Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Wielka Brytania: kolejne morderstwo sądowe dziecka

«1

Komentarz

  • Gdy doszło do śmierci mózgu to nie ma juz nadziei. Nie ma możliwości żeby człowiek ożył po śmierci mózgu, bo to nie jest śpiączka. 
    Pod warunkiem że rzeczywiście doszło do śmierci mózgu. Jeśli są wątpliwości powinni badać dalej, ale w chrześcijaństwie uważa się że prowadzenie terapii uporczywej jaka byłaby wentylacja ludzi że śmiercią mozgu jest nieetyczne, bo zabiera tym samym szansę dla tych pacjentow którzy żyją ( zabiera zasoby ludzkie, lekarzy, finansowe itd) . 



  • edytowano 19 czerwiec
    U nas też odłącza się ludzi ze śmiercią mozgu. Czasami dopiero po porodzie dziecka, gdy śmierć mózgu dotyczy ciezarnej
    https://www.mp.pl/pacjent/ciaza/aktualnosci/216035,w-krakowie-dziewczynka-urodzila-sie-56-dni-po-smierci-mozgu-matki

    A czeka nas być może więcej problemów etycznych medycyny, bo ludzie walczą o nieśmiertelność. To doprowadzi tylko do większych nierówności. Jeden, dla którego jest nadzieja, nie otrzyma podstawowej opieki medycznej i umrze a drugiemu bije serce tylko dzięki uporczywej terapii w technice, a i tak już nic z tego życia nie będzie. 

    https://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,co-to-jest-krionika--kilkaset-zamrozonych-osob-czeka-na-zmartwychwstanie,artykul,06283135.html#naukowe-dowody-na-zmartwychwstanie
  • M_Monia powiedział(a):
    Gdy doszło do śmierci mózgu to nie ma juz nadziei. Nie ma możliwości żeby człowiek ożył po śmierci mózgu, bo to nie jest śpiączka.

    A tu jest przykład:


    Przede wszystkim obecna definicja śmierci została stworzona na potrzeby transplantologii. Z całkowicie martwego organizmu nie da się bowiem pobrać narządó do przeszczepów.

    "Nowa neurologiczna definicja śmierci jest definicją zbudowaną na fundamencie „umowy społecznej”. Kryteria, jakie przyjęto do orzekania śmierci, mają charakter umowny, podobnie jak zbiór testów określających techniczne warunki stwierdzenia zgonu. Śmierć mózgu orzekana na gruncie medycyny ma więc charakter formalno-prawny, nie stwierdza więc zgonu z punktu wiedzenia kryteriów naturalnych."

    I na koniec proponuję filmy z wykładami prof. dr hab. n. med. Jana Talara
    np.


    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 19 czerwiec
    To podobno są bajki. Jeszcze nikt nie ożył ze śmierci mózgu.
    "Lekarze stwierdzili ze udar doprowadził do zmian, które mogą doprowadzić do śmierci mózgu". Czyli bajka. Może nie stwierdzili wcale śmierci mózgu a jedynie poważne  uszkodzenie mózgu, na tyle poważne, że pozwolili rodzinie zadecydować czy odłączyć pacjenta od respiratora czy nie. 
  • M_Monia powiedział(a):
    To podobno są bajki. Jeszcze nikt nie ożył ze śmierci mózgu.
    "Lekarze stwierdzili ze udar doprowadził do zmian, które mogą doprowadzić do śmierci mózgu". Czyli bajka. Nie stwierdzili śmierci mózgu a tylko uszkodzenie mózgu. 

    Kawałek dalej było, że stwierdzili i odłączyli od aparatury :) czyta się całość, a nie tylko początek.

    Do tego posłuchaj wykładów prof. Talara, uratował masę ludzi którzy nie powinni żyć, bo takie zniszczenia mieli w strukturze mózgu.

    U nas po prostu nie rehabilituje się ludzi nieprzytomnych, a dokarmianie jest szczątkowe. Mam doświadczenia z moją mamą i jakie było zdziwienie lekarzy że przeżyła. Oczywiście gdyby nie praca siostry od pierwszego dnia pobytu w szpitalu, mamy nie udałoby się uratować, a tak żyła jeszcze 4 lata. Wykończył ją covidowy zakaz wizyt fizjoterapeutów w domu.


    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 19 czerwiec
    Prof Talar omamia ludzi fałszywa nadzieja.

    Poza tym mamy obowiązek przede wszystkim ratować tych którzy wg współczesnej medycyny żyją a nie tych którzy wg współczesnej medycyny są już martwi. 
  • M_Monia powiedział(a):
    Prof Talar omamia ludzi fałszywa nadzieja.

    Poza tym mamy obowiązek przede wszystkim ratować tych którzy wg współczesnej medycyny żyją a nie tych którzy wg współczesnej medycyny są już martwi. 
    Przede wszystkim - nie mamy prawa odbierać pacjentowi życia, nawet w stadium terminalnym. Pewien procent ludzi, których stan uznano za beznadziejny wraca do świadomego życia, ba - okazuje się, że na będąc w komie, wiedzieli, co się dzieje wokół nich, jedynie nie potrafili się komunikować z otoczeniem.

    Przypominam, że Weronika (Małgorztata32), po wypadku była kandydatką do pobrania narządów do transplantacji. 
    Podziękowali 1M_Monia
  • Munira Abdulla ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich po 30 latach śpiączki odzyskała przytomność. Choć lekarze orzekli u kobiety „śmierć mózgową” i nie dawali żadnej nadziei na poprawę, rodzina walczyła o chorą. Teraz czeka ją długa rehabilitacja i rekonwalescencja, ale siła do życia jest silniejsza. 

    https://www.radiomaryja.pl/informacje/zjednoczone-emiraty-arabskie-kobieta-wybudzila-sie-ze-spiaczki-po-30-latach/
  • Pogotowie zawiozło córkę do szpitala w Pile. Mnie o wypadku powiadomiono dopiero po sześciu godzinach. Gdy przyjechałem, (...) ordynator szpitala w Pile powiedziała, że szanse córki na przeżycie są znikome. Zapytała, czy nie chciałbym pomóc innym ludziom i w razie czego zgodzić się na przekazanie organów córki do transplantacji. To był dla mnie szok. Powiedziałem, że muszę się zastanowić. Dzięki swoim znajomościom zawodowym skontaktowałem się z prof. Markiem Haratem, neurochirurgiem. Obejrzał Agnieszkę, stwierdził, że to przypadek nieoperacyjny i poradził, żebym skontaktował się z prof. Janem Talarem, który był wtedy szefem Kliniki Rehabilitacji szpitala w Bydgoszczy. (...)

    Dziewiątego dnia od wypadku powiedzieliśmy z żoną, że chcemy zabrać Agnieszkę do innego szpitala. Po wielkich dyskusjach: "Po co", "To nie ma sensu", szpital w Pile się zgodził.

    Zawieźliśmy Agnieszkę do kliniki prof. Talara w Bydgoszczy. Już pierwszego dnia, jak ją zobaczył, powiedział, że będzie dobrze. A ona wtedy leżała bez najmniejszego ruchu.

    W tej klinice pacjent nie leżał bez ruchu nawet piętnastu minut w ciągu dnia. Zajęcia były non stop, zaplanowane na cały dzień: co chwila rehabilitacja na innych przyrządach. Im lepiej pacjent zaczynał funkcjonować, tym zajęcia były na wyższym poziomie. (...) Wybudzenie Agnieszki poszło jak burza. Według lekarzy z Piły nie miała szans na życie, normalne funkcjonowanie, mówienie, komunikację, poruszanie się. A ona po dziesięciu dniach otworzyła oczy! Po dwóch miesiącach, kiedy wychodziliśmy z kliniki, Agnieszka już chodziła! Słabo jeszcze, ale chodziła na własnych nogach. Jadła sama, mówiła. (...)

    Agnieszka (...) dwa i pół roku po wypadku wróciła do szkoły. Nadrobiła zaległości - dogoniła rówieśników. Nie straciła nawet roku.

    https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177334,21327151,mogloby-mnie-nie-byc-agnieszke-wybudzono-ze-spiaczki-choc.html
  • edytowano 20 czerwiec
    Śpiączka czy nawet gorzej stan wegetatywny jest zupełnie inny stan niż śmierć mózgu. 
    Śmierć mózgu to koniec. 
    Mózg nie potrafi już oddychać i to jest stan nieodwracalny. W śpiączce oddech jest zaburzony, ale jest, bo człowiek żyje. 
    Stąd właśnie próba bezdechu gdy podejrzewa się śmierć mózgu. 

    Musimy uznać coś za koniec bo inaczej skupimy się na ratowaniu zmarłych zamiast na ratowaniu żywych. 

    Wg lekarzy Arche zmarł w maju a teraz wentylują już zwłoki. Jeśli to prawda to przecież zabiera się miejsce, zasoby ludzkie służby zdrowia np dla ludzi w śpiączce czy innych żywych.
    Ale to nie wiadomo czy artykuły nie są przekłamane 

  • @M_Monia to "wg lekarzy" jest kluczowe. Czy lekarz to Bóg? Nieomylny? wszechwiedzący? Naprawdę w życiu ani razu nie spotkałaś się z tym, że diagnoza u jednego lekarza nie potwierdziła się u innego? 
    Podziękowali 1Klarcia
  • Beta powiedział(a):
    @M_Monia to "wg lekarzy" jest kluczowe. Czy lekarz to Bóg? Nieomylny? wszechwiedzący? Naprawdę w życiu ani razu nie spotkałaś się z tym, że diagnoza u jednego lekarza nie potwierdziła się u innego? 
    Dlatego drcyzje o śmierci mózgu podejmuje komisja, nie pojedynczy lekarz. 
    Uporczywa terapia tez jest złem i nie ma powodu żeby męczyć chorego dłużej.
    Papież Jan Paweł II odmówił w ogóle uporczywej terapii.
    Podziękowali 1M_Monia
  • edytowano 20 czerwiec
    Klarcia racja, tylko że to już jest po fakcie. Doszło do śmierci. Nie da się wyjść że śmierci mózgu. Co innego odpinac leżącego w stanie minimalnej świadomości, gdzie takie zachowanie jest zazwyczaj naganne. Ludzie mylą te dwa stany nie wiem dlaczego. 

    To co się dziś dzieje na świecie też jest nieetyczne . Podepnijmy się zatem wszyscy pod respiratory ( za pomocą rodziny) i niech nas utrzymują przy życiu maszyny po śmierci a ludzie obok żywi będą umierać bo nie będzie komu ich ratować, bo lekarze będą zajęci beznadziejnymi przypadkami, właściwie będą zajęci wskrzeszaniem zmarłych. 
    Lekarze są po to żeby ratować żywych, bo lekarzy jest za mało żeby prowadzić takie drogie eksperymenty. To jest ze szkoda dla tych którzy mogliby żyć a nie otrzymają pomocy, nie doczekają pomocy. 

    Uporczywa terapia jest nie etyczna nie tylko gdy pacjent już nie przezyje a dalsze leczenie potęguje tylko bol. Jest nie etyczna nawet gdy nie czuje bólu bo zmarł, dlatego że zabiera zasoby innym ludziom którzy mogliby żyć bez terapii uporczywej.

    I u nas Szymonek też żył ze śmiercią mozgu i też był ten cały cyrk z odpinanie na siłę. Tak samo Kamil.

    Zajmijmy się naszymi polskimi przykładami a nie gdzieś po świecie. U nas odpina się od respiratora gdy lekarze stwierdza śmierć pnia mózgu nawet gdy cały tłum walczy. Całkiem realne jest to że podczas tej walki o zmarłego, umrze inny człowiek, który nie dostanie na czas leków czy respiratora bo lekarze będą zajęci i dodatkowo w ogromnym stresie bo nazywani mordercami, gdy zechcą odłączyć zmarlego.

    Absolutnie rozumiem rodzinę i mogłabym się zachować tak samo. To jest bardzo ciężkie i potrzeba psychologa. 

    https://tvn24.pl/polska/wybudzimy-kamila-sledzi-100-tys-ludzilekarz-nie-rozumieja-o-co-chodzi-ra450305-3406526
  • "Aparatura sztucznie podtrzymująca życie."
    Skoro coś podtrzymuje życie, to jak można uznawać, że tego życia nie ma?
    Skoro trzeba człowieka odłączyć by umarł, to znaczy że żyje. 
    Podziękowali 1Klarcia
  • Bo respirator napędza serce i da się tak utrzymywać przy życiu tkanki ale nie martwy mozg. Nawet gdy zakopią już zmarłego coś jeszcze w nim, jakieś komórki nadal jakiś czas żyją. Nie oznacza że czliwiek żyje.
    Da się to jeszcze bardziej spowolnić np respiratirem. Odepnie się respirator to mózg nie będzie walczył o oddech bo mózg już zmarł.
    Żyją tylko inne tkanki. 
  • Boję się że gdy zaczniemy utrzymywać przy życiu cialo człowieka że śmiercią mozgu, to lekarze przestaną reanimiwac lub będą za szybko się poddawać,będziemy szybciej umierać, żeby nie doszło do takiego problemu ze muszą wentylować zmarlych. Przestaną tak bardzk ratować na wszelki wypadek. 
  • Nie jest prawdą, że respirator wentyluje zwłoki. Pod maszyną też się umiera, gdy przyjdzie czas.

    W nocy przestało bić serce 17-letniego Kamila, który po wypadku samochodowym trafił do szpitala. Lekarze, którzy orzekli u niego śmierć mózgu, chcieli odłączyć go od aparatury. Przeciwko tej decyzji stanowczo protestowali bliscy Kamila.

    17-latek trafił do wrocławskiej placówki kilka dni temu po wypadku samochodowym. Lekarze stwierdzili u niego śmierć mózgu oraz uzyskali zgodę na transplantację jego organów. Decyzję taką podjął ojciec nastolatka. Wczoraj jednak pod wpływem rodziny i przyjaciół, zmienił swoją wcześniejszą decyzję i wystosował pismo do dyrektora, w którym kategorycznie zabrania odłączania swojego syna od urządzeń medycznych.

    17-letni Kamil nie żyje. Przestało bić jego serce - Niezależna (niezalezna.pl)
  • Mi by nie przeszkadzało eksperymentalne utrzymywanie przy życiu ciała człowieka w stanie śmierci mózgu, a nawet operacje eksperymentalne takich ludzi. A nuż może zdaży się cud. 

    Ale problemem jest przede wszystkim dostęp do zasobów. Brakuje dla ludzi co do których nie ma żadnych wątpliwości że żyją. Tu mamy prawie pewność że jest martwy. 


  • Jak się zacznie tak kategoryzować, to zaraz będzie szkoda zasobów na głęboko upośledzonych, niepełnosprawnych. 
    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 20 czerwiec
    Niepełnosprawny jest żywy. Poza tym ludzie bardzo schorowani też neurologicznie, patrzący tylko w sufit mają już opiekę paliatywna zazwyczaj i raczej ich się juz do respiratora nie podpina w przeciwieństwie na przykład do ludzi z chorobą płuc czy po operacji. 

    Wtedy większą opiekę miałyby osoby ze śmiercią mozgu niż osoby ciezko niepełnosprawne. 
    Może powinniśmy zacząć od większego ratowania leżących ale żywych niepełnosprawnych niż ludzi ze stwierdzona śmiercią mozgu?

    Dla mnie jest to tez zabawa w Boga w tym uporczywym utrzymywaniu ludzi ze śmiercią mozgu.

    Ja wiem ze to jest wszystko ogromny problem i nie da się go rozwiązać na forum. Dojdą nowe problemy medycyny, bo będzie być może chorych tuż przed samą śmiercią mozgu można zamrażać za ogromne pieniądze, celem doczekania czasów gdy ich choroba będzie uleczalna. Im bardziej medycyna jest w stanie przedłużać agonię tym większe problemy etyczne i większa konkurencja dla ludzi którzy mogą zyc. 



  • M_Monia powiedział(a):
    Prof Talar omamia ludzi fałszywa nadzieja.

    Ludzie których uratował mają jednak inne zdanie na ten temat.


    M_Monia powiedział(a):
    Mi by nie przeszkadzało eksperymentalne utrzymywanie przy życiu ciała człowieka w stanie śmierci mózgu, a nawet operacje eksperymentalne takich ludzi. A nuż może zdaży się cud.
    Dlaczego nikt nie rozumie, że to nie chodzi o utrzymywanie przy życiu, a o ciągłą rehabilitację. Niestety olbrzymia rzesza lekarzy ma zerową wiedzę na temat rehabilitacji i stąd taki opór środowiska. Jeśli dołożyć do tego różnicę zysku z rehabilitowanego pacjenta i transplantologii, wiadomo co każda komisja zadecyduje.
    Podziękowali 1Klarcia
  • Ale Ty piszesz o śpiączce. 
  • Przy śmierci mózgu rehabilitacja nic nie da, bo mózg bezpowrotnie utracił możliwość nawet oddychania.

    Najgorsza stan neurologiczny to stan minimalnej świadomości lub wegetatywny. Śmierć mózgu to już nie jest stan chorego tylko zgon. 
  • M_Monia powiedział(a):
    Ale Ty piszesz o śpiączce. 

    Ja piszę o przypadkach stwierdzonej śmierci pnia mózgu z której pacjent wyszedł po jakimś czasie.

    Śmierć pnia mózgu jest umownym stanem który musi charakteryzować się spełnieniem szeregu różnych kryteriów. Lekarze niestety często idą na skróty, zatem wystarczy nie dopilnować jednego lub kilku kryteriów i może się okazać, że ta orzeknięta śmierć mózgu da się cofnąć poprzez odpowiednią rehabilitację.
    Podziękowali 1Klarcia
  • Podaj 1 taki przypadek w Polsce
  • M_Monia powiedział(a):
    Śmierć mózgu to już nie jest stan chorego tylko zgon. 
    Jakby był zgon to by ruszył proces rozkladu. Nikt trupa nie trzymałby w sali szpitalnej. 
    Podziękowali 1Klarcia
  • Tylko respirator powoduje to że rozkładu nie ma.
  • Czyli jak odłaczą, umrze a potem ponownie go podłączą, to maszyna przywróci działanie organizmu?
  • Sama mogłabym się zająć takimi ludźmi zawodowo gdybym była lekarzem licząc na cud. To arcyciekawe, w szczególności że wg współczesnej medycyny nie czują bólu, a ja bym tak lecząc liczyła myśląc o cudzie u któregoś.
    Tylko bądźmy realistami. W inny państwach odpina się ludzi w stanie wegetatywnym, gdy mózg potrafi oddychac. Np odpina się pega. A u nas na szczęście tego nie robi się. Zawalilibyśmy się ludźmi ze śmiercią mozgu, nie godząc się że śmiercią właściwie nigdy. Dopiero przy rozkładzie.
    Często da się tak ciągnąć tygodniami i dłużej a brakuje wszystkiego dla żywych.

    Kto by to robił, kim? Prawo takie jest w Polsce po to żeby nie zabierać terapii dla żywych. 
  • Jednak czymś innym jest twierdzenie, że nie stać nas na utrzymywanie kogoś przy życiu, więc go odłączymy i umrze, a  czymś innym twierdzenie, że pod respiratorem leży trup i odłączenie go nic nie zmieni. 
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.