Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Obóz Rodzinny z Mamą Różą - w lesie, w dziczy, bez prądu i - z wygodami!

2456711

Komentarz

  • Formuła grup dyżurnych:
    Każda rodzina wyznaczy jednego "ochotnika" ("pełnowartościowa" osoba płci meskiej - ojciec lub starszy syn, kobieta tylko w ostateczności) do jednej z trzech grup: kuchnia, zmywak, grupa porządkowa. Oczywiście osoby te nie musza być te same na cały obóz - rotacja mile widziana. Tak więc - większa część rodziny nie pracuje, zaś jeden "ochotnik" raz na trzy dni pracuje w kuchni, w pozostałe - zmywa naczynia lub pełni słuzbę porządkową. Myślę, że dla większości mężczyzn, na codzień pracujących w biurach lub przy komputerach, bedzie to miłą odmiana - szansa na prawdziwie męską przygodę i poświecenie dla rodziny.
    Zarobione na codzień w kuchni żony i matki - odpoczna trochę, poplotkują i zregenerują się.



     - przepiękne. Wzruszyłam się, popieram całym sercem i kibicuję, żeby się wszystko udało.
    Podziękowali 2asiao Lila
  • Super pomysł! 
  • Ja z piątką wstępnie chętna, zwłaszcza że moje trzy gwiadki dzielnie chodzą do skautek Mamy Róży. Namiot trzeba mieć swój ?
  • Generalnie - kto absolutnie nie da rady z mężem - ok. Jeśli jednak jakimś cudem udałoby się męża wyciągnąć i przyjechać całą rodziną - to byłoby dużo lepiej.

    Obóz jest pomyslany jako rodzinny właśnie. Ze wzgledów praktycznych: jeśli będzie rodzina matka+dzieci, to dobrze żeby w skłądzie był "duży" syn, którego będzie można wydelegować do dyżurów.


  • Co do namiotów: kto dysponuje dużym, własnym namiotem - niech go weźmie. Kto nie ma - niech to zgłosi. Kilka namiotów na pewno będziemy mieć.
    Podziękowali 1Odrobinka
  • edytowano marzec 2018
    Reakcjonista powiedział(a):
    Generalnie - kto absolutnie nie da rady z mężem - ok. Jeśli jednak jakimś cudem udałoby się męża wyciągnąć i przyjechać całą rodziną - to byłoby dużo lepiej.

    Obóz jest pomyslany jako rodzinny właśnie. Ze wzgledów praktycznych: jeśli będzie rodzina matka+dzieci, to dobrze żeby w skłądzie był "duży" syn, którego będzie można wydelegować do dyżurów.


      Mówię wczoraj do męża 
    -daj , pojedziemy na rodzinny obóz pod namiotami znajomi organizują  :) :) 
    - boszsz z dziećmi znowu?? I z całymi rodzinami toż to tłum znowu , a tu potrzeba pustelni i ciszy i odosobnienia a nie tłumu i dzieci 
    :) ;)
    Dobra wykopie sobie jakąś ziemianke tam i będę w niej siedział  B)
    Podziękowali 2Monira Gloria
  • Przegadam sprawę. Mam co najmniej dwóch dużych synów (bo trzeci juz na tyle duży, że pewnie z dzieciakami ;) nie bedzie chciał jechac, więc tu nie widze przeszkód, żeby mieli dyżury, tylko jak pisze - z moim mężem sa dwa problemy - jeden taki, ze wiecznie brakuje mu czasu na urlop (ostatnio mieliśmy już wykupione bilety lotnicze w dwie strony i w końcu poleciałam sama z dziecmi :(, a drugi bardziej zasadniczy, tzn. chętnie pośle mnie czy dzieci na rekolekcje, ale siebie juz niekoniecznie. Troche mu nie po drodze.
  • Myślę,że nie każdy mąż siedzi w biurze 
    Tak a propos tego co piszą w opisie  B) :p
  • Ja sie właśnie obawiam ze jak zaproponuje mezowi taki obóz z rabaniem drewna i myciem garów to mi powie: a mało ja tego mam na codzień? 

    Co nie zmienia faktu ze pomysł ekstra zwlaszcza dla biurowych mieszczuchow;)
    Podziękowali 2Bea babka4
  • Wiem że nie powinnam ale jednak napiszę.

    Dzieci powinny ogarniać dyżury  :p

    Rodzice ogarniają cały rok i w wakacje też???



  • Fajnie.. 
  • MAFJa powiedział(a):
    Fajnie.. 
      Byłam kilka razy na rodzinnych wyjazdach tylko bez namiotów 
    I tam rodzice małych dzieci byli CAŁKOWICIE zwolnieni z dyżurów wszelkich.

    LUKSUS był to dla nas wtedy gdyż mieliśmy wtedy 7 małych dzieci i to zwolnienie było LUKSUSEM.
    wspominamy do dziś a minęło prawie 18 lat  :)
    Podziękowali 1MAFJa
  • Już nawet wczoraj sprawdziłam, ze dojazd od nas to ok. 5 godzin, w duzej częsci autostradami, więc nei jest tak źle, choc myślałam, ze to dalej.
  • Mam ochotę.. Ale nawet jak namówiłabym to będę gruba mocno... Chłopaków to jeszcze jakoś upalikuje ale sama nie wiem jak dałabym rade
  • A jest w sąsiedztwie pensjonat jaki? Żeby można było męża i dzieci odwiedzać?  :D
  • Specjalnie lokalizacja jest taka, żeby nie można było uciec do pensjonatu. B) To byłoby zbyt łatwe. ;)

    Generalnie, @Małgorzata: pomysł z dziećmi (starszymi) ogarniającymi dyżury - jest b. fajny. Zastosujemy. 
    Chodzi też o to, żeby ojcowie, którzy na codzień nie mają zbyt wiele czasu dla dzieci, mogli z nimi pobyć "w działaniu" - np. wspólnie lowiac ryby, ale i wspólnie wstając o szóstej zeby rozpalić ogień.

    To, kto z rodziny zostanie wyznaczony do dyzuru - jest wewnętrzną sprawą rodziny. Jeśli bedzie nas dużo - to będzie również mośliwość zwolnienia z dyżurów rodziców szczególnie obciążonych potomstwem. Dlatego jednak musi nas być wystarczajaco dużo. 15 rodzin 2+5 ( średnio) - byłoby optymalnie. 
  • To ja się wtrace.  Oczywiście, że najlepiej byłoby nic nie robić i taka opcja dla rodziców wielodzietnych pozwoliłaby im wypocząć. Realia są jakie są . Wakacje są organizowane po kosztach, by jak najwięcej rodzin mogło sobie na nie pozwolić.   
    Trzeba zapłacić animatorom,  to młodzi świetni ludzie.  Organizatorzy pracują społecznie, nie wiem czy macie świadomość że to kupa roboty. Pracy po pracy.  A w domu wszyscy mamy sporo dzieci. 

    Gdyby miało być tak, jak chcecie, obóz musiałby kosztować znacznie więcej.  Matki będą się relaksować. Zresztą , znając mojego męża,  będzie robił wszystko za wszystkich  więc wszyscy będą odpoczywać:)  
    Podziękowali 2E.milia Lila
  • I te dzieci niby pracujące ktoś musiałby ogarnąć i dopilnować . Tylko znajdzcie chętnego.
  • Moi to już nie takie dzieci - jedne maiałby 18-stkę, drugi prawie 16 lat. jeżdzą na obozy i miewaja dyżury kuchenne, może nei gotują na poziomie swojej mamusi ;), ale pozmywaja itp. bez problemu
    Podziękowali 1Monira
  • Choc oczywiście z meżem było by fajniej.
  • Eee, takie się przecież wpisują w plan.


  • Monira powiedział(a):
    I te dzieci niby pracujące ktoś musiałby ogarnąć i dopilnować . Tylko znajdzcie chętnego.
    Mogę być" kapo "w obozie tej pracy  B)
    Podziękowali 3Monira ewaklara sylwia1974
  • @Monira ja wiem ile to pracy
    Jeżdżę z rodziną dość liczną kilka długich lat po namioty
    Nie piszę tego żeby nikt nic nie robił ani żeby dowalic organizatorom .
    :)
    Podziękowali 1Monira
  • Biorąc pod uwagę gdy są małe dzieci i mąż przy dyżurze to matka nadal zostaje w tym samym miejscu co cały rok .Z dziećmi na szyi  B)


    Podziękowali 1Natalia
  • edytowano marzec 2018
    Nie. Dzieci nie będzie. Matki mają w tym czasie swoje fitnesy i inne jagody. Tylko niemowlęta. A to teź nie wszyscy ojcowie tylko jeden dorosły  raz na trzy dni - tak mi tłumaczono, bo  dokładnie tych samych argumentów użyłam, co Ty.  Chyba, że nie coś źle zrozumiałam.
    Podziękowali 1Malgorzata
  • Malgorzata powiedział(a):
    Mogę być" kapo "w obozie tej pracy  B)
    Przyjmuję propozycję. Może jakiś stosowny mundur Ci załatwić?  :*

    Masz rację co do tego, że lepsze od męża do dyżuru bedą starsze nastolatki. O to przecież chodzi, żeby ich czegoś nauczyć. Jeśli bedziemy mieli np. 5-cio osobową grupę dyżurną, to wystarczy w niej 2 starszych mężczyzn - reszta - nastolatki. 
    te grupy bedą miały odpowiedzialne zadania - np. ugotować na ogniu obiad dla 100 ludzi. 
    Gotowałem kiedyś na obozie sam dla 40 osób (Wilczki trochę pomagały) - i była to charówa dośc ciężka.
    Generalnie - nie martw się na zapas obciążeniem dyżurami. Byleby dało się z rodziny kogoś "pełnosprawnego" wydelegować - i bedzie dobrze. Każda grupa dostanie doświadczonego szefa.
    Podziękowali 1Malgorzata
  • Pisałam poważnie @Reakcjonista nigdy nie należałam do żadnych subkultur ale skoro nalegasz to rozmiar M  :)  :D
  • Mundur i wilczura ;)
  • Żono, tłumaczę jak będzie z grupami:
    Będą trzy grupy. Zamieniające się dyżurami codziennie. Grupa A ma np. w poniedziałek kuchnię (najbardziej absorbujący dyzur, praktycznie dzień z głowy), we wtorek gary (tylko ok. pół godziny po każdym posiłku), w środę - porządki w obozie i sprawy wodne (trzeba wcześniej wstać, potem po południu poświęcić jeszcze z półtorej godziny, reszta dnia - wolna). Itd. Grupa B i C - to samo, rotacyjnie. Jest to naprawdę do przejścia.
  • Jeszcze pejcz i kajdanki z futerkiem i S. wylezie z ziemianki bez ponaglania B)
    Podziękowali 1Malgorzata
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.