Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Nosimy chuste :)

1235794

Komentarz

  • [cite] Malgorzata:[/cite]A Ty umiesz czytać dokładnie ?

    Powyżej 20 stopni, to masakra jest
    Jak widać, nie nadaje sie do wyższych temrperatur
    Na razie nauczyłaś się, że w ogóle się nadaje, nauczysz się też nosić w cieplejsze dni:bigsmile:
    Kurde wiec jakim cudem mam te wszystkie dzieci ?:crazy::crazy::crazy:
    Zacznijmy od początku.
    Więc tak: jak pszczółka przylatuje na kwiatek...
  • Taa seksmisji sie naogladal


    A dawaj no.......:wink:
  • My też chustujemy:bigsmile:
    I jak dla mnie to wynalazek dziesięciolecia:)
    Moi chłopcy za bardzo wózkowi nie byli...i męczyliśmy się trochę.
    Generalnie jak już potrafili chodzić..to wysadzałam ich z wózka i wędrowali.
    Nosidła jakies niefajne mieliśmy:confused:
    A teraz odkryłam,ze to JA mało wózkowa jestem...i po prostu za wózeczkami nie przepadam (zwłaszcza za noszeniem po blokowych schodkach)
    Mamy chustę tkaną 5-metrową i obydwie jesteśmy przeszczesliwe:):):)

    Boję się tylko,ze Maryśka w ogóle nie bedzie chciała potem w wózku jeździć...
    jak było z waszymi dziećmi chustowymi?
  • Wózek traktowali jak miłą atrakcję, w porządku było.
  • No to super...bo mnie ludzie na mieście:bigsmile::wink:straszą,ze odrzuci wózek...

    W ogóle jestem pozytywnie zaskoczona,ze plecy mnie nie bolą a średnio zdrowe mam)
    I jak dla mnie na razie same plusy:)Nosimy co prawda tylko kieszonkę-ale Mani chyba tak najlepiej.Potrafi godzinami spać w chuście(w wózeczku i łózeczku średniawo)
  • Oj tam, ludzie na mieście straszą nawykowo, coś się zawsze znajdzie. Chusta budzi też czasem pozytywne reakcje nawet w starszym pokoleniu, czego nie można już powiedzieć o dziecku BEZ CZAPECZKI. Tu palpitacje murowane.
  • @duke6 - moi zaczynali lubić wózek w wieku, w którym dało się już jeździć na siedząco i podziwiać świat. Wózek leżący był zawsze wrogiem i dawali się tam włożyć po dobroci tylko przez sen... I dotyczy to zarówno moich dzieci chustowanych jak i tych niechustowanych.
  • u mnie jak u Katarzyny, szczera nienawisc do wozka na poczatku (i tez mnie straszyli: " a bo Ty ja przyzwyczaisz i juz ci nigdy z rak nie zejdzie".... taaaaa), szczera milosc potem :bigsmile:

    akurat u nas to "potem" trwalo dluzej niz u Katarzyny, ale jednak dziecko w koncu bardzo polubilo wozek (tak w okolicach 16-18 m-cy)

    a Malgorzata wpadla, ponarzekala na goraco w chuscie, ale nie odpowiedziala, jaka ta chuste ma :wink:

    stawiam na grubego elastyka albo jakas gruba i dluga tkana :tongue:
  • aha, no i jak dziecko ma 5-6 m-cy i jet goraco, mozna sie na mei taja przesiasc :bigsmile:
  • No tak, powinnam dodać, że w gondoli żadne nigdy nie jeździło - gondola postawiona na krzyżaczku służy w pierwszych miesiącach za łóżeczko, a potem idzie do lamusa. Młodzi wsiadali do spacerówki koło 8-9 miesiąca (umieli siedzieć mając 5) i uważali, że spoko, nawet interesujące.
  • Ja dziś musiałam wyjść na kilka godzin. Miałam wziąc Michałka. Ale w końcu zrezygnowałam...Bo za gorąco. I dobrze, bo termometr wskazywał 37*C!!!
    Nie wyobrażam sobie tego noszenia....
    Mały zostal na ten czas u sąsiadki z butelką wody na wszelki wypadek. Przeżyli...
  • Malgorzato, no bo przymusu noszenia nie ma, to ma byz ulatwienie zycia, a nie jakis straszny obowiazek :wink:

    ja osobiscie bym nawet w 50 stopni dziecko wziela ze soba :shamed:

    mi hormony nie pozwalaly sie z niemowlem rozstac. pierwszy raz sie zdarzyl jak miala 9 m-cy - zostala z swoim tatusiem, wszystko OK, a i tak wracalam jak na skrzydlach...

    taki typ :wink: (znaczy sie ja)

    nie wiem z czego to wynikalo, ale czulam sie fizycznie niezdolna do rozstania z dzieckiem. i nie jestem wcale nadopiekuncza matka, ani panikara, wrecz przeciwnie. ale zew natury do bycia przy niemowlu silny mam i juz :wink:

    ciekawe czy z kolejnym tez tak bede miec :shamed:
  • No to super:smile:
    Ja bym chciała nosić własnie do wieku spacerówkowego:)
    Oczywiscie wzózek biorę...jak idę na zakupy do Marketu-bo jest gdzie załadować.
    W sumie co sie dzieciom dziwić?...lezenie w gondoli jest po prostu nudne.
    Sama bym sie zanudzudziła:D juz spacerówka to co innego!

    Jaką chuste ma Małgorzata?
    Hmm-jak spotkałam sie ostatnio z szanowym mężem S....twierdził,że jest taka sama jak moja:smile:
    Jednak w tym wzgledzie raczej bym facetom nie za bardzo ufała (dla mojego i nie tylko mojego, spódnica i sukienka to dokładnie to samo)
    Ja mam tkaną w pasy zielono-pomarańczowe...a Małgorzata pisąła coś o przewiewnej...no chyba,ze juz tak chusty pokochała,ze ma ich kilka:bigsmile::bigsmile::bigsmile::bigsmile:
  • Duke, jak chusta przewiewna, to pewnie tkana. Elastyki grzeją strasznie, ostatnio się wybrałam z taką na miasto i spociłam jak mysz. Młody był lekko ubrany, ale też się zgrzał.
  • ANO widzisz-myślałam, że ta jest najgrubsza...
    to jednak S. ma oko:bigsmile:
  • Na oko to elastyk jest cieńszy, ale gęsto tkany i z dodatkiem sztucznego włókna. Tkane też bywają cieńsze i grubsze, np. Hopki są cieplejsze i bardziej mechate, a Nati i BB gładsze. Ze wszystkich przeze mnie przymierzonych najbardziej pasuje mi Babylonia

    I długość fajna, i grubość, i nie za śliska.
  • Marcelina-to Ty obcykana w temacie:)
    fajnie-będę korzystała z Waszego doswiadczenia:)
    Ja mam pierwszą i jedyną chuste ale służy nam fajnie:)
  • Duke, ja jestem małe miki, na własność miałam/mam raptem dwie chusty, plus jedną pożyczoną i kilka przymierzanych. Gdzie mnie tam do stosiku chust koleżanki-chustowej doradczyni... Ale nosić lubię bardzo i wiązać dobrze już też (chociaż kangura nigdy nie próbowałam, nie mam krótkiej chusty, a długa się plącze przy tym).
  • Podbijam. Nie chcę się logować na chusty.info, bo wsiąąąąknę do cna, i już nie będę miała życia poza internetem...

    Kupię używaną Nati, skośno - krzyżową najchętniej, kolor obojętny (chociaż dla chłopca), rozmiar standard. Bardzo mi zależy, bo chcę podarować mamie, która pożyczyła ode mnie moją, chce uszyć swoją, a nowej (nawet używanej) sobie nie kupi. Z szyciem jej nie pomogę, bo materiału takiego nie widziałam. Używaną chcę, bo mięciutka, a maluszek 2 mce i 4 kilo waży, słodziak jeden...:wink:
  • E.milia: nieee, bez przesady, tamto forum az tak nie wsysa ;) ja myslalam jak Ty i zwlekalam bardzo dlugo z zarejestrowaniem sie, a jak w koncu to zrobilam, to jestem tam bardzo z doskoku, zeby komus cos doradzic raczej, zadnych ploteczek i debat filozoficznych ;)

    Ale OK, jak chcesz moge Ci pomoc. Chcesz zeby kupic w Twoim imieniu? Dobrze rozumiem?
  • TUTAJ masz nati standard uzywke za 120 zl, w kolorach dla kazdej plci :bigsmile:
  • a TU masz nati elastyk za 110 z wysylem plus lniana samorobke za 50 zl :bigsmile:
  • Pustynny, :db: masz zasługę w niebie. Podaj numer konta na nati standard używkę na maila i już Ci przelewam. Dzięki, dzięki, dzięki. (Ta nati to trójkolorowa? Fajne kolorki, by mi też pasowały... ZACZYNA SIĘ!)
  • nie, nie, na moje konto nie przelewaj, po prostu skontaktuje Cie z ta dziewczyna co te chuste sprzedaje, OK?

    poczekaj, napisze jej priva na tamtym forum :) i potem Ci powiem na czym stanelo :)
  • aaa, przeczytalam dokladniej watek, stoja 2 osoby w kolejce do tej chusty. ale moze sie rozmysla, to sie b. czesto zdarza.

    dam Ci znac jak cos sie ruszy :bigsmile:
  • Ok, jestem wdzięczna. Jak by Ci się coś obiło o uszy, to daj znać - tak w tej/zbliżonej cenie to mogę kupić. Jeszcze raz wielkie dzięki:bx:
  • Zerknęłam na te chusty i mam do Was pytanie: czy pouch to taka chusta-opaska, której nie trzeba wiązać, do której się "wkłada" dzieciaka? Widziałam w sobotę panią z taką chustą i dużym, chodzącym już prawie dzieckiem i fajnie to wyglądało... Choć na pewno nie dla malucha...
  • [cite] Kerima:[/cite]czy pouch to taka chusta-opaska, której nie trzeba wiązać, do której się "wkłada" dzieciaka?
    Właśnie tak!
    Nadaje się do noszenia na biodrze dla dziecka, które już przynajmniej próbuje siadać. Moje dawały się nosić (początkowo na chwilę tylko ) nie wcześniej niż w wieku 4,5 miesiąca. Ale mój najmłodszy syn od urodzenia w takim cudzie wynoszony, tyle, że w pozycji kołyski - jakoś całkiem dobrze to znosił. Zaletą tego wynalazku jest rozmiar mikro - można to to bez trudu schować gdzieniebądź. Ja zawsze woziłam ze sobą w torbie od wózka, żeby móc starszaka (>2 lat) lub młodszaka w razie czego zachustować.
  • No właśnie tak myślałam, że to super opcja do zabrania ze sobą na wszelki wypadek...
  • E.milio zajrzysz do NFO?:wink::wink:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.