Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

O kociarach i wątróbkach

edytowano 5 kwiecień w Ogólna
Wdałam sie w awanturę na kocim forum. Poszło o poważną sprawę karmienia kotów kurzęcią wątróbką. 

Moje koty uwielbiają wątróbkę -  ja za nią nie przepadam, ale ponieważ te koszmarki są innego zdania, wiec ją kupuję. Kupuję też serca. Sam zapach wspaniałego, surowego ochłapa powoduje to, ze w kuchni zaczyna sie roić. One sobie na głowy włażą, żeby dorwać się do tego cymesu. Dostają wątróbkę surową. Taką lubią najbardziej. Opychają się nią tak, ze wyglądają jak ogromne włochate żuki. Gówniakowi udało się nawet kiedys zasnąć z kawałkiem ochłapa w paszczy, bo nie zmieścił mu sie do żołądka, a był taki pyszny...

Jak się okazuje, dawanie kotom wątróbki to zbrodnia. Należy im dawać sklepową karmę. Sklepowa karma jest najzdrowsza -  tu padły jakieś nazwy, ktorych w życiu nie słyszałam - bo jest szykowana zgodnie z wymaganiami dietetycznymi kotow. Nie twierdzę, ze jest inaczej, ale za każdym razem jak czytam zawartość miesa w tej karmie, to zastanawiam się, czy ono w ogóle tam jest. Kupuje im saszetki, raczej z wyższej półki i przyznam, ze ja tego bym nie zjadła. Mają też kocie chrupki, które najczęściej zjadaja kundle, bo koty odnoszą się do nich ze wzgardą. 

Nieopatrznie przyznałam się, że daję kotom ryby. Najczęściej z naszego jeziora, surowe, bo tylko takie jedzą. Dowiedziałam się, ze narażam je na niebezpieczeństwo (zadławienie ością, pasożyty, mogą sie pokaleczyć...), poza tym w rybach sa metale ciężkie. Na forum zapanowała histeria -  trafiono na morderczynię wrednych futer i trzeba sprawę załatwić, a mnie wbić pod trotuar. Ponieważ ryby i nieszczęsną watrobkę (najprawdopodobniej z fermy, a nie od kur od chłopa!) daję kotom od zawsze i jakoś nic im się nie stało, wiec cała zainteresowana zaczęłam dopytywać, czy dają ryby i wątrobke swoim dzieciom. Większość zapalonych kociar dzieci nie ma, ale jakaś się przyznała, ze daje. Zrobił się dym -  jak mogę porównywać biedne, bezbronne kociątka do jakichś bachorów! To jest skandal! Tym powinny się zająć odpowiednie instytucje (chyba specjalizujące się w tych wątrobkach...). Jak się przyznałam, ze czasami dostają tak straszną rzecz jak kurzęcie skrzydełka, panie wpadły w szał. 

Czy ktoś mi może logicznie wyjaśnić, co trującego siedzi w kurzeciej wątrobce?...

Za: https://www.facebook.com/100000622672699/posts/4096547247042657/?d=n

Komentarz

  • Nie wiem. Pewnie brak kasy dla producentów kociej karmy. Ja się często zastanawiam jak koty przeżyły tyle wieków z człowiekiem żywiąc się resztkami. Przecież kocia karma to wymysł naszych czasów. Mój piętnastoletni zdrowy kocur bardzo aktywny całe życie żarł resztki, i serca wieprzowe na surowo. Czasem kocią karmę. U weta byłam z nim ostatnio na szczepieniu. Zdrowy.
  • edytowano 5 kwiecień
    Dla psów teraz jest w modzie dieta barf, czyli surowe mięso. Może wkrótce dotrze tez do kociej społeczności  :)
  • edytowano 5 kwiecień
    Aga85 powiedział(a):
    Dla psów teraz jest w modzie dieta bardzo, czyli surowe mięso. Może wkrótce dotrze tez do kociej społeczności  :)
    Ta dieta, barf już od lat znana nie tylko u psów.
    Moja nieżyjącą już kotka była jedna z pierwszych w Polsce żywioną w hodowli właśnie barfem. To było prawie 18 lat temu, od tego czasu sama dieta ewoluowała ale i też rozmaite opinie są o niej, bo i też nie jest jednolita i identyczna wszędzie. I choć oparta głównie o surowe mięso, kości, ścięgna to zawiera też suplementy i dodatki, np krew czy mikroelementy. A bywa różnie z jakością tychże. Co jakiś czas pojawiają się rozmaite rzuty chorobowe dziwnych przypadłości, które niektórzy wiążą właśnie ze składnikami barfa 
    Jak wszystko, przesada w każdą stronę jest zła.
    I tak jak w przypadku żywienia dzieci, różnych diet, metod wychowawczych itp tak wśród zwierzolubow też ścierają się rozmaite frakcje. Nihil novi
    Podziękowali 1Tomasz i Ewa
  • Dla mnie jedyną przesłanką dla kupowania psiej i kociej karmy jest wygoda. Otwierasz puszkę i jest żarcie. Normalnie to ten makaron, czy ryż z mięsem o warzywami musisz ugotować. Mam trzy psy i dwa koty. No Kotu nie musisz jeśli na surowo. Mój najstarszy kot zjada mi ziemniaki, fasolę, bób, zupę jarzynową. Dzisiaj zeżarł resztki sałatki jarzynowej z sosem doprawionym chrzanem. Stały resztki smętne na zlewie w misce i wyjadł, podobnie ostatniego siniaka z garnka też wyjadł. Nic mu po tym nie jest. Od zawsze tak ma.
  • Ło mamo, ja mam córkę z zapędami weterynaryjnymi,  ale wątróbkę kotom daję, a czasem im też zabieram. Nie mówiąc już o wątróbce na jabłkach i białym winie, którą czasami robi moje żona. Tę bezwarunkowo zjadam tylko z żoną.
    Podziękowali 1Maciek_bs
  • Lepsza gęsia. Z tych gęsi karmionych na siłę.
  • Wątróbka + kot ma zla prase, ale koty zwykle ja uwielbiają. Mój czasem dostaje troszkę w ramach używki;). Serduszka jak dla mnie to inna kategoria , czyli mięsień, wiec nie rozumiem, czemu maja być zabronione?
  • Moj kot zyl 19 lat na surowym miesie . Fakt, przez pierwszych 10 lat tylko poledwica wolowa wchodzila w gre, ale potem juz przeprosil sie ze swinia i kura.
  • Kocie grupy to jest osobny świat. Mi zwykle podnoszą ciśnienie. Staram się nie szukać tam porad. 
  • Mój kot od początku ma problemy z trawieniem. Może jeść tylko jedną, specjalistyczną suchą karmę, bo inaczej... Oszczędzę Wam, dlaczego ;) W hodowli jednak polecali karmić trochę suchą, trochę mokrą i właśnie surowym mięsem. 
  • Na szczęście  większość  kotów z jakimi przez całą swoje życie miałam doczynienie nie miały żadnych problemów  bez względu  na to co miały  w miseczce  jedyny wyjątek to jak się przejadly  , jak zaczęłam dokupowac karmę zaczęły się kłopoty jak dostały coś co wcześniej  jadły  normalnie , tak więc z karmy zrezygnowałam 
  • edytowano 7 kwiecień
    Do grona kociarzy dołączę gdzieś w lipcu. Kocur dopiero rośnie i nabiera wagi. 

    T :)
  • Nigdy nie byłam kociara. Kota mamy od roku po wieloletnich błaganiach dzieci. Dużo wyjeżdżamy a raczej wyjeżdżaliśmy i nie chciałam zwierząt większych niż chomik. Kot jest świetny! 
    Dachowiec. Chodzi za nami Jak pies. Jak najmłodsza bawi się na dworze z sąsiadami to zawsze widzę Jak biegnie córka a za nią kot ;) choć normalnie nie przepada za jej czułościami ;)

  • coś, co u psa jest normalnym zachowaniem,
    u kota urasta do wyjątkowej zalety 
    :)
  • Myśmy wyjeżdżali mimo kota. Wet znajomy nam powiedział że kita po prostu wypuszczą się na zewnątrz albo raczej umożliwia mu się wyjście na zewnątrz podczas nieobecności. Czasem prosiliśmy sąsiadów o nakarmienie. Co prawda do tego trzeba mieć dom żeby kota wypuścić.
  • edytowano 7 kwiecień
    To prawda Pioszo :)
    Ale kot jest poprostu mniej wymagający -  nie potrzebuje spacerów, wystarczy uchylić mu drzwi
     i nie narzucający się człowiekowi a to cenne
    Czasem się poociera ale szanuje naszą przestrzeń;) 
    Podziękowali 1joanna_1991
  • Psów niecierpię, mimo że mamy trzy. Są strasznie upierdliwe. Kot przychodzi kiedy chce a jak niczego nie chce to nie przeszkadza. Mnie drażni szczekanie na byle ruch, skakanie po mnie, żebranie o jedzenie. Koty.mam.dwa i nie są upierdliwe. A psy są jak wieczne dzieci bez dorastania. No nie dla.mnie zwierzęta.
    Podziękowali 1joanna_1991
  • zgadzam się z Toba całym sercem, to mi właśnie w psach przeszkadza, ta ciągła obecność i potrzeba uwagi :) to już wolę dziecko - przynajmniej coś z niego wyrośnie ;)
    ale oczywiście co kto lubi, niektórzy cenią właśnie tę psią miłość i wierność!

    też kota zostawiamy, sąsiedzi wypuszczą i nakarmią
    ale stęskniony był ostatnio bardzo - do tego stopnia że kładł się na mnie wieczorami przez 3 dni po powrocie ;) potem mu przeszło ;)
    Podziękowali 1Odrobinka
  • Pioszo54 powiedział(a):
    coś, co u psa jest normalnym zachowaniem,
    u kota urasta do wyjątkowej zalety 
    :)
    Nie ma co porównywać psów do kotów, bo to są zupełnie odrębne zwierzęta. Czemu nikt nie porównuje papug do chomików...?

    Pies jest zwierzęciem stadnym, jego określone zachowania z tego wynikają, a nie z tego że są lepsze ( bardziej kochające , wierniejsze) z natury. 
    Koty są i zawsze były samotnikami, to zupełnie inny system zachowań, i nie znaczy to że mniej kochają właścicieli niż psy.

    Ja też wolę koty ( chociaż psy też kocham) bo psa trzeba wychować, właśnie trochę jak dziecko, i ten proces trwa. Bo dla psa rodzina to jego stado, i jak mu się na początku  nie pokaże gdzie jest jego miejsce w tym stadzie, to będzie dążył do dominacji. A stąd już wiele kłopotów szczególnie kiedy są małe dzieci.
    Oczywiście pies działa zgodnie ze swą naturą i instynktem i nie ma w tym jego winy, tylko wina ludzi, kiedy dochodzi do tragedii. Bo niestety większość ludzi nie potrafi odczytywać zachowania psa, tak samo jak zachowania kota.
    Tyle że jeszcze nie słyszałam żeby jakieś dziecko zostało śmiertelnie pogryzione przez kota,  w przeciwieństwie do psów.
    Podziękowali 1Sylwik
  • edytowano 8 kwiecień
    Ojejuju powiedział(a):
    Pioszo54 powiedział(a):
    coś, co u psa jest normalnym zachowaniem,
    u kota urasta do wyjątkowej zalety 
    :)
    Nie ma co porównywać psów do kotów, bo to są zupełnie odrębne zwierzęta. Czemu nikt nie porównuje papug do chomików...?

    Pies jest zwierzęciem stadnym, jego określone zachowania z tego wynikają, a nie z tego że są lepsze ( bardziej kochające , wierniejsze) z natury. 
    Koty są i zawsze były samotnikami, to zupełnie inny system zachowań, i nie znaczy to że mniej kochają właścicieli niż psy.

    Ja też wolę koty ( chociaż psy też kocham) bo psa trzeba wychować, właśnie trochę jak dziecko, i ten proces trwa. Bo dla psa rodzina to jego stado, i jak mu się na początku  nie pokaże gdzie jest jego miejsce w tym stadzie, to będzie dążył do dominacji. A stąd już wiele kłopotów szczególnie kiedy są małe dzieci.
    Oczywiście pies działa zgodnie ze swą naturą i instynktem i nie ma w tym jego winy, tylko wina ludzi, kiedy dochodzi do tragedii. Bo niestety większość ludzi nie potrafi odczytywać zachowania psa, tak samo jak zachowania kota.
    Tyle że jeszcze nie słyszałam żeby jakieś dziecko zostało śmiertelnie pogryzione przez kota,  w przeciwieństwie do psów.
    porównuję zwierzęta towarzyszące dziecku,
    dziękuję za oświecenie
    :)

    i w przypadku kota i w przypadku psa, chodzi o przewiezienie się małym kosztem przez życie,
    w przypadku psa, mamy z tego konkretne korzyści
  • Z  Kota też mam korzyści. Np myszy nie ma.
  • łapki dają radę
  • edytowano 8 kwiecień
    żeby nie było, że jestem cynicznym staruchem :)

    miałem z 8 psów, dwa od szczeniaka, były dla nas jak dzieci, miałem też przybłędę ze sznurkiem na szyi, który kulił się od podniesionej ręki - po roku mu przeszło i był kochanym, bardzo odpowiedzialnym psem.
    A teraz mam niby od szczeniaka, ale podrzutka, ze skrzywionym charakterem, nie ma za grosz zaufania do nas, uważa, że musi się nieustannie przymilać, co jest bardzo irytujące
  • Kota bym mogła mieć. Byleby był samotnikiem i myszy łapał. 
  • Chomik i papuga też są zwierzętami towarzyszącymi dziecku.
    Podziękowali 1joanna_1991
  • Byłam u fryzjera i tam stała papuga w klatce. Ależ się darła... Nie dała rozmawiać a ciekawa byłam jak się takie zwierzę hoduje. Okazuje się że strasznie wymagający ptak.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.