Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Kleszcze a sprawa harcerska

Pytanie - jak 10 - 13 latki mają przeżyć trzytygodniowy obóz harcerski w leśnych ostępach bez wykarmienia całej istniejącej tam populacji kleszczy? Podobno w tym roku są bardzo liczne - kleszcze, a nie harcerki - i do tego zjadliwe. Naszej koleżance padły dwa duże, zdrowe i młode psy - właśnie odkleszczowo.

Jakieś propozycje? Mają się lać środkami chemicznymi na okrągło? Przy galopującym AZS to raczej średni pomysł. Indywidualne herbatki z czystka lub innego ziółka też raczej nie przejdą. Jakieś ziółka w tabletkach???
«1

Komentarz

  • Niestety chemia czyli dobre deet.
  • A niestety keszcza mizna znalezc wszedzie. Wczoraj corka przyniosla z naszego ogrodu.
  • Uczuluc dzieci na codzienne ogladanie ciala
  • Też miałam ten problem, niestety nierozwiązany do tej pory... W czasach szalejącej co roku bardziej boreliozy nie puszczam juz na leśne obozy niestety. Ale córki drużyna od 2 lat organizuje zamiast klasycznych leśnych obozów obozy wędrowne. W tym roku mają 2 tyg. na Mazurach. Starsza córka jeszcze dama budowała obóz w lesie, ale kleszcze strasznie ich atakowały. Z gorączką wróciła do domu, potem długo trwało zanim wykluczyliśmy boreliozę.
  • od kilku lat to przeżywam. Dwa lata temu też była inwazja.
    Córka była wyczulona na dokładne sprawdzanie ciała, naukę odpowiedniego usuwania stworów i obserwację po ewentualnym wyciągnięciu gada. Jak ją na odwiedzinach zapytałam czy i ile miała kleszczy, powiedziała, że po siódmym przestała liczyć...czasem było kilka na dzień...
  • Chodzi o to, że teraz jest większa szansa na złapanie boreliozy? Jak miałam 11 lat byłam na obozie w lesie i łącznie złapałam z tego co pamiętam chyba z 9 kleszczy, codziennie wieczorem była kolejka do pielęgniarki i wszystkim wyciągała.
    To na co zwracali uwagę to to, że podobno na obszarze, na którym byliśmy kleszcze były niegroźne.
    Nic nie złapałam.

    A dziś rano zaliczyliśmy już wizytę w przychodni w celu wyciągnięcia kleszcza u córki. Podobno w mieście jeszcze nie są niebezpieczne.
  • Moja lekarka zlapala boreliozę w mieście od kleszcza na cmentarzu. A boreliozy co roku więcej, coraz większy obszar Europy obejmuje i coraz więcej zarażonych kleszczy.
  • jak mają złapać, to złapią w przydomowych krzaczkach, normalnie jadą, w poprzednich latach wróciły całe i zdrowe, i oby dalej tak było!
  • Może sproboj podawać witamine b.nie lubią tego zapachu.uczulic by jak swedzenie bylo trzeba zajrzeć.
  • Mój mąż ma dobrze, nigdy w życiu nie przyczepił się do niego żaden kleszcz, musi być dla nich obrzydliwy. Juz mu mówiłam, że powinni go przebadać i wytworzyć ekologiczny odstraszacz kleszczy
  • cóż ... ryzyko harcerza!
  • edytowano maj 2016
    Mój mąż "złapał "kleszcza jeżdżąc rowerem po mieście 8-}
    Wiec wszystko może się zdarzyć
    A jak ten skubaniec się napompował
    Mąż nic nie złapał
    Syn jeździ regularnie do lasu ze skautami
    Ostatnio miał maciupkiego za uchem na małżowinie , zauważyłam przypadkiem przeglądając , sam by nie znalazł
    Latem mieszkamy 2 miesiące w leśnych warunkach
    Zdarza się sporadycznie u kogoś jeden
    Ale chyba nie mają co pić z moich dzieci ;)
    Bo chude i wyschniete
    Póki co nikt niczego chorobowego pokleszczowego nie ma
    A i tak najwięcej zlapanych to te po miejskich spacerach leśnych
    Ale dość rzadko bardzo mimo wszystko biorąc pod uwagę panikę jaka co roku sie wzmaga w mediach i aptekach oraz poradnia aby szczepić np
    U nas bardzo bardzo rzadko złapane
  • Córka jezdzi od 5 lat w bory i lasy i zero kleszczy nic nie złapala. w zeszle lato natomiast po spacerze w parku malenkiego kleszcza zlapala i do przychodni poleciala wyciągnąć. W tym roku mała też harcerka i do lasu jedzie. Zobaczymy.
  • Ech. Dobrze, że chociaż - póki co - tygrysy są daleko...
  • Mój mąż w 2008 był pracować w Niemczech stamtad przywozl kleszcza i miał bolerioze a nasze go nie ruszajak
  • Trzeba uczulac na sprawdzanie w parach z kolegą. Ja kiedyś na obozie przespałem się w paprociach. Następnego dnia koledzy i pielęgniarka wyciągnęli ze mnie przeszlo 50 zwierzakow. Nic mi nie było.
    Nadal tylko bardzo niewielki % kleszczy przenosi choroby, a i te zaraźliwe wyciągnięte szybko nie są groźne. Byle nie zaniedbać sprawy.
  • Niektórzy twierdzą, że kiedy wypalano trawy, było mniej kleszczy.
  • 50 kleszczy... Chyba wolę jednak te tygrysy...
  • Do tej pory pamiętam jak 15 lat temu,gdy jeszcze mundury były "stare i przekazywane w drużynie z jednej na druga,t radio mi się taki z przykrutka spódniczka.Na obozie kleszcz wpił mi się w posladek.Zona komendanta wyciągała mi tego kleszcza na stołówce (namiot wojskowy) i w momencie kiedy podniosła mi spódnice wszyscy weszli na obiad na czele z męska częścią zastępu .Do tej pory mam ubaw ,choć wtedy nie było mi do śmiechu ;)
  • kleszcz dobrze wyciągnięty w pierwszych 12 godzinach niewiele może...
  • moja miała środek, uzywany przez leśników...ale nie zawsze miała "głowę i czas " :D
    by zaaplikować
  • To chemia jest cacy czy be? Kleszcze to naturalne, czyli jakby eko, a niektórzy w nich chemią, czyli nienaturalnie be... Jak żyć?
  • kleszcze to naturalne, czyli jakby eko

    =)) O:-) <:-P


    no to mi zrobiło dzień...będę każdemu powtarzać :D
  • @aghi a ta Muszka nie odbarwia/farbuje ubrań? Często jesteśmy w lesie nie biwakowo i mamy na sobie "normalne" ubrania, których byłoby mi trochę żal. Z drugiej strony to wydaje się fajna opcja żeby czymś takim popryskać co 3, 4 tygodnie, a nie codziennie jakimiś offami po skórze (które i tak raz działają raz nie...)
  • nie do kleszczy ale do komarów mam historyjkę...
    Kiedyś byliśmy na obozie na którym drużynowa kupiła wypasiony środek na komary

    no i wypsikała nim cały swój namiot

    i nie mogła opędzić się od komarów


    potem przeczytaliśmy ulotkę na której było napisane
    "mocno spryskać szmatę i umieścić poza obozem"


  • Jan u X_X @-)
    Jakbym zobaczyła 50kleszczy to na miejscu dostałabym zawału
  • Skutki uboczne boleriozy: zawał.
  • Oooo patent z tą muszką rewelacja. Ja włóczę się bardzo dużo po lasach i czasami złapię ale podobno u nas kleszcze zdrowe. Teraz sobie spacerowe ciuchy i buty opryskam tą "muszką". Dotychczas dawałam kilka kropli psiego fiprexa na ciuchy. Chyba działa bo u nas sporo kleszczy, a łapię sporadycznie. Zastanawiałam się też dlaczego nikt nie wymyślił czegoś w rodzaju jak psy mają obrożę przeciwkleszczową. Działa doskonale i psa nie uczula :D
  • Dzięki! w takim wypadku również spróbujemy tej metody :)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.