Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Egzorcyzmy chrzcielne

edytowano kwiecień 2008 w Arkan Noego
Miałem dziś przyjemność uczestnictwa w ceremonii Chrztu św. w nadzwyczajnej formie formie rytu rzymskiego, uznanej przez Ojca Świętego za równorzędnie obowiązującą w Kościele. Rola gościa dała mi możliwość dokładniejszego wsłuchania się w modlitwy. Było to tym bardziej owocne, że ksiądz, robiący doktorat z liturgiki, bardzo dbał o czytelny i zrozumiały przebieg ceremonii.

Moją uwagę zwróciły egzorcyzmy, przy pomocy których kapłan wyklina z dziecka ducha nieczystego. W nowej formie rytuału chrzcielnego egzorcyzmy są zredukowane do trudno zauważalnej postaci. W tradycyjnym obrządku nadają klimat całej uroczystości, można wręcz odnieść wrażenie, że kapłan odbywa pewnego rodzaju walkę, aby wyrwać dziecko złemu duchowi i uczynić z niego chrześcijanina.

Egzorcyzm ma miejsce trzykrotnie. Jeszcze przed samym Chrztem kapłan tchnie w twarz dziecka mówiąc:

Wyjdź z niego, nieczysty duchu, i daj miejsce świętemu Duchowi Pocieszycielowi.

W kolejnej modlitwie prosi Boga o wspomożenie w egzorcyzmie:

Wszechmogący, wieczny Boże, Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa! Wejrzyj łaskawie na tego sługę Twego N., którego raczyłeś powołać do początków wiary; usuń z niego wszelką ślepotę serca; rozerwij wszelkie więzy szatana, które go skrępowały; otwórz mu, Panie, wrota pobożności Twojej, ażeby naznaczony znakiem Twej mądrości, był wolny od zgnilizny wszelkich żądz, lecz żeby z weselem wypełniał Twe przykazania, służył Ci w Twym Kościele i z dnia na dzień coraz bardziej sie rozwijał; przez Pana naszego.

Następnie mamy pełen egzorcyzm:

Zaklinam cię nieczysty duchu, w Imię Ojca + i Syna + i Ducha Świętego +, abyś wyszedł i odstąpił od tego sługi (służebnicy) Boga N. Ten sam bowiem rozkazuje tobie, przeklęty potępieńcze, który stopami Swymi szedł przez morze, a tonącemu Piotrowi podał prawicę. A wiec, przeklęty szatanie, poznaj swój los i oddaj cześć Bogu żywemu i prawdziwemu, oddaj cześć Jezusowi Chrystusowi, Synowi Jego i Duchowi Świętemu i odstąp od tego sługi Bożego N., gdyż Bóg i Pan nasz Jezus Chrystus raczył go powołać do Swej świętej łaski i błogosławieństwa i do krynicy Chrztu.
Tego zaś znaku Krzyża świętego +, którym znaczymy jego czoło, ty przeklęty diable nie waż sie nigdy zgwałcić. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.


Także sam obrzęd Chrztu św. zaczyna się od egzorcyzmu:

Zaklinam cię, wszelki duchu nieczysty, w Imię Boga Ojca wszechmogącego + i w Imię Jezusa Chrystusa, Syna Jego, Pana i Sędziego naszego + i w mocy Ducha świętego +, abyś odstąpił od tego stworzenia bożego N., które Pan nasz raczył powołać do Swego świętego Kościoła, ażeby sie stało świątynią Boga żywego, a Duch święty w nim zamieszkał. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, który ma przyjść sądzić żywych i umarłych i świat przez ogień. Amen.

Myślę, że większość nas tu piszących sama była ochrzczona z użyciem tych groźnych słów, bowiem ta formuła obowiązywała powszechnie w Polsce do połowy lat 70.

Komentarz

  • [cite] Maciek:[/cite]Myślę, że większość nas tu piszących sama była ochrzczona z użyciem tych groźnych słów, bowiem ta formuła obowiązywała powszechnie w Polsce do połowy lat 70.
    Ja już niestety nie :-(

    Na szczęście moje dzieci - tak :-)
  • Pewnie zostalismy ochrzczeni wg. tej formuły. Mama opowiadała, jak kiedys wyglądał chrzest (m.in. mój). Ojciec nie mógł być przy chrzcie, jedynie gdzies tam w kościele siedział. Matka cała Mszę siedziała z dzieckiem z zachrystii. Wychodziła dopiero na sam sakrament (po Mszy ). W sakramencie uczestniczyli jedynie chrzestni i matka trzymająca dziecko.

    Wiziałam kiedys sakrament Chrztu, kiedy ksiądz wyganiał złe duchy i wcale nie był to chrzest wg. rytu rzymskiego. Była to raczej mało uzywana aktualna forma
  • Myślę, że dawne Chrzty różniły się od współczesnych także tym, że następowały bezpośrednio po urodzeniu dziecka. Rodzice chcieli, aby zmazać grzech pierworodny jak najszybciej, dlatego chrzczono noworodki, a nie niemowlęta. Dzieci, na których Chrzcie dziś byliśmy, przeżyły jako poganie tylko 20 dni. My zaczynaliśmy chrzcząc półroczną Zosię, przy Uli udało nam się zejść do wieku pięciu tygodni. Mam nadzieję, że przy kolejnych dzieciach ten czas będzie jeszcze krótszy.

    Ciekawe, że Kodeks Prawa Kanonicznego zdecydowanie promuje dawny model:

    Kan. 867 -

    § 1. Rodzice mają obowiązek troszczyć się, ażeby ich dzieci zostały ochrzczone w pierwszych tygodniach; możliwie najszybciej po urodzeniu, a nawet jeszcze przed nim powinni się udać do proboszcza, by prosić o sakrament dla dziecka i odpowiednio do niego się przygotować.


    Rzeczywiście, przy Uli tak właśnie postąpiliśmy, że jeszcze przed narodzinami mieliśmy już umówionych rodziców chrzestnych i ustalony termin Chrztu.
  • dzisiejsza uroczystość przypomniała mi tekst Pawła Milcarka sprzed 11 lat.
  • My też staraliśmy się ochrzcić nasze dzieci tak szybko jak to tylko było możliwe. Najmłodsza była chrzczona niecałe 2 tygodnie po urodzeniu, pozostałe około miesiąca. Nie wyobrażaliśmy sobie żeby zwlekać dłużej z 2 powodów:
    1. Im szybciej Łaska Boża zacznie działać w tym dziecku tym lepiej
    2. Zawsze nawet przy zdrowych dzieciach istnieje niebezpieczeństwo śmierci (różnego rodzaju bezdechy niemowlęce itd.) - nie darowałbym sobie, że miałem możliwość ochrzcić dziecko, a tego nie zrobiłem.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.