Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

wspólnota

Jesteście w jakichś wspólnotach? Ma to sens? Nam się właśnie sypie krąg DK..
«1

Komentarz

  • edytowano 18 wrzesień
    Ale to, że krąg się sypie to nie znaczy, ze wspólnota zła  ;)
    Podziękowali 1Barbasia
  • jesteśmy w DK. Aktualnie odeszło jedne małżeństwo i zostąły 4, Znajomym krąg się posypał rok temu, dali sobie rok oddechu i teraz dołączyli do bardzo ciekawie zapowiadającego sie kręgu.
    Podziękowali 1zoia
  • Aneczka08, czyli mówisz jest nadzieja..
  • Cart@Pud do wspólnoty też można mieć wiele zastrzeżeń..
  • To prawda, bo Kościół składa się z ludzi a ludzie są ułomni, każdy na swój sposób. 
    Nam katechiści zawsze mówią, że drugi człowiek jest dla nas lustrem- jeśli coś cię drażni w drugim człowieku, to masz ten sam problem...
    Może brakuje modlitwy jeden za drugiego? Może zacznij się modlić za tego, co Cię najbardziej wkurza?

    Szukanie innego ruchu w Kościele to zazwyczaj nie jest dobra droga, jeśli gdzieś jesteś dłużej niż rok-dwa.
  • Sami musicie  sobie odpowiedzieć czy dla Was wspólnota jest potrzebna. 
    Każdy szuka czego innego w niej jak ni odpowiedniej wspólnoty. 
    Podziękowali 2Polly Aneczka08
  • moim zdaniem DK jest bardzo budujący i rozwijający dla małżeństw właśnie.  Oczywiście oboje muszą chcieć. Narzędza jakie DK proponuje ppomagają w rozwoju osobistym, małżeńskiem i rodzinnym. To, że kręgi się rozpadają to się zdarza, ludzie sie wyprowadzają, ktoś idzie do innego kręgu, ktoś sie nie odnajduje w DK itp. Wiele takich przypadków wynika z tego, że np w kręgu jedno lub kilka małżeństw w ogóle nie jeździ na rekolekcje formacyjne i nie czują charyzmatu Ruchu. POtem ciężko o wzrost w takim kręgu gdzie ktoś idzie z formacją do przodu a ktoś tkwi w miejscu i traktuje krąg jako kółko wzajemnej adoracji.
    Podziękowali 2Klarcia mamababcia
  • także jak nie ten krąg to dołączycie do innego, życie. U nas od 13 lat w składzie są 3 małżeństwa, dwa odeszły, potem dwa dołączyły, teraz znowu jedno odeszło,
  • Rok oddechu to brzmi rozsądnie..
  • Tylko głupio że wciąż nie mamy chrześcijańskiego środowiska dla naszych dzieci..
  • Jak Małgorzata uważam, że zasadnicze pytanie jakie powinniście sobie zadać brzmi czy potrzebujecie wspólnoty i czujecie się powołani do takich relacji. Po trafieniu w kiepskie dla mnie miejsce przez kilkanaście lat żyłam sobie szczęśliwie bez, mój mąż w ogóle nigdy nigdzie. Od ponad roku jesteśmy "zrzeszeni". Trafiliśmy idealnie, więc się nam to sprawdza. Gdyby bylo inaczej, wycofałabym się po miesiącu. Cieszę się z tych ludzi, z nowych znajomości i możliwości ale też nie jest to dla mnie jakieś duchowe wow. Po prostu dobrze jest być wśród podobnie myślących, pomodlić się wspólnie i za siebie nawzajem.
    Absolutnie nie uzależniam postępu duchowego ani w ogóle życia duchowego od jakiejkolwiek przynależności poza KK. 
    Podziękowali 1zoia
  • coć ja bym akurat szukała nowego kręgu, poprytajcie rejonowych lub diecezjalnych. I oddajcie to Maryi. Jak nic nie znajdą to poczekacie, ale może już jakiś krąg na Was czeka, tylko trzeba dac mu szansę;-)

    a długo byliście w DK?
    byliście na jakichś rekolekcjach?
  • Aneczka tak szczerze powiedziawszy niespecjalnie odnajdujemy się w tych wszystkich formacjach i rekolekcjach. Na tyle długo jesteśmy w DK że akurat bardzo dobrze to wiemy. Zależy nam po prostu na wspólnocie, kontakcie z ludźmi o tych samych wartościach, wspólnej modlitwie. I żeby dzieci miały się z kim zaprzyjaźnić. 
    Podziękowali 2Aneczka08 Polly
  • Rodzina jest wspólnotą.
    KK jest wspólnotą.

    Nam wystarcza. Na tym etapie zmęczenia nie chcemy dopasowywać naszej dużej rodziny do kolejnej struktury. 

    Ale ogromnie cenię znajomych z przeróżnych wspólnot. 

  • No my akurat raz w miesiącu chętnie byśmy się spotkali we wspólnocie, większej niż nasza rodzina, a mniejszej niż kk, byleby nie było to jakieś sztywne, formalne..
  • I byleby nie wykluczało dzieci!
  • My zaczynamy 4 rok w DK.  Krag też się sypie. Wychodzą napięcia między ludźmi, różne poglądy np na przyjmowanie Komunii Świętej. Duża część jest bardzo na siebie wkurzona i zawiedziona tymi kłótniami, brakiem miłości.

    Zupełnie bez sensu te spory. Zobaczymy co będzie dalej. Zawierzamy się Bogu.

    Jeździmy na reko, w kręgu jest problem małżeństw nie jeżdżących. 
    Podziękowali 2zoia Klarcia
  • Jakaś katecheza, modlitwa, dzielenie życiem.. Jakaś animacja lub katecheza dla dzieci.. czasem wspólny wyjazd.. więcej nam do szczęścia nie potrzeba
  • Kiedyś dawno temu byłam we wspólnocie, której jednym z charyzmatów była przyjaźń
    I te przyjaźnie trwają do dziś. 
    Podziękowali 1Klarcia
  • @zoia to DK dla Was idealny! 

    Myślę że warto dzielić się ze wspólnotą swoimi pomysłami. Razem coś tworzyć. Wtedy się łatwiej zjednoczyć.

    U nas będzie przełomowy ten rok, jak będzie dobrze zostaniemy w kręgu. Oczywiście damy z siebie wszystko żeby się poprawiło.

    A jak się nie da to niech Bóg nas pośle do innego kręgu.
    Czasem może nie mieć sensu stagnacja.






  • Nie rozumiem zupełnie takiego podejścia, że przyjaźń jest we wspólnocie wartością dodaną. Że chodzi o formację, nie o relacje..
    Podziękowali 1Wela
  • zoia powiedział(a):
    I byleby nie wykluczało dzieci!
    Ale z dziećmi możecie się spotykać dowolnie. A te 3h w miesiącu to jest czas dla małżonków. Po to by można dzielić się i formować.

    Przyznaję że nie rozumiem zarzutów że krąg jest bez dzieci. Dla nas to podstawa spokojnego i otwartego dzielenia. I tak jak nie biorę dzieci na randkę czy na spowiedź. Tak nie biorę na krąg. To są 3 h w miesiącu.

    Za to jeżdżą na rekolekcje, grille kręgowe, msze kręgowe itp.
    Podziękowali 3ewaklara E.milia mamababcia
  • zoia powiedział(a):
    Aneczka tak szczerze powiedziawszy niespecjalnie odnajdujemy się w tych wszystkich formacjach i rekolekcjach. Na tyle długo jesteśmy w DK że akurat bardzo dobrze to wiemy. Zależy nam po prostu na wspólnocie, kontakcie z ludźmi o tych samych wartościach, wspólnej modlitwie. I żeby dzieci miały się z kim zaprzyjaźnić. 

    zoia powiedział(a):
    No my akurat raz w miesiącu chętnie byśmy się spotkali we wspólnocie, większej niż nasza rodzina, a mniejszej niż kk, byleby nie było to jakieś sztywne, formalne..

    zoia powiedział(a):
    Jakaś katecheza, modlitwa, dzielenie życiem.. Jakaś animacja lub katecheza dla dzieci.. czasem wspólny wyjazd.. więcej nam do szczęścia nie potrzeba

    To dokładnie tak jak my potrzebowaliśmy i na czym nam zależało. Gdyby na obecnym etapie naszego życia doszły nam jakieś obowiązkowe (albo "mile widziane") formacje, rekolekcje, itp. to byłoby raczej obciążenie i kolejny obowiązek dla nas. A i relacje w takich miejscach bywają trudniejsze, bo presja większa. Szczęśliwie udało się nam znaleźć wspólnotę, gdzie można przyjść i jest się oczekiwanym (ale nie trzeba i usprawiedliwień też nikt nie wymaga), można jechać na wakacje, na wspólne wycieczki, dzieci są ważne (mają swoje spotkania, podczas których są zaopiekowane) i bardzo mile widziane. Przy tym nikt nikomu na ręce nie patrzy, w sumienie nie zagląda, raczej po prostu dzielimy się wiarą. Da się znaleźć takie miejsce, choć pewnie trzeba się trochę porozglądać. Powodzenia, @zoia.
  • Gorzej jak całe to bycie w kręgu ogranicza się tylko do sztywnych spotkań.. A dzieci nic z tego nie mają. Poza tym, że niedzielne popołudnie mają spędzać z opiekunką. 
  • W naszym kręgu opiekunka opiekowała się cała gromadką dzieci. Dawało radę. Czasem na spacer szły, korzystały z ogrodu, czasem film oglądały.

    Raz miesiącu 4 h powiedzmy że 3 h plus dojazd jakby miały z opiekunką jakoś przeżyją.

    Wcześniej byliśmy w neo, tam czas dzieci spędzonych z opiekunką w miesiącu byl 5 krotnie dłuższy.
    Ale formacja jaką otrzymaliśmy dała nam solidne podstawy. Dar wiary tam otrzymaliśmy.

    Moim zdaniem formacja jest ważna. Chrystus też miał wymagania: "kto chce iść za mną niech się zaprze samego siebie i niech mnie naśladuje".
    Podziękowali 3zoia Klarcia mamababcia
  • Ewaklara pewnie, że jakoś przeżyją. Ale mi chodzi o to, żeby one coś z tej wspólnoty miały, choćby przyjaciół chrześcijan, a nie jakoś przeżyły
  • Formacja jest ważna, pewnie że tak, tylko szczerze powiedziawszy nie stwierdzam, żeby omawianie tych konspektów jakiś specjalny wpływ miało na moje życie duchowe
  • Będą mialy, na rekolekcjach wiele dobrych przeżyć, grille integracyjne, można krąg zaprosić do domu na posiadówkę.

    Może ważne jest żeby w kręgu były dzieci w podobnym wieku? Wtedy łatwiej o integrację.

    My w parafii mamy dodatkowo spotkania dla kobiet i tam można się poznać z mamami i dziećmi. Bo mamy wielodzietne to i maluszek i nastolatek się znajdzie.

    Jak rodzice się napełnią, popracują nad relacją z Chrystusem to łatwiej potem dzieciom szukać dobrego środowiska. Pan daje wiele łask!
    Podziękowali 1zoia
  • Krag jest dla małżeństw ale przecież możecie się że znajomymi  i dziecmispitykac w  każdym dowolnym czasie. Zorganizowac kawiarenkę przy parafii czy spotkania dla dzieci. 
    Podziękowali 1ewaklara
  • To chyba musiałby być jakiś zupełnie inny krąģ...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.