Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Jak zaprzeć się samego siebie i wziąć swój krzyż?

Przyznam się ze mam duży problem, z wzięciem swojego krzyża i w pełni pójściem za Jezusem. Czuje się nawrócona, ale czuje ze nie umiem właśnie wziąć krzyża na ramiona, boje się cierpienia, czuje ze Boga zawodzę bardziej niż cieszę. Jak wy sobie z tym poradziliście?

Komentarz

  • Ile masz lat?
    Myślę że takie rozwiażania są tylko w pewnym wieku, potem już niesie się ten krzyż czy się chce czy nie. Jednak niesienie go z radością nasyca też wszystkich wokół, a niesienie ze zgorzknieniem wszystkich wokół też przygniata do ziemi. 
  • Nie patrz na to że to tylko krzyż. A może to też jest szansa? 
  • Wstajesz rano, mówisz w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
    Zasypiasz ze słowami chwała Ojcu, Synowi i Duchowi świętemu.
    Amen.
    Dzień po dniu.
    Podziękowali 2paulaarose Joannna
  • Myślę, że już same Twoje rozkminy i poszukiwania są jakże miłe Panu Bogu

    @paulaarose

  • paulaarose powiedział(a):
    Przyznam się ze mam duży problem, z wzięciem swojego krzyża i w pełni pójściem za Jezusem. Czuje się nawrócona, ale czuje ze nie umiem właśnie wziąć krzyża na ramiona, boje się cierpienia, czuje ze Boga zawodzę bardziej niż cieszę. Jak wy sobie z tym poradziliście?
    mam 50 lat i nadal mam z tym problem :-)
    Nawracanie musi być codzień od nowa, przy okazji słowo "nawrócenie" oznacza dokładnie "zmiana myślenia" - także o sobie - z tym jest największy problem.
    Same rozterki które przeżywasz oznaczają że ten krzyż bierzesz. Powodzenia. A twoje wpisy są np. dla mnie zawsze dużą "mobilizacją" - dziękuję za twoją tu obecność.
    Podziękowali 1paulaarose
  • Co jest na końcu jak już człowiek całkiem z siebie zrezygnuje ? 
  • Bardzo się nie zgadzam z tym twierdzeniem że chrześcijańska droga zaczyna się cierpieniem. Dałem temu wyraz w swoim wątku o drodze. Najpierw powinno być zaufanie do Boga i poznanie Jego miłości do nas i zaakceptowanie Jego wszechmocy.

    Owszem nasza droga do zbawienia zaczyna się od Krzyża, ale jest to krzyż który dźwiga Jezus. Najpierw nas uzdrawia, czyni silniejszymi. Potem zaprasza do współpracy, co wiąże się z dźwiganiem własnego Krzyża.

    To że w swiecie jest dużo cierpienia wynika z postępowania wbrew Woli Bożej. Jest to cierpienie, które może człowieka załamać czy zdegradować. Ludzie odrzucając Boga, stają się bezradni wobec cierpienia.

    Podziękowali 2paulaarose M_Monia
  • edytowano 25 czerwiec
    asiao powiedział(a):
    Co jest na końcu jak już człowiek całkiem z siebie zrezygnuje ? 
    jeśli przyjmiemy, że brak rezygnacji z siebie, stawianie siebie na pierwszym miejscu to egoizm, to zaprzeczeniem egoizmu jest prawdziwa miłość, na końcu jest zjednoczenie się z Chrystusem

    ale to też trzeba dobrze rozumieć - rezygnować z siebie ze względu na Chrystusa i z miłości do innych ludzi nie oznacza dawać się wykorzystywać, czy nie dawać sobie prawa do odpoczynku i regeneracji
    Podziękowali 2Biznes Info paulaarose
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.