Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

1938/39 - sprawa Gdańska

edytowano 4 wrzesień w Polityka
takie cuś znalazłem psipadkiem,
i wygląda na to, że Hitler proponował całkiem sensowny deal:

Germany presented a proposal for a comprehensive settlement of the Danzig question with Poland on October 24, 1938. Hitler’s plan would allow Germany to annex Danzig and construct a superhighway and a railroad to East Prussia. In return Poland would be granted a permanent free port in Danzig and the right to build her own highway and railroad to the port. The entire Danzig area would also become a permanent free market for Polish goods on which no German customs duties would be levied. Germany would take the unprecedented step of recognizing and guaranteeing the existing German-Polish frontier, including the boundary in Upper Silesia established in 1922. This later provision was extremely important since the Versailles Treaty had given Poland much additional territory which Germany proposed to renounce. Hitler’s offer to guarantee Poland’s frontiers also carried with it a degree of military security that no other non-Communist nation could match.[8]

http://www.unz.com/article/why-germany-invaded-poland/

a znalazłem czytając wpisy pod artykułem Pata Buchanana

Komentarz

  • W roku 1938 wierzyć Hitlerowi już nie było można był nastawiony na wojnę. Takie moje zdanie.
  • edytowano 9 wrzesień
    sprawa korytarza podobno była wałkowana już od 1920-tego

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/204514,1,droga-do-gdanska.read
  • edytowano 9 wrzesień
    zbyszek powiedział(a):
    W roku 1938 wierzyć Hitlerowi już nie było można był nastawiony na wojnę. Takie moje zdanie.
    wybór był między Niemcami a Rosją,więc jednoznacznie na Niemcy,
    a wybrano gruszki na wierzbie...
  • Dyskusja o tym czy należało umrzeć na raka bo źle się umierało na aids jest z gruntu idiotyczna. Nie idźcie tą drogą.

    Polska w 1939r nie miała możliwości ocalenia - chyba że mówimy o interwencji Boskiej - a jakoś nikt nie bierze pod uwagę że skończyć się mogło jeszcze gorzej.

    Rozważanie, że może - skoro z wygranym wyszliśmy jak Zabłocki na mydle -  nie lepiej byłoby być po stronie przegranego, przypomina radzenie komuś kto dał się pobić, że mógł się wcześniej powiesić.

    Podziękowali 1Rogalikowa
  • edytowano 10 wrzesień
    no właśnie spór idzie o to, czy miała, czy nie miała...

    Po całości, oczywiście nie miała, gdyż angole natentychmiast po sojuszu polsko-niemieckim zawarliby sojusz z sowietami,

    ale, z jakichś powodów, ich pierwszym wyborem była próba rzucenia nas na pierwszą linię - prawdopodobnie zachowawczość Stalina, czyli czekanie na wojnę niemiecko-angielską i osłabienie Niemiec, była obstawianą opcją.

    Skąd dla nas wynikał sojusz z Niemcami, czyli zejście  z pierwszej linii. Później należało zachowywać się jak domniemany Stalin - czekać, kto będzie silniejszy.

    Dalszym czynnikiem na korzyść takiego scenariusza jest sprawa przystąpienia USA do wojny w Europie.

    Analogia z rakiem jest fałszywa - powinno było chodzić o to, ilu przeżyje, więc, jeszcze raz,
    bez niepewnych spekulacji, pierwszym działaniem po angielskiej propozycji gwarancji powinno było być przyjęcie propozycji niemieckiej.
  • edytowano 10 wrzesień
    wszystkie takie spekulacje służą oczywiście przyszłośći, czyli prostej/trudnej odpowiedzi na pytanie "co robić"
    i dla mnie odpowiedzią jest "zejść z pierwszej linii".

    Kilka dni temu Kazio na excathedra zapodała amerykańską symulację konfliktu USA-(Chiny+Rosja), gdzie pierwsze ogniska konfliktu to Korea, Polska i chyba Tajwan, oraz straty polskie w pierwszych dniach to 40 tyś żołnierzy...
  • gdyby nie spieprzony zamach w Turcji, miejsce Polski w symulacjach zajmowałaby Ukraina.
  • Pioszo54 powiedział(a):
    no właśnie spór idzie o to, czy miała, czy nie miała...

    Po całości, oczywiście nie miała, gdyż angole natentychmiast po sojuszu polsko-niemieckim zawarliby sojusz z sowietami,

    ale, z jakichś powodów, ich pierwszym wyborem była próba rzucenia nas na pierwszą linię - prawdopodobnie zachowawczość Stalina, czyli czekanie na wojnę niemiecko-angielską i osłabienie Niemiec, była obstawianą opcją.

    Skąd dla nas wynikał sojusz z Niemcami, czyli zejście  z pierwszej linii. Później należało zachowywać się jak domniemany Stalin - czekać, kto będzie silniejszy.

    Dalszym czynnikiem na korzyść takiego scenariusza jest sprawa przystąpienia USA do wojny w Europie.
    Jest to nic innego jak wróżenie z fusów.
    Nie ma możliwości sprawdzenia wersji historii alternatywnej a czynników o których nie wiemy jest tyle, że spekulacje to czysta zabawa i nic więcej. A nie, przepraszam, znacznie więcej - mieszanie w głowach.
    Sojusz z hyclerem to oprócz oczywistego samobójstwa ściągnięcie na siebie odium pójścia (dobrowolnego) z samym diabłem. I bardzo możliwe że skończyłoby się wcieleniem Polski do ZSRR a nastepnie zaoraniem jej do cna.
    Pioszo54 powiedział(a):
    wszystkie takie spekulacje służą oczywiście przyszłośći, czyli prostej/trudnej odpowiedzi na pytanie "co robić"
    i dla mnie odpowiedzią jest "zejść z pierwszej linii".


    A to jeśli mamy gadać o przyszłości to gadajmy o przyszłości a nie snujmy bajkowe wizje.
    Oczywiście że lepiej jest zejść z pierwszej linii - zawsze. Dziś i wtedy.

    Jeśli pytasz co Polska mogła zrobić w 1939 żeby zejść z pierwszej linii, odpowiadam - przede wszystkim skorzystać z faktu że hycler miał zamiar początkowo zaatakować Zachód, a nie wschód. Granica z ZSRR nie była mu do niczego potrzebna.
    Zmienił zdanie jednak kiedy zrozumiał że Polska uderzy od wschodu w przypadku najazdu Niemiec na zachód. I zapewne tak wlaśnie byśmy zrobili.

    Należało zapewniać Niemcy (oczywiście nieoficjalnie) że to co deklarujemy a to co faktycznie zrobimy to dwie różne sprawy.
    Co by to przyniosło -trudno powiedzieć ale na pewno nie byłoby gorzej niż się faktycznie stało.




    Podziękowali 1Pioszo54
  • edytowano 11 wrzesień
    Jest to nic innego jak wróżenie z fusów.

    nie bardzo rozumiem ten argument :)
    przeciez każde podejmowanie decyzji jest "wróżeniem z fusów"  :)
  • Czemu Ukraina z tym zamachem w Turcji? @pieszo54
  • edytowano 12 wrzesień
    bo gdyby USA miały zabezpieczone tyły, tzn. były pewne Turcji, to by się szykowały na Rosję z Ukrainy;

    Chociaż u nas też mają zabezpieczone tyły tak średnio...

    a w ogóle to jest jakiś popieprzony kraj, chyba za sprawą zrytych beretów, zamiast ratować co się da z upadającego imperium, szykują się na rozwalenie całego świata, a nasi pożyteczni idioci im przyklaskują, ze strachu przed Rosją.

    To by było nawet śmieszne, gdyby nie to, że jest śmiertelnie niebezpieczne, szczególnie dla nas.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.