Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Po stracie dziecka...

2456719

Komentarz

  • Odgrzebuję...
    Bo nie bardzo wiem, co z tym zrobić.
    Wydaje się, że moja cztero i póllatka nie bardzo sobie radzi ze stratą, którą przeżywaliśmy ostatnio.
    Wciąz wraca do tematu- praktycznie przy każdej okazji. Wciąż mówi o siostrze. O pozostałych dzieciach, które umarły...
    Oczywiście roizmawiam z Nią, tłumaczę. Mówię, że te dzieci są u P. Boga, że są szczęśliwe.
    Pytałam moją panią psycholog. Stwierdziła, że dziecko w ten sposób oswaja temat śmierci. Myślę, jednak, jak bardzo ta strata musiała ją dotknąć. Żal mi Jej.
    Jak to wygląda u Waszych dzieci?
  • Nasze też cały czas mówią. Spokojnie Małgosiu, to rzeczywiście norma.

    Gdyby milczały to wcale nie oznaczałoby że nie przeżyły... Lepiej jak człowiek mówi niż dusi w sobie.
  • Moje dzieci rozmawiały o rodzeństwie i na rysunkach zawsze rysowały brakujących członków rodziny,( w wieku jaki miałyby gdyby żyły) i chyba nie przeżywały tego tak boleśnie,dlatego nie powiem ze swojego doświadczenia...Mam jednak wewnętrzne przekonanie,że dziecku pomogłoby zrobienie czegoś dla brata lub siostry-papierowych kwiatków na grób lub chociaż laurki-i zaniesienie ich na grób...Mogłoby wyrazić uczucia tak konkretniej,a dzieci lubią konkrety.Ale zaznaczam-tak mi się tylko wydaje,Ty znasz własne dzieci,lepiej je wyczuwasz
  • Ech, chyba nie doczytałam. Twoja córa przeżywa ból? Bo moje już nie. Pierwsze tygodnie były przepłakane. Teraz mówią o Helence z takim spokojem jak o Łucji, która nam zmarła tak dawno...
  • nasza Madzia zmarła dawno, a jest wciąż w głowach dzieci
    rysują ją , wspominają gdy mowa o rodzeństwie 
    Tosia - czterolatka, bawi się ostatnio dwiema lalkami - jedna to Madzia, druga Bobas (wewnątrzbrzuszny)


  • Słyszałam o czteroletnim dziecku, które co wieczór stało w łóżeczku, patrzyła w okno w stronę cmentarza i rozmawiało z nieżyjącym bliźniakiem...
  • Ona o tych dziecia mówi jakby w poczuciu straty. Takie mam wrażenie.
  • Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie

    image




    To nie jest książka dla wszystkich. To jest książka dla tych, którzy chcą po nią sięgnąć. I dla tych, którzy chcą takiej książki dla starszego dziecka.

    "Dzidziuś" Agaty Baranowskiej to książka dość oszczędna. Zdawkowa w słowach. Całość opowieści, której narratorką jest starsza - potencjalna - siostra rozgrywa się na dziewięciu kartach. Wszystkie kluczowe momenty wsparte są na obrazie, równie oszczędnym. Monochromatycznym. I dość symbolicznym.
    Wiadomość o ciąży, oczekiwanie na rodzeństwo, niepokój z tym związanym (Czy wszystkim będę musiała się podzielić?), nagłe złe samopoczucie mamy, złość i smutek w reakcji na stratę "dzidziusia", tłumaczenia taty, reakcja rodziny - wszystko to opowiedziane jest za pomocą drobnych, na co dzień niezauważalnych gestów dłoni. To ręce dorosłych i dłonie dziecka. Czasem niedoskonałe warsztatowo, ale uciekające od natrętnej dosłowności. Szlachetne w operowaniu czernią i bielą, silnie przekazujące całą gamę emocji. 

    image

    image
      
    image

    image

    image


    Książka Agaty Baranowskiej to książka tłumacząca nie tylko stratę dziecka i poronienie starszemu rodzeństwu. To książka o żałobie po takiej stracie. Książka dająca prawo do żałoby i dorosłemu, i dziecku, któremu wcześniej pozwolono się cieszyć z ciąży.

    To książka istotna, bo dotykająca sfery często przemilczanej. Niewygodnej dla dorosłych. Książka, która w sposób ujmujący swoją prostotą jest dużym krokiem naprzód w polskich książkach dla dzieci podejmujących trudne społecznie tematy. Bo takich mamy niewiele.

    Książka Agaty Baranowskiej nie jest poradnikiem medycznym ani pozycją popularnonaukową o poronieniu z biologicznego punktu widzenia. To książka o emocjach, na co zresztą silnie wskazują ilustracje.
    To druga książka autorska Agaty Baranowskiej (po "Zającu, który szukał swojego miejsca") i w niej można doszukiwać się fragmentów niedoskonałych, ale dużą jej wartością jest odwaga i subtelność w pokazaniu tego tematu.

    "Dzidziuś" nie  jest książką dla wszystkich i dla każdego. Nie wiem czy to książka bardziej dla starszego dziecka czy dla rodziców, pomagająca przy rozmowach, przy wyjaśnieniu tego, co się stało. Ważne, że jest, a każdy kto będzie miał taką potrzebę będzie mógł po nią sięgnąć. 

    Nie wszyscy mają potrzebę mówienia o poronieniu, nie wszyscy potrzebują pomocy terapeuty, nie wszyscy potrzebują tej książeczki i ja to rozumiem i akceptuję. Mam jednak przekonanie, że znajdą się osoby, dla których ta książeczka stanie się impulsem, uświadomi sens przejścia żałoby.To głos autorki. 

    image

    http://pozarozkladem.blogspot.com/2012/07/dzidzius-niewielka-ksiazeczka-o.html
  • poroniłam 17 lat temu w 6 tyg.

    w tych dniach moje myśli wciąż wracają na łódzkie wysypiska śmieci...

  • Czy ktoś to czytał?

    image
  • Ja poroniłam drugie dziecko w ostatnią srodę, zrobiłam test, wyszedl pozytywny, a po paru godzinach zaczęło się krwawienie.. Czy znacie jakieś ciekawe książki dotyczące tego co dzieje się z poczętym dzieckiem po poronieniu. Z relacją między nim a rodzicami. Może któraś z was coś slyszała ciekawego na ten temat. Chodzi mi o jakieś wyjaśnienia teologiczne. Ewentualnie wątki na forum.
  • http://www.dlaczego.org.pl/
    Serwis Dla Rodziców Po Stracie I Rodziców Dzieci Chorych

    http://www.poronienie.pl/

    "Niniejsza strona została opracowana, by poprzez artykuły dotyczące żałoby, pomocy psychologicznej, wykazy koniecznych badań, akty prawne oraz linki do materiałów związanych z tym tematem pomóc kobietom po stracie dziecka w uzyskaniu potrzebnych informacji oraz w przygotowaniu się do kolejnego macierzyństwa."

    Może tu coś znajdziesz...
    +++ Współczuję.....
  •   Dziewczyny+++++
  • Ode mnie też +++
    Nigdy mnie to nie spotkało, ale łzy mam w oczach jak tylko pomyślę.
  • Z serwisami to bym uważała... Kiedyś wchodziłam na któryś i można się zdolowac. Bo jakże rozmawiać o stracie bez odniesienia do Boga i wiary?
  • Jestem przekonana, ze w tej sytuacji potrzeba ludzi, literatury przesyconej miłością do Boga i budząca a nadzieje i ufność.

  • @koctel przytulam... +++
  • dziękuję za wsparcie i modlitwę. Kiedy poprzednim razem poroniłam to lekarz mi mówił bym nie myślała o tym dziecięciu jak o dziecku bo gorzej będę się czuła. A ja włąśnie lepiej się czuję ufając, że choć miał tak niewiele życia jest już osobą w wieczności. Dlatego też poszukuję takich książek, artykułów czy informacji. 
  • Ja poroniłam drugie dziecko w ostatnią srodę, zrobiłam test, wyszedl pozytywny, a po paru godzinach zaczęło się krwawienie.. Czy znacie jakieś ciekawe książki dotyczące tego co dzieje się z poczętym dzieckiem po poronieniu. Z relacją między nim a rodzicami. Może któraś z was coś slyszała ciekawego na ten temat. Chodzi mi o jakieś wyjaśnienia teologiczne. Ewentualnie wątki na forum.
    To co piszesz - znam na pamięć. 
    Potem juz przestałam robić testy.

    Nie mam potrzeby o tym rozmawiać. 

    To sa tzw ciąże biochemiczne i mało kto uznaje te dzieci, za dzieci :) 
    Ciąża biochemiczna to jakas .... hmmm... pomyłka hormonalna...
    Tak słyszałam najcześciej.


  • @koctel znalalzma kiedyś bloga kobiety bezpłodna/niepłodna czy jakos tak. Ona ma za soba całą masę ciąż biochemicznych i tam pyta, czy jest matka, skoro lekarze nie uznaja tego za poronienie i jedyny dowod na to, ze ciaza istniala to test... a czasami tylko sygnały organizmu...

    Mi ten blog byl pomocny.
  • badanie beta HCG wykazalo ciąże, od 5 lub powyzej jest ciąża a ja mialam na poziomie  ponad 2400, i w szpitalu podano mi immunoglobuline. Czy w tej sytuacji tez jest to ciąża biochemiczna? Jak je od siebie odrozniac?
  • Bardzo częsty :( ile moich koleżanek poroniło. Też nie do końca wiem jak się zachowywać - nie wiem, czy chcą o tym mówić, czy nie, staram się wyczuć, coś delikatnego mówię, bo myślę, że nie jest dobrze zupełnie milczeć jakby nic się nie stało. A jak dalej same mówią, to rozmawiam ... strasznie to bolesne. Jedna moja koleżanka poroniła 5-raczki w 8 tygodniu. A ciąża była naturalna, bez wspomagania ani nic. 
    Na pewno strata na każdym etapie jest bolesna, ale na rozum staram się sobie tłumaczyć, że duży odsetek obumierania bardzo wczesnych ciąż jest tak samo naturalny jak duży odsetek umierania starszych ludzi. Trzeba się z tym jakoś pogodzić, rozumowo można to sobie wytłumaczyć, z emocjami trudniej. Kiedyś kobiety nie wiedziały tak szybko, że są w ciąży, a pewnie liczba poronień ciąż biochemicznych była też duża. 
  • badanie beta HCG wykazalo ciąże, od 5 lub powyzej jest ciąża a ja mialam na poziomie  ponad 2400, i w szpitalu podano mi immunoglobuline. Czy w tej sytuacji tez jest to ciąża biochemiczna? Jak je od siebie odrozniac?
    Koctel, biochemiczna oznacza tyle, ze jest rozpoznana na podstawie testu lub badania krwi, a nie stwierdzona na usg. Także Twoja ciąża była biochemiczna - chyba, że na usg był już widoczny pęcherzyk. Ale tak naprawdę to rozróżnienie jest teoretyczne - przy niskich wartościach bety po prostu jeszcze nie widać pęcherzyka, czyli jest to młodsza ciąża.
  • na usg po krwawieniu śladów ciąży poza lekkim pogrubieniem endometrium (jesli sie nie mylę) nie bylo widac, po tym beta HCg ustalono , że to była ciąża. Czyli taka ciąża biochemiczna do ktorego tygodnia jest?
  • No tak w 5 tygodniu licząc od daty ostatniej miesiączki zazwyczaj widać pęcherzyk ciążowy. Wcześniej jest właśnie biochemiczna. Jak beta HCG spada, to ciąża jest już obumarła.
  • a jak wam sie wydaje od strony duchowej, czy taka ciąża biochemiczna  w wiecznosci jako osoba będzie z nami? czy tak jak twierdzą lekarze to tylko zlepek komórek, czy może człowiek? gdy ktoś bierze pigułki tzw "po" to mówi sie o przerwamiu życia..
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.