Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Legalizacja FSSPX po Franciszkowemu

Podczas Mszy św. odprawionej w niedzielę Dobrego Pasterza (10 kwietnia) Przełożony Generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X bp Bernard Fellay zdradził kilka szczegółów dotyczących swojego spotkania z Ojcem Świętym Franciszkiem.

Papież miał potwierdzić, że uznaje członków Bractwa św. Piusa X za katolików i nigdy nie nałoży na nich ekskomuniki. Jurysdykcja zwyczajna na spowiadanie przez kapłanów FSSPX ma zostać przedłużona po zakończeniu Roku Miłosierdzia. Bp Fellay podczas rozmów w Rzymie został też zachęcony do założenia w Wiecznym Mieście seminarium swojego zgromadzenia.

http://bdp.xportal.pl/aktualnosci/bp-fellay-papiez-powiedzial-jestescie-katolikami/

Komentarz

  • A tymczasem dzis przed wejsciem na Targi Książki Katolickiej przedstawiciele wydawnictwa Te Deum rozdawali ulotki, w których wyrażali (słuszny moim zdaniem) żal, że odmówiono im wstępu na te targi. Jeśli Franciszek rzeczywiście dokona tego, co nie udało się BXVI i doprowadzi do pełnej jedności Bractwa z Rzymem to będę w głębokim szoku ;-)
  • Mam nadzieję, że za rok się pojawią :)

    I również mam nadzieję, że konsekwencją ocieplenia stosunków z Ojcem Świętym będzie usunięcie z oferty kilku tytułów, które na takich targach mogą być źle przyjęte.
  • Wszelako to na razie pogloski i tylko zjednego źródła. Zatem nie legalizacja jeszcze choć tesknimy.
  • Papież zdemontował Kościół a teraz zatwierdza Bractwo. "Biez wodki nie razbieriosz!" Idę się upić. :((
  • No i chwatit.

    Na razie chyba jest jeszcze tak:

    " Nie oznacza to kanonicznego uznania Bractwa św. Piusa X za wspólnotę kapłańską. Kwestia uzasadnienia pełnienia czynności kapłańskich przez jego księży pozostaje otwarta. Ale jest to znak dobrej woli, dotyczący tej rzeczywistości Kościoła katolickiego. (…) Tą decyzją, ordynariusz Buenos Aires uznał, że członkowie Bractwa są katolikami, nawet jeśli nie są w pełnej komunii z Rzymem. Kontynuujemy pracę, aby pełna komunia i prawna forma Bractwa wewnątrz Kościoła katolickiego zostały osiągnięte.”

    http://bdp.xportal.pl/aktualnosci/rzym-radosc-z-uznania-bractwa/

    Przewiduję taki rozwój wypadków.
    Popracuje się trochę nad nimi - na początek zrobi ewangelizację, a następnie głęboką formację chrześcijańską i Bractwo się nawróci ku pełnej komunii; wybierze formę prawną wpasowaną w kościelne struktury i będzie w pełnej jedności, podobnie jak obecnie Bractwo Kapłańskie Świętego Piotra.


  • Moim zdaniem Franciszek zastosował tu po prostu tę samą zasadę co w "Amoris Laetitia" - że nie można widzieć świata na czarno-biało, że "każdy przypadek należy badać z osobna", a praktyka duszpasterska powinna być wpisana w lokalny kontekst etc. Słowem to samo niedogmatyczne podejście, które generalnie go charakteryzuje. Tak samo jak cudzołożnik żyje niby w grzechu, ale jednocześnie chyba nie żyje, skoro Duch św. przemawia do jego duszy, dokładnie tak samo kapłani Bractwa mogą jednocześnie być katolikami nie będąc w pełnej komunii z Rzymem. Ot, druga strona tego samego medalu. Tylko jak ożenić ogień z wodą??
  • @Wanda jest w tym pewna konsekwencja ;-)
  • Papież jest jezuitą. Jezuici są pragmatyczni aż do bólu. Gdybym miał powołanie do życia konsekrowanego, to bym wybrał Towarzystwo Jezusowe :)
  • @Klarcia Bractwo trzeba ewangelizować i formowac po chrześcijańsku???? @-)
  • @Wanda, a to Duch Święty ma prawo "przemawiać" tylko do świętych?

    To całe szczęście, że dla mnie zrobił jakiś wyjątek, bo bym się w życiu była nie nawróciła.
  • Cart - wg klasycznego nauczania grzech śmiertelny sprawia, ze Bog nie moze przebywac w nas, a Duch sw nie przemawia. To jakby smierc duszy.ztcw
  • Maciek - nie wierzę! Nawet koloratek ci jezuici nie nosza i sa generalnie postepowi do bolu. Gdzie tu pkt wspólny z Tradycja?
  • Cart - zwroc uwage, ze mowie o grzechu ciezkim, a nie o wymogu świętości
  • To by znaczyło, że żaden poważny grzesznik nie może się nawrócić, bo bez Ducha Świętego to niemożliwe.
  • no właśnie @Wanda, co z nawróceniem? w jaki sposób się to odbywa bez działania Ducha św.?
  • Punktem wspólnym z Tradycją jest św. Ignacy. Jego pomysł jest fascynujący. Rzeczywiście, w ostatnich dziesięcioleciach wielu jezuitów zeszło na manowce i ich nie warto naśladować.

    W ogóle mam pomysł, aby skautom Mamy Róży dodać do Przyrzeczenia (nie Obietnicy) modlitwę św. Ignacego:

    Zabierz, Panie, i przyjmij całą
    wolność moją, pamięć moją i rozum,
    i wolę moją całą,
    cokolwiek mam i posiadam.
    Ty mi to wszystko dałeś
    - Tobie to, Panie, oddaję.
    Twoje jest wszystko.
    Rozporządzaj tym w pełni
    wedle swojej woli.
    Daj mi jedynie miłość
    Twoją i łaskę,
    albowiem to mi wystarcza.


    Czy nie jest wspaniała?
  • X. Marian Morawski SI
    Dogmat łaski. 19 wykładów o porządku nadprzyrodzonym

    "Ludzie, odbierający łaskę uczynkową, mogą być w dwojakim stanie.
    Jedni znajdują się już w stanie łaski poświęcającej, czyli są usprawiedliwieni i
    mają Ducha Świętego w sobie mieszkającego, są, jak mówi Pismo św.,
    świątynią Ducha Świętego (1 Kor. 3, 16). Ci ludzie do czynów nadprzyrodzonych potrzebują wprawdzie też łaski pobudzenia ze strony Boga, ale współdziałanie Boże w czynie przez łaskę pomocniczą odbywa się przy współudziale cnót wlanych, które sprawiedliwi już posiadają, a które nadają ich władzom, rozumowi i woli, stan nadprzyrodzony i stałą możność działania nadprzyrodzonego. Kiedy zatem przychodzi do jakiegoś czynu zbawiennego, ten czyn jest im jakoby naturalny, lub raczej współnaturalny, ponieważ mają w sobie własny pierwiastek życia i działania nadprzyrodzonego. Dlatego też łaska pomocnicza, czyli współdziałanie Ducha Świętego w tym wypadku, sprawuje czyn od wewnątrz, ponieważ Duch Święty stale mieszka w usprawiedliwionych, bo powtarzam, posiadają własny pierwiastek działania nadprzyrodzonego. Przeciwnie, kiedy Bóg daje łaskę uczynkową człowiekowi, nie mającemu Ducha Świętego danego sobie, nie będącemu w stanie łaski poświęcającej, wówczas czyn zbawienny, mający nastąpić, przewyższa absolutnie stan i możność grzesznika i tylko przez to się iści, że w tym wypadku działanie Ducha Świętego odbywa się w sposób, że się tak wyrażę, cudowny, tj. przechodzi absolutnie miarę jego władz; dzieje się wówczas coś podobnego, jak gdyby suche drzewo wydało kwiat lub gdyby nierozumne zwierzę przemówiło; czyn bowiem nadprzyrodzony przewyższa zupełnie wszelką możność i zdolność grzesznika. W tym zatem wypadku Duch Święty jest poniekąd zewnątrz człowieka, nie w tym znaczeniu jakoby działał od zewnątrz, lecz o tyle, że nie należy do niego, że grzesznik nie posiada własnego pierwiastka działania nadprzyrodzonego. Dlatego niektórzy teologowie mówią, że w pierwszym wypadku czyny nadprzyrodzone sprawują się "przez zamieszkałego Ducha Świętego", a w drugim wypadku przez "towarzyszącego
    Ducha Świętego". – Widzicie więc, Panowie, że wielka zachodzi różnica pomiędzy czynami nadprzyrodzonymi tych, którzy znajdują się w stanie usynowienia, a tych, którzy dopiero dążą do niego. U pierwszych, którzy ten stan już posiadają, każdy czyn pochodzący z cnoty wlanej ma tym samym godność nadprzyrodzoną jako czyn dziecięcia Bożego, a u drugich, grzeszników, czyny zbawienne, które niekiedy w nich się pojawiają, są to jakby chwilowe przebłyski łaski, nadającej ich władzom przejściowo tylko charakter nadprzyrodzony."
  • @ori ale po co legalizować coś, co nigdy nie było zdelegalizowane? FSSPX powstało legalnie, za przywoleniem Stolicy Apostolskiej. Tego zgromadzenia ta sama instytucja nigdy nie zdelegalizowała, wiec o czym dyskusja?
  • JiB - podziękuj :-) W ten sposób mamy i wilka sytego i owcę całą i to jeszcze w dodatku w wydaniu jezuity!

    Może przykład z Duchem św. działającym w sercach cudzołożników nie był najszczęśliwszy, choć można by się spierać, czy Franciszek pisząc o tym miał na myśli wyjątkowe działanie Ducha (na zasadzie cudu - jak gdyby suche drzewo wydało kwiat), czy raczej uważa to za sytuację zwyczajną. Co chciałam powiedzieć: wydaje mi się, że nasz pragmatyczny Papież stąpa po niebezpiecznej granicy, za którą zaczyna się relatywizm i dwójmyślenie. Co gorsza, jest to granica którą Kościół może przekroczyć tylko raz, a potem jest "point of no return". Wyobrażacie sobie, że następny papież mógłby wydać drugie "Familiaris Consortio" z jego jednoznacznymi określeniami i stanowczymi zaleceniami?
  • @Wanda, zatem nie popierasz tej decyzji papieża, o której mowa w tym wątku?
    już się gubię
  • Joannna - ja już dawno się pogubiłam i sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony oczywiście cieszę się, że Bractwo - jak się wydaje - powróci do pełnej (przynajmniej formalnie) jedności z Papieżem. Z drugiej strony nie cieszy mnie sposób przeprowadzenia tej operacji, bo nie jest sposobem na pogodzenie realnie istniejących rozbieżności stwierdzenie, że tertium datur.

    Zresztą moim zdaniem problem z Bractwem (i szerzej: tradsami) leży głównie w mentalności i uprzedzeniach hierarchów Kościoła i księży. Bardzo jestem ciekawa na ile zaakceptują oni ewentualną decyzję Franciszka. Bo - jak pamiętamy - decyzja Benedykta (Summorum Pontificum) była z lekka, a gdzie niegdzie nawet mocno bojkotowana.
  • Ja bym też dodał uprzedzenia tradsów, którzy dążą do izolacji w przedsoborowych rezerwatach. Efektem tego jest ich bezużyteczność dla wspólnoty Kościoła i brak szczególnej sympatii ze strony hierarchów. I tu paradoksalnie rację może mieć Klarcia, że Franciszkowa kuracja pozwoli oddzielić tych, którzy chcą coś z siebie dać od tych, którzy mentalnie tkwią w pontyfikacie Piusa XII.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.