda膰 dzieci do adopcji miastowym ? Kto ma 偶ywy inwentarz to mu dzieci te偶 pomagaj膮 nie tylko zajmuj膮 si臋 psem i kotem ale zwierz臋tami gospodarskimi i drobiem. W ten spos贸b dzieciaki ucz膮 si臋 odpowiedzialno艣ci.
    Co do nauki. hmm pewnie nara偶臋 si臋 co niekt贸rym ale wydaje mi si臋, 偶e jaka szko艂a by nie by艂a , dzieciom i m艂odym ludziom nie nale偶y ogranicza膰 do niej dost臋pu.
  3.  # 11
    A nie edukuj膮 w domu?
    Z tego co czyta艂am to ci z Ameryki maj膮 swoje szko艂y. Oczywi艣cie prowadzone przez swoich i do pewnego wieku.
    •  
      CommentAuthorKlarcia
    • CommentTimeMay 11th 2010
     # 12
    Szcz臋艣cie to akceptacja tego, co jest

    Bez komentarza.
    •  
      CommentAuthorJagna
    • CommentTimeMay 11th 2010
     # 13
    •  
      CommentAuthorKlarcia
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 14
    Jagna:" Dlaczego firmy Amisz贸w nie upadaj膮? "
    http://biznes.onet.pl/dlaczego-firmy-amiszow-nie-upadaja,18563,3220313,1,news-detal


    Tak - tyle, i偶 nale偶y wzi膮膰 pod uwag臋, 偶e ma to miejsce w USA, gdzie s膮 jeszcze Stany ciesz膮ce si臋 wzgl臋dn膮 wolno艣ci膮 gospodarcz膮.
    W Europie by to nie przesz艂o.
    Przede wszystkim, w Niemczech przyj臋cie pomocy s膮siad贸w przy budowie czegokolwiek - pomijaj膮c konieczno艣膰 pozyskania zgody na budow臋, zebrania przy tym mn贸stwa "kwit贸w" - jest niezwykle ryzykowne. Bowiem w razie jakiegokolwiek wypadku, inicjuj膮cy budow臋 mia艂by niesamowite problemy.
    Podobnie te偶 zatrudnienie dziecka do pomocy w gospodarstwie grozi tym, 偶e stosowny urz膮d by je rodzicom odebra艂.

    Nie przecz臋 prawo艣ci i pracowito艣ci amisz贸w, ale w Niemczech "u偶yli by jak w studni".
    Mieszkaj膮cy w Polsce nawet nie maj膮 poj臋cia o zachodniej biurokracji.
    Np. nie mo偶na sobie nawet w piwnicy w艂asnego domku zrobi膰 pokoiku treningowego - trzeba najpierw mie膰 stosowne zezwolenie, a p贸藕niej zleci膰 to odpowiedniej firmie.
    Teoretycznie, nie wolno samemu grzeba膰 przy instalacji wodnej, itp.
    Oczywi艣cie wielu z nas te przepisy nagminnie 艂amie, ale w ten spos贸b post臋puje wbrew prawu, amisze by tego nie zrobili.
    • CommentAuthorIrkub
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 15
    Nijak nie rozumiem tych 5 ty艣 za por贸d,naprawd臋 prze艂o偶y mi to kto艣? Op艂aty paszportowe ok rozumiem . Sympatyczna rodzinka :-) kiedy艣 ich widzia艂am w TV.
    • CommentAuthorIrkub
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 16
    Myron Miller "Prowadz臋 sw贸j biznes zgodnie z planem i wskaz贸wkami Pana Boga" no tak"Je艣li B贸g z nami,kt贸偶 przeciw nam?" przypomnia艂o mi si臋 :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorelmo
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 17
    G艂owa tej rodziny traci przy bli偶szym poznaniu:confused:
    •  
      CommentAuthorSpioch
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 18
    czyli ... ???
    •  
      CommentAuthorelmo
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 19
    M膮偶 go pozna艂 w ramach swojej pracy i wcale nie jest taki milusi.
  4.  # 20
    Irkub:Nijak nie rozumiem tych 5 ty艣 za por贸d,naprawd臋 prze艂o偶y mi to kto艣?

    Nie maj膮 ubezpieczenia zdrowotnego, taki jest koszt porodu w szpitalu, i to wcale jeszcze nie jest tak drogo. Swoj膮 drog膮 po艂o偶ne za por贸d w domu w domu bior膮 2500, wi臋c wychodzi troch臋 taniej...
    •  
      CommentAuthorAneta
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 21
    W Polsce nawet bez ubezpieczenia por贸d i opieka oko艂oporodowa jest za darmo. Nie wiem tylko czy to dotyczy te偶 obcokrajowc贸w
  5.  # 22
    Nie dotyczy.
    •  
      CommentAuthorAga
    • CommentTimeMay 12th 2010
     # 23
    Klarcia, gdzies Ty to wyczytala... :bu:
    • CommentAuthorruda megi
    • CommentTimeMay 13th 2010
     # 24
    Aneta:W Polsce nawet bez ubezpieczenia por贸d i opieka oko艂oporodowa jest za darmo. Nie wiem tylko czy to dotyczy te偶 obcokrajowc贸w

    Jak to ?
    Zawsze mi sprawdzali piecz膮tk臋 w legitymacji.
    Drugie dziecko rodzi艂am jako bezrobotna ale wyrejestrowana wi臋c m膮偶 musia艂 zg艂osi膰 mnie do swojego ubezpieczenia i u niego w pracy ( wtedy by艂 informatykiem w banku ) zrobi艂a si臋 niez艂a rozpierducha.
    W wi臋kszo艣ci by艂am akurat gdzie艣 zatrudniona ale przy pierwszym dziecku kadry by艂y a偶 w Warszawie nie zd膮偶yli mi dos艂a膰 podbitej ksi膮偶eczki i ordynator zrobi艂 afer艂 na ca艂y oddzia艂, 偶e przyjmuj膮c mnie lekarz nie kaza艂 0podpisa膰 mi o艣wiadczenia, ze bior臋 na siebie koszty porodu czyli cesarka- 5 ty艣. Zanim mnie wypisali jakim艣 cudem ta ksi膮偶eczka z piecz膮tk膮 dotar艂a, bo chyba bym ju偶 siedzia艂a za kratami albo ukrywa艂a si臋 przed komornikiem.
    •  
      CommentAuthorKatarzyna
    • CommentTimeMay 13th 2010
     # 25
    @ruda megi: na 100% w Polsce kobiety w ci膮偶y i dzieci do lat 18 lub je艣li si臋 ucz膮 to do 25 maj膮 w polsce zagwarantowan膮 darmow膮 opiek臋 zdrowotn膮 (dotyczy to obywateli polskich), nawet je艣li nikt za nich nie p艂aci ubezpieczenia. Inna sprawa, 偶e nagminnie (BEZPRAWNIE!) r贸偶ne instytucie "zdrowotne" wymagaj膮 za艣wiadczenia o ubezpieczeniu zar贸wno od ci臋偶arnych, jak i od dzieci, czy student贸w :-(
    •  
      CommentAuthorSylwunia
    • CommentTimeMay 13th 2010
     # 26
    zgadzam si臋 i z Katarzyn膮 w sprawie prawa :) i z Rud膮 Megi w sprawie praktyk szpitalnych :)
    • CommentAuthorruda megi
    • CommentTimeMay 13th 2010
     # 27
    No mo偶e czasy si臋 zmieni艂y. Syna rodzi艂am w 99 ub. wieku.
    •  
      CommentAuthorSylwunia
    • CommentTimeMay 13th 2010
     # 28
    czasy si臋 nie zmieni艂y . ja ostanie dziecko rodzi艂am w zesz艂ym roku. i by艂o tak samo jak cztery czy siedem lat temu
    •  
      CommentAuthorKerima
    • CommentTimeMay 13th 2010
     # 29
    Mi listonosz przyni贸s艂 ksi膮偶eczk臋 w 艣rodku porodu (mieli艣my urodzi膰 w domu). Musia艂am si臋 podpisa膰 mi臋dzy skurczami. Teoretycznie szpitalowi wiedza o tym, czy rodz膮ca pacjentka jest ubezpieczona czy nie, potrzebna jest tylko do tego, 偶eby by艂o im 艂atwiej si臋 rozliczy膰 z nfz.
    •  
      CommentAuthorAneta
    • CommentTimeMay 13th 2010
     # 30
    Szpitale sprawdzaj膮, ale jak nie ma ubezpieczenia, to musz膮 przyja膰 por贸d i zostawi膰 w szpitalu. Poprostu bez ubezpieczenia maj膮 wi臋cej formalno艣ci. Na 100% por贸d za darmo, przerabial艣my to kilka razy jak jeszcze pracowa艂am w stowarzyszeniu