Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

o Rosji

edytowano 8 październik w Ogólna
ciekawy wątek na excathedra (oczywiście z obowiązkowymi charchami :) ), a w nim ciekawy wpis kol. Szturmowca, z dziś 7:42:

https://www.salon24.pl/u/marek-w/1080796,krzyk-rosyjskiej-duszy
Oceniając rozmiary tragedii rosyjskiej przeszłości najczęściej liczymy zamordowanych. Ale przecież, aby zrozumieć wielkość wpływu tych tragedii na psychikę następnych pokoleń, trzeba liczyć nie poległych, a tych, co przeżyli. Ofiary zginęły, natomiast ci, co przeżyli zostali naszymi ojcami a potem dziadkami. Dla nich uratowanie życia oznaczało utratę rodziny, ukochanych, zesłania, rozkułaczanie, wygnanie z ojczyzny, zabijanie dla własnego ratunku, dla idei lub z rozkazu. Byli donosicielami lub zdradzonymi, pozbawionymi dorobku całego życia, katami lub torturowanymi, gwałconymi , okaleczonymi fizycznie i duchowo, zmuszonymi do donosicielstwa, zapitymi od poczucia goryczy, winy i utraconej wiary. Poniżeni, bici i zagłodzeni w łagrach, przeszedłszy niewolę i okupację, inwalidzi powojenni.

Zabitych były dziesiątki milionów, ocalałych setki milionów ! Setki milionów tych, co przeszli przez strach, poniżenie i ból, poczucie nieustającego zagrożenia - dziećmi, które po dorośnięciu przekazały z kolei ten rozpaczliwy strach NAM. Po prostu statystycznie obecnie w Rosji nie ma ani jednej rodziny, która by nie niosła na sobie następstwa najcięższych , bezprecedensowych w swojej wielkości okrucieństw, ciągnących się już od stulecia.

Czy rozumiecie, do jakiego stopnia to życiowe doświadczenie naszych bezpośrednich przodków wpływa na nasze obecne odczuwanie świata? Naszych rodzin, dzieci ? Jeśli nie, to pomyślcie nad tym... mnie było potrzebnych wiele lat, aby zrozumieć dzieje mojej rodziny. Ale za to wreszcie rozumiem, skąd wziął się ten wiecznie mnie prześladujący, pozornie bez przyczyny STRACH. Skąd prawie patologiczna skrytość, nieufność wobec ludzi i niemożność zawarcia bliskich związków. Także nieustanne poczucie winy, które mnie prześladuje od dzieciństwa.



«1

Komentarz

  • Dokładnie. I dlatego taki naród, z taką traumą, nadaje się wyłącznie do nadzorowania, broń Boże do bycia nadzorcą. Zresztą przetestowane - i kto jak kto, ale Polacy doskonale wiedzą jak wyszło.
    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 8 październik
    a jaki ma to związek z rzeczywistością mniejszości narodowych w Rosji, wszak nie trzymają ich w rezerwatach?
  • To ma przede wszystkim związek z sąsiadami Rosji. Tak od siedmiu stuleci mniej więcej.
    Podziękowali 2Klarcia Rogalikowa
  • jakiś przykład ?

  • jeszcze jeden fajny wpis, nieocenionego kol. Turonia

    TecumSeh napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Ale za to wreszcie rozumiem, skąd wziął się ten wiecznie mnie prześladujący, pozornie bez przyczyny STRACH. Skąd prawie patologiczna skrytość, nieufność wobec ludzi i niemożność zawarcia bliskich związków. Także nieustanne poczucie winy, które mnie prześladuje od dzieciństwa.
    Bardzo fajne, tylko Jakowlew nie wział jednego pod uwagę.
    A mianowicie - skąd się wzięło ruskie uwielbienie dla władzy (czyli: każdy wie że władza kłamie i każdy jej wierzy) pomimo jej okrucieństw wobec własnego narodu, oczywistych dla każdego.Skąd się wzięła (i mająca poparcie w społeczeństwie) ruska miłość do podbojów. Skąd się wzięła pogarda dla słabszych, lubość do bezwzględnego rozprawiania się z nimi. Skąd się wreszcie wzięło to, że porządni ludzie w Rosji, dostawszy kawałek władzy, niechby to był konduktor w pociągu, stają się z miejsca ostatnimi wujami.

    Nie wie? To niech poczyta Pipesa. Tam jest wszystko pięknie wyjaśnione:
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/22059/rosja-carow
    Ale to jest ogromny problem wszystkich narodów, które przeszły przez komunę. Owszem, drzewiey i ja patrzałem z wyższością na inne nacje, w tym na ruską. Rodacy mnie z tego wyleczyli. Pipesa czytałem, nie tylko to jedno dzieło; w jednych sprawach był wobec Rosji i Rosjan krytyczny, w innych wręcz przeciwnie, ja nie o tym.

    Uwielbienie dla czerwonej władzy, mimo jej okrucieństw? A przypomnijmy sobie sukcesy wyborcze postkomunistów w niemal całym dawnym Soc-Łagrze w latach 90. Nie było już sowieckich dywizji, nie było NKWD. Byli ludzie. Także u nas - te 52% Polaków uważających Jaruzelskiego za bohatera, te miliony głosujących na SLD i Kwaśniewskiego, te tłumy bawiących się w rytm „Ole, Olek!”. Przecie wtedy już wszyscy wiedzieli o zbrodniach komunizmu, prawda?
    Kwachu, dawny czerwony minister i aktualny frontmen rodzimej bolszewii, reprezentując państwo polskie słaniał się pijany na grobach ofiar NKWD. Ujawniono to przed wyborami prezydenckimi w 2000 roku. I co, jaki był efekt? A taki, że prawie 10 milionów Polaków zagłosowało na niego, dając mu reelekcję już w I turze (czego nie dokonał żaden inny kandydat na prezydenta w Trzeciej Erpe!). Nurmalnie, dla tych 10 milionów to był swój chłop. Taki zayebisty, taki fajny. Pewnie jakby narzygał na te mogiły w Charkowie, to być może jego poparcie u nadwiślańskiego elektoratu jeszcze by wzrosło (przepraszam, ale szlag mnie trafia, jak to wspominam).

    Ruska miłość do podbojów? Tu bym się zgodził, oni często mają taką dumę z mocarstwowości, mówię o prostych ludziach. Ale tak szczerze – czy ten zarzut to moralizatorstwo, czy tylko zazdrość, że im te podboje lepiej wychodziły niż nam? Bo we mnie, przyznaję, jest miłość do dawnych polskich podbojów. Do dawnej polskiej mocarstwowości. W innym wątku wielbię hetmana Żółkiewskiego, któren przecie zdobył Moskwę (co trudno uznać za wojnę obronną). I co, mam teraz przepraszać za pana hetmana Stanisława, czuć się winnym?

    A znowuż pogarda dla słabszych, odrobina władzy jako pretekst do pomiatania bliźnimi, jak u owego rosyjskiego konduktora? Wszystko to prawda! Jednakowoż kto pamięta PRL, temu muszą stanąć przed oczami te wszystkie ówczesne królowe życia – te panie ekspedientki, panie salowe, panie recepcjonistki, panie „w okienku”. Panowie dyrektorzy, kierownicy, urzędnicy, kadrowi. Fala w wojsku. Cały ogrom bezinteresownego skurwysyństwa, które człowiek robił człowiekowi. Robił – bo mógł. Bo PRL to nie były tylko spasione mordy ubeków i sekretarzy, i jeszcze te dwie czy trzy sowieckie dywizje na naszych ziemiach. Nie, to była również owa tubylcza socjalistyczna szlachta – ekspedientki, kierownicy etc., co to mieli wtedy swoje 5 minut przewagi nad innymi (rzecz jasna, z całym szacunkiem dla wszystkich ówczesnych poczciwych ekspedientek i całej reszty – bo jednak nie wszystkim te ochłapy władzy uderzały do głowy!).

    Wyjaśnianie komunizmu wedle kategorii etnicznych jest samooszukiwaniem się. Ziutek Mackiewicz już przed wojną o tym pisał, wołał wielkim głosem, że bolszewizm to nie naród, tylko bakcyl dżumy, nieuznający granic narodowych, państwowych, nawet religijnych, zagrażający każdemu. Ale mało kto się z nim zgadzał, bo wygodniej było słuchać krzepiących klechd – „Polacy nie byliby zdolni…”, „Nasza wyższość cywilizacyjna sprawia, iż…”. I tym podobne pierdoły. Potem było wielkie zdziwienie, że wprawdzie nie przeszliśmy trzech wieków niewoli mongolskiej, ani tradycji ubóstwiania cara, ale kandydatów na konfidentów, i na klakierów oklaskujących morderców, jest ci u nas pokaźny tłumek. Jak zresztą wszędzie.

    Mnie się widzi, że problem komunizmu to nie jest kwestia żadnej tam „rosyjskiej duszy”, ani też duszy polskiej, koreańskiej, chińskiej, bułgarskiej, NRD-owskiej czy jakiej tam. Ten problem to zwyczajnie człowiek. Tyle jesteśmy warci, ile nas sprawdzono. W tej samej nacji byli męczennicy heroicznie idący na swą Golgotę i judasze inkasujący swoje 30 srebrników. A także tłum widzów - ci też byli wszędzie. Pan Jakowlew pisze o Rosjanach, ale jego tekst jest dość uniwersalny. Rany, jakie zadał komunizm różnym narodom, naszemu również, będą się jątrzyły jeszcze w następnych pokoleniach.
    Tak to odebrałem.

  • Pioszo54 powiedział(a):
    jakiś przykład ?
    Historia Polski. Historia Ukrainy (a to państwo ma dopiero 30 lat). Historia upadku komuny np na Litwie. No naprawdę - od biedy rozumiem  że ktoś lubi zamykać oczy na rzeczywistość, ale Ty je zaciskasz z całych sił.

    Co do Turonia - nie będę odpowiadał na dwa fronty, odpowiem na miejscu. Jednakże przeklejki to słaba forma dyskusji.

    Ponadto mówiłem Ci już - zapisz się na tamto forum. Acz z Twoim turbo-prorosyjskim nastawieniem nie sądzę byś zrobił tam furrorę.

  • a jakieś konkrety?
    Może rozwój demograficzny i gospodarczy pod zaborem rosyjskim,
    albo ekspansja polskości na Kresach?
  • Pioszo54 powiedział(a):
    a jakieś konkrety?
    Może rozwój demograficzny i gospodarczy pod zaborem rosyjskim,
    albo ekspansja polskości na Kresach?

    PRL nie pamiętasz?
    A rozwój pod zaborem jako argument.. cóż. Ja tam się wolę rozwijać na wolności.
    Podziękowali 1Klarcia
  • podobno, przed zaborami, były (tylko) dwie opcje
    jakaś forma protektoratu rosyjskiego
    lub właśnie rozbiory
  • PRL dał nam
    pewne i obszerne granice oraz ich bezpieczeństwo
    monoetniczność
    uprzemysłowienie kraju
    oświatę dla wszystkich
    awans społeczny dla wszystkich
    itd.

    to wszystko okupione narastającą niewydolnością gospodarczą systemu.
  • Ech, ten Twój syndrom sztokholmski...
    Ludzki pan. Da jeść.
    No chyba że akurat wszystko pierdolnęło w latach 80ty i już ledwo jedzenie było.
    - Pozdrawiamy miłośników witamin! Bo o miłośników białka coraz trudniej!
    - Ej ty, głupi! Miłośników białka przybywa, tylko z białkiem mamy przejściowe chwilowe.
    Tey w 1980r.

    Nie myślaleś o dobrowolnym więzieniu? Jeść dają. Są takie, że nawet dobrze traktują.
    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 8 październik
    zwróć uwagę, że niedogodności PRL-u nie całkiem łączą się z jego zaletami, a nawet prawdopodobnie warto było je ponieść,
    a na pewno niedogodności nie mają szansy się powtórzyć, przy ewentualnym sojuszu
  • Pioszo54 powiedział(a):
    PRL dał nam
    pewne i obszerne granice oraz ich bezpieczeństwo
    monoetniczność
    uprzemysłowienie kraju
    oświatę dla wszystkich
    awans społeczny dla wszystkich
    itd.

    to wszystko okupione narastającą niewydolnością gospodarczą systemu.

    Widzę, że komuna dokumentnie Ci mózg wyprała. Typowy przedstawiciel homosovieticus.
  • Pioszo54 powiedział(a):
    zwróć uwagę, że niedogodności PRL-u nie całkiem łączą się z jego zaletami, a nawet prawdopodobnie warto było je ponieść,


    Owe "niedogodności PRL-u", to była permanentna niewola.
    Upodlenie człowieka - w miarę dobrze się mieli jedynie kolaboranci.

    Dedykuję - "Ptaszki w klatce".

    "Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -

    Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody".

    "Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;

    Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę".



  • Pioszo54 powiedział(a):
    zwróć uwagę, że niedogodności PRL-u nie całkiem łączą się z jego zaletami, a nawet prawdopodobnie warto było je ponieść,

    Nie, nie warto było.
    Powiedz to zamordowanym przez sługusów Ruskich, powiedz to żołnierzom, którzy mieli atakować Danię a potem iść na rzeź w kotle atomowym. Na szczęście Bóg zesłał Kuklińskiego i Reaganna którzy pokrzyżowali te plany.

    Pioszo54 powiedział(a):
    a na pewno niedogodności nie mają szansy się powtórzyć, przy ewentualnym sojuszu

    Sojuszu dupy z batem. Dziękuję, postoję.


    Podziękowali 2joanna_1991 Klarcia
  • odlot, w porównaniu z atomową pustynią w planach amerykańskich
    wtedy i teraz
  • Wybili nam elity i odnieśli sukces, bo awans społeczny dla wszystkich...
    Podziękowali 2Klarcia Rogalikowa
  • edytowano 8 październik
    Zuzapola powiedział(a):
    Wybili nam elity

    raczej nie Rosja, w każdy razie proporcjonalnie niewiele, Katyń, "akcja polska", wywózki.


  • Pioszo54 powiedział(a):
    Zuzapola powiedział(a):
    Wybili nam elity

    raczej nie Rosja, w każdy razie proporcjonalnie niewiele, Katyń, "akcja polska", wywózki.
    Nie, skąd! Rosji tam w ogóle nie było:)

    P.S. Jak się spotkasz z trupami z Sybira i nie tylko na tamtym świecie, to powiedz im że to nie Rosja. A nawet jeśli, to są statystycznie nieistotni.

  • nie napisałem, że nie było,
    tylko że w porównaniu z Niemcami, była to niewielka liczba,
    a jakoś niezbyt to nam przeszkadza w sojuszu
  • Szczególnie po wojnie, to nie Rosja te niedobitki tępiła, to Polacy wreszcie się wyzwolili z klasowych i religijnych zabobonów.
    Podziękowali 2Klarcia Rogalikowa
  • Pioszo54 powiedział(a):
    nie napisałem, że nie było,
    tylko że w porównaniu z Niemcami, była to niewielka liczba,
    a jakoś niezbyt to nam przeszkadza w sojuszu

    Jakim sojuszu? Polska z Niemcami? Od kiedy?
    Że niby jesteśmy w NATO. Grecja i Turcja też. To też sojusznicy?
    NATO to plus dla nas - raz że okazja do dozbrojenia, dwa że Niemcy w takim układzie juz nas nie najadą, choćby nawet chcieli. Trzy - Rosja też się parę razy zastanowi.

    W porównaniu z Niemcami Rosja mordowała niewiele? Powiedziałbym "chyba żartujesz", gdybym wiedział że nie żartujesz. Tak działa właśnie mechanizm wyparcia (programowa metodyczna ślepota na fakty) który sprawia, że syndrom sztokholmski ma się u Ciebie doskonale.

    Niemcy mordowali stosunkowo krótko, nie to że są lepsi od Ruskich, po prostu nie mieli tyle okazji. Ruscy są naszymi najgorszymi wrogami od stuleci - i niestety w ostatnich prawie trzystu latach wykorzystywali wszelkie okazje by nam to ponad wszelką wątpliwość udowodnić.

    Ale naprawdę nie mam ochoty bawić się w ocenę kto gorszy. To zabawa w stylu: lepiej umrzeć na raka, czy na AIDS.

    Jak to pewna mądra koleżanka ujęła: "Niemcy to zinstytucjonalizowana psychopatia a Rosja to zinstytucjonalizowana dzicz". Nic dodać, nic ująć.

    Podziękowali 2Klarcia Rogalikowa
  • Pioszo54 powiedział(a):
    ilu ?

    Ilu cierpi na syndrom sztokholmski wobec Rosji?
    Nawet jeśli tylko Ty, to już o jednego za dużo.
    Podziękowali 1Klarcia
  • Pioszo54 powiedział(a):
    nie napisałem, że nie było,
    tylko że w porównaniu z Niemcami, była to niewielka liczba,
    a jakoś niezbyt to nam przeszkadza w sojuszu
    Na tle zbrodni stalinowskich, te hitlerowskie, to małe piwo było.
    Niemiecka okupacja miała to do siebie, że stosunkowo krótko trwała.
  • edytowano 9 październik
    Gdzieś czytałem, chyba u Turonia, że wszystkie ofiary zbrodni sowieckich na Polakach to ok. 60 tyś.
    A niemieckich?
    Samo powstanie warszawskie to ok. 200 tyś.

    Czy jesteśmy w sojuszu z Niemcami?

    Wystarczy rozejrzeć się dookoła - oddaliśmy za przysłowiową złotówkę przemysł po 89-tym, stosujemy się do regulacji unijnych, czyli niemieckich, kupujemy knory, bosche, siemensy, fordy, ople, volkswageny i mercedesy. Wszystko mimo milionów ofiar niemieckich zbrodni.

    Coś wygląda to na stosowanie różnych miarek do Rosji i do Niemiec, tak ze sto razy różnych.
  • Klarcia powiedział(a):
    Na tle zbrodni stalinowskich, te hitlerowskie, to małe piwo było.
    Niemiecka okupacja miała to do siebie, że stosunkowo krótko trwała.
    Ta, jasne.
    Szczególnie to rozstrzeliwanie z samolotów tłoczących się na drogach cywilów z dziećmi to małe piwo. Katownie gestapo, komory gazowe i inne takie.

    Zastanwiacie się może jak Wy - mówiący o zbrodniach Niemców i Ruskich że to "niewiele w porównaniu" tudzież "małe piwo" - spojrzycie w oczy ofiarom tychże na tamtym świecie?

    Chyba że nie wierzycie w to w ogóle.

    Pioszo54 powiedział(a):
    Gdzieś czytałem, chyba u Turonia, że wszystkie ofiary zbrodni sowieckich na Polakach to ok. 60 tyś.
    A niemieckich?
    Samo powstanie warszawskie to ok. 200 tyś.
    Oczywiście nie liczyłeś czystki na Polakach w Rosji w 1938. Dolicz 100 tysięcy
    Te ofiary z łagrów za zaborów też liczyłeś? Ten wywieziony ponad milion na Sybir, do Kazachstanu i nie tylko - też liczyłeś? Z tego ponad miliona zginęło ludzi od groma jeszcze w w wagonach bydlęcych.

    Kurwa, ludzie - wy sumienia nie macie.

    Podziękowali 1Rogalikowa
  • Pioszo54 powiedział(a):
    Coś wygląda to na stosowanie różnych miarek do Rosji i do Niemiec, tak ze sto razy różnych.
    Właśnie. Więc przestań to robić.

    Pioszo54 powiedział(a):
    Wystarczy rozejrzeć się dookoła - oddaliśmy za przysłowiową złotówkę przemysł po 89-tym, stosujemy się do regulacji unijnych, czyli niemieckich, kupujemy knory, bosche, siemensy, fordy, ople, volkswageny i mercedesy. Wszystko mimo milionów ofiar niemieckich zbrodni.
    A uczynili to towarzysze mianowani przez towarzyszy radzieckich. Nie tylko oni, ale także oni. I nie - to nie sojusz był, tylko kolonizacja 2.0. Z której się mozolnie wydobywamy.

    Podziękowali 1Rogalikowa
  • edytowano 9 październik
    ja nic nie liczyłem, podałem tylko liczbę którą zapamiętałem, a dotyczącą całości represji sowieckich, zerknij wyżej;
    jeśli masz wątpliwości, skonsultuj z Turoniem, bo to chyba on coś takiego zapodał.

    Myślę, że porównanie liczby ofiar niemieckich i sowieckich zamyka sprawę syndromu sztokholmskiego.
    :)
  • Pioszo54 powiedział(a):
    ja nic nie liczyłem, podałem tylko liczbę którą zapamiętałem, a dotyczącą całości represji sowieckich, zerknij wyżej;
    jeśli masz wątpliwości, skonsultuj z Turoniem, bo to chyba on coś takiego zapodał.
    Chyba.
    Albo chyba chodziło mu o ofiary bezpośrednich działań wojennych, bo to by miało jakiś sens.

    Pioszo54 powiedział(a):
    Myślę, że porównanie liczby ofiar niemieckich i sowieckich zamyka sprawę syndromu sztokholmskiego.
    :)

    Oj tam, dowodów nań dostarczasz regularnie, ale owszem, i tego nie zamierzam negować.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.