Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Transplantacje

1246710

Komentarz

  • bo przez jakiś czas narzady jeszcze funkcjonują?
    bo pień mózgu to centrum dowodzenia organizmu? taki twardy dysk?
  • @kociara ;
    biznes jest taki, że biorcy muszą brać cholernie drogie leki immunopresyjne, by nie odrzuciło im przeszczepu; 

    same narządy też są nieźle drogie, co zwiększa presję na nadużycia finansowane pod stołem
  • edit: a ja nadal nie wiem, dlaczego to "biznes" i kto na tym zarabia i na czym konkretnie
    --------------------------
    bo człowiek czekający na przeszczep jeżeli ma pieniądze, to zapłaci dużo, aby móc żyć.


  • edytowano sierpień 2014
    problemem jak zwykle są ludzie i ich motywacje

    lekarze czujący się jak bogowie i decydujący czyje życie "rokuje" i czyje życie jest więcej warte


    temat dotknął nas to poniekąd osobiście - nasz przyjaciel - miał wylew krwotoczny (pękł mikrotętniak)

    lekarze już dzień-dwa po hospitalizacji zaczęli przekonywać jego żonę do podpisania zgody na przeszczepy i odłączenie aparatury - okazało się też że zamiast skoncentrować się na leczeniu pacjenta utrzymywano go raczej w "formie" do transplantacji - lekarze oczywiście stwierdzili śmierć pnia mózgu

    po 1,5 tyg. okazało się, że nie mieli racji - sami to przyznali, pacjent zaczął reagować i wykazywać oznaki wybudzania - niestety czas kiedy nie był właściwie leczony okazał się nie do odrobienia


  • Pisałam jednocześnie z Anawimem :)
  • edytowano sierpień 2014
    Ale to są argumenty w stylu jedna pani drugiej pani...
    Edit: to a propos łapówkarstwa w transplantologii
  • @beabea
    Przeczytaj  jeszcze raz to co napisałaś.
    Marsjanka zna człowieka osobiście, nie ma powodu żeby jej nie wierzyć.

    Jeżeli pojedyncze wypadki takich błędów się zdarzają to wystarczy by zalecać co najmniej daleko posuniętą ostrożność w podejściu do tematu.
  • "lekarze oczywiście stwierdzili śmierć pnia mózgu"

    Ale powiedzieli, czy stwierdzili z pełnym protokołem i poprzez komisję ?
  • A jakie to ma znaczenie skoro zastosowano procedury pod kątem śmierci mózgowej?
  • Tu masz sporo informacji, które budzą wątpliwości - co najmniej...
    http://www.organfacts.net/braindeath/
  • edytowano sierpień 2014
    @beabea
    wiesz, jak dzwoni do mnie rozszlochana dziewczyna - że lekarze powiedzieli, że jej mąż to już warzywo, że śmierć pnia móżgu i to nieodwracalne - i "pani podpisze zgodę na odłączenie i przeszczep" to oczywiście nie wiem czy powiedzieli jej to "pełnym protokołem i poprzez komisję"

    ale wiem, że jej to zakomunikowano

    czy to znaczy, że jeśli nie było z protokołem i komisją - to lekarze tak sobie gadają? takie bzdety bez pokrycia? skąd rodzina ma wiedzieć kiedy lekarz mówi serio? a może zaraz potem powie "żartowałem"...?
  • Pisałam odnośnie wypowiedzi Anawima.
    Nie twierdzę, że wszyscy lekarze są kryształowi, ale po to są odgórne kryteria żeby wykluczać pomyłki i ewentualne nadużycia, żeby to nie była procedura uznaniowa w stylu Xiński z Ygrekowskim stwierdzili przy kawie, że z pacjenta nic już nie będzie.
  • Aniela napisała: bo człowiek czekający na przeszczep jeżeli ma pieniądze, to zapłaci dużo, aby móc żyć. 
    oki, nawet mogłabym uznać to za prawdopodobne (choć transplantacje są bezpłatne, tzn nie płaci się za narządy)
    ale
    przecież narząd musi mieć zgodność tkankową, a śmierć tych ludzi, od których pobiera się narządy jest przypadkowa. To znaczy, ze nikt wcześniej tych ludzi nie "namierza", nie robi im w tajemnicy badań, by sprawdzić, czy "pasuje". Mogę chcieć zaoferować i milion (jeśli mnie stać) za np. serce, ale jak nie ma odpowiedniego dla mnie serca, to co mi po śmierci "przypadkowego" człowieka? 

  • "czy to znaczy, że jeśli nie było z protokołem i komisją - to lekarze tak
    sobie gadają? takie bzdety bez pokrycia? skąd rodzina ma wiedzieć kiedy
    lekarz mówi serio?"

    Tak, niestety, jeśli tego nie było, nie mieli prawa tak powiedzieć rodzinie. Może chcieli uzyskać najpierw zgodę rodziny i przygotować ją na taką ewentualność i dopiero wdrożyć procedury potwierdzające? Jeśli tak było postąpili bardzo źle. A kwalifikacja do przeszczepu i tak by się nie odbyła bez protokołu i komisji, takie są przepisy.
  • transplantacje są dobrze wycenione - dlatego opłacają się szpitalom
  • Nadużycia zawsze będą , tak jak szajki w np. Ameryce Pld. porywające ludzi na części zamienne.
    Wg. mnie problem polega na zakłamaniu środowiska medycznego, bo żeby uargumentować przeszczep serca trzeba stwierdzać śmierć pnia mózgu a ona nawet jeśli jest to jeszcze nie przesądza o śmierci biologicznej.
    Równie dobrze można człowieka wykluczyć z grona żyjących na podstawie oznak niepewnych.
    Druga sprawa to jest niepotrzebna histeria wzniecana przez osoby chcące dobrze i wierzące ale nie znające się i krzyczące, że każdy przeszczep jest fe. A my jesteśmy katolikami nie świadkami Jehowy, więc mamy prawo podzielić się z bliźnim szpikiem czy nerką  i o ile kogoś nie brzydzi przeszczepić coś od zwłok. oczywiście świeżych choć brzmi to makabrycznie. Ale powinno sie postawić sprawę jasno w przypadku transplantacji, której skutkiem jest zlikwidowanie dawcy, bo to jest moralnie niedopuszczalne i trąci eksperymentami doktora Mengele.
  • Jak to sie nie namierza. w USA były juz takie przypadki - jeden wykryło chyba jakieś FBI, że rodzice zakochani w swoim cieżko chorym dziecku, majstrowali sobie drugie tylko po to aby mogło zostać dawcą dla tego pierwszego.  To też jest nie fair.
  • Dlatego możesz zawsze zgłosić sprzeciw, nikt Cię do niczego nie zmusza. Tylko też sprawiedliwie by było takiego przeszczepu w razie konieczności nie oczekiwać.
  • Ja nie oczekuję, po co mi czyjeś serce a [po za tym nie uważam się za istotę lepszą i bardziej zasługującą na długie życie niż ktoś inny.
    Za to sprzeciwu też nie mogę podpisać bo jestem zarejestrowanym dawcą szpiku i mają mnie w bazie dna, a to chyba sie wyklucza ?
  • @kociara, z przeszczepami wiążą się też środki farmaceutyczne, to nie tylko narządy do przeszczepu. Za wszystko płacą pacjenci.

    Śmierć dawcy jest przypadkowa, ale procedury przeszczepów są gotowe i tylko czekają na te "przypadki". Oczywiście, że dawca narządu nie bierze tych pieniędzy (nie żartuj sobie ze mnie), ale biorą je szeroko pojęte usługi medyczne i przemysł farmaceutyczny.
  • Jak tak dalej będzie się relatywizować ludzkie życie  to w kolejce do dawania będą zakwalifikowani z urzędu więźniowie a potem dzieci z domów dziecka.
  • Nie ponosi. Na zachodzie podobne kryteria są brane pod uwagę przy "dobrowolnej" eutanazji.
  • Czemu prowincjuszkę ponosi?

    Kiedyś abortowało się maleńkie płody, dziś już w niektórych państwach można zabić po porodzie w konkretnych warunkach... Skoro można już starców zabijać a kiedyś było to niewyobrażalne. Świat się zmienia... Dla "dobra" ludzkości.
  • edytowano sierpień 2014
    Anna Lena a Ty kim jesteś , że wydajesz takie stwierdzenia? Równie dobrze ja mogę napisać , że Cię ponosi bo nie przemawiają do Ciebie logiczne argumenty.
  • nie urban legend tylko kolej rzeczy
  • dobrze, wy macie swoją logikę, ja swoją
  • "A kwalifikacja do przeszczepu i tak by się nie odbyła bez protokołu i komisji, takie są przepisy"

    Oczywiście, oczywiście, takie są przepisy, więc z pewnością będzie i protokół, i komisja, ale nie takie protokoły i komisje widzieli ludzie, którzy mają już jakieś życiowe doświadczenie.

    "Różnie się może zdarzyć. Zaśniesz sobie przy pięknej pogodzie i zanim się spostrzeżesz, już cię
    może pięknie wpół przeciąć liniowiec, a siedemnastu oficerów (wszystko
    wielkie pany z grosiwem w kieszeni) gotowi będą poręczyć słowem, ze
    twoje światło zgasło i że była gęsta mgła!"

    R. Kipling, Kapitanowie zuchy, tłum. J. Birkenmajer
  • Sober, Precise Language

    from Dr David W Evans

    The paper titled “Role of short latency potentials in the diagnosis
    of brain death” by Facco E, Munari M, Gallo F, Volpin SM, Behr AU,
    Baratto F & Giron GP, and published in Clinical Neurophysiology
    (2002) 113; 1855-66, offers irrefutable, genuinely scientific, evidence
    in support of the contention that the tests of brain stem function in
    general use for the diagnosis of “brain stem death” (or that element of
    “brain death”) lack the power to exclude remaining function in the brain
    stem.

    The authors stress the necessity of certainty in the diagnosis of
    ‘BD’ (as a basis for the diagnosis and certification of human death) and
    report that 3 patients diagnosed ‘BD’ on the current Italian criteria -
    meeting “all EEG and clinical criteria of whole brain death” - still
    had detectable brain stem activity when more rigorously tested. As they
    say, “they were not yet dead”.

    Since the tests of brain stem function listed as required in
    satisfaction of the Italian criteria (including the now-admittedly
    dangerous apnoea test) appear to be the same as those prescribed in the
    UK Code of Practice for the diagnosis of “brain stem death” (or “death
    for transplant purposes”), it can no longer be maintained that those
    simple bedside tests suffice for the certain diagnosis of death of the
    brain stem. That being so, arguments about the role of the brain stem in
    the generation of consciousness are seen as irrelevant.

    David W. Evans

  • No cóż, tow. A. Hitler też uważał, że eliminuje chorych z tego świata dla dobra narodu niemieckiego, zgodnie zresztą z założeniami całej postępowej światowej nauki.
  • edytowano sierpień 2014
    Wydaje mi się, że przeszczep szpiku i przeszczep organów po śmierci to są dwie różne procedury. Szpik pobiera się od żywego, serce, watrobę - od zmarłego. Nie ma potrzeby tego łączyć.

    Dokładnie o tym piszę. Co innego przeszczep szpiku, który jest moralnie jak najbardziej w porządku, a co innego wyrywanie komuś serca za życia ( nawet jak są złe rokowania i wyglada na to, że stan potencjalnego dawcy się nie poprawi) i wszczepienie komuś innemu.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.