Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Transplantacje

1235710

Komentarz

  • edytowano sierpień 2014
    Dawno Joanno, jakieś 10 lat temu.
    Co do mojego serca i decyzji o oddaniu narządów- jest mi to obojętne co mi ktoś zrobi. I tak pewnie niedługo umrę ale myślę, że po prostu jeżeli dojdzie do jakiegoś nadużycia i nie będę mogła się bronić to Pan Bóg ukarze tego co mnie zlikwiduje  i to już Jego problem. Ale gdyby  coś się stalo jakiejś osobie bliskiej i kazano by mi podpisać zgodę na pobranie jej organów za jej życia to chybabym sie nie zgodziła.
  • gdy pacjent musial blagac o prawo do eutanazji

    -------------------------

    kilkanaście lat temu moja mama błagała o prawo do eutanazji
    a to jak się męczyła to tylko ona jedna wie i my troszeczkę, bo jej towarzyszyliśmy

    i wyzdrowiała, choć lekarze ją do separatki wywieźli by spokojnie umarła, bo to była agonia

    a jak już wyzdrowiała to okazało się, że nic nie pamięta z tamtego czasu i zaskoczona była, że żyć nie chciała
     
  • Maura zalinkujesz jakiś skrót?
  • albo może napisz z grubsza...
    bo nie wiem na czym inność polega
    życie jest życie
    życie wieczne to życie wieczne
    decyzja o śmierci do Boga należy
    cóż można więcej?
  • mnie pytasz?
  • Maura, to pytanie do mnie, prawda?:

    1) dlaczego uważasz, że to tylko przypuszczenia, skoro mózg jest zniszczony?

    Odpowiadam:

    Tak jak pisałam, śmierć mózgu to dokładniej rzecz ujmując śmierć/niewydolność pnia mózgu. Pień mózgu odpowiedzialny jest przede wszystkim za utrzymanie funkcji życiowych i regulację różnych procesów w organizmie.
    Za myśli, wspomnienia itp. odpowiada zupełnie inna część mózgu. I jak na razie nie ma DOWODU na to, że bez pnia mózgu myśli czy świadomość jest niemożliwa. Dlatego napisałam, że to przypuszczenia,

    Vide cytat po angielsku wklejony przez Kotka - ktoś go w ogóle przeczytał???
  • pęknięcie ropnia na jelicie --> operacja --> perforacja jelita --> zapalenie otrzewnej --> żywienie pozajelitowe połączone z zakażeniem w żyłach --> rozległa sepsa --> leki nie działały, podawane w pewnych ilościach w dawkach ponad maksymalnych

    efekt zewnętrzny: straszliwy ból, niechęć do życia, majaki gorączkowe i awantury na przemian ze skrajną apatią, skrajne wycieńczenie organizmu

    Nagle, z dnia na dzień wyzdrowiała. Lekarze nie znaleźli wytłumaczenia.
  • @Maura jak ktoś nie ma bogatego życia wewnętrznego to tym bardziej powinien żyć jak najdłużej (choćby jak roślina) by zdążyć się nawrócić, przewartościować, okupić cierpieniem... Inaczej to tylko WIECZNE potępienie.
  • A, był kiedyś reportaż o chłopaku który sparaliżowany po wypadku błagał o śmierć. Znaleźli się ludzie co go wspomogli, dodali otuchy i po kilkunastu miesiącach cieszył się że żyje (choć bez zmian fizycznych).
  • @Maura

    22-letni Vincent Humbert nie widział, stracił powonienie i smak,
    był odżywiany przez sondę, nie kontrolował czynności fizjologicznych.
    Zachował jednak przytomność umysłu.

    ------------------

    to zupełnie jak moja mama naście lat temu

    dziś też tak cierpi
    cewnik i kroplówki
    całkowicie od nas uzależniona
    nawet ust sobie nie zwilży
    mamy za sobą bardzo trudne tygodnie, które jednak wzmacniają duchowo nas, otaczających ją
    niedawno i ona wyciszyła się, gotowa już odejść

  • To prawda, gdy bardzo cierpisz, często prosisz dobij mnie, ale bardziej chyba, by oddać swój stan, niż rzeczywiście pragnąc śmierci, bardziej by ból ustał, czy fizyczny, czy egzystencjalny, czasem, zanim sie zauważy róznicę, jest za późno.
  • edytowano sierpień 2014
    Gdy cierpienie się kończy (wyzdrowienie fizyczne/psychiczne) - wraca
    chęć do życia. Czyli jest ona warunkowa i zależy od "standardu" życia?

    --------------

    to prawda jeśli wyeliminujemy życie duchowe
    bo jeżeli dodamy Boga i wymiar ponadczasowy
    to ujrzymy jak chorzy potrafią uszlachetnić cierpienie

  • Podpiszę sprzeciw i jak najbardziej nie chcę przeszczepu narządu, który byłby produktem ubocznym zabójstwa. Co innego organy które nie odbierają życia.

    Przepraszam jeśli mój wczorajszy ton był trudny do zniesienia. Czasem tego nie zauważam. Dość ostro jestem zmęczona/rozdrażniona sytuacją z mamą. Czasem wyeksploatowanie bardziej się nasila jak widać.
  • Mimo wszystko nie podpisałabym sprzeciwu, by pobrać, jeśli sie coś mojego nadaje. W druga stronę, jak najbardziej, nie chcę by moje życie/zdrowie? było ratowane kiedykolwiek przeszczepem, no chyba, że o krew chodzi - krew oddawałam i krew przyjęłabym.
  • @Maura
    Polecam linkowana przeze mnie wcześniej stronę. Są tam odniesienia do źródeł naukowych.
  • joasiu, patrząc na moją mamę przez ostatnie kilka tygodni... najgorszym cierpieniem nie był ból fizyczny, ale - nazwałabym to - pustka duchowa, sprawy nieuporządkowane, przenikanie się światów... To wszystko było jednym wielkim koszmarem. I na to medycyna nie zaradzi.
  • Oczywiście, że tak.
  • Druga część jest na temat przeszczepów

    http://gosc.pl/doc/1885070.Klauzula-sumienia-i-przeszczepy-wkrotce-dwa-teksty-Episkopatu

    I ten tekst też jest ciekawy


    I jeszcze jedna errata do jakiejś wcześniejszej wypowiedzi (nie mogę teraz jej odszukać), że organy są pobierane od osoby która oddycha. Otóż  tak nie jest, osrodek oddechowy znajduje się w pniu mózgu i jesli pień nie żyje to nie ma oddechu - musi robić to za robi za pacjenta respirator. Jednym z koniecznych kryteriów do stwierdzenia śmierci pnia mózgu jest trwały bezdech (obecnie w czasie odlączenia od respiratora na czas próby podaje się bezpośrednio do tchawicy tlen w celu utrzymania saturacji, żeby niedotlenienie nie powodowało dalszych uszkodzeń mózgu). 

    Tu są dokładnie opisane kryteria i procedury a także sytuacje wykluczające chorego z procedury.

  • Brakuje mi danych żeby wyrobić sobie jednoznaczną opinię co do zasadności stosowania kryterium śmierci mózgowej. Ale istnieją poważne i naukowo udokumentowane wątpliwości oraz liczne przypadki nadużyć, w których pacjenci zakwalifikowani do pobrania narządów budzą się na stole operacyjnym. I to mi wystarczy aby uznać,że praktyki stwierdzania śm pod kątem pobrania narządów należy zaprzestać przynajmniej dopóki nie pojawią się metody dające w tym zakresie absolutną i niepodważalną pewność.
  • Dzięki. Nie jest źle. Pan Bóg daje doświadczenia, ale też daje potrzebne siły. [-O<
  • edytowano sierpień 2014
    Po za tym nikt by chyba nie miał nic przeciwko przeszczepom narządów ( niepodzielnych ) gdyby naprawdę dawca nie żył i nie było by podejrzeń, że odbiera mu się szansę na wybudzenie.
    Ale ta śmierc pnia mózgu jakoś do mnie nie przemawia.
  • gdyby naprawdę dawca nie żył i nie było by podejrzeń, że odbiera mu się szansę na wybudzenie.

    ---------------

    dla mnie te szanse na wybudzenie nie są priorytetowe
    zasadnicze jest pytanie kto lub Kto życie odbiera.
  • "Ale istnieją poważne i naukowo udokumentowane wątpliwości oraz liczne
    przypadki nadużyć, w których pacjenci zakwalifikowani do pobrania
    narządów budzą się na stole operacyjnym."

    @Kotek, daj linki, chętnie poczytam konkrety o tych wybudzeniach, bez złośliwości mówię.
  • Tak ja słyszałam , że do bazy krwiodawców i dawców szpiku mają dostęp handlarze narządów, i któregoś dnia możemy być porwani z ulicy i nigdy już nie wrócić ale prawdę mówiąc nawet mnie etatowej paranoiczce wydaje sie to chorą fikcją.
  • Nie wierzę w urban legend, ale przeczucie i rozum mówi mi, że śmierć pnia mózgu to jeszcze nie śmierć. I tylko tyle. Nie chcialabym przeżyć kosztem kogoś innego, nie chciałabym nikomu odebrać życia, żeby np. mieć zdrowe serce. Natomiast przeszczepy nie wymagające,, dobicia" dawcy są dla mnie ok. Czy nie mam prawa do własnego zdania ? Zabronisz mi myśleć ?
  • Nie rozumiem też uwagi Anieli, że "za wszystko płacą pacjenci" - po
    pierwsze za przeszczep w Polsce nie płacą, a po drugie jeśli miałaś na
    myśli leki, to w przypadku innych chorób też płacą za to pacjenci -
    normalna rzecz w naszym systemie ubezpieczeń.
    ------------------------
    Skoro uważasz, że pacjenci nie płacą, to kto płaci?

  • @beabea
    Jak bez złośliwości to zadaj sobie trud i zajrzyj na stronę którą już parę razy tutaj wskazywałam. Tam znajdziesz historie takich ludzi. Do tego parę artykułów z odniesieniami do źródeł naukowych dyskutujących kwestie procedur stwierdzania BSD oraz wątpliwości co do całkowitego braku aktywności mózgowej u takich pacjentów.

    Sapienti sat.
  • Aniela: ma na myśli to, że nie konkretnie pan Iksiński płaci za swój
    przeszczep, bo ma do niego prawo w ramach ubezpieczenia - tak samo jak
    do wycięcia wyrostka, czy założenia by-passów.
    -----------------------
    Ja też nie uważam, że konkretnie pan Iksiński płaci za swój
    przeszczep, ale ogólnie płatnicy składek na ubezpieczenie zdrowotne, którzy też są pacjentami. Czyli pacjenci płacą, ok?
  • Chyba jak za wszystko

  • I biznes się kręci.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.