Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Bp Śmigiel: Za mało mówimy młodym, że rodzina jest drogą ku szczęściu i samorealizacji

Marcin Przeciszewski, KAI: Papież Franciszek mówi, że obserwujemy nie tyle zmieniającą się epokę, co zmianę epoki. Czy można to odnieść także do sytuacji rodziny w dzisiejszym świecie?

Bp Wiesław Śmigiel: Nie ulega wątpliwości, że w tej chwili zmiany następują bardzo szybko. Dotykają one także małżeństwa i rodziny. Kiedyś poważniejsze zmiany mentalnościowe następowały w rytmie wymiany pokoleń, dziś następują one niemalże co 5 lat. Pokolenie dzieci o pięć lat młodszych myśli już nieco inaczej, używa innych pojęć, mówi nieco innym językiem. Dlatego kontakt z młodymi jest utrudniony.

Główna zmiana wynika stąd, że żyjemy w epoce cyfrowej. Oferta i sposób komunikacji jaką daje nam świat cyfrowy podlega bardzo szybkim zmianom. W konsekwencji kształtuje to sposób myślenia i sposób wartościowania młodych, żyjących dziś i karmiących się tym, co oferuje wciąż zmieniający się świat cyfrowy.

Jakiś czas temu przeczytałem, że w świetle badań przeprowadzonych w Hiszpanii, wśród zawodów wymarzonych i preferowanych przez młodych wymieniano np. „youtubera”, „instagramera” lub „tiktokera”. Wydawało mi się to dość dziwne i odległe. A dziś podobną sytuację mamy wśród naszej młodzieży. Ideały ludzi młodych stały się inne niż nasze.

KAI: Jak więc ukazywać dzisiejszym młodym tradycyjne ideały, na których oparta jest rodzina i małżeństwo? Jak im głosić nauczanie Kościoła w tej sprawie, które wcale nie jest łatwe?

Jest to bardzo ważne pytanie. Trafimy do młodych z naszym przesłaniem tylko wówczas, jeśli będziemy im w stanie małżeństwo i rodzinę ukazać jako wartościową propozycję oraz drogę do szczęścia i pełniejszej samorealizacji. Jeśli będziemy zdolni przekonać, że związek kobiety i mężczyzny oparty na miłości i odpowiedzialności oraz wzmocniony łaską sakramentu niesie ze sobą piękno i jest środowiskiem wzrostu człowieka.

Całe szczęście, że wyniki badań socjologicznych wśród młodych wciąż pokazują, że dla nich rodzina jest bardzo ważna. Choć jednocześnie coraz trudniej jest młodym podejmować trwałe i wiążące decyzje. Mimo to, naturalne pragnienie dobrej rodziny wśród ludzi młodych, jest to szansa, którą jako Kościół powinniśmy wykorzystać. W perspektywie wiary możemy pójść znacznie dalej. Papież Franciszek nieustannie przypomina o małżeństwie jako drodze ku szczęściu i świętości. Musimy więc to nieustannie podkreślać i ukazywać rodzinę jako drogę ku szczęściu. Mam wrażenie, że w naszej narracji jest tego wymiaru za mało. Jednak znalazło to odbicie w programie X Światowego Spotkania Rodzin, które niebawem rozpoczyna się w Rzymie.

Papież jest również przekonany, że ważny jest fundament wiary w rodzinie. Dlatego proponuje katechumenat w ramach przygotowania do małżeństwa. Może potrzeba też „katechumenatu rodzinnego – domowego”. Jest to nawiązanie do pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy obok katechumenatu kościelnego istniał katechumenat rodzinny, zwany także domowym, który przetrwał niemal do późnego średniowiecza. Rodzina w Kościele pierwotnym była nie tylko miejscem przekazywania prawd wiary, ale także miejscem wprowadzania w życie liturgiczne Kościoła i kształtowania postawy apostolskiej. Jestem przekonany, że w Polsce taki „katechumenat rodzinny” jest nam potrzebny oraz, że w ramach przygotowania do małżeństwa też często potrzeba elementów katechumenatu.

KAI: Co dokładnie ksiądz biskup rozumie pod tym pojęciem?

Do tego, by przygotować się do małżeństwa nie wystarczy skupić się na przygotowaniu bezpośrednim tzw. „kursie przedmałżeńskim”. Wielu młodych ludzi potrzebuje dziś ponownego wprowadzenia w chrześcijaństwo, budzenia wiary i autentycznego wprowadzenia we wspólnotę Kościoła. Warto do tego wykorzystać przygotowanie, zarówno dalsze jak i bliższe. Istnieje ponadto potrzeba duszpasterskiego towarzyszenia małżeństwom na różnych etapach ich wspólnego życia, rodzaj permanentnej formacji. Jestem głęboko przekonany, że kondycja chrześcijańskiej rodziny i małżeństwa zależy w dużej mierze od wiary. Nie wystarczy tylko nauczyć przyszłych małżonków pewnych umiejętności w zakresie budowania relacji, prowadzenia dialogu czy pokonywania kryzysów, ale trzeba pomóc im głębiej wejść w rzeczywistość wiary.

I tu pomocą – jak podkreśla Franciszek – mógłby być katechumenat. Przypomina nam, że towarzyszenie rodzinie powinno mieć wymiar bardziej systematycznego katechumenatu, czyli wprowadzania w rzeczywistość wiary.

KAI: Jak ksiądz biskup postrzega możliwość wprowadzenia tak rozumianego katechumenatu rodzinnego?

To o czym mówi papież Franciszek, zmusza nas do przemyślenia naszego przygotowania do małżeństwa w parafiach. Często wydaje nam się, że przygotowanie młodych do małżeństwa możliwe jest do realizacji w formie krótkiego kursu, a polegać winno na przekazie podstawowych informacji nt. małżeństwa i rodziny z punktu widzenia nauczania Kościoła oraz na daniu pewnych psychologicznych narzędzi ułatwiających pokonywanie trudności. Tymczasem to nie wystarczy, gdyż dotąd zakładaliśmy, że niemal wszyscy, którzy przychodzą na „kursy małżeńskie” są ludźmi wiary. Ale jest to dziś założenie bardzo optymistyczne, niekiedy niestety fałszywe. Chociaż ci, którzy przychodzą do parafii mają dobrą wolę i zapewne deklarują się jako wierzący, ale potrzebują przebudzenia duchowego, aby wiara stała się ważnym wymiarem ich życia. Papież mówi, że potrzeba znacznie głębszego i poważniejszego procesu wprowadzenie w Kościół i w rzeczywistość wiary.

Ten temat porusza opublikowany niedawno, a przygotowany przez watykańską Dykasterię ds. Świeckich, Rodziny i Życia dokument zatytułowany „Przewodniki katechumenalne dla życia małżeńskiego - Wytyczne duszpasterskie dla Kościołów partykularnych”. Franciszek w przedmowie zwraca uwagę na kontrast pomiędzy wieloletnim przygotowaniem, jakie Kościół przewiduje dla kandydatów do kapłaństwa i życia zakonnego a tym, że przygotowanie do małżeństwa trwa zaledwie kilka tygodni. Zaznacza, że „istnieje obawa, iż jeśli przygotowanie do małżeństwa jest powierzchowne, pary narażają się na ryzyko zawarcia nieważnego małżeństwa lub posiadania zbyt słabych fundamentów, aby przetrwać nieuniknione kryzysy”. Wyjaśnia, że obowiązkiem Kościoła jest poświęcenie im znacznie więcej czasu i energii, bo jest to przecież przygotowanie młodych do wielkiej misji, jaką jest rodzina i jej budowanie.
«1

Komentarz

  • KAI: Realizacja tego dość śmiałego programu wymaga reformy modelu przygotowania do małżeństwa i rodziny.

    Chyba nie chodzi o reformę, ale o odnowienie i uzupełnienie. Takie przygotowanie może być organizowane przez duszpasterstwo rodzin w parafiach. Bowiem zgodnie z zamysłem Ojca Świętego nie uda się w pełni przygotować młodych ludzi do małżeństwa wyłącznie na lekcjach religii w szkole.

    Zresztą niektóre diecezje już próbują taki program realizować. Oprócz tzw. kursów organizują dni skupienia dla narzeczonych lub rekolekcje, które są głoszeniem Ewangelii. Jest to przekaz kerygmatyczny, odwołujący się do podstawowych prawd wiary.

    KAI: Jak dziś zorganizowane jest duszpasterstwo rodzin w Polsce i jak należałoby je przeorganizować, w kontekście tych nowych wyzwań i postulatów?

    Na szczeblu Konferencji Episkopatu pracuje Rada ds. Rodziny. Związany jest z nią Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin. Jest to codzienna praca, która polega nie tylko na koordynacji duszpasterstwa rodzin, ale na nieustannym inicjowaniu nowych pomysłów czy rozwiązań. Ośrodek ten prowadzi formację wszystkich duszpasterzy jak i osób świeckich zaangażowanych w duszpasterstwo rodzin jako tzw. doradcy życia rodzinnego. Spotykają się oni na kilku w ciągu roku, co najmniej kilkudniowych kursach i konferencjach. Są też spotkania organizowane oddzielne dla duszpasterzy i dla doradców.

    W każdej diecezji w ramach kurii biskupiej funkcjonuje Wydział Duszpasterstwa Rodzin, gdzie jest diecezjalny duszpasterz rodzin, a także diecezjalna doradczyni życia rodzinnego lub małżeństwo, którzy odpowiadają za poradnictwo rodzinne. W dużych ośrodkach, na poziomie diecezjalnym i dekanalnym zazwyczaj działają specjalistyczne poradnie. Są tam duszpasterze rodzin, psychologowie specjalizujący się w terapii rodzinnej oraz prawnicy. A w parafiach, szczególnie tych mniejszych poradnictwem zajmują się miejscowi doradcy życia rodzinnego najczęściej pracujący jako wolontariusze, a czasem przygotowane do tego małżeństwa. W ramach duszpasterstwa rodzin działają również diecezjalne ośrodki adopcyjne, domy samotnej matki, poradnie z zakresu naprotechnologii i inne specjalistyczne instytucje.

    Na czym polegać miałaby zmiana? Tak jak już mówiłem, na położeniu silnego akcentu nie tylko na przygotowaniu do małżeństwa w wymiarze teoretycznym, ale również na wprowadzeniu w wiarę i systematycznym towarzyszenie małżeństwom już istniejącym. A w tym punkcie jesteśmy dopiero na etapie tworzenia zarówno koncepcji jak i struktur. Chodzi o to, by być blisko rodzin, im towarzyszyć na różnych etapach życia rodziny. Aby to stało się możliwe w tak rozumiane duszpasterstwo trzeba znacznie bardziej włączyć ludzi świeckich. Znacznie bardziej należy włączyć same małżeństwa, które mogłyby dzielić się swym osobistym doświadczeniem. Możliwe, że to będzie przyszłość duszpasterstwa rodzin w Polsce. Oddani małżeństwom i rodzinie dobrze przygotowani duszpasterze i ludzie świeccy, małżeństwa pomagające innym założyć rodzinę i w niej się rozwijać.

    KAI: Ale chyba nie brakuje takich par, które mają doświadczenie życia małżeńskiego a zarazem silną wiarę?

    Zasoby są olbrzymie, ale trudności też jest sporo. Do tego by formować innych potrzebne są małżeństwa, które posiadają kompetencje teoretyczne i praktyczne, tzn. mają wiedzę, doświadczenie, są pełne wiary i miłości i potrafią się tym podzielić z innymi. A najpoważniejszą trudnością jest czas, przecież ci ludzie mają swoje rodziny, dzieci oraz pracę zarobkową.

    KAI: Bardzo wiele na rzecz rodziny robią też oddolnie różne ruchy czy wspólnoty rodzinne. Jak ich rolę widzi Ksiądz Biskup?

    Na pierwszym miejscu postawiłbym „Kościół domowy”, który jest wspólnotą rodzinną w ramach tzw. ruchu oazowego i nieustannie się rozwija. Mają bardzo dobry program formacyjny dla małżeństw i rodzin, który w znacznej mierze opiera się na tym, co zaproponował ks. Franciszek Blachnicki. Bardzo wiele rodzin chce w tym uczestniczyć. Domowemu Kościołowi udało się coś niezwykłego. Nie tylko się modlą i działają w parafii, nie tylko mają różne metody pokonywania trudności, ale wspólnie potrafią radośnie świętować. Moim zdaniem, to dobry ruch odnowy życia rodzinnego, który również posiada elementy katechumenatu. Ks. Blachnicki mówił o deuterokatechumenacie, czyli wprowadzeniu w wiarę dla ludzi już ochrzczonych.

    Świetną pracę wykonują też Spotkania Małżeńskie, założone przez Irenę i Jerzego Grzybowskich. Oni z kolei główną wagę przywiązują do dialogu małżeńskiego, jako drogi do umacniania więzi małżeńskiej oraz pokonywania trudności. Wspólnot małżeńskich i rodzinnych w Kościele jest znacznie więcej, wszystkie one są potrzebne i mają swoje miejsce w duszpasterstwie rodzin w Polsce.

    KAI: Dobiega koca Rok Amoris Laetitia. Jak ksiądz Biskup by go podsumował?

    Był to rok rudny, bowiem był rokiem pandemii. Mieliśmy mnóstwo planów, które wymagały korekty. Pan Bóg uczy nas pokory.

    Ale, niezależnie od tych trudności, był to czas zwrócenia uwagi na wartość rodziny i małżeństwa. Czas powrotu do tego, co jest najważniejsze. Udało się zaszczepić w świadomości duszpasterzy, że troska o małżeństwo i rodzinę powinna być w centrum całej pracy duszpasterskiej Kościoła. Np. kiedy mówimy o katechizacji w parafii, także lekcji religii w szkole, to przecież myślimy również o współpracy z rodziną, bo to ona jest najbardziej podstawowym miejscem przekazu wiary. Nawet jeśli lekcje religii w szkole będą prowadzone bardzo solidnie, i nawet jeśli będą je prowadzić charyzmatyczni nauczyciele, to bez wsparcia w rodzinie, przykładu rodziców, będzie to praca mniej owocna, a niekiedy syzyfowa.

    Rodzina jest przecież „Kościołem domowym” i tu odbywa się podstawowy przekaz wiary. A następuje on przy okazji codziennej rozmowy, a nawet przy opowiadaniu bajek. Znam rodziców, którzy sami piszą bajki dla swoich małych dzieci. Dzieci przyjmują to w sposób rewelacyjny. Każde dziecko w początkowym okresie rozwoju jest tak chłonne, że bardzo chętnie przyjmuje przekaz religijnych treści od rodziców. Druga sprawa to modlitwa. Może być to krótka modlitwa przed posiłkiem, modlitwa za kogoś, kto umarł czy za kogoś innego bliskiego. Ważny jest rodzinny udział we Mszy św. niedzielnej i wspólny posiłek. Trzeba zaczynać od małych kroków. Istota przekazu wiary najmłodszym w rodzinie tkwi w tym, że przez te małe kroki ukazujemy dzieciom, że Bóg jest bardzo ważny, że jest obecny w każdej chwili i w każdej sytuacji życiowej. Jednak najważniejszy jest przykład własnego życia małżonków i rodziców. Słowa uczą, ale przykłady pociągają.


  • KAI: Ksiądz biskup wraz z polską delegacją udaje się do Rzymu na X Światowe Spotkanie Rodzin. Jak będzie wyglądać to wydarzenie?

    Spotkanie jest organizowane przez Dykasterię ds. Świeckich, Rodziny i Życia oraz Diecezję Rzymską. Rozpocznie się ono w środę 22 czerwca Festiwalem Rodzin w obecności Ojca Świętego w watykańskiej Auli Pawła VI. Tam też będą się odbywać prawie wszystkie konferencje i większość spotkań.

    W czwartek 23 czerwca tematem dnia będzie miłość rodzinna. Tematem piątku 24 czerwca będzie powołanie, a soboty 25 czerwca „drogi świętości”. W niedzielę 26 czerwca rodziny ponownie zgromadzą się oni na placu św. Piotra, by wziąć udział w modlitwie „Anioł Pański” i wysłuchać papieskiego przesłania dla rodzin.

    Do Rzymu jadą tylko delegacje, natomiast Światowe Spotkanie Rodzin będzie organizowane również na poziomie lokalnym, w każdej diecezji. Z tego co wiem, polskie diecezje i parafie aktywnie się włączą. ŚSR w diecezjach mają być przede wszystkim czasem wzajemnej modlitwy w intencji małżeństw i rodzin, ale też w intencji związków niesakramentalnych, tych które przeżywają problemy oraz par przygotowujących się do sakramentu małżeństwa.

    Dokładny przebieg lokalnych wydarzeń zależy od miejscowych organizatorów, ale watykańska dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia wydała specjalny „niezbędnik” z materiałami do wykorzystania. Można tu znaleźć m.in. przewodnik duszpasterski wskazujący tematykę konferencji wraz z propozycjami ich realizacji oraz przewodnik . Materiały te dostępne są na stronie Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin (kodr.pl).

    KAI: A kto ze strony polskiej jedzie do Rzymu?

    W skład polskiej delegacji na to wydarzenie jedzie pięć małżeństw z dziećmi z kilku diecezji. Towarzyszyć im będą biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, członek Rady ds. Rodziny, ks. Przemysław Drąg i ks. Robert Wielądek (ustępujący i nowy dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin) oraz Beata Choroszewska, krajowa doradczyni życia rodzinnego, a także ja jako przewodniczący polskiej grupy.

    Do Rzymu uda się wraz z 50 przedstawicielami rodzin polonijnych z całego świata bp Piotr Turzyński, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej. Warto wspomnieć, że z nami jedzie także rodzina z Ukrainy, której pobyt w Rzymie sfinansuje Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie.

    https://opoka.org.pl/News/Polska/2022/bp-smigiel-za-malo-mowimy-mlodym-ze-rodzina-jest-droga-ku
  • Mam wrażenie, ze oni nadal nie rozumieją podstawowego problemu
    Chociaz cześć tych zapowiedzi obiecująca 
    Podziękowali 1Berenika
  • Ja też mam takie wrażenie 
  • Ciekawe, czy tak samo rozumiemy ten problem podstawowy :)
  • > nie rozumieją podstawowego problemu

    Czyli?
  • Że wymagania wobec współczesnych młodych ludzi są dużo wyższe niż kiedyś, wbrew pozorom. Te gadki, że mogą wszystko, to ogromny ciężar

    że bunt na małżeństwo to bunt na bylejakość życia rodzinnego i małżeńskiego, którą obserwowali w pokoleniu rodziców i dziadków - tego prawie nikt nie przyzna. Wg mnie błogosławiony bunt

    Że nigdy w historii nie było takiej przepaści miedzy wiekiem dojrzałości płciowej a społecznej, z czego wynika powszechny obowiązek kilkunastoletniego celibatu, bo inaczej do piekła

    Że życie jest szybsze, samotniejsze, mniej „wioskowe” i jest dużo mniej czynników trzymających małżeństwo w całości, niż kiedyś. W związku z tym o małżeństwo trzeba dbać dużo bardziej niż kiedyś (a nie jak w tych głupich przysłowiach, że niby kiedyś to sie naprawiało,a teraz sie wyrzuca)


    Młodzi ludzie są w kółko oceniani, tez w Kosciele. Że Roszczeniowi, bez zdolności do podjęcia zobowiązań, rozpustni, gorsi niż kiedyś, mniej skłonni do poświęceń itd.

    Młodzi maja pretensje do kleru, różne. Ale ci ich zwykle nie chcą słyszeć, tylko dalej próbują nauczać, zachęcać, straszyć. Ech.

    dla mnie to pokolenie powinno stać się wyrzutem sumienia dla wielu ludzi. 


    Podziękowali 3Pioszo54 Coralgol Sunday
  • Zgadzam się z Papieżem. Jest zmiana epoki. W zasadzie już się zmieniła.
  • > to pokolenie powinno stać się wyrzutem sumienia dla wielu ludzi

    Dlaczego jakieś pokolenie ma być dla kogoś wyrzutem sumienia? Nie rozumiem.
  • Naprawdę?
  • malagala powiedział(a):
    Że wymagania wobec współczesnych młodych ludzi są dużo wyższe niż kiedyś, wbrew pozorom. Te gadki, że mogą wszystko, to ogromny ciężar


    że bunt na małżeństwo to bunt na bylejakość życia rodzinnego i małżeńskiego, którą obserwowali w pokoleniu rodziców i dziadków - tego prawie nikt nie przyzna. Wg mnie błogosławiony bunt

    Że nigdy w historii nie było takiej przepaści miedzy wiekiem dojrzałości płciowej a społecznej, z czego wynika powszechny obowiązek kilkunastoletniego celibatu, bo inaczej do piekła

    Że życie jest szybsze, samotniejsze, mniej „wioskowe” i jest dużo mniej czynników trzymających małżeństwo w całości, niż kiedyś. W związku z tym o małżeństwo trzeba dbać dużo bardziej niż kiedyś (a nie jak w tych głupich przysłowiach, że niby kiedyś to sie naprawiało,a teraz sie wyrzuca)


    Młodzi ludzie są w kółko oceniani, tez w Kosciele. Że Roszczeniowi, bez zdolności do podjęcia zobowiązań, rozpustni, gorsi niż kiedyś, mniej skłonni do poświęceń itd.

    Młodzi maja pretensje do kleru, różne. Ale ci ich zwykle nie chcą słyszeć, tylko dalej próbują nauczać, zachęcać, straszyć. Ech.

    dla mnie to pokolenie powinno stać się wyrzutem sumienia dla wielu ludzi. 


    1. Wymagania są ogromne, zgadzam się.

    2. Z tą bylejakością - nie, nie, nie. W poprzednich pokoleniach było wiele dobrych rzeczy, które zanikły, np. przekonanie, że żyje się dla dobra rodziny, Kościoła, ojczyzny. Żadna bylejakość. 
    Natomiast rodzin dobrych od dawna jest niewiele. Wielu dorastało w rozbitych rodzinach i to rozbicie powtarza się w kolejnym pokoleniu, więc po co ślub? Tego nikt nie przyzna. Że pewna hipokryzja w tym względzie jest od dawna.

    3. To fakt. Ludzie dojrzali fizycznie, a nawet niezależni finansowo są nadal niedojrzali społecznie. I w tym celibacie (albo cudzołóstwie) żyją w najlepszych swoich latach.

    4. My też jesteśmy w kółko oceniani. W dzisiejszych czasach nikt nie musi brać odpowiedzialności za krytykę.

    5. Cóż, pretensje bywają zasadne i niezasadne. Biorą je sobie do serca ci najgorliwsi (z kleru), reszta...

    6. Wyrzutem sumienia może każdy z nas stać się dla drugiego, nie rozumiem, o co Ci chodzi.
  • Istotę problemu widzę w tym, że duszpasterstwo to nie akcje typu kurs przedmałżeński, a praca organiczna z rodzinami. 
  • edytowano 22 czerwiec
    @Berenika

    ad 2. każdy żyje w swojej bańce. Myślę, ze relacje, które kiedyś były miedzy ludzmi, są nie do zaakceptowania dzisiaj, bo nie ma innych czynników spajających. To mam na myśli,pisząc o bylejakości. Zresztą, to ma też związek z punktem 1 - są ogromne wymagania społeczne stawiane młodym, tez zakresie rodzicielstwa, bycia mężem i żoną… ludzie maja je wobec małżonka i wobec samych siebie.
    a dzisiejsi mlodzi tez maja wartości, dobre, których kiedyś nie było tak powszechnie. Większa wrażliwość na krzywdę ludzką np. (czasem karykaturalna), większą aktywność mam wrażenie, poczucie, ze ode mnie coś zależy.

    ad 4. Jesteś oceniana ustami kleru, ze jesteś zła? Nie sądzę. Zresztą, co innego byc ocenianym jako dorosły człowiek, a co innego, jako wchodzący w dorosłość. Ale masz racje, krytykować dziś może każdy…

    Ad 5. Król jest po prostu nagi. Księża to ludzie jak wszyscy. Popełniają błędy. Mamy w Polsce ogromny klerykalizm, ubóstwienie księdza, jego opinii, nawet w moim pokoleniu w Warszawie to obserwowałam. Relacje miedzy klerem a wiernymi musza ulec przebudowie, bo inaczej, żeby żyć w Kościele,trzeba będzie zamykać oczy. Mam wrażenie, ze Papież to rozumie. 

    Ad 6. Oczywiście.
    Podziękowali 1Sunday
  • Ubóstwienie księży to już chyba tylko u osób 60+ pozostało. 

    Ale tu akurat mogę się słabo orientować.
  • > Mamy w Polsce ogromny klerykalizm, ubóstwienie księdza, jego opinii

    Znam masę księży i nie mogę tego potwierdzić. Oczywiście, jest szacunek należny kapłanowi, sam go wyrażam. Ale ubóstwienie?
  • Ja mam 40-
    mieszkalam w stolicy
    bylo.
  • Hmm, a tak z ciekawości, co rozumiesz przez „szacunek należny kapłanowi”?
  • malagala powiedział(a):
    Hmm, a tak z ciekawości, co rozumiesz przez „szacunek należny kapłanowi”?
    Pytanie do Maćka, ale spróbuję odpowiedziec po mojemu. Jak jest w cywilu, to taki sam, jak każdemu bliźniemu.
    Jak "niesie Pana", to jakby bardziej.
    Podziękowali 1malagala
  • Czy to kwestia dystansu?
  • Kapłani są ludźmi wybranymi przez Boga, aby służyli Mu i ludziom w szczególnej bliskości. Płacą za to wysoką cenę, jak śpiewamy w znanej pieśni:

    Posyłam was na pracę bez nagrody,
    Na ciężki, twardy i niewdzięczny trud,
    Niezrozumienie, drwiny i obmowy.
    Posyłam was przydawać do mych trzód.

    Dlatego w moich oczach duchowni są bohaterami, którzy poświęcają własne życie, abym ja mógł osiągnąć życie wieczne. Odpłacam za to stosując odpowiednie formy grzecznościowe, broniąc ich, gdy są niesłusznie atakowani, w sprawach wiary i moralności traktując jako autorytety, których słucham i z którymi nie dyskutuję.
    Podziękowali 2malagala Berenika
  • Sumienie jest jakby kompasem, wskazuje właściwy kierunek. Wyrzut sumienia wskazuje na pobłądzenie. Młodzież pokazuje jak bardzo się pogubiliśmy. Ja to tak rozumiem
    Podziękowali 2malagala In Spe
  • @Biznes Info dziękuję, lepiej to ująłeś niż sama byłabym w stanie
  • @DaddyPig jak traktowac ich jako autorytety i przyjmować słowa bez dyskusji, skoro mówią rzeczy sprzeczne ze sobą? Także w sprawach wiary i moralności - jeden mówi jedno, drugi drugie. Pytam poważnie.

    jeśli pozwolisz, podraze temat tego szacunku…?

  • Co konkretnie mówią jeden jedno, a drugi drugie?
  • @DaddyPig nie spotkałeś sie z tym?
  • To dziwne. A oglądałeś ten film, który wkleiłeś w wątku obok? „Kapusta kontra Wojownicy Maryji”?
  • Oglądałem. Pojawiła się tam kontrowersja między świeckim teologiem, a ks. Chmielewskim na temat norm dyscyplinarnych dotyczących przeprowadzania egzorcyzmów. Nie dotyczy do wiary i moralności, problem w ogóle mnie nie dotyczy.
  • Tam jeszcze ks. Chmielewski mówił o wierze w objawienia prywatne (na początku, bo tylko początek obejrzałam) - ze jak ktoś w nie nie wierzy, to jest to protestantyzm. Bez trudu znajdziesz księdza, który nie zgadza sie z tym poglądem. Mnie ten problem osobiście dotyczy i moim zdaniem związany jest on z wiara.

    Myśle, ze łatwo tez znalezc księży, którzy różnią sie w kwestiach związanych z tym, co z dziećmi zmarłymi w łonie matki lub po prostu przed Chrztem sw. Zreszta, jeszcze 40 lat temu odmawiano pochówku takich dzieci na poświęconym cmentarzu - ale to już na marginesie.

    W kwestii moralności jest jeszcze łatwiej wskazać różnice, bo tu już samo życie,  nie da się wszystkiego skodyfikować. 
  • Dobra, ale do meritum: myślę, ale może nie nam racji, że niedyskutowanie z księżmi na tematy wiary i moralności nie jest koniecznie budujące, w dłuższej perspektywie
    szacunek i formy grzecznościowe to po prostu element kultury osobistej (swoją droga - przeszedł kiedyś z Tobą kapłan na Ty?)
    obrona przed fałszywymi oskarżeniami - to jakoś najbardziej widzę… ze można byc w to zaangażowanym osobiście, z miłości do nich. I może to byc jakas szczególna forma szacunku.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.