Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Strajk nauczycieli

134689189

Komentarz

  • Elunia powiedział(a):
    żal strzępić ryja
    Więc nie strzęp.
    Podziękowali 1Bea
  • edytowano 25 marzec
    Och jakie sympatyczne nauczycielki w poniedziałkowy poranek...
    Aż się chce dzieci do szkoły wysłać aby poziom podnosiły...
    Tak wiem podniesie się z automatu jak tysiak do kieszonki wleci...
    Podziękowali 1Agnieszka
  • Och...jaka sympatyczna mamusia......
    Podziękowali 3Bea beatak Coralgol
  • Jacy głupi ludzie, głupie te mamusie, założenie takie było, że rząd mają obwinić, a tu jakieś pretensje do nauczycieli... A jedyny możliwy termin strajku, to ten uderzający w już pokrzywdzone dzieci... 
  • Bagata powiedział(a):
    Ja w moim otoczeniu widzę jakoś inaczej, to, że rzekomo rodzice nie uczą dzieci pracowitości, pasji itp. Przeciwnie, rodzice których znam wkładają mnóstwo wysiłku w to, żeby w dzieciach rozwijać talenty, spędzać z nimi wartościowo czas. Zdecydowanie więcej niż pokolenie moich rodziców, kiedy dziecko biegło na podwórko i tyle. Teraz trzeba naprawdę powalczyć o to, żeby dziecko nie siedziało z nosem w smartfonie i ogromna większość znajomych rodziców właśnie to robi.

    Dużo racji jest w tym co piszesz. Tez nie widzę tego "hodowania".
    Natomiast widzę dwie trudne do pogodzenia tendencje. Wychowuje się dzieci na  indywidualistow, pozwala im się na wiele, by nie tlamsic ich osobowości. I pięknie. 
    Z drugiej jednak strony, jak nauczyciel ma zapanować nad grupa 20 indywidualistow? Mamy znajomych, którzy mają bardzo mądrego synka, ich zachwyca, że jest taki niezależny i wie czego chce i nie rozumieja czemu są wciąż wzywani do szkoły...
    Podziękowali 3Monika73 Bagata formatka
  • @Bagata ;
    Miałam podobny przypadek z synem, wychowawczyni miała ciągle pretensje , że dziecko trenuje, głównie z powodu wyjazdów na zawody , frekwencję na poziomie 90%, w końcu zadzwoniła do mnie strasząc, że zadzwonić do służb w celu weryfikacji rodziny , bo dziecko nie chce jeździć na wycieczki II kl Sp.
    Syn nie chciał jeździć na wycieczki , bo pani ciągle wrzeszczy .
    Zadzwonilam ja do kuratorium, odnośnie straszenia , szantażu plus ciągłych prentensji o zainteresowania dziecka, chciałam się dowiedzieć co z tym fantem zrobić .
    Kurator bardzo zadowolony , że dziecko ma zainteresowania oto
    Zmieniłam synowi szkołę, nie będę patrzeć i znosić takiego traktowania .

  • Agnieszka powiedział(a):
    @Bagata ;
    Miałam podobny przypadek z synem, wychowawczyni miała ciągle pretensje , że dziecko trenuje, głównie z powodu wyjazdów na zawody , frekwencję na poziomie 90%, w końcu zadzwoniła do mnie strasząc, że zadzwonić do służb w celu weryfikacji rodziny , bo dziecko nie chce jeździć na wycieczki II kl Sp.
    Syn nie chciał jeździć na wycieczki , bo pani ciągle wrzeszczy .
    Zadzwonilam ja do kuratorium, odnośnie straszenia , szantażu plus ciągłych prentensji o zainteresowania dziecka, chciałam się dowiedzieć co z tym fantem zrobić .
    Kurator bardzo zadowolony , że dziecko ma zainteresowania oto
    Zmieniłam synowi szkołę, nie będę patrzeć i znosić takiego traktowania .

    matko jedyna...
  • Zuzapola powiedział(a):
    Jacy głupi ludzie, głupie te mamusie, założenie takie było, że rząd mają obwinić, a tu jakieś pretensje do nauczycieli... A jedyny możliwy termin strajku, to ten uderzający w już pokrzywdzone dzieci... 
    Przez nauczycieli 'juz pokrzywdzone'??? Nauczyciele stawali na głowie i ostatnie dwa lata szyli ile się dało, żeby te bezsensownie przeprowadzona reformę ratować. Nauczyciele. Nie rodzice, nie ministerstwo, nie samorządy. Pięknie im dziekujecie za te noce spędzone na szyciu programu, którego nie było, uczeniu wg podstawy, której nie było,z podręczników, które nie były dostosowane w ilościach wiedzy przerastajacej możliwości dorosłego.

    Zadał sobie ktoś z Was trud porozmawiania face to face z nauczycielami Waszych dzieci i ich dyrektorami? Ktokolwiek? Nie ma, nie ma nauczyciela wybitnego czy miernego, który w tej sytuacji chciałby krzywdy uczniów. 
    Idźcie do dyrektora szkoły i zapytajcie co z dziecmi 8go kwietnia. Powie że nie wie, że nikt nie wie, jak będzie to wyglądać, a ci którzy chcą strajkowac - w rozmowie zapowiadają, że uczniów w szkole samopas nie zostawia. Polecam pójść do zwykłej państwowki własnych dzieci i zapytać zamiast smarować na forum. 


    Ale nie, przepraszam, prowadzimy dalej festiwal spierdolenia, bo kiedyś jakiś listonosz przyniósł mi awizo zamiast listu i jak ją gardzę tym zawodem, do strajku nie ma prawa, podwyżki absurdalnie się domaga, a jeszcze nie odpowiedział mi ostatnio dzień dobry. Porażka z tymi listonoszami. Ten mój co go dwa razy w tygodniu widzę z okna, to najlepiej przeciez pokazuje! 


    A nade wszystko, jak to głupie ZNP i solidarność szkodzą nauczycielom, to się w głowie nie mieści. 
  • Dorota a Ty przypadkiem nie byłaś zdania, że w państwowej szkole jest o niebo lepiej niż w prywatnej dla nauczyciela? Popraw mnie jeśli, coś pomieszałam.

  • Hope powiedział(a):
    Dorota a Ty przypadkiem nie byłaś zdania, że w państwowej szkole jest o niebo lepiej niż w prywatnej dla nauczyciela? Popraw mnie jeśli, coś pomieszałam.

    Oczywiście. A co to ma za znaczenie w tej sytuacji? :D zawsze ktoś puka od dołu :) 
  • @Dorotak sama jestem nauczycielką i wiem jak jest.... Ale mam też dziecko w 8 klasie, ma marne szanse dostać się do wybranego liceum, poszła do szkoły, gdzie trudno o dobra ocenę. Sama chciała i po 6 klasie zmieniła szkolę. Gdyby została w starej miałaby same piątki, w nowej jest gorzej, ale świetnie wypadają testy, do ktorych przez te dwa lata się przygotowywała. Teraz jak się egzaminy nie odbędą, to zostanie ze slabymi ocenami na świadectwie i nie nadrobi tego dobrym wynikiem egzaminu. Bardzo się o nią martwię, trudno to zrozumieć? A, że gimnazjum już nie ma i pozostałe dzieci nie muszą tam chodzić to się cieszę. Co teraz chcą kosztem tych dzieci udowodnić?
    Podziękowali 2Milamama Klarcia
  • edytowano 25 marzec
    Poniekąd ZNP szkodzi, po co mieć pretensje o relikty typu mieszkanie dla nauczyciela na wsi, chore
    I stwierdzenie ZNP : to nam zabrano
    w tym momencie to mi wstyd
    Podziękowali 1Elunia
  • Aga85 powiedział(a):
    Bagata powiedział(a):
    Ja w moim otoczeniu widzę jakoś inaczej, to, że rzekomo rodzice nie uczą dzieci pracowitości, pasji itp. Przeciwnie, rodzice których znam wkładają mnóstwo wysiłku w to, żeby w dzieciach rozwijać talenty, spędzać z nimi wartościowo czas. Zdecydowanie więcej niż pokolenie moich rodziców, kiedy dziecko biegło na podwórko i tyle. Teraz trzeba naprawdę powalczyć o to, żeby dziecko nie siedziało z nosem w smartfonie i ogromna większość znajomych rodziców właśnie to robi.

    Dużo racji jest w tym co piszesz. Tez nie widzę tego "hodowania".
    Natomiast widzę dwie trudne do pogodzenia tendencje. Wychowuje się dzieci na  indywidualistow, pozwala im się na wiele, by nie tlamsic ich osobowości. I pięknie. 
    Z drugiej jednak strony, jak nauczyciel ma zapanować nad grupa 20 indywidualistow? Mamy znajomych, którzy mają bardzo mądrego synka, ich zachwyca, że jest taki niezależny i wie czego chce i nie rozumieja czemu są wciąż wzywani do szkoły...
    Czy to w ogóle nie jest sztuczne, że 20 dzieci, które łączy tylko wiek ma siedzieć cały dzień w jednej klasie i jeszcze się lubić? 
    Czy w życiu jeszcze kiedykolwiek jesteśmy postawieni w takiej sytuacji? 

  • @Zuzapola może to czego rodzice 8klasistow nie kumają, bo oglądają za dużo tv, że obecna sytuacja to nie jest wina nauczycieli? 

    Ale ja wiem, powinnsi strajkowac w weekendy i wakacje, żeby nikomu się krzywda nie zrobiła.
    I odzywa się stara odwieczna prawda, że nauczyciel pójdzie układać w Biedronce czipsy na półce. Ale kasjerka Waszych dzieci uczyć nie będzie nawet za większe pieniądze niz teraz nauczyciele żądają. 

    Zapraszamy wszystkich do ed, zaraz się odezwie jakaś mądra mama że swoją miarą i przecież będzie mieć rację, bo ona tak ma :)
  • Nie jestem nauczycielem, ale dzieckiem i mężem nauczycielskim ;) to tak z bliskiej, ale jednak - perspektywy. 

    Myślę, że podstawowy problem tego zawodu jest taki, że on jest bardzo wymagający psychicznie, a przy tym przyciąga ludzi o perfekcjonistycznym charakterze. Taka mieszanka powoduje, że, o ile nie mamy do czynienia z wybitną jednostką (albo o wysokich kompetencjach społecznych, albo wielkim "powołaniu"), to następuje wypalenie lub olewanie.

    Moja mama żyła cały czas pracą, bardzo lubiła uczyć dzieci, co się kończyło tym, że ciągle albo przygotowywała sprawdziany, albo sprawdzała, albo rozwiązywała jakieś nowe zadania, albo problemy konkursowe. W życiu nie powiedziałbym, że rzetelna nauczycielka ma łatwość w łączeniu pracy z macierzyństwem, wręcz przeciwnie. 
    Oprócz takiej pracy merytorycznej w grę wchodzi "przeżywanie" - problemów dzieci, tego,  co powiedzą rodzice i takie tam. 
    I jeszcze jedna sprawa - poziom hałasu; nauczyciele często biorą pracę do domu, bo w szkole nie ma warunków na spokojną pracę. Być może da się zrobić tak, by nauczyciel był w pracy od 8 do 16. Mając ok. 20 godzin tzw. tablicowych + przerwy, statystycznie codziennie uczy od 8 do 12, a pozostałe rzeczy wsadza w ten czasookres do 16 (papierki, sprawdzanie, przygotowanie, spotkania z rodzicami). W przypadku przedmiotów typu polski/matematyka nie ma możliwości, by się wyrobić i zachować wysoki poziom, trzeba olewać.
    Ja swojej żonie cały czas powtarzam, że ma pracować tyle godzin, za ile jej teoretycznie płacą (jest w systemie prywatnym, więc łatwiej jest to przeliczyć; nie pracuje na cały etat). Jeżeli wypada poza ten limit, to powinna olewać i jasno informować, że nie da rady się zmieścić - takie życie. 

    Żeby to sensownie ułożyć, to po pierwsze - wypada mocno zmniejszyć obłożenie nauczycieli papierkami, które nic nie wnoszą. Odbudować autorytet zawodu - ale nie na zasadzie: nauczyciel ma sobie zapracować na autorytet (tak, to sobie powinien zapracować na autorytet epistemiczny), ale ma też mieć autorytet z tytułu pozycji, którą zajmuje i relacji w stosunku do dziecka.

    Niektórym się trochę w głowach przewraca - szkoła jest szansą dla dzieciaka, by się czegoś nauczył. Jeśli jest głupi lub mu się nie chce lub ma specjalne wymagania, no to sorry, niech się uczy zawodu, który nie wymaga wiedzy ogólnej lub idzie do szkoły specjalnej, a nie rodzicom się roi, że będzie niewiadomokim. 
  • Nie wciskajcie głodnych kawałków. Gdyby wam zależało na uczniach to nie strajkowalibyście w tym terminie. Jak już chcecie uchodzić za obrońców uczniów to trzeba było chociaż jeden postulat wcisnąć ze słowem "uczeń". Gąb sobie uczniami nie wycierajcie bo żaden protest nie był w ich obronie. Najpierw była walka o etaty, a teraz o kasę. Jaki chcecie mieć szacunek u uczniów z podwójnego rocznika?
    Podziękowali 1Klarcia
  • Hope powiedział(a):
    Aga85 powiedział(a):
    Bagata powiedział(a):
    Ja w moim otoczeniu widzę jakoś inaczej, to, że rzekomo rodzice nie uczą dzieci pracowitości, pasji itp. Przeciwnie, rodzice których znam wkładają mnóstwo wysiłku w to, żeby w dzieciach rozwijać talenty, spędzać z nimi wartościowo czas. Zdecydowanie więcej niż pokolenie moich rodziców, kiedy dziecko biegło na podwórko i tyle. Teraz trzeba naprawdę powalczyć o to, żeby dziecko nie siedziało z nosem w smartfonie i ogromna większość znajomych rodziców właśnie to robi.

    Dużo racji jest w tym co piszesz. Tez nie widzę tego "hodowania".
    Natomiast widzę dwie trudne do pogodzenia tendencje. Wychowuje się dzieci na  indywidualistow, pozwala im się na wiele, by nie tlamsic ich osobowości. I pięknie. 
    Z drugiej jednak strony, jak nauczyciel ma zapanować nad grupa 20 indywidualistow? Mamy znajomych, którzy mają bardzo mądrego synka, ich zachwyca, że jest taki niezależny i wie czego chce i nie rozumieja czemu są wciąż wzywani do szkoły...
    Czy to w ogóle nie jest sztuczne, że 20 dzieci, które łączy tylko wiek ma siedzieć cały dzień w jednej klasie i jeszcze się lubić? 
    Czy w życiu jeszcze kiedykolwiek jesteśmy postawieni w takiej sytuacji? 

    Yyy poczekaj, bo to się chyba szkoła nazywa... Niech sobie przypomnę. Potem są studia n których niejednokrotnje też trzeba współpracować. A, a potem czekaj, praca! Tak praca.
    Ale przecież można wybrać te lepsza drogę - jechać na ed, gardzić edukacja powszechna a potem dorobic sie kokosów na własnym biznesie. Jakie to proste przecież :D i po co Wam szkoła? Taki dziwny sztuczny twór. :D 
    Podziękowali 2kociara Subiektywna
  • Tak bo strajk musi być właśnie teraz i już, a tv nie mam od lat. Bo każdy, kto myśli inaczej, to dlatego, że tv ogląda? No super argumenty.
  • Hope powiedział(a):
    Aga85 powiedział(a):
    Bagata powiedział(a):
    Ja w moim otoczeniu widzę jakoś inaczej, to, że rzekomo rodzice nie uczą dzieci pracowitości, pasji itp. Przeciwnie, rodzice których znam wkładają mnóstwo wysiłku w to, żeby w dzieciach rozwijać talenty, spędzać z nimi wartościowo czas. Zdecydowanie więcej niż pokolenie moich rodziców, kiedy dziecko biegło na podwórko i tyle. Teraz trzeba naprawdę powalczyć o to, żeby dziecko nie siedziało z nosem w smartfonie i ogromna większość znajomych rodziców właśnie to robi.

    Dużo racji jest w tym co piszesz. Tez nie widzę tego "hodowania".
    Natomiast widzę dwie trudne do pogodzenia tendencje. Wychowuje się dzieci na  indywidualistow, pozwala im się na wiele, by nie tlamsic ich osobowości. I pięknie. 
    Z drugiej jednak strony, jak nauczyciel ma zapanować nad grupa 20 indywidualistow? Mamy znajomych, którzy mają bardzo mądrego synka, ich zachwyca, że jest taki niezależny i wie czego chce i nie rozumieja czemu są wciąż wzywani do szkoły...
    Czy to w ogóle nie jest sztuczne, że 20 dzieci, które łączy tylko wiek ma siedzieć cały dzień w jednej klasie i jeszcze się lubić? 
    Czy w życiu jeszcze kiedykolwiek jesteśmy postawieni w takiej sytuacji? 

    W korpo w tych olbrzymich biurach podzielonych paździerzem. Dla mnie przedsionek piekła.
    Podziękowali 1Rogalikowa
  • Rozwijając ostatni akapit - to się nazywa inflacja edukacji. Jeśli każdy głupi może się uczyć (i, o zgrozo - ma obowiązek się uczyć), to niestety, ale każdy głupi może też nauczać (i, o zgrozo - musi - bo nauczycieli potrzeba bardzo dużo). 
    Ilu dziś mamy ludzi z wyższym wykształceniem? Ilu z wyższym 3 stopnia? Ile czasu jeszcze potrzeba, by dawne wykształcenie wyższe magisterskie wskazywało na wyższy poziom rozwoju/kompetencji niż współczesne 3 stopnia?

    A na koniec rynek i tak weryfikuje, że to nie ma zbyt dużego znaczenia.
  • Elunia powiedział(a):
    Nie wciskajcie głodnych kawałków. Gdyby wam zależało na uczniach to nie strajkowalibyście w tym terminie. Jak już chcecie uchodzić za obrońców uczniów to trzeba było chociaż jeden postulat wcisnąć ze słowem "uczeń". Gąb sobie uczniami nie wycierajcie bo żaden protest nie był w ich obronie. Najpierw była walka o etaty, a teraz o kasę. Jaki chcecie mieć szacunek u uczniów z podwójnego rocznika?
    @Elunia ja wiem że lepiej żeby strajkować w wakacje. Ale.zobacz, jaki to świetny termin teraz! Jaki skuteczny! Od miesiąca temat nie schodzi z forum w różnych wątkach. Zainteresowałas się w końcu tematem? No czyli jednak jakiś efekt jest. Elunia się zaangażowała. Ciekawe ile takich osób w skali Polski jest, które się dzięki temu w ogóle przejęły tematem.
    Nade wszystko:
    Reforma i podwójny rocznik to nie wina nauczycieli
     Oni też ponoszą jej konsekwencje. 
  • @Dorotak - jakieś przykre dla mnie i bolesne jest to, co piszesz :(
  • U nas podział poparcia ws. strajku - ja, czyli mamusia, przejmuje się dziećmi, bo też ja jezdziłam w zeszłym roku po liceach, jak nasz syn do żadnego sie nie zakwalifikował, bo o min. 10 pkt. wszędzie skoczyły progi punktowe - jak pomyslę, w jakie bagno wpadaja w tym roku + jeszcze perturbacje z egzaminami. Poza tym - nasz maturzysta - matura maturą, jeśli wszyscy będa w takiej samej sytuacji, to cóż, w sumie co za różnica? Ale z drugiej strony, ma z jednego przedmiotu sytuację na krawędzi, łożę na korki okragłe sumy od wielu miesięcy, kazdy tydzień sie liczy, zeby jeszcze coś poprawić, douczyć się itp. Wcześniejszy koniec roku mógłby oznaczac w efekcie brak matury - choc sie stara i robi jednak postępy. Ale z mapy gotowości strajkowej wynikałoby, ze jednak jego LO może nie będzie strajkować. A mąz uważa, ze powinni, czyli popiera, najbardziej dlatego, ze po tych 3,5 roku ma dośc różnych działań Pis. 
  • Katarzyna powiedział(a):
    @Dorotak - jakieś przykre dla mnie i bolesne jest to, co piszesz :(
    No sorki, ale nie mogę znieść przenoszenia 'ja' na prawa ogółu. A tu każdy rozmowca.ma rację bo 'ja'. Wyjątkowi rodzice, wyjątkowe dzieci. Tylko nauczyciele zawsze tacy pospolici. A wejść do pierwszej pansteowej szkoły i wieje przecietnoscia i miernota od tych super indywidualistów, a nauczyciele stają na głowie, żeby cokolwiek z nich wyciągnąć.
  • dorotak, bardzo żałuję, że nie masz dzieci z roczników, w które najbardziej uderza już teraz (!!!) ten strajk
    Ósmoklasiści, którzy od miesiąca żyją tym, czy piszą egzamin czy nie. Jak się dostaną do liceum. Kiedy będą wiedzieli, czy się dostali. Do stresu samego egzaminu i rekrutacji cudowni wychowawcy dorzucają extra kolejny stresik, a co tam
    niepojęte dla mnie takie pogrywanie sobie  dziećmi 14letnimi

    może gdyby Twoje dziecko było w tych rocznikach, stonowałabyś nieco swój język

    miejsce siedzenia mocno wpływa na percepcję
  • Dorotak powiedział(a):
    Hope powiedział(a):
    Dorota a Ty przypadkiem nie byłaś zdania, że w państwowej szkole jest o niebo lepiej niż w prywatnej dla nauczyciela? Popraw mnie jeśli, coś pomieszałam.

    Oczywiście. A co to ma za znaczenie w tej sytuacji? :D zawsze ktoś puka od dołu :) 
    @Hope nadal mi nie odpowiedziałaś. Co, to że w katolickiej placówce udupiaja nauczycieli a mój mąż szczęśliwie się z niej wyrwał pozbawia mnie prawa głosu? Bardzo proszę uzasadnij swoją wypowiedź na ten temat w tym wątku.
  • A dlaczego nauczycielom ma zależeć na uczniach? To jest jakiś obowiązek stanowiska pracy? Nauczyciel ma uczyć.
     
    W sytuacji upaństwowienia edukacji to jest marzenie ściętej głowy. W systemie całowicie prywatnym działa selekcja w drugą stronę - to rodzice i uczniowie srają, by czasem nie pierdnąć przypadkiem i nie wylecieć z dobrej szkoły, bo na ich miejsce czeka już sznurek chętnych. Albo idą do miernej szkoły z miernymi nauczycielami i wtedy mogą sobie stawiać warunki, bo to nauczycielom / dyrekcji bardziej zależy na popycie na
    standardowe usługi edukacyjne.

    Moja najlepsza nauczycielka z matematyki z liceum była tak słaba w relacjach z uczniami i rodzicami (ciągle jakieś konflikty, słabo się nadawała do "wychowywania"). Ale miała wybitne wyniki w uczeniu i w dupie całą resztą (raz ją wywalili z liceum, bo tym, jak pojechała na lekcji w stosunku do jakiegoś głupawego ucznia). Teraz już na emeryturze sobie dobiera uczniów na korepetycjach - nie bierze miernoty, bo się nie będzie męczyć. 
    Podziękowali 1isza
  • @Dorotak mam nadzieję, że nigdy nie podejmiesz pracy w szkole, chociaż mentalnie nadajesz się doskonale. RoszczenIwość wywalona w kosmos i gęba pełna frazesów.
    Podziękowali 1Agnieszka
  • @mysikrolica spokojnie, zapewniam, że strajk odbywa się nie tylko w szkole Twojego dziecka. I nie tylko Twoje dziecko ma pecha być w tym roczniku. Co więcej, więcej będzie dzieci z problemem testów i rekrutacji niż bez tego problemu! Więc... Nie trzęsłabym tak portkami, że ktoś Twojemu wybitnemu dziecku zajmie wymarzone miejsce w szkole średniej :) ale tak, tak, rzucajmy się na nauczycieli, to ich wina że przez dwa lata rękami i nogami Twoje dziecko dźwigali po tej bezsensownej reformie.



    A jeszcze quest na poniedziałek. Znajdźcie statystyki jak wyglądają zarobki w różnych branżach osób ze stopniem magistra i 20 latami doświadczenia w branży (no już pominmy awanse i szkolenia bo będzie trudno). A potem sobie przyrównajcie te zarobki do magistra pedagogiki z pełnym awansem i maksymalnym stażowym. Powodzenia.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.