Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Strajk nauczycieli

1164165167169170188

Komentarz

  • edytowano 19 wrzesień
    Przyznaję, nie kojarzę żadnego nauczyciela który by odszedł  z pracy ( chyba, ze renta czy emerytura to owszem znam)
  • Karolinka powiedział(a):
    Przyznaję, nie kojarzę żadnego nauczyciela który by odszedł  z pracy ( chyba, ze renta czy emerytura to owszem znam)
    A ja kojarzę. 
  • Karolinka powiedział(a):
    Przyznaję, nie kojarzę żadnego nauczyciela który by odszedł  z pracy ( chyba, ze renta czy emerytura to owszem znam)
    Ja znam. Teraz,tak na szybko 5 osob,ktore jeszcze w czerwcu były nauczycielami
    Podziękowali 1Agnicha
  • Ja znam. I bardzo dobrze, to jest normalne podejście - nie pasuje mi praca, to ją zmieniam. 
    Natomiast u nas masowych rezygnacji nie widać, wręcz przeciwnie, mnóstwo nowych nabytków dotychczas zatrudnianych w gimnazjach
    Podziękowali 2andora Monira
  • edytowano 19 wrzesień
    Nowych nabytków tez malutko, gdzieniegdzie wcale


  • A u nas mnóstwo. 14 nowych osób.
  • edytowano 19 wrzesień
    @beatak
    w średniej szkole tylu nowych?
  • Tak. Ale przyznaję, że jest też więcej klas I niż w ubiegłym roku. 
    Podziękowali 1Karolinka
  • Jednak też wielu nauczycieli odeszło.

    Podziękowali 1Karolinka
  • edytowano 19 wrzesień
    @beatak, czy przy Twoim liceum było w ubiegłych latach też gimnazjum, czy tylko LO?
  • W ubiegłym roku tylko 3 klasa gim. 15 osób.
  • Znajomość języka pod względem gramatyki to jedno @beatak a poprawną fonetyka, akcent i płynność to zupełnie inna bajka i o tym piszę.
    Bardzo bym chciała usłyszeć jak wymawiasz poszczególne wyrazy i jaki masz akcent przy tym :)
    Językowy zatrudniani w liceach mają świetne papiery, coz, filologię pokończone a jednak wymawiają niepoprawnie. Spotkałam tylko jednego nauczyciela jak dotąd , który ma doskonały akcent, człowiek ten jednak ciągle się szkoli i prowadzi lekcje tylko po angielsku .
    Podziękowali 2Bea nowa
  • Moja córka ma szczęście mieć takiego anglistę. I niemkę za wspomagającą w jej klasie
  • Ja uwielbiam "arabski"i "indyjski" angielski  :D jedyny,ktory rozumiem.
    Z uwagi na moje zaburzenie, ktore powoduje, ze nie "wysluchuję" pewnych zbitek gloskowych w angielskich slówkach. Nie wysluchuję okreslonych różnic pomiedzywyrazowych,chyba ze sa teatralne i bardzo starannie wymawiane. 
    Co ciekawe w przypadku innych jezykow nie mam takich problemow
    Podziękowali 1Bea
  • Mam tak samo. Nie mam problemu z niemieckim, rosyjskim i ukraińskim.
    Innych nie znam  :D
  • Na prawdę jest różnica w wymowie na poziomie native i nikt mi nie powie, że po filologii jakiejkolwiek mają właśnie taki poziom, są wyjątki, które po prostu wyjechały na pewnie okres do kraju, w którym się tym językiem posługują i tutaj właśnie jest różnica.
    Reszta to typowo "polski" angielski czy włoski czy francuski. Akurat niemiecki widzę lepiej wyuczony pod względem fonetycznym, być może z faktu możliwości często bycia u sąsiadów.
  • Mam podobno zdolnosci wymowy hiszpańskiego  :D nie znam jezyka ni huhu ale kilka razy powtorzylam, bez zrozumienia oczywiscie kilka slow i kolezanka znajaca ten jezyk biegle powiedziala,ze świetna wymowa i akcent,wzorowe hiszpańskie  "seplenienie"  B)
  • @Bea ; a tak BTW ogarnęłaś temat szkoły?
  • dzień dobry :) 
    poczytałam i odezwał mi się socjalizm we krwi. przepraszam.
    szkoła publiczna, podobnie przedszkole w swoim założeniu zapewniają podstawową edukację dla ogółu - z silnym naciskiem na PODSTAWOWĄ. ani nas ani żadnego innego kraju nie stać na dawanie wszystkim wszystkiego.


    Podziękowali 1kociara
  • isza powiedział(a):
    dzień dobry :) 
    poczytałam i odezwał mi się socjalizm we krwi. przepraszam.
    szkoła publiczna, podobnie przedszkole w swoim założeniu zapewniają podstawową edukację dla ogółu - z silnym naciskiem na PODSTAWOWĄ. ani nas ani żadnego innego kraju nie stać na dawanie wszystkim wszystkiego.


    I z tego powodu należy uczyć beznadziejnie? Edukacja kosztuje podatnika kupę kasy, dzieciaki wysiadują setki dupogodzin i przez 6 lat podstawówki(niektóre zaczynają juz w przedszkolu), 3 lata gimnazjum i 3 liceum malo kto nauczy się porządnie języka w szkole.
    Podziękowali 1Tola
  • edytowano 24 wrzesień
    Szkoły w takiej no Holandii, Finaldii  czy Szwecji doskonale uczą języków, taki poziom bym chciała dla polskich dzieci  <3
    Podziękowali 1Bea
  • nie tyle: należy uczyć beznadziejnie co trzeba się liczyć z tym, że będzie beznadziejnie. 

    nauczanie języka obcego w publicznym przedszkolu to 2x30 minut tygodniowo, w grupie 25 osób o różnym stopniu zainteresowania tematem, zajęcia prowadzone przez osobę, która ma właściwe kwalifikacje (papiery) - np. przeze mnie. rodzice może by woleli  innego nauczyciela, z lepszym akcentem, lepszego ALE skoro placówka może zaoferować 5/25 etatu (stawki minimalne z rozporządzenia) oraz oczekuje prowadzenia zajęć pomiędzy 10 a 13 to nie ma chętnych. 

    co do kosztów edukacji: subwencja to około 500 PLN na dziecko miesięcznie. żadne kokosy. 

    o przedszkolach: dlaczego samorządy wolą catering od kuchni w placówkach? bo taniej jest nie płacić za zatrudnienie kucharzy. tak naprawdę catering oznacza, że rodzic płaci za jedzenie + pensje kucharzy + zysk firmy.

    refleksja socjalistyczna: kiedy chodziłam do szkoły rodzice tłukli mi do głowy, że to ja MAM SIĘ NAUCZYĆ - teraz często można spotkać podejście, że to nauczyciel musi nauczyć dziecko (nawet pomimo silnego oporu materii).
  • edytowano 24 wrzesień
    W Finlandii, w której obserwowałam lekcje w szkole średniej od rana do wieczora, jest właśnie takie podejście, o jakim Ty piszesz, Isza.
    To dzieciak ma się NAUCZYĆ i od początku do końca bierze odpowiedzialność za swój proces edukacyjny. Jeśli tego nie robi - wylatuje z systemu. Tam nauczyciel nie jest wyrobnikiem, tylko ekspertem, któremu się godnie płaci i traktuje z wielkim szacunkiem. A w porównaniu z nauczycielem polskim, fiński nie robi nic. Siedzi i przerzuca slajdy wyjaśnień gramatycznych, bądź słownictwa i czytanek. Uczeń śledzi, robi na swoim laptopie, czy tablecie i jest idealnie cichy i grzeczny. Ja nagrywałam tę ciszę na języku obcym, bo nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. 
    Nie ma wywiadówek, nie ma papierów i nie ma żadnej kontroli w stylu kuratorium. Rodzicowi do głowy nie przyjdzie, by przychodzić do szkoły z pretensjami. Tam uważa się, że nauczyciel wie, co robi i nikt tego nie kwestionuje.
    Wystarczą 3 nieobecności, by wylecieć z tzw. kursu (każdy uczeń musi wybrać ich kilka)  i powtarzać semestr. Osoby spóźnione nie wchodzą na lekcje. Osoby chodzące do szkoły wiedzą po co to robią i po prostu się uczą. Na lekcjach śledzą to co się dzieje i wykonują polecenia nie zadając żadnych pytań. Dla mnie był to szok. Należy przy tym wspomnieć, że edukacja obowiązkowa jest do  16 roku życia i nikt nie musi się męczyć, jeśli nie chce. Edukacja jest poważana, gdyż osoby z wykształceniem wyższym z automatu mogą wybierać w ofertach dobrze płatnych zawodów.  Chciałam przy tym dodać, że na lekcjach panuje miła, spokojna i bezstresowa atmosfera, bez wyścigu szczurów, przekrzykiwania się uczniów w celu udzielenia odpowiedzi. Zarówno dzieci, jak i nauczyciele są wobec siebie grzeczni i kulturalni. Co mnie uderzyło, to fakt, że dziewczęta w wieku licealnym niemal się nie malują, nie ubierają się wyzywająco i  nie pokazują swoich atutów, co  w szkole polskiej jest w tej chwili nagminne. 
    Wbrew obiegowym opiniom, nauczyciel fiński nie jest wykształcony lepiej niż polski. Na pewno nie ma zaś tylu obowiązków (nie ma tam np. funkcji wychowawcy, bo uczniowie nie chodzą do klasy, tylko na kursy), po lekcjach nie musi dorabiać korkami i generalnie jest zadowolonym z życia człowiekiem. W ramach ciekawostki dodam, że nasza znajoma Finka nauczycielka zarabia więcej niż mąż pracujący w swojej kawiarni i to ona jest głównym żywicielem rodziny.  W naszym systemie raczej niemożliwe; ja za swoją pensję przy obecnych cenach  i czynszach  nie utrzymam siebie, nie wspominając o członkach rodziny.
    Dla uściślenia: pisałam o szkole średniej (od 16 do 19 roku życia).
  • edytowano 24 wrzesień
    Mnie zawsze w takich dyskusjach zdumiewa to,jak bardzo wybiorczo podchodzi sie do tematu. Marzenia,zeby bylo jak w Finlandii ale oczywiscie z socjalistycznym założeniem opieki nad dzieckiem i przejęciem przez szkołę obowiazkow rodziny.
    Dopóki na szkoły bedzie zrzucac sie obowiązki wynikajace z nieudolności systemowych nigdy dobrze nie będzie. 
    Szkola od dawna nie jest miejscem edukacji, choc nikt głośno tego nie powie. 
    Jesli organ, ktory ma wspierać bedzie traktował swoich pracowników jak bandytow dobrze nie będzie. 
    Bylo wiele uwag i pytań,dlaczego nauczyciele nie strajkowali przeciwko tej papierologii i calej patologii systemu.
    Ja spytam,czemu rodzice nie wspierają szkoły w tej walce?
    Jednym sie marzy poziom edukacji jak w Finlandii, mi marzy sie np system Duński.  Nauczyciel jest wyłacznie nauczycielem, nie muszą obchodzic go sprawy rodziny,nikt nie oczekuje,ze przejmie nadzór nad rodzicami, nie oczekuje,ze bedzie integrowal srodowisko rodzicow,zalatwial za nich sprawy czy wymuszał okreslone zachowania czy dzialania pod groźbą dyscyplinarki. Nie musi organizowac czasu pozaszkolnego,za rozrywki i opieke odpowiedzialni są wyłacznie rodzice.
    Nasz system z jednej strony traktuje rodzica jak neandertalczyka bez rozumu i instynktu rodzicielskiego, wymusza dalekoidącą niemal inwigilację ze strony szkoły z drugiej nauczycieli traktuje jak bandytów, ktorych trzeba sprawdzac, obrażać i traktować jak nierobów i do tego psychopatów czyhających tylko,by skrzywdzić dziecko. 
    No i ta coraz bardziej postępująca pajdokracja. 

    Wiele systemów bez kompleksow i udawania troski potrafi nauczac w izolacji w sensie podzialu dzieci na grupy mniej/bardziej uzdolnione,szkoly lepsze/gorsze. Nikogo noe oburza zasada, że publiczna to podstawowa edukacja,z odstepstwami na plus jak i na minus.  Chcesz wiecej? Zapłać.  Ale tylko wtedy,jesli masz potencjał. 
    Podziękowali 2obwarzanek Subiektywna
  • @kociara moim marzeniem jest aby szkoła przestała włazić w dom.
    Ma uczyć.
    Ale prędzej umrę niż to się stanie.
    Patrząc na pajdokracje idzie się załamać bo żadnych perspektyw na to ni ma , jaka szkoda.

  • @Elunia ; a tak z ciekawości-co jest wg Ciebie dupogodzinami? Jakies konkretne przedmioty?
  • edytowano 24 wrzesień
    Kociara, w Finlandii jest tak samo jak w Danii,  jeśli chodzi o pojmowanie funkcji nauczyciela. On tylko i wyłącznie uczy,  choć nawet co do tego smiałabym się kłócić. Uczy się uczeń, nauczyciel zaś wspiera i sluży pomocą,  jeśli ktoś zasygnalizuje chęć skorzystania z takowej.
  • kociara powiedział(a):
    @Elunia ; a tak z ciekawości-co jest wg Ciebie dupogodzinami? Jakies konkretne przedmioty?

    Według dawnego programu w pierwszej LO było 17 przedmiotów i prawie 40 godzin lekcyjnych. 17 przedmiotów!!!!
    Podziękowali 1Agnieszka
  • Elunia powiedział(a):
    kociara powiedział(a):
    @Elunia ; a tak z ciekawości-co jest wg Ciebie dupogodzinami? Jakies konkretne przedmioty?

    Według dawnego programu w pierwszej LO było 17 przedmiotów i prawie 40 godzin lekcyjnych. 17 przedmiotów!!!!
    Po reformie jest dokładnie tak samo.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.