Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Przemęczenie. Jak sobie radzicie gdy sił brak?

1246710

Komentarz

  • Czułam się przemęczona, wlazłam na górę dwa dni z rzędu, zdobyłam 30 punktów GOT i jestem jak nowo narodzona, tylko nóżki bolą. Na dzieci też działa. Jak za długo siedzimy na dupkach, to nam się fanaberie lęgną.
  • A ja codziennie robie tylko to co absolutnie konieczne i sprzątam tzw "rynek"i kuchnię żeby bylo miło a resztę gora dwa razy w tyg !

    dzieci "dbają"o pokoje to taki "staly"obowiązek a na resztę czynności domowych typu:śmieci,sortowanie prania,"zmywarka"itp...sa tzw dyżury ruchome przyznawane dzieciom wg wieku i możliwości są to np.ukladanie sztućców,pilnowanie żeby krzesła były zasunięte (to dla młodszych).Mając dziewiątkę łatwo rozdzielić"obowiazki"!:)



  • Honi powiedział(a):
    Po prostu nie mogę się już ogarnąć. Piątka dzieci.W tym jedno raczkujące. Nie daję rady. Ciągłe sprzątanie,  pranie, gotowanie, ogród  itd. itp. ...
    Nigdy nie mogę się tak zorganizować, aby mieć wszystko zrobione jak TRZA. Zawsze zostaje "coś" na jutro bo dziś już nie mam na to sił i czasu.
    Jak Wy sobie radzicie?  Może ktoś pomoże?  
    Piątka dzieci w tym maleństwo raczkujące,ogarnięcie dnia codziennego, plus jeszcze ogród, a na dokładkę wspólnota i Ty się zastanawiasz nad swoim zmęczeniem???? :dizzy:
    Dziewczyno,Ty jesteś BOHATERKĄ!!!
    Dla mnie na pewno a i dla wielu,wielu sąsiadów pewnie też.
    Gdybyś przy tym wszystkim nie czuła zmęczenia musiałabyś być kosmitką :smiley:
    Ale tez dobrze dziewczyny radzą :spróbuj suplementować żelazo,magnez i dopoić  się ;) koniecznie,bo kawa i odwadnia i zakwasza.
    A najlepiej by było iść do lekarza i sprawdzić poziom żelaza,magnezu,witaminy D,tarczycę.
    Musisz zadbać o siebie,bo musi Ciebie starczyć na długo,nie możesz się zepsuć przedwcześnie ;)
  • A mnie dobijają uwagi bezdzietnej sąsiadki (kochanej z resztą) - Może byś nauczyła dzieci sprzątać po sobie? Dodam, że to było na widok jednej kredki leżącej na ziemi w sprzątniętym przedpokoju. Lub uwagi rodziny, też coś w ten deseń. Sprzątam jak kombajn, gonię dzieci, ale wystarczy odwrócić się plecami, a chlewik robi się sam...
  • Chciałabym miec taką suszarnie jak moja tesciowa. Dom typu kostka, caly podpiwniczony, jedno pomieszczenie to spizarnia, drugie pralnia: pralka, proszki, płyny, miski i linki do suszenia. Szybko schnie, może wisieć do upadlego, bo gosci się raczej po piwnicach nie oprowadza. 

    Oprócz pralni i suszarni, jest warsztat do majsterkowania, druga spizarnia na przechowywanie wielkich gabarytow żywnościowych. Extra! 

    Mimo, ze kostki nie są urokliwe, nieładne to domy, to są super ustawne i ta piwnica.  


  • A ja nie rozumiem co to znaczy sobie "odpuścić" i w czym ma to pomóc. U mnie czasem wystarczy tylko jeden taki dzień na luzie i nie mogę potem mieszkania odgruzować.
    Podziękowali 3Rejczel Joannna Bagata
  • "odpuścić" to znaczy nie robić wszystkiego za wszelką cenę

    ja też widzę, że na luz pozwolić sobie nie mogę...bo potem nie mogę wyjść z zaległości...ale czasem można nie umyć okna ( nawet na Święta) a obiad nie musi być dwudaniowy z deserem...i dzieci mogą mieć chlewik w pokoju, skoro same go nie ogarnęły...
  • edytowano czerwiec 2017
    można sobie odpuścić "obowiązkowy" spacer z dziećmi i raz na jakiś czas zamiast dzieciom na dobranoc, sobie coś poczytać...mówimy o drobiazgach...one życie tworzą
    edit. literówki
    Podziękowali 4aga---p Ania D. madzikg Bea
  • "odpuścić" to powiedzieć szkolnym dzieciom - odgrzej sobie obiad, ja muszę poleżeć, zamiast obsługiwać kolejno każdego
  • napisać kartkę na drzwiach "mała ładuje baterie - nie dotykać - wysokie napięcie" ( jeśli ma się dzieci powyżej trzeciego roku życia
    Podziękowali 4aga---p Ania D. Aniuszka Bea
  • albo poprosić starsze dziecko, by na chwilkę zabawiło to maleńkie, bo potrzeba mamie relaksu
    wykorzystać momencik , gdy najmniejsze ma drzemkę i nie "nadrabiać" wtedy wszystkiego z językiem na wierzchu...

    pozwalam sobie to pisać, bo przerabiałam siedmiokrotnie ...i wiem, że choć trudne - jest możliwe...
    ( tak serio nauczyłam się o to walczyć dopiero przy piątym ;) )
    Podziwiam tych co potrafili od pierwszego dziecka nie dać się wciągnąć w bycie zona i mamą na 200%
    Podziękowali 4Honi aga---p Odrobinka Bea
  • Ja nie odpoczywam w syfie, jestem zmęczona bałaganem i myślami z tyłu głowy co mam jeszcze na dziś w planie. Odpuszczanie nie działa na mnie relaksująco, ale walczę o mniejsze zmęczenie cedując obowiązki na dzieci i walcząc o czystą przestrzeń dla dorosłych. Ścielą łóżka, rozładują zmywarkę, załadują pranie i mogą sobie syfić u siebie. 
  • ale to chyba chodzi o stosunek do obowiązków. Jeśli zakłada sie ze trzeba to wszystko zrobić to i ma sie poczucie winy i sie nie odpocznie. A jeśli sie potrafi klasycznie cos olać to i poczucia winy brak a i odpocząć sie da. 
    Podziękowali 3Nika76 Odrobinka Bea
  • edytowano czerwiec 2017
    pozwolić dzieciom "syfić u siebie" to jest własnie odpuszczanie...zamiast sprzątania w dziecięcych pokojach, bo "co ludzie powiedzą"

    edit. literówki
  • Ja małodzietna to Wam nie podskoczę ale zawsze miałam i mam plan minimum na złe dni i słabe samopoczucie, plan optymalny na dni codzienne i plan maksimum na dni luźniejsze albo wolne od pracy zawodowej. To się zmienia w zależności od pory roku. Na przykład teraz to minimum jakiś obiad dla rodziny, moze być bardzo prosty, ogarnięcie kuchni, toalety, ganku i psiej nory, podlanie ogródka, w domu chleb i do chleba, owoce i jogurt do szkoły dla młodej. Wszystko zajmuje w opcji minimum z minimum max.godzinę.Plan optymalny to dobry i zdrowy obiad, pusty kosz na pranie, zrobiona chociaż jedna rzecz w ogródku, spacer z psem, zaopatrzona lodówka, zrobiona chociaż jedna rzecz w domu typu okno, prasowanie, łazienka itp. Maksimum to szaleństwo w sobotę i nadganianie wszystkiego bo pracuję. U mnie to działa bo jak mam zjazd energii to robię minimum i się dobrze z tym czuję i nic mnie nie męczy. Wiem, że oczywiście każdy ma inne minimum i z 5 małych dzieci to więcej niż godzina ale może warto tak sobie poukładać w głowie.
  • W tamtym tygodniu zobaczylam w przelocie fragment programu o ludziach, ktorzy maja upiornie zabalaganione domy. Roznej masci zbieracze, swiry ale wsrod nich i ludzie chorzy na rozne obsesje.
    To co zobaczylam: facet mial w domu prawie pusto albo meble porozsuwane na bok a na podlogach az kłebilo sie od szczurow i golebi. Bylo ich mnostwo. Kazano mu usunac szczury. Oddal do schroniska. 500 sztuk. Wyobrazacie sobie? Nie wiem co zrobil z golebiami, pewnie wypuscil. Nie moglam na to patrzec. Ucieklam sprzed telewizora. Uslyszalam jeszcze tylko na do widzenia, jak pani psycholog pytala go: jak sobie pan radzi z tym brakiem szczurow? A gosc na to, ze no wlasnie troche teskni i brakuje mu tego szczurzego chrobotania jedzeniem po podlodze.
    Kurtyna.

    Podziękowali 2Bea Katia
  • edytowano czerwiec 2017
    A to nie choroba ????

    edit. bo my tu o przemęczeniu i takim czasowym nieogarnianiu :)
  • Z cala pewnoscia. Chociaz......? ;)
  • Tutaj by pasowala teraz psychopatyczna mina Gorskiego z tego skeczu o rzezni- 8 cielakow?...hmmm to juz sie mozna pobawić".
  • Plan minimum, mam tez. Obiad i pranie, to są domowe must have. Reszta może się pasc. 
    Podziękowali 2Elunia madzikg
  • Rejczel zmieniasz kurs wątku na jakieś dziwne sytuacje, my tu o normalnych, zdrowych domach rozmawiamy więc Twój post od czapy  :(
    Podziękowali 4Elunia hipolit sylwia1974 Bea
  • W sumie to chciałam bardziej wesprzeć dziewczyny w "odpuszczaniu" pewnych rzeczy ale w obliczu 500 szczurów to ja nie wiem :)
    Podziękowali 3Skatarzyna Karolinka jukaa
  • Ja chcialam pocieszyc, ze nie jest jeszcze tak zle :)
    Podziękowali 2Malena Katia
  • edytowano czerwiec 2017
    Dopoki nie ma 500 szczorow w domu, to luzik, nie jest zle.  ;)
    Podziękowali 2PonuraKura Bea
  • U mnie dziś jest strasznie - troje najmłodszych i jedna Duża chorzy. Gorzej niż 500 szczurów.  :#
  • Z moich skromnych obserwacji wynika, ze bardzo czysto i czysto jest w domach, gdzie ludzi przez wiekszosc dnia nie ma(praca, szkola, przedszkole), tam gdzie sa jakies dodatkowe ręce(babcia, siostra itd)ale tez i tam, gdzie obsesyjnie mysli sie tylko o porzadku a mniej liczy sie drugi czlowiek.
    Bardzo lubie porzadek, jestem pedantką ale przy czworce dzieci, domu i ogrodku musze dac sobie siana z przesadyzmem, bo zamiast swietowac 26 maja- zaczne1 listopada.

  • edytowano czerwiec 2017
    Ha, stan liczebny naszego stada powiększył się o 9 nowiutkich szczeniaków B)
    piękne są, wyrosną na duże i łagodne psy, które będą uwielbiać ruch.

    Może ktoś reflektuje ?

    Zawsze można drzwi zamknąć i wyjść z psem na spacer :)
    Podziękowali 3sylwia1974 manatta Katia
  • Zgadzam sie z tym co napisalas @Rejczel ;
    Jak biore sobie za cel sprzatniecie chaty, na blysk to nie mam wtedy czasu na zwykly spacer z dziecmi. Nie mam sil byc dla nich mila, cieplanl. Jestem wrecz sfrustrowana ze pol dnia robilam a oni to niweczą w 5min...
  • Skatarzyna powiedział(a):
    U mnie dziś jest strasznie - troje najmłodszych i jedna Duża chorzy. Gorzej niż 500 szczurów.  :#
    Ba! Szczurach...zapominasz jeszcze o golebiach. Bylo ich tez cos kolo setki.
  • Codziennie zerkam w prognozę zeby spacer odpuścić (z powodu burzy)... juz 3x mialo lać i nic, trza chodzić.
    Nie bede nic radzić bo mój dopiero pelza ;) schody sa w domu... bramki nie przejdą bo starsze nie poradzą otwierać (chyba).
    Mamy suszarkę elektryczna od pol roku. Dzieki niej mam więcej czasu. No i Meza wspierajacego wychodne od wielu lat tez mam...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.