Niezalogowany (Zaloguj się)
  • Śledź wpisy na forum

    • Atom
Czas ucieka – wieczność czeka

Vanilla 1.1.5a jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

Witaj Gościu!
Czy masz ochotę wziąć udział w dyskusjach? Jeżeli masz już konto, zaloguj się.
Jeżeli nie masz konta, poproś o nie.
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 1
    ... czy tylko ja na to cierpie?
    Dzieci biegaja po domu i wszystko rozwalaja, w kuchni wszystko fruwa :wink:, salatki czekaja na wsadzenie do sloikow, a dzemy na pasteryzacje...
    Nie mam sily ruszyc reka ani noga...
    Macie takie dni w tygodniu, czy tylko ja ?:en::en::en:
    Dziękuję za ten wpis - ruda megi
    • CommentAuthorMikuś
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 2
    Stara,ja też tak mam a nie jestem w ciąży(chyba)
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 3
    Współczuję... Znam ten stan od naprawdę bardzo dawna... Zaczęło sie właśnie pod koniec ostatniej ciąży z Zuzanką... Tylko z Bożą pomocą dzięki silnej woli nie poddaję się i dom jakoś funkcjonuje... Ale już nawet mój Mąż widzi, że słaba jestem jak... kot...
    Trzymaj się, ProMamo, Ty masz tym bardziej powody do zmęczenia. Na pewno po szczęśliwym rozwiązaniu dojdziesz do siebie i wszystko będzie jak w zegarku...!
    Tymczasem odpoczywaj, kiedy tylko możesz i nie przepracowywuj się. :bigsmile: Jak w tym roku zrobisz nieco mniej zapraw nic się nie stanie, a będziecie zdrowsi - i Ty i dzieciątko. :bigsmile: A bałagan w domu też jest do ogarnięcia w swoim czasie. W końcu są wakacje. :bigsmile:
    Pozdrawiam serdecznie.:smile:
    • CommentAuthorMikuś
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 4
    Słoiki,sałatki????? Jejku,ambitna jesteś! Do łóżka,odpoczywać!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Dziękuję za ten wpis - Monia6
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 5
    Jej dziekuje !!!!!!!!!! Juz myslalam ze burdello w domu tylko u nas :cry: i jestem calkowicie beznadziejna.
    Kuchnie posprzatalam i robie kawe... Padam na nos...

    Dzieki za Wasza niedoskonalosc... mi sie wciaz wydaje ze wszyscy tacy doskonali tylko ja ... srednio :wink:

    PS Mikus ja tak juz mam ... pieke, gotuje jak dla stada wojska.
    • CommentAuthorMikuś
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 6
    Własnie doczytałam w któryms wątku,że nie masz nawet trzydziestki. Znaczy sie MŁODA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Mikuś:Stara,ja też tak mam a nie jestem w ciąży(chyba)
    :wink:
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 7
    :wink: na usprawiedliwienie mam to, ze ciaza za ciaza bez pomocy mam/tesciowych/cioc/babc/nian/tesciow/dziadkow itd itd :wink:
    Dziękuję za ten wpis - Agnieszka82, Iza a
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 8
    Ooo... A to ciekawy wątek rozpoczęłaś. Chodzi o tę pomoc ze strony rodziny, może to już gdzieś tu było, nie wiem. My założyliśmy od początku, że ile dzieci nam Bóg da, tyloma zajmiemy się sami. Taka decyzja, taki wybór. To nasze dzieci i sami chcemy je wychowywać i opiekować się nimi. I dajemy radę. Nawet, gdy Mąż pracował ponad dwa lata w Anglii, radzilismy sobie sami - z piatką niedorosłych dzieci. i jestem z tego dumna...!
    Tak trzymać, ProMamo...! Jestem zbudowana...!:bigsmile:
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 9
    ProMama::wink: na usprawiedliwienie mam to, ze ciaza za ciaza bez pomocy mam/tesciowych/cioc/babc/nian/tesciow/dziadkow itd itd :wink:


    To nie usprawiedliwienie, to, moim zdaniem, powód do dumy...! :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorMonia6
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 10
    ProMama:... czy tylko ja na to cierpie?
    Dzieci biegaja po domu i wszystko rozwalaja, w kuchni wszystko fruwa :wink:, salatki czekaja na wsadzenie do sloikow, a dzemy na pasteryzacje...
    Nie mam sily ruszyc reka ani noga...
    Macie takie dni w tygodniu, czy tylko ja ?:en::en::en:


    Pocieszające, ze nie tylko ja tak mam :tongue:
  1.  # 11
    Olesia:
    ProMama::wink: na usprawiedliwienie mam to, ze ciaza za ciaza bez pomocy mam/tesciowych/cioc/babc/nian/tesciow/dziadkow itd itd :wink:


    To nie usprawiedliwienie, to, moim zdaniem, powód do dumy...! :bigsmile:

    Tak, tak, powód do dumy, no i oszczędzanie sobie nerwów :bigsmile:
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 12
    kup sobie kozę:wink:
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 13
    Generalnie slysze ze to zle, egoistyczne, glupie i nieodpowiedzialne.
    Pobierajac sie postanowilismy, zdecydowanie, ze wychowamy dzieci sami.
    Czasami jednak siada mi psycha, ze nie radze sobie tak super.
    Ze moje dzieci maja nas dla siebie, ze oddajemy sie im calkowicie, a one rycza, marudza, robia histerie o byle co...
    Nie wypychamy ich do dziadkow na kazdy weekend. Nie maja niani, chyba ze ktos z nimi zostanie "na chwile" - ale generalnie prawie na kazdym kroku slyszymy, ze powinnismy wynajac nianie!!! Ze jak to tak itd.
    I powiem, ze czasami mam watpliwosci. Jest mi zwyczajnie ciezko.
    Dziękuję za ten wpis - Agnieszka82
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 14
    Mosze przychodzi do rabina pomarudzić na warunki mieszkaniowe. Żona, dzieci, synowe, zięciowie, wnuki - hałas, ścisk, rwetes. Nie daje się wytrzymać. Na to mądry stary rabin mówi: Mosze, ty kup sobie kozę. Mosze zdziwiony ale przecież rabin mądry i słuchać go trzeba.

    Mosze kupuje kozę, po tygodniu przychodzi kompletnie załamany. Cóżeś mi doradził rebe, żona, dzieci, synowe, zięciowie, wnuki - hałas, ścisk, rwetes. A jeszcze koza beczy, śmierdzi, wszystko zżera, katastrofa, totalne pobojowisko.

    Rabin: Mosze, ty sprzedaj kozę. Mosze kozę sprzedaje, wraca rozanielony. W domu sielanka - cisza, spokój, mnóstwo miejsca, wszyscy szczęśliwi.
    Dziękuję za ten wpis - Agnieszka63
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 15
    Prayboy:kup sobie kozę:wink:


    mamy zamiar kupic, gdy bedziemy mieli dom :wink: i ges i kure i zolwia Teofila :wink:
    Dziękuję za ten wpis - Prayboy
    •  
      CommentAuthorPrayboy
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 16
    ja też chcę tak
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 17
    hmmm ale nie jestes moim mezem?
    Mial sie zalogowac :wink:

    Ale kawa mi dzis zdecydowanie nie wyszla bleeeee :hi:
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 18
    "Generalnie slysze ze to zle, egoistyczne, glupie i nieodpowiedzialne"

    @ProMamo: co jest złe, egoistyczne itd...? Że sami chcecie wychować swoje dzieci...? A kto inny ma do tego prawo...? I z kim będzie im lepiej, niż z Wami...??? Naprawdę sądzisz, że z babcią, wujkiem, kuzynką etc. byłoby im lepiej i mniej by płakały itp...? NIE!
    Jest ciężko, nie przeczę - ale wierz w siebie, wierz w Was...! Nawet, jeśli nie radzisz sobie najlepiej (ja też nie, nawet dobrze pewnie sobie nie radzę...), jesteś dla swoich dzieci NAJLEPSZA! Bez dwóch zdań.
    A tak na marginesie, czytam teraz "Kwiat pustyni" Waris Dirie - polecam z całego serca. Książka trudna (Somalia, tamtejsze obyczaje itd), ale w temacie rodziny, ubóstwa i miłości - warto przeczytać...
    Dziękuję za ten wpis - Agnieszka63
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 19
    ProMama:
    Prayboy:kup sobie kozę:wink:


    mamy zamiar kupic, gdy bedziemy mieli dom :wink: i ges i kure i zolwia Teofila :wink:



    Z całego serca życzę spełnienia tych marzeń. I - ja to wiem - uda się Wam...!
  2.  # 20
    ProMamo - ja mam tak samo!!! w tej ciąży, na początku jak i teraz na końcówce to ja wogóle nie funkcjonuje......mogłabym non stop spać, nie mam siły na nic, już w zasadzie oprócz nakarmienia dzieciów i męża i czaaaaasem od ładnej pogody wystawienie tychże dzieciów do piaskownicy pod dom to wszystko na co mnie stać...nawet nie miałam siły torby do szpitala spakować dopóki nie trzeba było jechać na ip wczoraj.....(na szczęście mnie nie zostawili na patologii na madallińskiego)
    dobrze, że ubranka dla małej wcześniej sobie poprałam i poprasowałam.....
    I też ProMamo nie mamy nikogo do pomocy, opiekunki wynajmujemy tylko wtedy kiedy do lekarza muszę jechać....
    niech ja już urodzę bo mnie szlag trafi!!!! już by chciała mieć tego powera po porodzie.!!!!! teraz tylko siedzę albo leżę, z braku sił:ib:
    spać......:ib::ib:
    Dziękuję za ten wpis - AnkaMaria
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 21
    Olesiu zawsze myslalam ze skoro dostalam dzieci, to po to by je wychowacz mezem! Dziwne bylo dla mnie to, ze kobieta rodzi - a wychowuje jej matka, czy niania [pomijam sytuacje skrajne].
    Jednak sa sytuacje w ktorych czlowiek traci pewnosc, wiesz... sama doskonale:smile:
    tak jak pisze Aga!!! tez jestem wyczerpana, oram nosem podloge doslownie, a stres przedporodowy, brak miesjca na kupie i zero szans na zmiany jednak robi swoje.

    Olesiu naprawde cenne jest to co piszesz, przypominasz mi moja ukochana ciotke z ktora dawno nie mialam czasu pogadac. Po kazdej rozmowie, 5 kg mniej z kregoslupa... :bigsmile:

    Agusia damy rade??? mnie dobija srodek miasta, ulice pod nosem i bez szans by dzieci sobie pobiegaly... niecierpie placow zabaw...
  3.  # 22
    ProMamo, damy radę:wink:
    ja mam to szczęście że wynajmujemy domek w lesie więc miasto na szczęście mnie nie dobija...mamy też kawałek podwórka a na nim piaskownicę dla dziewczyn więc się turlam od czasu do czasu do piaskownicy z dziewczynami....ale albo upały - to nam się udało trochę w małym baseniku posiedzieć, albo leje więc się nie wyłazi:bigsmile:
    •  
      CommentAuthorMonia6
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 23
    Ojej.... domek w lesie..... mhmmmmmmm......

    Ja tymczasem przysposabiam sobie moj balkon trzymetrowy pod rekreację.
    W upały nie nadaję się na plac zabaw, opadam z sił od razu.
    Chlopcy wychodza sami, ale dziewczyny za małe....
    To będę miała baseno-balkon
    II etap zakonczony :bigsmile:
    Dziękuję za ten wpis - Agnieszka82
    •  
      CommentAuthorProMama
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 24
    U nas balkon maly, basen na sile robilam, ale zrezygnowalam, klatka istna klatka
    •  
      CommentAuthorMonia6
    • CommentTimeJul 29th 2010 zmieniony
     # 25
    Za mały, tzn?
    Nie martw się... Lepszy mały niż jego całkowity brak :wink::wink:

    Ostatnio miałam jakieś 180 cm i "od biedy" się dało... Małe kółko dmuchane plus dywanik. Ale to było dla dwójki.......

    Czasem wspominam tamto nasze 32 m2... Gdziekolwiek nie byłam - miałam dzieci na widoku :bigsmile:

    Teraz dla szóstki dzieciaków to by się jakiś większy, trwały, owalny basen przydał...
    •  
      CommentAuthorOlesia
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 26
    Bo ja, ProMamo, mocna w gębie jestem... :ag:
    A jak przychodzi kryzys, to "nie podchodź bez kija..." :bj:


    Oczywiście, że dacie radę, nie mam najmniejszych wątpliwości.
    Moja Mama mawia: "Oczy się boją, ale ręce zrobią". Naprawdę warto o tym pamiętać.
    Warto - dla naszych cudownych dzieci.
    •  
      CommentAuthorJoa
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 27
    Olesia:
    A tak na marginesie, czytam teraz "Kwiat pustyni" Waris Dirie - polecam z całego serca. Książka trudna (Somalia, tamtejsze obyczaje itd), ale w temacie rodziny, ubóstwa i miłości - warto przeczytać...



    Czytałam:bigsmile:
    • CommentAuthorAnkaMaria
    • CommentTimeJul 29th 2010
     # 28
    Ja mam duży dom z jeszcze większym ogrodem -( jak dzieci wypuszczam to czasem muszę je szukać), ale bywa, że też marudzę. Bo trzeba posprzątać (a właściwie ciągle sprzątać), gonić do porządku, co jest jeszcze bardziej męczące, ogród podlewać, kosić trawę z chwastów złożoną, pielić, jak są owoce to przynajmniej je zerwać i rozdać. A do tego dzieci, ich koleżanki i koledzy, mąż, goście, uroki mieszkania na peryferiach, czyli wszędzie daleko i wszystkim daleko. I poczucie osamotnienia w tym wszystkim. Walka z chaosem.
  4.  # 29
    AnkaMaria:Ja mam duży dom z jeszcze większym ogrodem -( jak dzieci wypuszczam to czasem muszę je szukać), ale bywa, że też marudzę. Bo trzeba posprzątać (a właściwie ciągle sprzątać), gonić do porządku, co jest jeszcze bardziej męczące, ogród podlewać, kosić trawę z chwastów złożoną, pielić, jak są owoce to przynajmniej je zerwać i rozdać. A do tego dzieci, ich koleżanki i koledzy, mąż, goście, uroki mieszkania na peryferiach, czyli wszędzie daleko i wszystkim daleko. I poczucie osamotnienia w tym wszystkim. Walka z chaosem.

    Własnie, u mnie dodatkowo dzieci starsze narzekają , że mają daleko do szkoły, na uczelnię. Nie dogodzi.
    • CommentAuthorruda megi
    • CommentTimeJul 30th 2010 zmieniony
     # 30
    Pro Mamo też tak mam a nie jestem w ciąży ( chyba:wink:). W ciąży to najnormalniejsze zjawisko bo organizm stara się nie przemęczać aby to małe w brzuchu spokojnie rosło, więc nie ma się co przejmować , musisz sobie robic drzemki w ciągu dnia a najlepiej rozplanować sobie na kartce co masz zrobic zaraz a co później , żeby się nie rozpraszać.