Niezalogowany (Zaloguj się)
  • Śledź wpisy na forum

    • Atom
Czas ucieka – wieczność czeka

Vanilla 1.1.5a jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

Witaj Gościu!
Czy masz ochotę wziąć udział w dyskusjach? Jeżeli masz już konto, zaloguj się.
Jeżeli nie masz konta, poproś o nie.
    •  
      CommentAuthorbelfer
    • CommentTimeJul 28th 2010
     # 61
    Irkub:
    Religia ze szkol już dawno powinna zniknąć, jestem dzieckiem obu metod,tzn. pamiętam religię w salkach prowadzoną na zmianę przez księdza i zakonnice i znam też religię w szkole. Moim zdaniem religia w szkole jest bez sensu, a tak na religię chodziliby tylko ci którym na tym zależy.Teraz na lekcje religii chodzi zazwyczaj (czyli nie zawsze) cała klasa niezależnie od tego czy tak naprawdę idą z przekonania czy dlatego że będą mieli nieobecność na lekcji.Kilku takich potrafi nieźle przez tą godzinę lekcyjną namieszać i nie przypomina to w niczym zdobywaniu wiedzy o Bogu.


    Generalnie gadasz bzdury jak Gazeta Wyborcza.
    Powiem krótko.
    Religia jest nieobowiązkowa. W każdej chwili można się z niej wypisać, to kwestia jednego podpisu (nie ma za to żadnych szykan). I ludzie to robią. Może w małych wiejskich szkołach chodzi 100 procent ale w większości szkół które znam powyżej podstawówki wypisanie się z religii dla nikogo problemu nie stanowi.

    Inna sprawa to fakt że usuwając religię ze szkół zabieramy ludziom szansę. Nie chodzi mi o tych którzy są pobożni i zdeklarowani (może 25 procent). Chodzi o wszystkich innych. Na moje zajęcia chodzą bardzo różni ludzie (bywają chrześcijanie innych denominacji, bywają buddyści i bywa cała masa mniej lub bardziej pogubionych poszukujących). Często pierwszy raz przychodzą przez przypadek a potem zostają na dłużej. I to co później się dzieje jest pożyteczne i dla nich i często również dla tych którzy chodzili od zawsze. Dla ludzi niewierzących nic nie jest oczywiste więc często stawiają pytania na które nie wpadli by ci "wierzący".

    Wyrzucając religię z powrotem do salek likwidujemy taką możliwość. Młodzież jest dziś często zbyt leniwa żeby szukać czegoś sama z siebie. Tok myślenia jest taki. Jest ksiądz/katecheta pod ręką? Zobaczymy co ma do powiedzenia. Do kościoła nam nie po drodze.

    Być może to co myślisz jest spowodowane kiepskimi doświadczeniami ze szkolnymi katechetami ale to że bywają kiepscy nauczyciele nie jest chyba powodem żeby rezygnować z nauczania przedmiotu. Ja na przykład miałem bardzo kiepskich nauczycieli geografii (w liceum co roku innego) ale nie słyszałem żeby ktoś mówił żeby tę geografię ze szkoły wyrzucić.

    I mam pytanie do Odrobinki. Gdzie ci nauczyciele dostali podwyżkę?
    Bo ja robię na półtora etatu i właśnie z racji faktu że zjedliśmy już wszystkie odłożone pieniądze moja żona musi wrócić do pracy bo z mojej pensji nie możemy się utrzymać...
    •  
      CommentAuthorRosea
    • CommentTimeJul 28th 2010
     # 62
    Nie, no coś Ty... fajnie będzie, żona wyżyje się zawodowo ekhhhem, ekhhhhem, a na - jak to było?- mercedesa, Kanary i luksusową willę (zamiast dzieci oczywiście) trzeba mieć :confused:
    @Irkub - ale zdajesz sobie sprawę, że czasem to ci, co tak strasznie "mieszają" na lekcjach religii w szkole potem wychodzą "na ludzi"? Czego, z przykrością stwierdzam, nie da się powiedzieć o byłych oazowiczach że tak już z własnego podwórka podam przykład. Poza tym to gadanie w stylu "katolik, ale...": katolik ale w domu, krzyż ale tylko w kościele, wiara ale tylko prywatnie, religia ale tylko "w salce".
    A dla kompletnie niezainteresowanych jest etyka.
    Dobra, spadam do mojego męża-krezusa:wink:
    Dziękuję za ten wpis - Bogna, Agnieszka Barbara
    • CommentAuthorIrkub
    • CommentTimeJul 28th 2010
     # 63
    Można pod warunkiem że nie jest się niepełnoletnim uczniem szkoły podstawowej, przynajmniej u mnie nie pozwalano na nieobecność jeżeli rodzić nie zapewnił jakiegoś zajęcia czy opiekuna bo szkoła nie chciała wziąć odpowiedzialności za ucznia w godzinach szkolnych, zaznaczam że lekcja religii nie była pierwszą ani ostatnią. Gazeta Wyborcza jest jednak zbyt droga by mogła być moim przewodnikiem o poglądach w niej prezentowanych nie wspominając. Zajęć z etyki nie było !
    Co do reszty się zgadzam.
  1.  # 64
    @prayboy nie jestem zwolenniczką wolnego wyboru co do celibatu. Wykazuję tylko że sposób argumentacji jest nie za dobry i dość łatwy do obalenia.
    Znam księży którzy mają swój zawód tak samo jak przywołany pop dentysta. Są teologami, muzykami, pisarzami, malarzami... czyli uprawiają wolne zawody. Skoro my żyjemy z pensji średnio 3000 na rodzinę to księżom też by się udało. Sprawy logistyczne są bardzo proste do rozwiązania.

    @belfer nie wiem nic więcej o podwyżkach tylko tyle co mówiła moja mama. Że nauczyciele dostali podwyżki i że nauczyciel dyplomowany w tej chwili dostaje ok 3000 zł.

    Co do religii w szkołach to błąd wg mnie leży jedynie w tym że osłabiono autorytet księdza. W tej chwili ksiądz spadł do roli zwykłego nauczyciela. Mnie się podobała religia w salkach katechetycznych. Miałam ją i w nich i w szkole i zdecydowanie więcej wyniosłam z salki niż ze szkoły. Mnie się nie bardzo podoba że religia spadła do rangi przedmiotu szkolnego.
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 65
    sprawy logistyczne łatwe do rozwiązania???
    rozwieźć dzieci do szkoły/przedszkola i zdąźyć odprawić mszę poranną?
    Potem wyspowiadać, jechać do chorego w miedzyczasie dziedko ma gorączkę w przedszkolu, powiedzieć spowiadającemu się, sory muszę lecieć po dzieciaka bo mi się rochorował
    wogóle nie ma co porównywać naszych zawodów z tym co robi ksiądz.

    PS. i jeszcze zakupy w supermarkecie zrobić , iść z dziećmi do kina, pobawić się, jechać na wakacje ze SWOJĄ rodziną zamiast z ministrantami

    Wybacz ale to wszystko są absurdy

    :bigsmile:
    Dziękuję za ten wpis - Bogna, Monia6
  2.  # 66
    E tam absurdy. To kwestia wyboru czy chcesz być żoną księdza czy nie. Tak samo jest zostać żoną żołnierza albo marynarza. Służba jest służbą. A rodzina rodziną. Słusznie argumentował Św Paweł że jak ktoś nie potrafi zadbać o rodzinę to jak moze zadbać o Kościół Boży.
    Znam księzy którzy nie mieszkają w parafii tylko wynajmują mieszkanie gdzie indziej.
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 67
    Słusznie argumentował Św Paweł że jak ktoś nie potrafi zadbać o rodzinę to jak moze zadbać o Kościół Boży.
    ----------------
    ciekawa interpretacja, ale podaję inną tegoż samego św. Pawła
    Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. 33 Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. 34 I doznaje rozterki.:bigsmile:
    Dziękuję za ten wpis - _Joanna _
    •  
      CommentAuthorbelfer
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 68
    Irkub:Można pod warunkiem że nie jest się niepełnoletnim uczniem szkoły podstawowej, przynajmniej u mnie nie pozwalano na nieobecność jeżeli rodzić nie zapewnił jakiegoś zajęcia czy opiekuna bo szkoła nie chciała wziąć odpowiedzialności za ucznia w godzinach szkolnych.

    Szkoła ma psi obowiązek zapewnić opiekę dziecku które nie chodzi na religię.
    To nie jest łaska ze strony szkoły tylko jej obowiązek.
    Takie są przepisy i jeśli ktoś mówił inaczej to wciskał ci kit.
    Taka opieka nie jest specjalnie trudna do zorganizowania to może być świetlica, albo biblioteka. Jak szkoła się stawia to się idzie do kuratorium i tyle.

    Co do zajęć z etyki to za dwa trzy lata one będą już standardem. Gminy (podkreślam gminy, nie kościół bo biskupi od dawna są za) bronią się rękami i nogami przed ich wprowadzeniem bo to oznacza dodatkowe pieniądze do płacenia a tego to oni nie chcą.

    Osobiście jestem fanem etyki, ale nie wprowadzanej jako opcja tylko jako obowiązek. Układ powinien być taki. ALBO chodzisz na religię, ALBO na etykę. Trzeciej opcji brak.

    Odrobinka. Może i dyplomowani mają po 3 tysiące ale u nas (czyli na dole szkolnego łańcucha pokarmowego) to już tak rewelacyjnie nie jest. Tak samo można mówić o lekarzach. Zarabiają świetnie bo przecież mój znajomy (ordynator z 3 specjalizacjami) zarabia całkiem nieźle. Może i średnio to dostaliśmy niezłe podwyżki ale gro tej średniej zjadają dyrektorzy i inna wierchuszka...
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 69
    Odrobinko - ze św. Pawłem trzeba ostrożnie. polecam "Dolinę nicości" Wildsteina tam nieco więcej o tym, twoja interpretacja niebezpiecznie zbliża się do interpretacji w duchu Krytyki Politycznej.
    • CommentAuthorParadidel
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 70
    @belfer

    cyt "Osobiście jestem fanem etyki, ale nie wprowadzanej jako opcja tylko jako obowiązek. Układ powinien być taki. ALBO chodzisz na religię, ALBO na etykę. Trzeciej opcji brak."

    A dlaczego wersja z opcjonalną etyką/religią jest taka zła?
  3.  # 71
    @belfer, trza szybko robić dyplomowanie:)

    @Prayboy dlatego też nie jestem za zniesieniem celibatu. Nasz Kościół jest zbyt liczny obecnie i nie da się pogodzić bycia księdzem z byciem mężem. Z Pawłem ostrożnie nie trzeba. Trzeba go w całości łyknąć a nie fragmentarycznie. Dla mnie kościół i jego hierarchia jest jak wojsko, więc porównanie zasadne: jak ktoś nie umie zadbać o rodzinę nie jest dobrym żołnierzem...
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 72
    co znaczy zbyt liczny?
    ale w istocie celibatu się zgadzamy - to teraz odnośnie religii:
    jeśli jet tak, jak pisze w pierwszych zdaniach człowiek z Krytyki Politycznej to chyba ostatnią rzeczą nad jaką powinniśmy tu dyskutować i ubolewać to religia w szkole:

    Gdula: Jak naprawić to, co napsuła religia w szkołach
    Maciej Gdula
    27.07.2010
    Wpływ decyzji o wprowadzeniu religii do szkół publicznych na kształt życia publicznego w Polsce w pełni można ocenić dopiero dzisiaj, czyli po dwudziestu latach. Obecność religii w szkołach przyczyniła się do wprowadzania coraz bardziej restrykcyjnego prawa zgodnego z nauczaniem kościoła. Odcisnęła piętno na polityce państwa w odniesieniu do zdrowia i rodziny. Wpłynęła na język, jakim mówi się o aborcji, in vitro czy seksualności. Rzecz nie w tym, że religia indoktrynuje uczniów i formatuje ich myśli według katolickich schematów. Chodzi o to, że obecność religii w szkołach publicznych de facto jako jedynego przedmiotu odnoszącego się do kwestii etycznych, duchowych i seksualnych przypieczętowała monopol kościoła katolickiego na zabieranie głosu w tych sprawach w sferze publicznej, ograniczając znaczenie demokratycznej debaty.

    W obecnych warunkach trudno liczyć na wyprowadzenie katechezy ze szkół. Na szczęście nie stoimy przed wyborem „wszystko albo nic”. Negatywny wpływ religii na wychowanie i debatę publiczną można ograniczać, wprowadzając do szkół przedmioty, które sprawią, że kwestie etyki, duchowości i cielesności będą rozważane z wielu perspektyw, wzbogacając zarówno wychowanie, jak i demokrację. Jedno trzeba powiedzieć na wstępie: jeśli mają one odegrać swoją rolę, muszą być obowiązkowe dla wszystkich, bo inaczej skończą jak zajęcia z etyki, obecne w szkołach przede wszystkim na papierze.

    W programie szkolnym od najmłodszych lat można wprowadzić zajęcia z filozofii. Uczniowie w demokratycznej szkole, która nie kształci tylko siły roboczej, ale przede wszystkim obywatelki i obywateli, powinni oprócz wiedzy nabywać też umiejętności krytycznego myślenia. Dobre zajęcia z historii filozofii, uwzględniające wielość szkół filozoficznych, fundamentalne spory filozoficzne i różnorodność tradycji, to świetna lekcja sceptycyzmu i podejrzliwości wobec rzeczy uznawanych za oczywiste. Co ważne, filozofia może uczyć nawyku uzasadniania swojego stanowiska i poszukiwania argumentów zamiast ogłaszania poglądów i deklarowania swoich racji. Gdy się z kimś się nie zgadzamy, musimy wiedzieć dlaczego. Ale nawet jeśli się z kimś zgadzamy, powinniśmy zdawać sobie sprawę z przesłanek, jakie wspólnie akceptujemy. Zajęcia z filozofii podnosiłyby jakość demokracji, ucząc podstaw obywatelskiej partycypacji, której sednem jest dyskusja, a nie samo wrzucanie głosów do urny.

    Innym przedmiotem, który powinien znaleźć się w programie nauczania, jest zdrowie. Na zajęciach o zdrowiu uczniowie zapoznawaliby się z szeroką wiedzą dotyczącą ciała, chorób i ich leczenia. Dowiadywaliby się o problemach międzyludzkich, jakie pojawiają się w związku z tymi kwestiami. Na zdrowiu można byłoby porozmawiać o ciele z nieco mniej abstrakcyjnej perspektywy niż na lekcjach biologii. O jego rozwoju, potrzebach (także seksualnych), dbaniu o nie i o starzeniu się. Uczniowie uczyliby się praktycznego stosowania współczesnej wiedzy medycznej w zakresie zapobiegania chorobom i podnoszenia jakości życia. Na lekcjach zdrowia mogliby się nauczyć, jak rozmawiać z lekarzem, by dostarczać mu adekwatnych informacji i dowiedzieć się, jakie prawa mają jako pacjenci i pacjentki. Na takich zajęciach byłoby miejsce, aby porozmawiać o AIDS, chorobach psychicznych i niepełnosprawności. Zdrowie pozwoliłoby mówić wreszcie bez uprzedzeń o ciele i o tym, jak łączy nas ono z innymi ludźmi.

    Zajęcia z religii nie dają rzetelnej wiedzy nawet o wyznaniu rzymskokatolickim, a przez swój monopol stępiają wrażliwość na wiedzę o innych religiach. Dlatego polskiej szkole potrzebne jest religioznawstwo. Pokazanie, że istnieje więcej niż jedna religia, która powinna być traktowana poważnie, jest powinnością demokratycznej szkoły. Uczniowie powinni znać tradycję wszystkich wielkich religii światowych i umieć swobodnie się między nimi poruszać. Zdobycie wiedzy na temat innych religii staje się w coraz większym stopniu koniecznością, bo Polacy stykają się z nimi emigrując z Polski, albo będą się stykać konfrontując się z ludźmi, którzy prawie na pewno przyjadą wkrótce do Polski na stałe ze wschodu i południa.

    Wprowadzenie filozofii, zdrowia lub religioznawstwa do szkół nie jest projektem konfrontacji z religią. Chodzi o to, żeby naprawić to, co religia napsuła, ustanawiając monopol na zabieranie głosu w sprawach moralności i ducha. Umieszczenie w programach szkolnych wielości głosów jest najprostszą metodą na ograniczenie efektu monologu, który psuje polską szkołę i polską demokrację. Pozostaje pytanie, który z tych przedmiotów najlepiej wybrać. Ja najchętniej wprowadziłbym wszystkie trzy. Dzięki temu na efekty nie trzeba byłoby czekać następne dwadzieścia lat.
    -------------------------
    Jedno trzeba powiedzieć na wstępie: jeśli mają one odegrać swoją rolę, muszą być obowiązkowe dla wszystkich, bo inaczej skończą jak zajęcia z etyki, obecne w szkołach przede wszystkim na papierze.

    mają być obowiązkowe.!
    religia nie jest obowiązkowa
    • CommentAuthorParadidel
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 73
    No przecież religia nie może być w żaden sposób obowiązkowa, a matematyka, geografia i filozofia teoretycznie mogą - to chyba oczywiste jest.

    Czy etyka powinna być obowiązkowa i od której klasy, to inna sprawa.
    •  
      CommentAuthorEwaGramp
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 74
    Taw:że celibat jest dobry bo tak mówi kościół powinnam uznać że inkwizycja jest cacy bo tak mówi kościół
    ------------------------------------
    właśnie.... a co ma wspolnego inkwizycja z celibatem?

    pytanie retoryczne


    Jedno i drugie to dzieło odstępców od nakazów Pisma Świętego = Słowa Bożego...

    Celibat?
    Według apostoła Pawła to zmuszanie do bezżenności (celibatu)
    — ‛zabranianie zawierania związków małżeńskich’ —
    miało być jednym ze znaków rozpoznawczych odstępstwa (1Tymoteusza 4:1, 3).
    Niektórzy apostołowie byli żonaci (Łukasza 4:38; 1Koryntian 9:5).

    Podając wymagania - stawiane nadzorcom i sługom pomocniczym zboru chrześcijańskiego - Paweł zaznaczył, że jeśli są żonaci, powinni mieć tylko jedną żonę: (1Tymoteusza 3:1, 2, 12; Tytusa 1:5, 6).
    •  
      CommentAuthorEwaGramp
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 75
    Irkub:No akurat problem pracy żony księdza to nie problem, w wielu rodzinach nie tylko wielodzietnych matka nie pracuje a ojciec musi ich utrzymać niejednokrotnia za taką samą pensję jak nauczycielska.
    Religia ze szkol już dawno powinna zniknąć, jestem dzieckiem obu metod,tzn. pamiętam religię w salkach prowadzoną na zmianę przez księdza i zakonnice i znam też religię w szkole. Moim zdaniem religia w szkole jest bez sensu, a tak na religię chodziliby tylko ci którym na tym zależy.Teraz na lekcje religii chodzi zazwyczaj (czyli nie zawsze) cała klasa niezależnie od tego czy tak naprawdę idą z przekonania czy dlatego że będą mieli nieobecność na lekcji.Kilku takich potrafi niezle przez tą godzinę lekcyjną namieszać i nie przypomina to w niczym zdobywaniu wiedzy o Bogu.


    Ależ Kościołowi Katolickiemu wcale nie zależy na wpajaniu "wiedzy o Bogu".
    Im chodzi o "rząd dusz"! A walka o religię KATOLICKĄ w szkołach - to walka o władzę i wpływy.
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 76
    to można prosić te adresy? widzę że nie bo ich po prostu nie ma
    Dziękuję za ten wpis - _Joanna _, Agnieszka63
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 77
    Ewo, nudzą mnie Twoje wpisy, coraz bardziej kłamliwe, oszczerzce i opluwające. Twoja obecność na tym forum nikogo nie buduje - i to wystarczający dowód na to, w jakim duchu przemawiasz.
    •  
      CommentAuthorGregorius
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 78
    Olesia: nic nowego, jak się przyjrzysz obrazkom publikowanym przez ŚJ to znajdziesz co najmniej parę symboli satanistycznych.
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 79
    Pewnie, że nic nowego. Miałam w najbliższej rodzinie wujka z tej sekty, zresztą bardzo lubianego przeze mnie i dobrego (naprawdę), więc znam sprawę niejako "od podszewki". Pod kątem wiary był nie do zniesienia.
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 80
    Ich pisemka kiedyś przyjmowałam, żeby komu innemu nie dali, aby potem skrzętnie wrzucić do pieca. Ostatnio zaprzestałam nawet tej praktyki, grzecznie odmawiam. I tyle. :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorMonia6
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 81
    EwaGramp:

    Ależ Kościołowi Katolickiemu wcale nie zależy na wpajaniu "wiedzy o Bogu".
    Im chodzi o "rząd dusz"! A walka o religię KATOLICKĄ w szkołach - to walka o władzę i wpływy.



    Oj Ewa.... dajże już spokój z tymi niesprawiedliwymi osądami i uogólnieniami
    •  
      CommentAuthorJoa
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 82
    Prayboy:

    Argumenty ekonomiczne, organizacyjne, logistyczne są mało przekonywające. Za utrzymaniem celibatu Kościół ma z pewnością mocniejsze. Wyliczał je zresztą w innym wątku Damian.

    Nie wiem, dlaczego drwisz z pensji nauczycieli. Jakaś część społeczeństwa się z takich i mniejszych (urzędnicy niższego szczebla, pielęgniarki, woźne) musi utrzymywać. Nie są to ludzie zamożni, oczywiście, ale drwiny z biedy są nie na miejscu na tym forum (mam nadzieję).
    Dziękuję za ten wpis - Odrobinka Leśna, Irkub
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 83
    Argumenty miały być łopatologiczne i ośmieszające zwolenników celibatu (nie ma ich tu na forum)

    Nie przypominam sobie abym drwił z pensji nauczyciela. Musiałaś opacznie zrozumieć.
    Pisałem o nauczycielach bo powiedziano że katecheta ksiądz się utrzyma z takiej pensji.
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 84
    Prayboy:No, jak się ma ksiądz utrzymać z pensji nauczyciela to powodzenia. .

    jeśli to miała być drwina to ja przepraszam
    Dziękuję za ten wpis - Joa
    •  
      CommentAuthorTaw
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 85
    bez przesady, dwa koła mają, a nie pracują 365 dni w roku
    Dziękuję za ten wpis - ana
    •  
      CommentAuthorKlarcia
    • CommentTimeJul 30th 2010 zmieniony
     # 86
    Irkub:Argumenty poproszę.


    Specjalnie kupiłam ten numer Newsweek 'a - lewacką propagandą na kilometr śmierdzi.
    Przede wszystkim - równie prawdopodobne jest to, że tylko Jan nie miał żony, jak, iż Jezusa żoną była Magdalena.
    Co prawda, jest napisane, że Jezus uzdrowił teściową Piotra, ale - znając kontekst tamtej epoki - należy przypuszczać, że Piotr był wdowcem, bo : "On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. "
    Gdyby żyła żona Szymona, to ona obsługiwała by gości, no - chyba, że przyjmiemy, iż Szymon był rozwodnikiem.

    Autorem artykułu jest socjolog religii, prof. Józef Baniak.
    I serwuje nam taki tekścik (dotyczy pasterzy protestanckich) - "Pastor, ksiądz, mając rodzinę, jest pracownikiem parafii, zboru, gminy. Wykonuje swoją pracę, jak każdy inny zawód."

    Nie wiem, jak to jest u protestantów (nie przyszło mi do głowy, żeby pastora zapytać), ale my wierzymy, iż kapłaństwo jest powołaniem, nie zawodem, jak każdy inny.

    Prawdą jest, iż dopiero po kilku wiekach uchwalono w Kościele celibat, bowiem doświadczenia pokazały, że wyświęcanie żonatych mężczyzn - nigdy nie było tak, aby ksiądz mógł się ożenić - jest prostą drogą do rozwalenia struktur Kościoła.
    Przy tym, należy zwrócić uwagę, iż ksiądz posługuje codziennie (nawet na Zachodzie), a nie wzorem protestanckiego pastora przeciętnie dwa razy w tygodniu.
    Jeśli kapłan chce całym sobą oddać sią Bogu i ludziom, na rodzinę po prostu by nie wydolił. a ten, który uwił sobie wygodne gniazdko na parafii (i tacy księża bywają), nie byłby wcale dobrym mężem i ojcem.
    Owszem, celibat jest trudem, ale wcale nie mniejszym jest zachowanie czystości w małżeństwie. Równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że mężczyzna powinien mieć prawo posiadania kilku żon, bo to diametralnie zmniejszyło by pokusy, którym ulega.
    Nasi mężowie są w takim samym stopniu narażeni na popełnienie grzechu na płaszczyźnie seksualności, jak księża.

    Zrobiłam sobie kiedyś "badanie socjologiczne" wśród osób domagających się zniesienia celibatu - co ciekawe, nie spotkałam żadnego zanurzonego w Chrystusie księdza, który chciałby mieć rodzinę - i co się okazało.
    Na moje, podstawowe przecież pytanie - a kto miałby utrzymać księdza z liczną gromadką dzieci? słyszałam:
    1. Przecież nie musi mieć gromadki, wystarczy mu jedno albo dwoje, może się "zabezpieczać",
    2. No i może przecież pójść do normalnej pracy.

    Czyli - mamy najlepszy dowód, że sieje się ideologię, której celem jest zniszczenie Kościoła. Tak się bowiem składa, że Kościół jest jedyną siłą stawiającą opór przeciw degradacji człowieczeństwa, w pełnym znaczeniu tego słowa.
    Wszystkie, Kościoły, zbory, gminy, które zrezygnowały z celibatu swoich pasterzy, albo się kończą, albo nie wydają z siebie słyszalnego głosu broniącego choćby tylko etycznych wartości.

    Celowo nie poruszyłam tu aspektu duchowego celibatu, bo wierzący interlokutorzy dobrze go znają, a do mniej wierzących nie trafi.
    Dziękuję za ten wpis - Prayboy, Bogna, Joa, DamianGS
    •  
      CommentAuthorKlarcia
    • CommentTimeJul 30th 2010
     # 87
    Fragmenty wypowiedzi Szymona Hołowni- nawiązuje do treści artykułu, w którym jest opowiedziana historia nieślubnego dziecka księdza, chłopca, który mógł by mieć identyczny życiorys (jeśli nie bardziej tragiczny), gdyby tatusiem był jakiś żonkiś.

    "Zwykle spora część odbiorców takich historii myśli, że może nie było by podobnych dramatów, gdyby księżom nie kazać podejmować tak "nieludzkiego" wyrzeczenia. Nie sądzę. Warto ocenić sytuację na trzeźwo. Zauważyć, że kłopotem, który zafundował ks.Bartłomiejowi * trudne relacje z tatą, nie był narzucony przez Kościół celibat, lecz fakt, że jego ojciec złamał publicznie dane słowo i żył inaczej, niż zobowiązał się żyć.
    (...) Wiarołomstwo mężczyzny, wejście kobiety w związek z mężczyzną, do którego nie miała prawa, skończyło się tym, że niewinny mały człowiek strasznie się w życiu nacierpiał.

    Dobrze też, by czytelnicy tej historii mieli jednak w pamięci, że nikt nikomu nie każe być katolickim księdzem. Odpowiedzialności za podjęte zobowiązania, podpisywane dokumenty oczekują od nas na co dzień państwo, banki, nasi pracodawcy - podobnie jest z księżmi, którzy po sześciu latach namysłu bez żadnego przymusu składają przyrzeczenie, że wytrwają w celibacie.
    (...) Nie jestem w stanie zrozumieć księdza mówiącego - jak w tekście - że "prawo naturalne przeciwstawia się boskiemu". Bo prawo naturalne to prawo boskie, wpisane w ten świat przy stworzeniu. Są jednak ludzie, którzy "dla Królestwa Niebieskiego" - by pokazać, że miłość, jaką kocha człowieka Bóg, ma wymiar ponadseksualny, "ponadzwiązkowy" decydują się na bezżeństwo.
    (...) Kapłaństwo to coś więcej niż zarządzanie parafią i prowadzenie ewidencji sakramentów.
    (...) wizja Kościoła, w którym człowieka i jego pragnienia traktuje się jako jedyny obraz i epifanię Boga - bo Bóg jest daleko, a my tu mamy swoje ludzkie sprawy - to dla mnie w czystej postaci deizm. Zaprzeczenie chrześcijaństwa".


    * - bohater opowiedzianej historii został księdzem.

    Riposta Hołowni bardzo celna - ja jestem zdania, iż dobrze, że chłopak ma możliwość publikować w tym tygodniku. Periodyk jest często czytany przez osoby myślące, może do nich dotrze Boże przesłanie.
    Media typu RM, ND są bardzo mało skuteczne, bo przekonanego przekonywać nie trzeba, a osoby zdystansowane do wiary i Kościoła zraża forma przekazu treści.
    Dziękuję za ten wpis - Prayboy, Iza a
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 30th 2010 zmieniony
     # 88
    Klarcia, podpisuję się obiema rękami pod tym co piszesz:bi:
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 30th 2010
     # 89
    mi tu, ale za Holownia nie przepadam...

    wiec rozkoszuje sie co srode R. Tekieli w GP:bigsmile:
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 30th 2010
     # 90
    to polecam cykl audycji Tekielego:
    bardzo ciekawe