Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o edukacji domowej, ale bałeś się zapytać

11819212324

Komentarz

  • @Aneczka08, nie pisałam nic takiego.

    @zapominajka, ja tam nie bylam, byl mój mąż z synem i dla Nich było ok.

    Zadowolenia bym w poradniach PPP nie szukala. Ja, odbieram obojętnie i mój mąż tez.
  • znaczy w sensie, że było OK, i nie miałaś uwag a nie, że było super. Może się nieprecyzyjnie wyraziłam.
  • W piątek mam pierwsze spotkanie.  Najpierw sama z psychologiem, potem dziecko z psychologiem i z pedagogiem. W sumie trzy spotkania. A obowiązuje poradnia miejsca zamieszkania, jeśli dziecko jest w domu. Poradnia szkoły/ przedszkola, jeśli dziecko jest w placówce. Zawsze stan aktualny. 

    Podziękowali 1Predikata
  • No własne mnie pani odeslaao z poradni zamieszkania bo dziecko teoretycznie jest w placówce wg nich
  • W jakiej placówce?  A Wy do Moracza do zerówki od września czy od zaraz? 
  • @Gosia5 - całe szczęście, że nasza poradnia w Ursusie nie wie o tym, że powinna nas odesłać do miejsca zamieszkania. W Piasecznie jest tragiczna poradnia, a z tej w Ursusie jesteśmy całkiem zadowoleni. W każdym razie, problemów nie robią żadnych.
    Podziękowali 1Gosia5
  • Ja zapisuję córkę od września do zerówki.  Nie chodzi do przedszkola, ale mieszkamy w rejonie poradni w Sulejówku i tam przysługuje nam opinia. 
  • My jesteśmy w zerówce w Moracza ale do pierwszej klasy pewnie do Sawickich
    Podziękowali 1Gosia5
  • @Katarzyna ,bo poradnia może przyjąć każdego, a musi tych z rejonu.  Decyzja należy do dyrekcji.  A Wy w Sokratesie jesteście? 
  • Nie. W Ursusie jesteśmy. Gdybyśmy byli w Sokratesie, to żadną mocą byśmy nie mieli rejonu w Ursusie - ani z powodu zamieszkania, ani z powodu lokalizacji szkoły.
  • @zapominajka , to w takim razie obowiązuje Was Sulejówek. 
  • Ja jestem w szoku
    Termin wizyty mam za tydzien
    Zdziwiło mnie to
    Na czerwiec liczylam
  • Mi mówili,  że marzec, kwiecień,  w w poniedziałek zadzwonili, że może być dziś.  Ale wolałam piątek. Może do porodu się wyrobię z tą opinią...
  • W naszej poradni, od lat jest miesiąc-dwa oczekiwania na wizytę. I nie bardzo da się przyspieszyć, bo bardzo obłożeni są. Na szczęście u mnie w nowym roku nikt nie rozpoczyna nowego etapu edukacyjnego, więc mam spokój tymczasem.
  • @Katarzyna na fb w grupie edukacja domowa krązą już legendy o pradni z Piaseczna, któa nie wie, co to jest ED i każe przynosić zaświadczenie lekarskie do nauczania indywidualnego ;)
  • Dlatego cieszę się z mojej poradni. Też nie wiedzieli, co to ed, jak pierwszy raz zadzwoniłam do nich i pytali, na co dziecko chore. Ale się szybko dokształcili.
    Podziękowali 1AB
  • Uczył ktoś dzieci czytać metodą Domana?
  • @mamasara - nie zdecydowałam się na tę metodę, bo, moim zdaniem, ona się kompletnie nie sprawdza w języku polskim, który jest językiem fleksyjnym. Co z tego, że dziecko bezbłędnie nauczy się rozpoznawać słowo "pies", jak w zdaniu może być "psem" albo "psów" i już tego dziecko nie rozpozna, bo nawet nie bardzo podobnie wygląda.
    Gdybyś chciała uczyć czytać po angielsku, to pomysł może być fajny. Tam "pies" zawsze będzie "dog" niezależnie od przypadku. Ewentualnie może mieć dodane "-s" jeśli to liczba mnoga lub "-'s" jeśli coś do psa należy. Ale ta zasada jest w angielskim prawie bezwyjątkowa. A po polsku różnych odmian całe mnóstwo i jeszcze większe mnóstwo wyjątków od reguł.
    Podziękowali 2E.milia Basja
  • @Katarzyna Czytanie sylabowe podobno jest nienaturalne... Mam trochę mętlik w głowie po poczytaniu trochę o różnych metodach czytania. Zastanawiam się czy nie uczyć metodą Domana polsko- angielsko, czyli zrobić takie karty, np. pies- dog. Tylko nie wiem czy ma to sens i czy warto poświęcać na to czas...

  • edytowano luty 2018
    Moim zdaniem - nie ma sensu i szkoda czasu. Ale to jest moje zdanie. Trochę się tematem interesowałam, szczególnie, gdy najstarszy zaczynał się uczyć czytać i wyszło mi, że przekombinowane te metody. Można się bawić, jak komuś czasu i nerwów nie szkoda, ale mam wrażenie, że można ten sam czas spożytkować przyjemniej.
    Może nie ma się czym chwalić, ale moje dzieci uczą się czytać składając litery (żadne metody - po prostu dukają te literki) i też w końcu opanowują tę trudną kompetencję. Może, gdyby zastosować metodę, to uczyłyby się szybciej? Nie wiem, nie sprawdzałam. Wiem natomiast, że poszczególne z moich dzieci bardzo różnie uczą się czytać. Np. pierworodny mając 3 lata znał wszystkie litery, ale potrzebował mieć prawie 6, żeby zatrybić, jak z liter złożyć słowo. Za to drugi miał w nosie litery (uparcie nie przyswajał), ale jak tylko przypadkiem któreś mu w głowie zostały, to złożone był w stanie bezbłędnie odczytać. I przez pewien czas było tak, że czytał całkiem płynnie do najbliższej litery, której nie znał i wtedy mówił: "A to jest litera, której nie znam" Gdy mu się podpowiedziało, to płynnie czytał dalej do kolejnej nieznanej litery. Trzeci nagle nauczył się czytać po przechorowaniu krztuśca w wieku 6 lat, a wyglądało, że nigdy tego nie pojmie, bo on z tych nieszczególnie lotnych. Najstarsza córka się bardzo zawzięła mając 5 lat i się nauczyła z zawziętości, bo ona jest nadambitna (jako 6-latka w pierwszej klasie czytała już całkiem płynnie), a druga ma teraz 7 lat, jest w drugiej klasie i duka niemiłosiernie, choć pomału zaczyna rozumieć, co duka. Mam nadzieję, że w końcu sobie poradzi, bo bardzo ją ciągnie, żeby czytać książki. Ale ona z tych zupełnie nie zawziętych i ma kompletnie wywalone na to, że słabo czyta.
    Ed ma 3,5 roku i świetnie rozpoznaje literę "E" jak Edmund. Pokazuje ja paluchem ilekroć się na nią natknie i radośnie oznajmia wszystkim, że to jest E jak Edmund. Jak mu się chce, to poznaje również z 10 innych liter, które ma skojarzone z konkretnymi osobami lub obiektami (np. A jak auto, B jak babcia, H jak Hela) Ale nie zawsze mu się chce... ;)
    Podziękowali 4E.milia mamasara Basja Avq
  • No właśnie szukałam na necie jakiś dzieci, które uczyły się tą metodą i się nauczyły ale nic nie znalazłam. Mój brat jak miał 3 latka umiał czytać płynnie. I zazdrościłam mu tego bo ja źle wspominam moje dukanie. Jadł tylko jak mama mu czytała. Mama miała 10 bajeczek krótkich, które codziennie czytała i tak jakoś się nauczył czytać. Ja kupiłam książeczki z serii ABC uczę się i literki mój 5 latek większość zna, ale do czytania to jeszcze daleko. 
  • Moje doświadczenie pokazuje, że dzieci w różnym momencie dojrzewają do czytania.
    Z 5-latkiem polecam pisanie palcem na tacy z mąką. Najpierw litery, a jak zna wszystkie, to sylaby. Najlepiej na początek takie, które coś znaczą, np: on, wy, ja, ma, za, na, bo, to, co, do itp.
    Potem można pokazać, że sylaby da się ułożyć w słowa, np.; ma-ma, bo-bo, ja-ja, do-my, ja-ma itp. Moim zwykle się podobało.
  • Ja znam dzieci, któe się uczyły Domanem, ale wyłącznie niepełnosprawne. To wymaga sporo czasu i pracy, myślę, że nie da jakichś spektakularnych efektów.
    Podziękowali 2mamasara Katia
  • Mój syn kończy gimnazjum i myśli o ED. Chciałam go umówić na wizytę w poradni, ale w naszej rejonowej (ze względu na miejsce zamieszkania) odmówiono nam twierdząc, że musimy się umówić w rejonie szkoły, do której teraz chodzi. Czy to prawda?
    Możecie mi podlinkować jakieś przepisy na ten temat? Jeżeli to prawda, to wychodzi nam chyba Piaseczno...
  • @Inka, przepisow nie znam, ale gdy dzwonilam do naszej miejskiej, lokalnej, skierowano mnie do PPP odpowiedniej dla szkoly.
  • @Inka - Nie całkiem prawda. Poradnia rejonowa dotyczy miejsca zamieszkania (szczególnie dzieci, których dopiero będzie dotyczył obowiązek szkolny) lub lokalizacji szkoły. Przy czym, jeśli dziecko jest teraz uczniem gimnazjum, to na pewno powinna go przyjąć i przebadać poradnia rejonowa tego gimnazjum, a poradnia liceum, do którego będzie się ubiegał o przyjęcie może, ale wcale nie musi. Inna sprawa, że to jest trochę kwestia dobrej woli personelu, bo możesz przebadać dziecko w dowolnej poradni, byle Ci je tam zechcieli umówić. A zwykle nie chcą umawiać dzieci spoza rejonu, bo dość mają roboty z tymi z rejonu. A nikt im nie dopłaci.
    Przy okazji, porania w Piasecznie nie jest dobrą poradnią. Może lepiej zapisz syna do liceum Montessori w Ursusie (powstaje od nowego roku szkolnego; tworzą je ludzie związani z naszą szkołą, mający doświadczenie w ed), to przynajmniej będziesz miała rejonową poradnię w Ursusie, która jest całkiem OK. Tylko terminy mają jakieś tragiczne.
  • @Katarzyna ale ja przecież muszę mieć opinię przed zapisaniem do szkoły, tak?
  • milamama2+3 powiedział(a):
    Katarzyna powiedział(a):
    Jeśli problem zdrowotny, to należy Wam się nauczanie indywidualne ze szkoły, do której dziecko jest zapisane. Lepsze o  tyle, że dziecko nie musi zdawać egzaminów na koniec roku.

    o tym wiem, tylko przeanalizowałam, że nie wiem jak długie będą te kolejne pobyty w szpitalach i nauczyciele nie dojadą, narastające zaległości, duże wymagania itp. ale nie wiedziałam, że w tej sytuacji nie trzeba zdawać egzaminów - jesteś pewna?
    Niekoniecznie niestety. Jeśli dziecko na nauczaniu indywidualnym przekroczy próg nieobecności i jest wówczas niejastfikacja -musi zadać egzamin klasyfikacyjny.

    Przepraszam ze się tak wcinam.  Czytam wątek z zainteresowaniem bo potrzebuje takich właśnie praktycznych informacji -zaczęłam lobbowac u szefostwo za byciem placówka przyjazną ed...na razie temat zawieszony 
  • edytowano kwiecień 2018
    Inka powiedział(a):
    @Katarzyna ale ja przecież muszę mieć opinię przed zapisaniem do szkoły, tak?
    Tak. Dlatego powinna dziecku zrobić badanie poradnia do której przynależy gimnazjum.
    Chyba, że najpierw zapiszesz do szkoły, a dopiero później wystąpisz o realizację obowiązku szkolnego poza szkołą. Wtedy masz pełne prawo do badania w poradni, do której należy liceum.
  • Czy ktos z Was ma dzieci w Sokratesie? My pierwszy rok i mam parę pytań o egzaminy. Jeśli można to proszę o wiadomość na priv.
    Podziękowali 1apolonia
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.