Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Religia a polityka, czy katolik może i czy powinien.

Temat  z innego wątka, ale że podobne kwestie pojawiają się w wielu wątkach - zakładam temat:


Biznes Info powiedział(a):
Biznes Info powiedział(a):
Wiedziałeś, że Maryja konkretnie zażądała dla siebie królewskiej czci od Polaków? Że ma zamiar bezpośrednio rządzić nami jak królowa w swoim królestwie? Czyli jakakolwiek władza ludzka (politycy, duchowni), uniemożliwiają rządy prawowitej naszej królowej, Maryi? Tej władzy ludzkiej, powinno nie być.

TecumSeh powiedział(a):
Sorry, ale taki wniosek jest kompletnie od czapy (...)
Nie odlatujmy w kosmos, błagam.
No nie wiem. Patrząc na tych wszystkich nadzorujących tworzenie ustaw, rozporządzeń itp, czyli polityków, to tak naprawdę zastanawiam się w jakim kierunku zmierza ta ich twórczość. Jedynie co widać napewno to ich tendencje do umacniania swojej władzy. Nie wierzę, aby jakiemukolwiek politykowi zależało na moim dobru.

Chodzi mi o faktyczną władze, a nie fizyczne tworzenie ustaw, bo to jako zwykła praca podlega czyjejś władzy. Władza to władza. Nie wiem komu podlegają politycy, i jak dalej przebiega ten cały sznur zależności. W każdym razie ten kto pociąga za ten sznur, ma władzę. Według naszej wiary, władzę nad tym całym bałaganem posiada głównie szatan.

Maryja w Gietrzwałdzie, na samym początku zwróciła uwagę na to, że jak ludzie nie uklękną przed Nią, to objawienia będą musiały zostać przerwane. Konkretna przyczyna i konkretny skutek.

I tak samo jest konkretna propozycja Maryi i konkretne odrzucenie jej przez Polaków. Bardzo ciekawe jest też to że Biskup Lenga poparł tą książkę, w której jest mowa o tej propozycji. Tak mi pewne wydarzenia zaczynają się układać w całość.  Jeszcze nie czytałem jego książki "Przerywam zmowę milczenia", ale mam nadzieję że będzie tam o tym co wszyscy widzą, ale boją się to nazwać po imieniu. Będzie o tym, że w większości ludzie pogubili się na tej drodze do Boga (w Kościele).

I za każdym razem jest ten sam schemat. Tak jak w Gietrzwałdzie, gdzie szatan daje łudząco podobne przesłanie, ale ze swoim pozornie nieistotnym elementem. Jest nim strach i niedowierzanie Bogu. I ludzie zaczynają się gubić. Niedowierzać że prawda może być pełna nadziei. Tak jak zrobiły to dwie wizjonerki oszukane przez szatana. 

Wydaje mi się że coraz więcej osób będzie zauważać to, że Niebo obecnie, naprawdę dużo przemawia do nas ludzi. Jest dużo szatańskich fajerwerków, ale nie tylko. Już kończę swój odlot.




Podziękowali 1Biznes Info
«1

Komentarz


  • Biznes Info powiedział(a):
    No nie wiem. Patrząc na tych wszystkich nadzorujących tworzenie ustaw, rozporządzeń itp, czyli polityków, to tak naprawdę zastanawiam się w jakim kierunku zmierza ta ich twórczość. Jedynie co widać napewno to ich tendencje do umacniania swojej władzy. Nie wierzę, aby jakiemukolwiek politykowi zależało na moim dobru.

    Twoim może i nie - wszystko zależy jak rozumiesz swoje dobro.
    Natomaist to że część polityków działa w kierunku dobra Polski - to jest więcej niż pewne.

    Po cholerę byłoby budowanie terminalu w Świnoujściu, przekop mierzei, budowa Baltic Pipe itp? Przeciez z punktu widzenia rządzącego polityka to wyłącznie kłopoty - a to z ekologami a to z Rosją, a to z wewnętrzną totalną opozycją.

    Dałoby się rządzić bez tego.

    Żeby nie było - minister w rządzie PO pan Andrzej Czuma (nota bene ewenement - jego wybór poparł PiS) wprowadził brak uznaniowości policji w wydawaniu pozwolenia na broń. Czyli spełnisz warunki - dostajesz. A nie że policja się nie zgadza.

    Oczywiście miał same kłopoty z tego tytułu, z ministrowaniem prędko się pożegnał (nie przez to, ale w PO też go nikt nie kochał), no ale wierzył (słusznie) że tak trzeba i należy.

    Przykłady można mnożyć - wcale nie są aż tak rzadkie.  A że można lepiej - wiadomo. A że politycy często gęsto to banda - to też. Ale są tam ludzie przyzwoici, albo co najmniej czasem zachowują się przyzwoicie.

    To jest fakt wbrew popularnemu szczególnie w Polsce hasłu "wszyscy politycy są be".

    Podziękowali 3Rogalikowa Ojejuju E.milia
  • Biznes Info powiedział(a):

    Chodzi mi o faktyczną władze, a nie fizyczne tworzenie ustaw, bo to jako zwykła praca podlega czyjejś władzy. Władza to władza. Nie wiem komu podlegają politycy, i jak dalej przebiega ten cały sznur zależności. W każdym razie ten kto pociąga za ten sznur, ma władzę. Według naszej wiary, władzę nad tym całym bałaganem posiada głównie szatan.

    No nie bardzo. Gdyby posiadał, byłaby w Polsce aborcja na życzenie na ten przykład, małżenstwa homo z adopcją dzieci, i wszelkie inne patologie. Myślisz że szatan by nie chciał? ;-)

    Ten cały bałagan to pole walki. Co my - wierzący - mamy robić - to wiadomo. Na pewno nie usiąść i płakać.

  • Biznes Info powiedział(a):

    Maryja w Gietrzwałdzie, na samym początku zwróciła uwagę na to, że jak ludzie nie uklękną przed Nią, to objawienia będą musiały zostać przerwane. Konkretna przyczyna i konkretny skutek.

    I tak samo jest konkretna propozycja Maryi i konkretne odrzucenie jej przez Polaków.


    No, ludzie nie tylko uklękali, ale do Gietrzwałdu wybrało się kilka procent Polaków. Rzecz bez precedensu w sytuacji politycznej i komunikacyjnej drugiej połowy XIX wieku.
    Dla porównania - dziś chyba łatwiej polecieć do Australii. A w przeliczeniu na majątek rodziny - pewnie i taniej.

    Co konkretnie odrzuciliśmy? Dysponujesz cytatami?


  • Biznes Info powiedział(a):
    Już kończę swój odlot.
    Odlot polegał na stwierdzeniu:

    Biznes Info powiedział(a):
     Tej władzy ludzkiej, powinno nie być. Ja jestem w szoku, bo to odkryłem niedawno.

    Tak się odlatuje najczęściej - odkrywa się "prawdy" na które cały Kościół był głuchy przez stulecia. W tym przypadku powyżej głuchy był zawsze.

    Do czego to prowadzi to chyba nie muszę mówić?
    Podziękowali 1E.milia
  • TecumSeh powiedział(a):

    Biznes Info powiedział(a):
    No nie wiem. Patrząc na tych wszystkich nadzorujących tworzenie ustaw, rozporządzeń itp, czyli polityków, to tak naprawdę zastanawiam się w jakim kierunku zmierza ta ich twórczość. Jedynie co widać napewno to ich tendencje do umacniania swojej władzy. Nie wierzę, aby jakiemukolwiek politykowi zależało na moim dobru.

    Twoim może i nie - wszystko zależy jak rozumiesz swoje dobro.
    Natomaist to że część polityków działa w kierunku dobra Polski - to jest więcej niż pewne.
    (ciach)
    To jest fakt wbrew popularnemu szczególnie w Polsce hasłu "wszyscy politycy są be".

    Ja wierzę, że jest wśród polityków dość spora grupa, mających dobre intencje. Nie są to tylko karierowicze, myślący tylko o swoich korzyściach. Jest walka między tymi dobrymi, a złymi. Jednak uznałem że nie jestem w stanie rozeznać i/lub brakuje mi środków aby to zrobić. Dlatego nie zajmuję się polityką, gdyż uważam że same podstawy tego typu rządów są błędne. Rozeznanie tego czy ktoś mówi od serca, czy kłamie, jest poza moim zasięgiem. A zasoby (czas, zdrowie) mam ograniczone.

    Dla mnie politycy, podjęli walkę, czy to o dobro swoje, czy ojczyzny bo uznali że swoimi działaniami uda się cokolwiek zmienić na lepiej. Czy to w interesie tylko swoim, czy ogółu. I popłynęli, pogubili się (myślę o tych dobrych). Dla mnie polityka praktycznie nieistnieje - koncentruje się na czymś innym.

    TecumSeh powiedział(a):
    Biznes Info powiedział(a):
    Już kończę swój odlot.
    Odlot polegał na stwierdzeniu:

    Biznes Info powiedział(a):
     Tej władzy ludzkiej, powinno nie być. Ja jestem w szoku, bo to odkryłem niedawno.

    Tak się odlatuje najczęściej - odkrywa się "prawdy" na które cały Kościół był głuchy przez stulecia. W tym przypadku powyżej głuchy był zawsze.

    Do czego to prowadzi to chyba nie muszę mówić?
    Do obalenia demokracji, która jest tak dobra z definicji, że nic lepszego nie ma? Jako matematyk wiem, że definicje mogą być różne, ale nie podlegają dowodom. Są po prostu założeniem.
  • edytowano 4 marzec
    TecumSeh powiedział(a):
    No, ludzie nie tylko uklękali, ale do Gietrzwałdu wybrało się kilka procent Polaków. Rzecz bez precedensu w sytuacji politycznej i komunikacyjnej drugiej połowy XIX wieku.
    Dla porównania - dziś chyba łatwiej polecieć do Australii. A w przeliczeniu na majątek rodziny - pewnie i taniej.

    Co konkretnie odrzuciliśmy? Dysponujesz cytatami?


    Ja tak gdzieś od 10lat interesuję się objawieniami prywatnymi, które Kościół nie odrzucił i w które można wierzyć, gdyż mądrzejsi ode mnie rozeznawali je. Maryja jak już się objawiała, to zawsze przychodziła z konkretną propozycją. Tych objawień jest mnóstwo. Mogę polecić np książki Anny Dąbskiej. Chyba nie jestem w stanie znaleźć konkretnych cytatów, bo wymagałoby to ode mnie bardzo dużo pracy. Książek, które przeczytałem w tym temacie jest ogromna ilość.

    Jedno wiem, że jeżeli my ludzie zaufamy Bogu, to niemamy się czego obawiać. Ale zmiany, według tego co wiem, przyjdą napewno. Będzie różnica pomiędzy tymi, którzy uwierzą prawdziwym objawieniom, a tymi którzy dadzą się zwieść. Tak jak różnica między wizjonerkami w Gietrzwałdzie.

    Ostatnio na tapecie jest Arcybiskup Lenga i jego krytyka Papieża. Tak naprawdę trudno rozeznać o co chodzi. Zakładam dobre intencje ich obydwu. Tak mi przyszło do głowy, że być może szatan w tym względzie broni się jak może przed detronizacją. Gdy przeczytałem "Egzorcystę" o Gietrzwałdzie, to temat tak mnie zainteresował, że wykupiłem wszystkie(7) książki, które znalazłem na allegro w tym temacie. Jedna z nich to ta którą przeczytałem i poleciłem powyżej.

    Jeszcze inne materiały, w tym temacie, to Kalendarze: św. Hildegardy, Praw i Henocha, plus teksty św. Katarzyny Emmerich. One są spójne i tworzą taką całość, którą wklejam poniżej:

  • Biznes Info powiedział(a):
    Ja wierzę, że jest wśród polityków dość spora grupa, mających dobre intencje. Nie są to tylko karierowicze, myślący tylko o swoich korzyściach. Jest walka między tymi dobrymi, a złymi. Jednak uznałem że nie jestem w stanie rozeznać i/lub brakuje mi środków aby to zrobić. Dlatego nie zajmuję się polityką, gdyż uważam że same podstawy tego typu rządów są błędne. Rozeznanie tego czy ktoś mówi od serca, czy kłamie, jest poza moim zasięgiem. A zasoby (czas, zdrowie) mam ograniczone.

    Dla mnie politycy, podjęli walkę, czy to o dobro swoje, czy ojczyzny bo uznali że swoimi działaniami uda się cokolwiek zmienić na lepiej. Czy to w interesie tylko swoim, czy ogółu. I popłynęli, pogubili się (myślę o tych dobrych). Dla mnie polityka praktycznie nieistnieje - koncentruje się na czymś innym.
    Ok, rozumiem - i w zasadzie nie mam większych uwag do tego co piszesz. Twoje poglądy - Twoja sprawa.

    Uwagi mam natomiast do ubierania tego w katolicyzm, który mówi coś dokładnie odwrotnego. Katolik (wg Jana Pawła II - chyba że on też be?) powinien angażować się w sprawy zarówno lokalne jak i państwowe, a jeśli ma możliwość - także międzynarodowe.

    Katolik nie jest do życia w podziemiu, w oderwaniu od rzeczywistości i jego zadaniem jest także wpływ na świat tu i teraz.
  • Biznes Info powiedział(a):

    Do obalenia demokracji, która jest tak dobra z definicji, że nic lepszego nie ma? Jako matematyk wiem, że definicje mogą być różne, ale nie podlegają dowodom. Są po prostu założeniem.

    A tu już Kolega polemizuje ze zdaniem które nigdy nie padło z mojej strony.
  • Biznes Info powiedział(a):
    Ja tak gdzieś od 10lat interesuję się objawieniami prywatnymi, które Kościół nie odrzucił i w które można wierzyć, gdyż mądrzejsi ode mnie rozeznawali je.

    Tu jednakże proponuję uważać - to że Kościół nie odrzucił, nie znaczy nic. Znaczenie ma to, że uznał.
    Kościół nie zajmuje się wszystkimi objawieniami, a nawet jeśli się zajął i nie znalazł wystarczających powodów ani do uznania, ani do odrzucenia - to jeszcze nie znaczy, że można je tak po prostu przyjmować.

    Były sytuacje dawania nihil obstat a nawet imprimatur pewnym dziełom, które potem wycofano - bo samo to nie jest przecież aktem nieomylnym.

    Biznes Info powiedział(a):
    Tych objawień jest mnóstwo. Mogę polecić np książki Anny Dąbskiej.
    Te akurat dobrze znam. I nie znalazłem nigdzie przesłanki do wycofania się z działalności publicznej.
    Mało tego - sama autorka była zdaje się gorącą patriotką, i swoje cierpienia w życiu (obóz koncentracyjny i ciężka choroba) - ofiarowała za Polskę.
  • Biznes Info powiedział(a):
    Jedno wiem, że jeżeli my ludzie zaufamy Bogu, to niemamy się czego obawiać. Ale zmiany, według tego co wiem, przyjdą napewno. Będzie różnica pomiędzy tymi, którzy uwierzą prawdziwym objawieniom, a tymi którzy dadzą się zwieść.

    To czy objawienie jest prawdziwe rozstrzyga Kościół. Jeśli je uzna - nie ma problemu. Proponuję do rozważań wybrać ten klucz właśnie - a Kolega nie zostanie zwiedziony na pewno:)


  • Uznaję Jana Pawła II za świętego człowieka, chociaż był czas, że pewną jego działalność źle odbierałem. On jest zdecydowanie cacy.

    Nie wycofywałem się nigdy do podziemia i nie wiem skąd ten wniosek? Jestem zaangażowany w sprawy lokalne i np z sołtysem jestem bardzo za Pan-Brat. Mieszka ode mnie dom dalej. Mimo tego, że jest on bardzo aktywnym pisowcem. Inni moi przyjaciele w mojej miejscowości za to uwielbiają krytykować właśnie pis. I też to mi nie przeszkadza.  Może faktycznie straciłem kontakt z kilkoma ludźmi którzy lubili pogadać w zasadzie głównie o polityce. Mówi się trudno i żyje dalej

    Trochę to dla mnie dziwne, jak ktoś nierozumie tego, że polityka mi lata, zwisa i powiewa itp. Dla mnie są to tematy zastępcze. Zyskałem dzięki takiemu podejściu mnóstwo cennego czasu i piszę często o tym, na co ludzie nie mają czasu. Nie przysparza mi to popularności, a szkoda.

    Poza tym Kościół miał być z założenia katolicki, a więc powszechny, a nie tylko dla ekstrawertyków. Lubię ten swój introwertycki impregnat, na wpływy innych. I korzystam, co nie znaczy, że zamykam się w swojej skorupce.
    TecumSeh powiedział(a):
    Biznes Info powiedział(a):

    Do obalenia demokracji, która jest tak dobra z definicji, że nic lepszego nie ma? Jako matematyk wiem, że definicje mogą być różne, ale nie podlegają dowodom. Są po prostu założeniem.

    A tu już Kolega polemizuje ze zdaniem które nigdy nie padło z mojej strony.

    Faktycznie to ja nie wiem w którym momencie odkrywam "prawdy", które Kościół odrzucał przez stulecia. Że podważam ludzką władzę, a Jezus kazał oddać cesarzowi co cesarskie?

    Lubie sobie czasem analizować różne kwestie. Czasem nawet przedstawię swoje odkrycia bliźniemu. Coraz mniejszą czuję ku temu potrzebę, gdyż mam kilkoro zaufanych przyjaciół, którzy szanują tą moją odmienność. Mam wrażenie, że czasem komuś mogą się przydać te moje rozważania. Chyba marny ze mnie dyskutant. I tyle.
  • Biznes Info powiedział(a):
    Nie wycofywałem się nigdy do podziemia i nie wiem skąd ten wniosek? 
    Ze zdania że władzy ludzkiej nie powinno być. Ciągle się do tego odnoszę.
    Biznes Info powiedział(a):
    Trochę to dla mnie dziwne, jak ktoś nierozumie tego, że polityka mi lata, zwisa i powiewa itp.
    Ależ to ja rozumiem - choć sam mam inne zdanie.
    Natomiast tłumaczę że to nie jest katolicyzm, tylko jego zaprzeczenie.

    Grzech czy nie - to nie wiem, nie mnie rozstrzygać, ale zalecenia i nauka Kościoła są inne. O to mi tylko chodzi.

    Biznes Info powiedział(a):
    Poza tym Kościół miał być z założenia katolicki, a więc powszechny, a nie tylko dla ekstrawertyków. Lubię ten swój introwertycki impregnat, na wpływy innych. I korzystam, co nie znaczy, że zamykam się w swojej skorupce.
    Kto twierdzi że tylko dla ekstrawertyków?

    Biznes Info powiedział(a):
    Faktycznie to ja nie wiem w którym momencie odkrywam "prawdy", które Kościół odrzucał przez stulecia. Że podważam ludzką władzę, a Jezus kazał oddać cesarzowi co cesarskie?
    Dokładnie w tym. Kolega to ponadto uzasadnia objawieniami. I do tego piję - o nic innego mi nie chodzi.
  • edytowano 5 marzec
    Ok. Wątek był pierwotnie o depresji. Jednak komuś to przeszkadzało, że piszę w nim o wierze oraz polityce i dlatego został utworzony ten wątek. Rozumiem.

    Teraz piszesz, że katolicyzm wymaga zaangażowania w politykę. Dobrze rozumiem? W takim razie odbieram to jako obronę naszego rządu, za pomocą twierdzenia, które uważam za błędne. Jedyne co katolicyzm wymaga to miłość Boga i bliźniego. I nie uważam, że miłość bliźniego jest tożsama z zainteresowaniem polityką.

    Ja wiem, że jak tylko coś powiem o swojej wierze, to spotykam się z zarzutem, że to w co wierzę jest moim wymysłem. Wygląda na to, że jest to prawdziwy zarzut. Jednak ten mój wymysł, chroni mnie przed depresją i pozwala jakoś funkcjonować w zastanej rzeczywistości.

    Mnie, mało przerażają opisy typu (Anna Dąmbska):
    Kataklizmy, córko, będą, zresztą widzisz, co się dzieje i w jak szybkim tempie się zbliżają (chodzi o ostatnie liczne trzęsienia ziemi). Ten czas już się rozpoczyna, ale wy nie lękajcie się. Zajmujcie się tworzeniem nowych form(…)
    A poza tym pragnę, aby zaznali lęku i trwogi przedśmiertnej ci, którym one są najbardziej potrzebne: bogaci i pewni siebie, zatwardziali w swoim zepsuciu, traktujący ubogich z pogardą i lekceważeniem; ci, którzy śmieją się z miłosierdzia, gardzą współczuciem, sami mianując siebie władcami losu i życia innych ludzi; ci, którzy odrzucili Mnie ze swego życia (odepchnęli z odrazą i niechęcią). Ich działalność pragnę zakończyć.

    Mnie przeraża, że ta obecna rzeczywistość, miałaby taka pozostać. Dziwne dla Ciebie, no nie? Dla mnie nie, bo bardzo dopiekły mi takie osoby jak w opisie powyżej. Dla mnie wystarczyłoby jakbym ich zobaczył przez tydzień w sytuacji takiej, gdy było mi naprawdę źle. Ale skoro Jezus mówi, że dla ratowania takich osobników, groza musi być odpowiednio duża, to Mu ufam.

    Czekam na te 3,5 letnie rządy Zwyrodnialca i przyjście Jezusa. Jeżeli do tego Maryja miałaby objąć rządy w Polsce, to tym bardziej pociągająco wygląda obraz takiej apokalipsy. Prawda? Tak sobie marzę, że dyrektywy wydawałaby za pomocą wybranych wizjonerów, prawdopodobnie dzieci, jak to zazwyczaj czyniła. To już pomarzyć nie wolno? Myślę że to jest realne, tylko że Polacy są w większości jakby uśpieni i coś ich musi obudzić.


  • Inny fajny cytat ADąmbskiej (dotyczący władz):
    Władze Kościoła w Polsce muszą zrozumieć, że nadchodzi coś zupełnie nowego i trzeba działać w inny sposób, bardziej ofiarnie i pracując w łączności ze społeczeństwem, a nie ponad nim.
  • Biznes Info powiedział(a):
    Teraz piszesz, że katolicyzm wymaga zaangażowania w politykę. Dobrze rozumiem? W takim razie odbieram to jako obronę naszego rządu, za pomocą twierdzenia, które uważam za błędne. Jedyne co katolicyzm wymaga to miłość Boga i bliźniego. I nie uważam, że miłość bliźniego jest tożsama z zainteresowaniem polityką.
    No właśnie z miłości Boga i bliźniego - o tym mówi Jan Paweł II - wynika konieczość zaangażowania w sprawy wspólnoty. Czyli rodziny, wsi czy miasta, lokalnej społeczności oraz narodu. A jeśli da się - także kontynentu i świata.

    Co rozumiesz pod pojęciem "zaangażowania w politykę"? Jeśli rozumienie kto co sobą reprezentuje by oddać głos na właściwą (w miarę możliwości, bo w pełni właściwej nie będzie nigdy) osobę czy partię - to tak.
    I to właśnie głosi Kościół, bo to właśnie wynika z miłości bliźniego - troska o dobro wspólne jakim jest w tym przypadku kraj. A w wyborach samorządowych - miasto czy gmina.

    I to nie jest mój wymysł - podejrzewam że nie jest to nawet "wymysł" Jana Pawła II. Ale on - chyba że jeszcze ktoś przed nim, ale tego nie wiem - napisał o tym w sposób bardzo wyraźny.
  • Biznes Info powiedział(a):
    Ja wiem, że jak tylko coś powiem o swojej wierze, to spotykam się z zarzutem, że to w co wierzę jest moim wymysłem. Wygląda na to, że jest to prawdziwy zarzut. Jednak ten mój wymysł, chroni mnie przed depresją i pozwala jakoś funkcjonować w zastanej rzeczywistości.
    A to bardzo ważne co napisałeś teraz.
    Co to znaczy że ów wymysł chroni Cię przed depresją?
    To oznacza że próbujesz się przed nią chronić w niewłaściwy sposób. Wymysł to nie jest dobre lekarstwo. Prawda nas wyzwoli, a nie wymysły.

    Podziękowali 1Rogalikowa
  • edytowano 5 marzec
    Biznes Info powiedział(a):
    Mnie, mało przerażają opisy typu (Anna Dąmbska):
    Kataklizmy, córko, będą, zresztą widzisz, co się dzieje i w jak szybkim tempie się zbliżają (chodzi o ostatnie liczne trzęsienia ziemi). Ten czas już się rozpoczyna, ale wy nie lękajcie się. Zajmujcie się tworzeniem nowych form(…)
    A poza tym pragnę, aby zaznali lęku i trwogi przedśmiertnej ci, którym one są najbardziej potrzebne: bogaci i pewni siebie, zatwardziali w swoim zepsuciu, traktujący ubogich z pogardą i lekceważeniem; ci, którzy śmieją się z miłosierdzia, gardzą współczuciem, sami mianując siebie władcami losu i życia innych ludzi; ci, którzy odrzucili Mnie ze swego życia (odepchnęli z odrazą i niechęcią). Ich działalność pragnę zakończyć.

    Mnie przeraża, że ta obecna rzeczywistość, miałaby taka pozostać. Dziwne dla Ciebie, no nie?

    Nie. Czemu miałoby być dziwne?

    Biznes Info powiedział(a):
    Dla mnie nie, bo bardzo dopiekły mi takie osoby jak w opisie powyżej. Dla mnie wystarczyłoby jakbym ich zobaczył przez tydzień w sytuacji takiej, gdy było mi naprawdę źle. Ale skoro Jezus mówi, że dla ratowania takich osobników, groza musi być odpowiednio duża, to Mu ufam.

    Czekam na te 3,5 letnie rządy Zwyrodnialca i przyjście Jezusa. Jeżeli do tego Maryja miałaby objąć rządy w Polsce, to tym bardziej pociągająco wygląda obraz takiej apokalipsy. Prawda? Tak sobie marzę, że dyrektywy wydawałaby za pomocą wybranych wizjonerów, prawdopodobnie dzieci, jak to zazwyczaj czyniła. To już pomarzyć nie wolno? Myślę że to jest realne, tylko że Polacy są w większości jakby uśpieni i coś ich musi obudzić.
    No właśnie - pomarzyć wolno.
    Obawiam się jednak że na marzeniach się skończy, i to co najmniej z kilku powodów.

    Po pierwsze - wizje Anny nie zostały uznane przez Kościół (póki co). Więc równie dobrze może się okazać że nie stanie się to, co napisała. I co wtedy?

    Po drugie - zupełnie niewłaściwie pojmujesz rządy Maryi we świecie. Gdyby tak miało być - byłoby już dawno. A nie było nigdy (i nie będzie) z prostej przyczyny - wiara nie polega na tym.

    Ponadto - zaufałbyś takim wizjonerom? Kto by ich zweryfikował i na jakiej podstawie? Sam napisałeś że niektóre wizjonerki zostały zwiedzione - kto da gwarancję że nie byłoby w tym przypadku podobnej sytuacji?
    Biznes Info powiedział(a):

    Inny fajny cytat ADąmbskiej (dotyczący władz):
    Władze Kościoła w Polsce muszą zrozumieć, że nadchodzi coś zupełnie nowego i trzeba działać w inny sposób, bardziej ofiarnie i pracując w łączności ze społeczeństwem, a nie ponad nim.

    Władz Kościoła, a nie władz świeckich.
    Nota bene - owo ręczne sterowanie o którym piszesz, przydałoby się Kościołowi w pierwszej kolejności. A skoro go nie ma - wnioski wyciągnij sam.
  • Są ludzie, dla których maja wiara jest wymysłem (powinienem dać cudzysłów). Ja uważam, że moja wiara jest oparta na prawdzie. Odnośnie poprzedniego wpisu, napiszę jak prezes: "Nie przekonuję mnie to" B)
  • Nie no - spoko:) Twoja wiara jest Twoja i tyle.
    Ja mówię o tej katolickiej - czyli powszechnej. Mówię o doktrynie Kościoła, nakazach Papieża (świętego - dodajmy).

    Ty możesz oczywiście wierzyć w to co chcesz i tak jak chcesz - tylko warto dać rozróżnienie gdzie jest oficjalne stanowisko Kościoła, a gdzie jest Twoja interpretacja. Oraz gdzie są różnice między nimi.
  • TecumSeh powiedział(a):
    Nie no - spoko:) Twoja wiara jest Twoja i tyle.
    Ja mówię o tej katolickiej - czyli powszechnej. Mówię o doktrynie Kościoła, nakazach Papieża (świętego - dodajmy).

    Ty możesz oczywiście wierzyć w to co chcesz i tak jak chcesz - tylko warto dać rozróżnienie gdzie jest oficjalne stanowisko Kościoła, a gdzie jest Twoja interpretacja. Oraz gdzie są różnice między nimi.

    Sam bym chciał to wiedzieć. Kościół jest organizacją bardzo złożoną. Jeden ksiądz mi powiedział, że będę potępiony i nie ma dla mnie ratunku. Inny uważa za człowieka prawie świętego i wzór.

    Oficjalne stanowisko Kościoła. Tyle wiem, że mam kochać Boga i bliźniego. A jak się bardziej wchodzi w szczegóły, to najczęściej kończy się na tym, że trudno mi cokolwiek doradzić, ale już ubierało się trochę osób, które się za mnie modlą. :)
  • edytowano 5 marzec
    TecumSeh powiedział(a):

    Biznes Info powiedział(a):
    Dla mnie nie, bo bardzo dopiekły mi takie osoby jak w opisie powyżej. Dla mnie wystarczyłoby jakbym ich zobaczył przez tydzień w sytuacji takiej, gdy było mi naprawdę źle. Ale skoro Jezus mówi, że dla ratowania takich osobników, groza musi być odpowiednio duża, to Mu ufam.

    Czekam na te 3,5 letnie rządy Zwyrodnialca i przyjście Jezusa. Jeżeli do tego Maryja miałaby objąć rządy w Polsce, to tym bardziej pociągająco wygląda obraz takiej apokalipsy. Prawda? Tak sobie marzę, że dyrektywy wydawałaby za pomocą wybranych wizjonerów, prawdopodobnie dzieci, jak to zazwyczaj czyniła. To już pomarzyć nie wolno? Myślę że to jest realne, tylko że Polacy są w większości jakby uśpieni i coś ich musi obudzić.
    No właśnie - pomarzyć wolno.
    Obawiam się jednak że na marzeniach się skończy, i to co najmniej z kilku powodów.

    Po pierwsze - wizje Anny nie zostały uznane przez Kościół (póki co). Więc równie dobrze może się okazać że nie stanie się to, co napisała. I co wtedy?

    Po drugie - zupełnie niewłaściwie pojmujesz rządy Maryi we świecie. Gdyby tak miało być - byłoby już dawno. A nie było nigdy (i nie będzie) z prostej przyczyny - wiara nie polega na tym.

    Ponadto - zaufałbyś takim wizjonerom? Kto by ich zweryfikował i na jakiej podstawie? Sam napisałeś że niektóre wizjonerki zostały zwiedzione - kto da gwarancję że nie byłoby w tym przypadku podobnej sytuacji?
    Po pierwsze: tak zakładając, wracamy do gdybologii

    Po drugie: Dla mnie wiara właśnie polega na tym. Wynika to z prostej przyczyny, że miłość kogokolwiek (Boga, bliźniego) angażuje wszystkie moce duszy. Umysł też. Poznając Boga coraz bardziej, rzuca się w oczy Jego nieprzewidywalność. A więc i rządy Maryi mogą wyjść poza wszelkie ludzkie przypuszczenia.

    Ponadto: Moje relacje z Bogiem opierają się na modlitwie. I ciągle łapie się na tym, że to czy tamto jest moją wolą. Właśnie w moim życiu staram się jak najmniej rządzić, aby Wola Boża mogła wypełnić ową pustkę. W ten sposób staram się też rozeznawać Wolę Bożą.

    Czyli to nie jest kwestia zaufania wizjonerom, tylko zaufania Bogu. A Bóg posługuje się różnymi ludźmi, bo błądzić jest rzeczą ludzką. Zauważ, że wybrani przez Boga, też są często napominani, czy to przez innych ludzi, czy bezpośrednio przez Jego.

    Chyba nie potrafię już lepiej tłumaczyć. Mam wrażenie że ciągle piszę to samo.
  • A jeśli Bóg zesłał Ci TecumSecha? Wysłuchasz? Miałam się nie odzywać, ale znam kogoś, kto mówił dokładnie prawie słowo w słowo to co Ty, tylko inne wizje przyszłości i Boga w tym były. Ale też był przekonany, że Bóg to prowadzi, że nic innego nie robi tylko wypełnia wolę Boga, a Kościół był poniżej jego wiedzy i świadomości. Bardzo dobry dla ludzi, którzy nie są na jego poziomie . Też się sam wyłączył z depresji, podobny schemat. Mam nadzieję, że się mylę i za mało wiem po prostu o Tobie. U tamtej osoby dobrze się to nie skończyło.
    Podziękowali 2aqq Biznes Info
  • Biznes Info powiedział(a):

    Sam bym chciał to wiedzieć. Kościół jest organizacją bardzo złożoną. Jeden ksiądz mi powiedział, że będę potępiony i nie ma dla mnie ratunku. Inny uważa za człowieka prawie świętego i wzór.
    To akurat bardzo proste - Kościół ma jedną wykładnię. I jest ona niezależna od widzimisię tego czy innego księdza. Trzeba ją poznać ZANIM się zagłębisz w objawienia (polecam wyłącznie te uznane). Oszczędzisz sobie miliona problemów.

    Wiesz że nie ma też obowiązku wierzenia w Fatimę, Lourdes itp? Katolik może w to w ogóle nie wierzyć i nie ma nawet cienia grzechu z tego powodu. Pełnia objawienia jest w Piśmie i Tradycji - cała reszta jest dodatkiem, w który wierzyć nie ma żadnego obowiązku.

    Co do tego księdza co stwierdził że nie ma ratunku - wprost zaprzecza nauce Kościoła. KAŻDY żyjący człowiek ma szansę na ratunek, nawet w ostatniej sekundzie życia.

    Jeśli ten ksiądz tego nie wie, to należałoby się zastanowić nad nim raczej.

  • Biznes Info powiedział(a):
    Oficjalne stanowisko Kościoła. Tyle wiem, że mam kochać Boga i bliźniego. A jak się bardziej wchodzi w szczegóły, to najczęściej kończy się na tym, że trudno mi cokolwiek doradzić, ale już ubierało się trochę osób, które się za mnie modlą. :)
    Jasne, tylko że znasz to stanowisko bardzo powierzchownie.
    To znaczy to prawda - tylko zastanów się co z tej prawdy wynika.

    Masz kochać Boga - to jasne. Bliźniego - też?
    Bliźni to nie tylko ta czy inna osoba, to też społeczność. Najmniejsza to rodzina, największa - Kosciół (nad nim już tylko ogólnie ludzkość). Pomiędzy nimi jest państwo, w które katolik powinien się angażować choć w podstawowym stopniu.

    Tak jak Kościół ma struktury nie bez powodu, tak naród ma swoje struktury dokładnie z tego samego powodu. Jesteśmy w tej uprzywilejowanej sytuacji - na tle innych narodów, że nasze państwo nie zwalcza Kościoła, a nawet go w pewien sposób wspiera.

    Mamy zatem wobec państwa podwójny obowiązek - jeden jako naszej wspólnoty narodowej, drugi jako swego rodzaju strażnika wiary.

    Odsyłam do Jana Pawła II - ja tego tak dobrze nie wytłumaczę.


  • Biznes Info powiedział(a):
    TecumSeh powiedział(a):

    No właśnie - pomarzyć wolno.
    Obawiam się jednak że na marzeniach się skończy, i to co najmniej z kilku powodów.

    Po pierwsze - wizje Anny nie zostały uznane przez Kościół (póki co). Więc równie dobrze może się okazać że nie stanie się to, co napisała. I co wtedy?

    Po drugie - zupełnie niewłaściwie pojmujesz rządy Maryi we świecie. Gdyby tak miało być - byłoby już dawno. A nie było nigdy (i nie będzie) z prostej przyczyny - wiara nie polega na tym.

    Ponadto - zaufałbyś takim wizjonerom? Kto by ich zweryfikował i na jakiej podstawie? Sam napisałeś że niektóre wizjonerki zostały zwiedzione - kto da gwarancję że nie byłoby w tym przypadku podobnej sytuacji?
    Po pierwsze: tak zakładając, wracamy do gdybologii
    No moment - jeśli sam stwierdziłeś że tak Ci się marzy, warto dokładniej się przyjrzeć co Ci się marzy i jakby to miało wyglądać w praktyce. Bo często się okazuje że nasze marzenia - lepiej by się jednak nie zrealizowały.

    Biznes Info powiedział(a):

    Po drugie: Dla mnie wiara właśnie polega na tym. Wynika to z prostej przyczyny, że miłość kogokolwiek (Boga, bliźniego) angażuje wszystkie moce duszy. Umysł też. Poznając Boga coraz bardziej, rzuca się w oczy Jego nieprzewidywalność. A więc i rządy Maryi mogą wyjść poza wszelkie ludzkie przypuszczenia.

    Oczywiście - tylko skąd założenie że takie w ogóle Maryja chciałaby sprawować?
    Od zwracania się do niej per Królowo Polski, do pytania o ustawy jest przepaść.

    Poczytaj Pismo Święte - tak nie wyglądała nawet władza Boga nad Izraelem za czasów Mojżesza czy Salomona (mówię o prawie świeckim, duchowe to my mamy wyłożone jasno).
    Poczytaj jakiekowiek uznane objawienia - nie ma NIGDZIE nawet między wierszami o takiej formie rządów. Stąd uważam że to odklejenie od ziemi i czyste marzycielstwo.

    Wspominałeś o depresji. Nie jestem specjalistą ale obiło mi się o uszy, że życie marzeniami nie mającymi szans ani podstaw na spełnienie ma coś do rzeczy.

    Biznes Info powiedział(a):
    Ponadto: Moje relacje z Bogiem opierają się na modlitwie. I ciągle łapie się na tym, że to czy tamto jest moją wolą. Właśnie w moim życiu staram się jak najmniej rządzić, aby Wola Boża mogła wypełnić ową pustkę. W ten sposób staram się też rozeznawać Wolę Bożą.

    Bardzo dobrze. Natomiast uważaj na rozeznania, czy mieszczą się one w doktrynie i nakazach. Bo już niejeden tak dobrze rozeznawał że odleciał na orbitę, a nawet chyba z niej się urwał. Mam na myśli pewnego znajomego, który obecnie wyznaje skrajny ekologizm podlany oczywiście chrześcijańskim sosem - gdyby Bóg chciał abyśmy latali, dałby nam skrzydła.


    Biznes Info powiedział(a):
    Czyli to nie jest kwestia zaufania wizjonerom, tylko zaufania Bogu. A Bóg posługuje się różnymi ludźmi, bo błądzić jest rzeczą ludzką. Zauważ, że wybrani przez Boga, też są często napominani, czy to przez innych ludzi, czy bezpośrednio przez Jego.
    Właśnie - dlatego powierzenie takim osobom, niby jako pośrednikom Boga, polityki państwa byłoby delikatnie mówiąc szalone. I to nawet gdyby - a nie ma żadnej gwarancji na to - zostali wybrani (w jaki sposób?) autentyczni wizjonerzy.

    I jeszcze jedno, ale być może najważniejsze.
    Snucie takich wizji odkleja Ciebie od tu i teraz. Od walki o ten świat. Jesteś wierzący, modlisz się - tu być może szatan nie ma Ciebie jak ugryźć. Ale wyłączając Ciebie z walki tu i teraz, i tak odnosi sukces. Też bym chciał ograniczyć liczbę żołnierzy w szeregach wroga.

  • Zuzapola powiedział(a):
    A jeśli Bóg zesłał Ci TecumSecha? Wysłuchasz? Miałam się nie odzywać, ale znam kogoś, kto mówił dokładnie prawie słowo w słowo to co Ty, tylko inne wizje przyszłości i Boga w tym były. Ale też był przekonany, że Bóg to prowadzi, że nic innego nie robi tylko wypełnia wolę Boga, a Kościół był poniżej jego wiedzy i świadomości. Bardzo dobry dla ludzi, którzy nie są na jego poziomie . Też się sam wyłączył z depresji, podobny schemat. Mam nadzieję, że się mylę i za mało wiem po prostu o Tobie. U tamtej osoby dobrze się to nie skończyło.

    Wiesz co, Bóg raczej zesłał takich ludzi jak Jan Paweł II albo mój od niedawna faworyt - kardynał Stefan Wyszyński. Ja po prostu miałem szczęście poznać na swojej drodze właściwych ludzi, którzy mi powiedzieli bezcenne rzeczy. No to powtarzam dalej.

    Na przykład - i tu @Biznes Info informacja dla Ciebie - że jeśli objawi Ci się Matka Boska, a Twój lokalny biskup Ci mówi, że to bzdury - to słuchasz biskupa.

    Wszystkie herezje w Kościele skończyły się tragicznie. Wszystkie prawdziwe objawienia przechodziły przez "otchłań" - kiedy wizjonerom się wydawało że nic z tego, sprawa umarła, bury pies na świecie o tym nie usłyszy, a oni mają prikaz od Kościoła: "morda w kubeł".
    I oni słuchali. Bo Bóg wymaga przede wszystkim posłuszeństwa Kościołowi. Tak zapowiedział od początku, a że sam nigdy nie zrobi niczego przeciwko swojemu Kościołowi - nigdy się o to posłuszeństwo nie obraża.

    Siostrę Faustynę poczytaj @Biznes Info . Mocna rzecz, ale tam jest to pięknie pokazane.
    Podziękowali 1Katia
  • edytowano 6 marzec


    Masz kochać Boga - to jasne. Bliźniego - też?
    Bliźni to nie tylko ta czy inna osoba, to też społeczność. Najmniejsza to rodzina, największa - Kosciół (nad nim już tylko ogólnie ludzkość). Pomiędzy nimi jest państwo, w które katolik powinien się angażować choć w podstawowym stopniu.

    Tak jak Kościół ma struktury nie bez powodu, tak naród ma swoje struktury dokładnie z tego samego powodu. Jesteśmy w tej uprzywilejowanej sytuacji - na tle innych narodów, że nasze państwo nie zwalcza Kościoła, a nawet go w pewien sposób wspiera.

    Mamy zatem wobec państwa podwójny obowiązek - jeden jako naszej wspólnoty narodowej, drugi jako swego rodzaju strażnika wiary.

    Odsyłam do Jana Pawła II - ja tego tak dobrze nie wytłumaczę.


    Dzięki za odesłanie, ale powyższe zgrabnie ująłeś i bardzo podobnie to widzę. Co nie znaczy, że zbytnie zblizenie tych dwóch struktur "boskiej i cesarskiej" nie niesie zagrożeń. 
  • @jan_u - jasna sprawa że niesie.
    Kiedyś zastanawiałem się jak to jest - ktoś musi wykonać brudną robotę. Jak to było w naszym ludowym przysłowiu - nie święci garnki lepią.

    Garnki to może lepią, ale naprawdę - zupełnie poważnie - jestem ciekaw jak zachowywałby się taki Jan Paweł II gdyby był politykiem. I to z wyraźnym zadaniem - masz wygrać a nie stać z boku i grać arbitra elegancji. Jak nie wygrasz ty - który jesteś przyzwoitym człowiekiem - wygrają oni, a oni tacy nie są.

    Jak zostaną ocenieni np agenci wywiadu, dla których kłamanie to chleb powszedni, kradzieże, manipulacja, romanse i morderstwa - to może być część zadania. Tyle że nic z powyższych nie robią dla siebie, a wszystko dla Ojczyzny.

    I to nie byle jakiej ojczyzny, tylko takiej która broni się przed bolszewicką i nazistowską nawałą - czyli oboma bezbożnymi reżimami, które nakręcił sam szatan. Tu wątpliwości kto jest dobry a kto zły - nie ma absolutnie żadnych.

    Nie wiem tego. Ale mam wrażenie że Bóg doceni ich odwagę, szlachetność i poświęcenie życia. Taką mam nadzieję.
  • edytowano 6 marzec
    Była taka chyba jezuicka zasada "Cel uświęca godne środki"... Ale ta bolszewicka i nazistowska nawała raczej w czasie przeszłym
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.