Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Przemęczenie. Jak sobie radzicie gdy sił brak?

14567810»

Komentarz

  • Sprytne! Pewnie też kupię.
  • U nas jest kilka na raz tubek otwartych, bo każdy lubi inną pastę. 
    Podziękowali 1hipolit
  • U nas jakos nie ma problemu z pastą. 
  • a jaka cena dobra
  • Co do tematu wątku- jeśli to możliwe, włączyć babcie i dziadków aktywnie w sprawy dzieci, np. branie dzieci na spacery, na plac zabaw, u większych pomoc w nauce, branie dzieci do siebie. Nie będziecie gorszymi rodzicami i dzieci nie przestaną Was kochać, kiedy czasem ktoś inny zajmie się nimi. ;)I to ważne, że nie tata, tylko babcia, dziadek, ciocia, wujek, przyjaciele. Bo mąż i żona to są naczynia połączone - zmęczenie jednego zawsze wraca do drugiego.
    Podziękowali 2wiesia M_Monia
  • Haha tylko trzeba ich miec blisko. A co jak sa kilkaset kilometrow far, far away? ;) Droga Redakcjo? :)
    Podziękowali 2Malena tymka
  • edytowano czerwiec 2017
    Tylko nie bijcie:
    poniżej
  • Z tym porządkiem, to jak z trawnikiem, przereklamowane, nieekologiczne, wbrew naturze, a wszyscy chcą mieć. Nielicznym się udaje.
  • Kochana @Rejczel, to szkoda, gdy nie ma ich na miejscu. Ale przyjaciół to raczej mamy tam, gdzie mieszkamy. Inny dobry sposób: " wymiana" dzieci. Gdy nasze najstarsze dziecko chodziło do przedszkola, grupa rodziców była bardzo zgrana, prawie codziennie ktoś odbierał swoje dziecko wraz z kolegą czy koleżanką. Są też świetlice środowiskowe zapewniające dzieciom rozrywkę, kółka zainteresowań, wspólne odrabianie lekcji, posiłek, miłą atmosferę. A babcie i dziadkowie daleko od nas - to też ma swoją dobrą stronę. Bo dokąd od pokoleń dzieci jeździły na wakacje? Do ''babci na wieś".

    Podziękowali 2Rejczel Katia
  • nasze pojadą na tydzień do babci, do miasta!
  • To też pięknie, @Skatarzyna.

  • Tak, bardzo mnie to cieszy, chłopcy b.się raduja na ten wyjazd, 3. pojechać ma, siostra z ktorą mają jechać trochę dyga, ale ja mam pięciu na co dzień, a ty z czterema nie dasz rady? jeden jej własny. Kajtkiem jej nie obciążę.
    Podziękowali 1Malena
  • to ja jestem ta na tym obrazku.
    Podziękowali 1madzikg
  • Ten podajnik pasty u nas nie sprawdzil sie. Coś ciagle odpadalo a pasta zasychala. Moze za malo myjacych zeby. 
  • MAFJa powiedział(a):
    to ja jestem ta na tym obrazku.
    Szkoda @MAFja, ze nie jesteś moją sąsiadką... ;)
  • Mnie też słyszą czasem dzieci sąsiadów. Ale na nie niestety nie działa, są niestety okrutnie rozpieszczone. Jak kiedyś spytałam sąsiadkę czy to jej dzieci nasypaly papierków przed wejściem, odparła: Tak, ale wiesz musimy w końcu w naszej wspólnocie mieszkaniowej zamówić porządną firmę sprzątającą..

    Się pożaliłam. 
  • co Ty Aga85. sadiedzi mnie nie lubia bo im ploty burze
    Podziękowali 1Aga85
  • @ewaklara niesamowity tupet! Zawsze mi się wydawało, że w takich wypadkach uszy po sobie i dzieci do sprzątania. 
    Podziękowali 1Katia
  • Predikata powiedział(a):
    @ewaklara niesamowity tupet! Zawsze mi się wydawało, że w takich wypadkach uszy po sobie i dzieci do sprzątania. 
    Niestety.. Wiesz ja sama wielodzietna to delikatnie się pytam. A tu między oczy. Ale posprzątały:)
    Jeszcze jedna rodzina u nas tak daje czadu. Dwie dziewczynki, dużo jedzą słodyczy bo papierki zostają na placu zabaw regularnie.
    Kiedys zostawiłam kartkę na tablicy ogłoszeń z opakowaniami i pytaniem czyje to dzieci jadły i mogłyby posprzątać.

    Marzę o domku! Ale kto by tu na osiedlu wychowywał:)

    Się off top zrobił, ale człowiek posprząta w domu, dzieci zagoni, a tu jeszcze na podwórku nasmiecone..
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Z tym porządkiem, to jak z trawnikiem, przereklamowane, nieekologiczne, wbrew naturze, a wszyscy chcą mieć. Nielicznym się udaje.
    Normalnie sobie na koszulce wydrukuję :)
  • Ciężki miesiąc,  szczególnie gdy jeszcze domownicy chorują.  

  • Nie radzimy sobie.
    Podziękowali 2Prayboy asiao
  • Zawsze coś zostaje na potem. Porządek ogarniam z grubsza i z wierzchu, mąż, jak ma czas, robi więcej.
    Nauczycielka w szkole (choćby i specjalnej, gdzie może mieć pod opieką trójkę jak ja, albo nauczyciel wspomagający) jak już z tymi dziećmi pracuje, to nie gotuje im obiadu, nie pierze, nie składa ubrań, nie myje w sali podłogi ani okien. Ja uczę, robię z praniem, gotuję szybkie dania typu makarony.
    Robię bardzo dużo i od jakiegoś czasu mam wywalone na zachlapaną podłogę ;) Wolałabym czystą, ale nie można mieć wszystkiego.
  • edytowano 5 luty
    Był kiedyś watas w którym @Haku mówiła jakie ma harmonogramy na sprzątanie chyba takich rzeczy co się raz na jakiś czas robi... 
  • nie radzimy
    czekamy aż nastąpi koniec
  • Nie nastapi.
    To jest kwestia nieskończoności  :D
    Podziękowali 1jukaa
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.