Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Konserwator w domu...

Zastanawiamy się nad kupnem domu, który jest w ewidencji zabytków, czyli pod nadzorem konserwatora. Macie jakieś doświadczenia z tym tematem? Warto się interesować czy lepiej odpuścić?
«1

Komentarz

  • Może być trudno prowadzić remont.
  • Pracuję w budynku pod nadzorem konserwatorskim. Odpuścić i natychmiast zapomnieć.
    Nie można wstawić drzwi i okien jakie chcesz, powiesić klimatyzatora, wybrać koloru elewacji, ogrodzenia, postawić malutkiej wiaty, powiesić tabliczki i oświetlenia budynku bez zgody konserwatora. W zamian nie masz nic.
  • Aaaa teraz gmina chce zrobić monitoring - na powieszenie trzech małych kamerek i pociągnięcie kabla też trzeba zgody. Prawdopodobnie kabel trzeba będzie ciągnąć wewnątrz co podniesie koszty.
  • Jako konserwator powiem ze faktycznie takie mogą się dziać ale to też zależy od "podejścia zyciowego" urzedu konserwatorskiego. Różnie to bywa, jak bedzie im zależeć na tym żeby zabytek uratować to będą skłonni do pewnych kompromisów. Ale papierki i pozwolenia na pewno będą.
  • Przepraszam za błędy z tel. piszę
  • Oni się bardziej czepiają kucia ścian pod kable, stolarki okiennej która powinna być drewnianą kopią drewnianą oryginalnej, jakiś ingerencji w konstrukcję. Z kuciem czy malowaniem to może być problem jeśli powiedzmy byłby pod warstwami farby jakiś super oryginalny ornament, ale to najczęściej się na klatkach schodowych zdarza. Odświeżenie elewacji trzeba będzie pewnie uzgodnić, poprosić konserwatora o zalecenia ewentualnie postarać się o pozwolenie na prace. Może co do drzwi we wnętrzu by się czepiali , że powiedzmy drewniane opalić i pobejcować, ale ścian, kafelków to raczej nie sądzę.
    Aaaa dopiero zauważyłam że pisałaś że domek w ewidencji, to sprawa mniejszego kalibru niż gdyby był do rejestru zabytków wpisany, bo wtedy to już gorzej. Jak w ewidencji to myślę że tylko o zalecenia będą chcieli, żebyście się zgłaszali. Inna sprawa, że wtedy na żadną dotację na remont liczyć nie można.W razie co służę pomocą:)
  • ja bym nie brała. Jest pewnie wiele innych ciekawszych i bezproblemowych obiektów. Mamy znajomych, którzy połaszczyli się na piękny spichlerz. Od 10 lat płacą haracz i nic z tego nie mają.
    Sprzedać nie idzie, bo nikt mądry kupić od nich nawet za bezcen nie chce.

    przemyśłcie jeszcze raz i może przed decyzją gruntowne szczegółowe rozeznanie zróbcie jeśli chodzi o ewentualny remont
  • @Pietruszka , a jak to sie wszystko dzieje? Jestem wspolposiadaczką ponad 100-letniego domu i nikt nas nie rusza. Wiem, ze dzielnica objęta nadzorem, ale nieruchomość konkretna nikogo nie interesuje.
  • @katarzynamarta
    Wpis do rejestru dokonuje się na wniosek właściciela , chyba że obiekt jest klasy "0" to może być z urzędu. Jak byście składali wniosek to w ciągu paru miesięcy przyjadą prawdopodobnie z urzędu na wizję lokalną i wpiszą. Koszt to 80 zł opłaty skarbowej. Tyle że wtedy urząd może dać dotację na remont ale i kontrola większa i papierków więcej.
    Co do tego że jednym robią problemy z byle czym a innym uchodzi wiele no to niestety hmm takie życie. Kto ma kasę i znajomości może urzędowi dyktować warunki - to w wypadku kamienic. Proboszczowie, którzy latami się nie mogą doczekać na dotację, robią za swoje uciułane pieniądze coś co się urzędowi nie podoba, potem się bronią - nie daliście kasy, nie pomogliście to się nie czepiajcie efektów - i często to zamyka usta.
    @MartynaN
    To zależy właśnie od nastroju lokalnego urzędu. Jak chce ratować zabytek to woli kompromis w formie plastikowych okien niż żeby się w ruinę i melinę obróciło. A są i takie urzędy że chcą pokazać kto tu rządzi. Nie ma co też ukrywać że dużą rolę mogą też lokalne układy odgrywać jak wszędzie.
  • Z praktyki, konserwatora w BB odradzam. Chcielismy zgodnie z prawem... no i mamy zgodnie.
  • Nasz rodzinny dom ( nic szczególnego, stary przedwojenny chyba z cegły) został wpisany chyba z urzędu, rodzina która tam mieszka nieźle się zdziwiła.
  • Dach mamy jaki chcial. W srodku mamy ladnie i funkcjonalnie ;) A drugi przypadek, kammienica w centrum-na wydanie pozwolenia na okno dachowe od podworka i torow kolejowych (adaptacja strychu na mieszkanie) czekalismy poltora roku, oparlo sie o Ministerstwo czegos tam =))
  • Warto, jak masz gdzie mieszkac na czas sraczki administracyjnej ;)
  • Nie warto. Dom kilkurodzinny obok domu domu mojej siostry kilka lat temu zrobil remont i ocieplenie elewacji. U nas sasiedzi nie mogli siezdecydowac na remont i ocieplenie a jak sie zdecydowali dom przeszedl pod konserwatora zabytkow. I d...a nie ma ocieplenia. Dach owszem wymieniony na taki sam. Itd itp.
  • Jest to kopleks czterech domow kilkurodzinych z 36 roku dla niemieckich urzednikow nizszego szczebla. Po drugiej stronie ulicy stoja inne dla robotnikow. Od 30 lat przeznaczone do rozbiorki tylko nie bylo co zrobic z lokatorami menelami. Ciekawe czy je zburza...
    Te wygladaja jak pietrowe baraki. Jedyne w swojej klasie.
  • Mnie się kiedyś podobała taka idea kupienia dworku, remont, ratunek mieszkanie w zabytku. Teraz to by mi się nie chciało, chociaż byłoby mi łatwiej, bo wiem jak to przeprowadzić i kitu nikt by mi nie wcisnął. No chyba że bym widziała, że to nie mega zabytek, dużo pracy nie będzie tylko na takiej kosmetyce się skończy. Niestety w wypadku zabytków czasem trudno określić jakie "niespodzianki" będzie fundował w przyszłości i na czym się skończy. Ale wystarczy mi że to zawodowo robię, powiem więcej , nawet mebli mi się nie chce odnawiać...
  • Katarzynamarta ok ale teraz juz to wyglada smiesznie bo jeden z tych domow ma ocieplenie i nowa fasade taka gladke a w innych wiatr miedzy ceglami hula.
  • @katarzynamarta
    Nie masz się co martwić, tego nikt wymagać nie będzie, możesz mieszkać we wnętrzu jakim chcesz. No może jeśli byś chciała przestawiać ściany to by był problem, bo to już o konstrukcję i stabilność całości chodzi.
  • Niestety, opieka nad zabytkami w rękach prywatnych to często wylanie dziecka z kąpielą. Mnie się nadal marzy jakiś zabytek, będę pamiętała, że jest to ekspert :-D
    @Dorota, ha, ha, ha, jedyne w swojej klasie :D
  • @Pietruszka, a jakie masz wykształcenie, jeśli można spytać?
  • @MartynaN Jam jest konserwator malarstwa i rzeźby polichromowanej z dyplomem:)
    @katarzynamarta Wiesz co najlepiej jakbyście przed kupnem o to wszystko dopytali. W tej opinii konserwatora na którą czekacie powinni to wyszczególnić. Ja mieszkałam na starówce w kamienicach XIX wiecznych , koleżanka w gotyckiej i tam naprawdę normalnie wszystko wyglądało - drzwi, schody itp, bez cudów. Myślę że na niewielkie zmiany ściankowe zgodziliby się, tym bardziej na schody czy drzwi ,ale jak chcesz mogę popytać znajomych, którzy mają większą praktykę w budynkach jak to jest.
  • UlaUla
    edytowano maj 2016
    Pisze z tel, wiec pokrotce - mamy z mezem pewne doswidczenie w remontach zabytkowych domow itp. Duzo zalezy od tego, co tak naprawde jest wpisane. Bywaly sytucje paranoiczne typu odtwarzanie stolarki okiennej takiej jaka jest mimo, ze byla nieorginalna, tylko z przerobkami wlascieli. Ale byl tez budynek, ktory w calosci prawie w srodku byl przerabiany - wymiana schodow ze starych sprochnialych na zelbetowe to byl tylko drobiazg. A tez dom byl "pod konserwatorem" xfakt elewacji nie zmienialismy, ale okna wszystkie byly wymienione
  • @katarzynamarta
    Dobra, dowiedziałam się trochę. Jest trochę tak jak pisze Uja. Zależy co jest wpisane. Jak sam budynek to urząd będzie interesować tylko zewnętrzna strona - elewacja, okna dachówka itp. Jak z wyposażeniem, to i drzwi i schody w razie gdybyście chcieli wymieniać na nowe pewnie będą musiały być kopią istniejących. Inna sprawa że kolega którego z którym się konsultowałam pierwsze o co zapytał, to pod jaki urząd podlegacie, bo różne urzędy mają różne stopnie czepialstwa. Z tego co pisałaś skoro okna są plastikowe, jest okno połaciowe, to są dwie ewentualności - albo ktoś samowolkę robił, albo może urząd mało pilnujący.
  • edytowano maj 2016
    Koleżanka ma mieszkanie w domu z końca XIX w. Nie jest zabytkiem tylko pod konserwatorów. Sytuacja wygląda tak, że nie pozwalają ocieplić (bardzo cienkie ściany z czerwonej cegly, z wykruszonymi spoinami) nie pozwalają wymienić okien- chyba, że bez dopłaty na drogie drewniane, dzielone. Natomiast sukcesywnie wyburzanie te domy w związku ze złym stanem technicznym @-)
  • Taka sytuacja - na wsi są zabudowania pofolwarczne, zabudowania używał PGR, potem spółdzielnia, są w stanie w miarę do użytku ale trzeba przeprowadzić szybki remont. Budynki ładne, z czerwonej cegły, są częścią zabudowań kościelno - pałacowych.Zabudowania wraz z ziemią odkupił od spółdzielni prywatny właściciel. Uprawia szparagi i truskawki, w zabudowaniach chciał zrobić sortownię i pakowalnię. Sanepid albo Pip dał wytyczne, między innymi większe okna. Pani konserwator za nic nie chciała się zgodzić na większe okna, sanepid albo pip na mniejsze. Właściciel olał temat, postawił w innym miejscu ohydny hangar i tam ma sortownię i pakowalnię. Zabudowania folwarczne pozostawił w rękach okolicznych żulików, którzy sukcesywnie je rozbierają pozyskując drewno i metal.Oczywiście wisi tabliczka o zakazie wstępu ale żuliki nie czytają. Jak się już budynki zawalą to postawi nowoczesną halę. Brawo dla pani konserwator ! Całe założenie pałacowo - kościelne pójdzie się ...., sporo ludzi miałoby pracę ale nie ma.
  • Ale są też optymistycznie przypadki. Rozmawiałam z właścicielem ogromnego pałacu na DŚ. wpierw pani konserwator nie była miła, bo zwyczajne nie wierzyła, że to nie kolejny przekręt. Jak zobaczyła, że się facet faktycznie wziął za robotę, to pomaga z całych sił.
    Szkoda tylko, że tworzy się tony przepisów, a koniec końców być albo nie być i tak zależy od widzimisię urzędnika.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.