Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Kiedy praca staje się nałogiem?

Mnie od dłuższego czasu ciekawi sprawa praca a pracoholizm? Czy są symptomy zbliżającego się zagrożenia? Czy jak to mówi się „zabieranie pracy do domu” jest złe? Złe zawsze? Czasem mi wydaje się że nie ma wyjścia. Tłumacze sobie że przecież utrzymanie rodziny kosztuje. Kiedy dla mnie – chrześcijanina powinna zapalać się lampka ostrzegawcza - gdy jednak jestem świadom benedyktyńskiego „Módl się i pracuj”. Czy dla osoby świeckiej ona też obowiązuje? W jakich proporcjach zwykły katolik powinien te dwie sprawy dzielić?

«1

Komentarz

  • Rozważałam sprawę ostatnio.
    Protestanckie książki podaja hierarchię
    Bóg
    Mąż/żona
    dzieci
    poza domem

    I praca to jest "poza domem".
    No, ale tak się nie da przecież.

    Wydaje mi sie, że grzech zaczyna się wtedy kiedy praca jest ucieczką - przed obowiązkami związanymi z domem, małżonkiem, dziećmi.
    Przecież wychowywanie dzieci nie jest sama przyjemnością.

    Oraz grzech zaczyna sie także wtedy, kiedy praca przestaje zaspokajać przetrwanie rodziny + trochę a zaczyna służyć zaspokajaniu konsupcjonizmu (czyli praca na lepsze, większe, doskonalsze)
  • Oraz grzech zaczyna sie także wtedy, kiedy praca przestaje zaspokajać przetrwanie rodziny + trochę a zaczyna służyć zaspokajaniu konsupcjonizmu (czyli praca na lepsze, większe, doskonalsze)

    płynny ten podział... czy szynka do kanapek zamiast smalcu jest konsumpcjonizmem? a pasta z łososia zamiast szynki?
  • no plynny.
    Bo jednemu wystarczy smalec a drugiemu polędwica nie starczy
  • Kiedy nie chce Ci się zagrać w grę/poleżeć brzuchem do góry/pospać, tylko czujesz przymus skończenia tego, co zacząłeś w pracy. Czy też czegoś, co jest Twoim zajęciem zarobkowym.

    Moim zdaniem, już tak serio, granica przekroczona zostaje wtedy, kiedy nie musisz tego robić, bo i tak finanse są zabezpieczone, a mimo to robisz i cierpi na tym rodzina.
  • Wybory można próbować uzasadniać, ale raczej ex post. Określenie zasad z góry jest wg mnie skazane na porażkę.

    My o tym cały czas rozmawiamy z żoną, na bieżąco korygując zachowania; ja tak pracuję, że raz mam mniej do zrobienia (mogę wtedy elastycznie pracować, więcej czasu spędzać w domu), ale jest też czas, że pracuję bardzo dużo.

    Trzymam się pewnych zasad:
    - życie nie będzie idealne; a nawet jakby było, to nie będę o tym wiedział;
    - jak żona/dziecko do mnie przychodzi pracującego w domu, to nie wyrzucam; nawet, jak rozmawiam przez telefon, to wprowadzam rozmówcę w obecność dziecka;
    - wolę się nie wyrobić z czymś w pracy, niż dać żonie/dziecku odczuć, że jest niechciane akurat.

    Mimo wszystko uważam, że to nie chodzi o zestaw reguł zachowania, ale o serce, czyli FAKTYCZNĄ hierarchię. Nie narzuconą, ale o to, co faktycznie wolę (preferuję). Reguły zachowania ewentualnie mnie chronią przed tym, bym się nie ślizgał zbytnio.
  • edytowano listopad 2015
    Nie wiem. Czasami jest tak, że człowiek pracuje po kilkanaście godzin i 2/3 jego dochodu są zabierane na ZUS podatki, koszty tej pracy, realnego dochodu ciągle za mało by utrzymać dzieci, to trudno nazwać go pracoholikiem. A z zewnątrz tak dla niektórych wygląda, jakby mu było obojętne, że jest wywiadówka albo msza za babcię w środku tygodnia.
  • edytowano listopad 2015
    wolę się nie wyrobić z czymś w pracy, niż dać żonie/dziecku odczuć, że jest niechciane akurat.

    To fajnie. O ile nie grozi Ci wylanie z pracy w trybie natychmiastowym za tzw. niesubordynację, co skutkuje brakiem prawa do zasiłku dla bezrobotnych i jest wilczym biletem przy szukaniu nowej pracy.
    W przypadku własnej działalności utrata klientów i zleceniodawców.
  • Zgadzam się w 100%
  • A ja myślę, że praca już jest niebezpieczna gdy angażuje całego człowieka i jest w pracującym chęć pokonywania szczebli kariery bez względu na koszty. Źle jest, gdy pracujący jest WIELKIM NIEOBECNYM w domu. Potem to tylko krok dzieli od rozejścia się emocjonalnego małżonków, co rodzi pustkę....Efekt domina....
  • Czy pracoholizm występuje tylko wtedy gdy byt jest zaspokojony? Wg mnie nie.

    Dla mnie czerwona lampka by sie zapalila gdyby:
    - praca wdzierala sie w niedziele
    - nie bylo czasu na 2tyg urlop z rodzina
    - nie bylo czasu na codzienna modlitwę i chwile dla rodziny
    - pojawila sie ucieczka w prace, choc to wg mnie najtrudniej ujrzeć samemu.
  • edytowano listopad 2015
    Dla mnie pracoholizm to jak ktoś nie musi pracować, w dodatku poumawia sie z żoną dziećmi a potem kombinuje by od nich uciec w pracę. Nie jest dla mnie pracoholikiem ani ten co zarabia na rodzinę i nie ma czasu na urlop ze wzgl. ,że nie ma nawet kasy na ten urlop. ani ten co bierze robotę jak leci, bo inaczej będzie go ścigać ZUS, US, dostawcy wody, prądu itd, urząd miejski , nie jest pracoholikiem lekarz którego powołaniem jest pomagać nawet w niedziele i święta.
    Oczywiście ja piszę o czymś co jest pewnie dla większości forumowiczów nieprawdopodobne i tak odległe, aż nieprawdziwe, dlatego spodziewam sie kpin w rodzaju, ,,nie rozumiem twojego świata prowincjuszko",, co ty wypisujesz za bzdur",,haha to zabawne w jakim świecie ty żyjesz, żal mi cie" itp
    Niestety ale większość ludzi mających dzieci na utrzymaniu, nie ma zbyt wiele czasu dla nich bo musi ich utrzymać. I to jest właśnie paradoks.
    Problem z pracoholizmem się zaczyna gdy człowiek dorobiwszy się już ( mało prawdopodobne w Polsce ale zdarza sie) siedzi na brzegu piaskownicy od 5 minut zaledwie, dzieciak do niego podpełza prosząc,, tata zlób babke!" a ten odległy myślami, opędza się , czuje niepokój i bardzo sie denerwuje, że marnuje czas a mógłby przecież tyle ważnych spraw pozałatwiać , czy podwładni w pracy poradzą sobie,czy szefostwo nie będzie miało ale za zbyt małe poświęcanie się itd. Ma też wrażenie, że nie cieszy go pilnowanie malucha w tej piaskownicy, bo ciągnie go do roboty i ma potrzebę ,, robienia czegoś"
  • ja rozumiem, bo w takim samym żyje ;)


    urok zaścianka :D
  • edytowano listopad 2015
    Nie tylko, ludzie w dużych miastach też mają podobne dylematy- praca czy rodzina z tym, że bez niewolniczej pracy ich rodzina nie przeżyje zwłaszcza, gdy tylko 1 z rodziców ma pracę z oczywistych względów a dzieci dużo.
  • mój M. ma zadatki na pracocholika , pracuje w domu co według mnie jest sprzyjające. Dochodzi niestety do starć na tej płaszczyźnie. Czasami pracuje w niedzielę ( projekty nie cierpiące zwłoki albo wtedy gdy nie zdąży w tygodniu albo gdy jest jakaś awaria) , czas na urlop miał ( choć próbował sprawdzić maile , ale spalił się laptop =)) ) . Generalnie stoję na straży :)
  • @prowincjuszka na urlop nie trzeba wyjezdzac. Jak nas nie bylo stać to chodziliśmy na spacery, siedzieliśmy w domu, oglądaliśmy filmy, graliśmy w scrabble itp.

    A urlop jest niezbędny by człowiek mogl sie zresetowac i kolejny rok orac. Bez urlopu traci sie cierpliwość, wydajność itp. I wpada sie w bledne kolo. Jest co raz gorzej, wiec haruje jeszcze mocniej.

    Co do lekarzy itp pracujących w niedziele, ludzi dokladajacych do pieca itp - to jest inna kategoria. Tak czy inaczej i oni dostaja dzien w tyg na niezbedny reset.

    Tak sobie pomyślałam, ze problem jest wtedy gdy ludzie nie potrafią wypoczywac. A jeszcze większy gdy nie potrafią wypoczywac z rodzina.
  • No a co wtedy kiedy lubi się swoją pracę?
    Kiedy już same przygotowania do wyjścia są miłe ?
    Kiedy wracasz z nową energią do nielubianych obowiązków domowych?

    Czy wtedy też powinno się zrezygnować z pracy?
  • No ale pracę lubisz a np gotowania nie
  • To praca jest przyjemnością a gotowanie obowiązkiem, ale życie składa sie też z obowiązków.
  • Moja praca przenika się z życiem rodzinnym, wykorzystuję w niej dzieci i to nas ubogaca.Cieszę się jak muszę iść do pracy w sobotę bo nie muszę sprzątać, a sprzątać nienawidzę.Czy jestem pracoholiczką droga redakcjo?
  • Ostatnio uslyszalam, ze wypoczynek to sposób okazywania miłości samemu sobie. I nie umieją wypoczywać ludzie, którzy nie kochają samych siebie, bo cos zawsze ważniejsze niż ja
  • edytowano listopad 2015
    Praca sie staje nałogiem wtedy, kiedy będąc poza pracą i niby nie pracujac głowę sie ma w pracy... I kiedy wszyscy juz ci o tym mówią, a Ty nadal nie przyjmujesz do wiadomości.
    Kiedy żona od ciebie odchodzi, a Ty jej na to pozwalasz i nadal wierzysz że rodzina jest dla ciebie najwazniejsza... Kiedy dzieci cie denerwują, bo ciągle przeszkadzaja ci w pracy a żona już nic nie rozumie i ciągle ci w pracy przeszkadza i wciąż przesadza ze wszystkim....
  • Pokopyrtana gramatyka miała oddać rozpęd pracoholiczny....
  • pracoholizm, jak każdy holizm to uzależnienie, które niestety siedzi w głowie, jest to sposób ucieczki przed życiem, niemożność emocjonalnego radzenia sobie, nawet z najbardziej błahymi kwestiami - bo w którymś momencie u takiej osoby nastąpiło zahamowanie rozwoju emocjonalnego; uzależnienie jest jedno, tylko sposób jego wyrażania ma wiele postaci
  • Dla mnie nie ma tutaj sensu mówić w ogóle o katolikach. Te dwie kwestie nie mają ze sobą nic wspólnego - wiara i choroba.
  • No, pewnie, bo katolicy są ponad -holizm! Jestesmy LEP-SIEJ-SI :>
  • malagala
    listopad 13 Podziękuj
    Ostatnio uslyszalam, ze wypoczynek to sposób okazywania miłości samemu sobie. I nie umieją wypoczywać ludzie, którzy nie kochają samych siebie, bo cos zawsze ważniejsze niż ja
    Podziękowali: 3wielomama Bea jan_u

    .....................

    wyszło na to, że czego jak czego, ale miłości własnej mi nie brakuje... wręcz mam w nadmiarze... uwielbiam wypoczywać
  • Jukaa ja tez uwielbiam ale nie umiem :/
  • Moim zdaniem pracę od pracoholizmu dzieli cienka granica. Kto teraz nie ma telefonu służbowego a w nim skonfigurowanej poczty, którą sprawdzam odruchowo będąc w domu, oglądając z dziećmi telewizję czy wychodząc do kina. I takich przykładów można mnożyć bez końca...
    Osobiście staram się w okresach kiedy mam dużo pracy przynajmniej nie "odganiać" od siebie dzieci, pracuję na własny rachunek w domu więc zadanie mam jeszcze bardziej utrudnione. Wyznaczyłem sobie godziny pracy ale uwierzcie mi ciężko jest je zachowywać :(
    Inny aspekt, o którym wspomina Nika76, myśli, można być myślami przez 24 na dobę w pracy.
    Pozdrawiam wszystkich zapracowanych.
  • Pracoholizm jest wtedy gdy naraża równowagę życia rodzinnego.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.