Grzech międzypokoleniowy

edytowano sierpień 2011 w Arkan Noego
Jak w temacie- czy macie rzetelną wiedzę na ten temat?Czy jest jakieś oficjalne stanowisko w tej sprawie?Może polecicie artykuł/lekturę?
Spotkałam się z nazwą i, powiedzmy, zjawiskiem, ale czytam w necie i widzę skrajne opinie.
«134

Komentarz

  • Nie wiem, o co chodzi.
  • ks. Marek Kruszewski diec. warszawsko-praska.
    On głównie w kontekście uzdrowienia międzypokoleniowego.

    Jeszcze taką audycję w RM znalazłam. Nie słuchałam.

    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=11128
  • dziękuję Emilia, zaraz posłucham
  • nikt nic nie wie, nie czytał, nie rozmawiał z autorytetem w dziedzinie? :sad:
  • ale chodzi ci o "Krew Jego na nas i na dzieci nasze"?
  • Agnieszko, strasznie Cie przepraszam, ze nie mam sily - bo to temat dlugi- a nie mam umiejetnosci by w 2 zdaniach odpisac.

    Z racji zawodu i prywatnie dosc sporo tematem sie interesowalam
    W zasadzie spotkac sie mozna z tym tylko z Odnowie i kierunek - duchowosc.

    Postaram sie wywiedziec o pozycje jakies ksiazkowe. Tylko prosze Cie dobijaj sie do mnie, przypominaj i nie badz zla jak mi zejdzie c zasowo. JEstem ostatnio zmeczona i kiepsko trybie.
  • a nie przepraszam w KD tez bywaja katechezy w temacie
  • co to jest KD promamo?Kościół Domowy?\Namor- chodzi mi o to czy i w jaki sposób grzech w rodzinie ma wpływ duchowy na poszczególnych członków, np. samobójstwo, zabójstwo, ale i inne. Bo spotkałam się ze zjawiskiem zamawiania Mszy św. za osobę w intencji zerwania grzechu międzypokoleniowego.
    A bardzo mi zależy na rzetelnej wiedzy, zgodnej z nauczaniem Kościoła.
  • Mam na polce książkę. o Roberta DeGrandis ssj " uzdrowienie międzypokoleniowe" wydawnictwa ośrodka odnowy w Duchu Świętym. Czytałam dość dawno wiec szczegółów nie pamietam
  • o, dzięki Dorota, może mi się uda książkę zdobyć.
  • Dorotko, mam już książkę!
  • Agnieszko tez sluze ksiazka wspomniana, moge Ci wyslac.

    KD[Kosciol Domowy]

    Aga - ST o tym mowi, kiedys bardzo sie tym interesowalam i znalazlam duzo swiadectw na ten temat, sa oczywiscie Msze Sw z modlitwa o uzdrowienie pokoleniowe wlasnie.

    Tak jest np w sprawie aborcji, ze wraz z nia wchodzi do rodziny demon smierci - dzieciobojstwa.

    Pytanie, czy to sprawa psychologiczna czy duchowa, czy razem.
  • Promamo, książkę już mam, więc dziękuję. JA się z tym zetknęłam w kontekście cierpienia mojej koleżanki(depresja, lęki, psychiatryk, leki)
  • podbijam,może ktoś coś jeszcze podpowie?
  • Może trochę obok tematu głównego, ale ktoś mi polecił modlitwę o. de Grandisa o uzdrowienie wewnętrzne pochodząca właśnie z polecanej wyżej książki. Modlitwa pomogła juz wielu osobom zobaczyć, gdzie jest problem i zacząć go leczyć/omadlać/uzdrawiać.

    Tutaj wspomniana modlitwa.
  • 1
    bp Andrzej Siemieniewski,
    18 października 2012, Wrocław
    Do:
    Sz. P. Magdalena Matras, wspólnota Droga
    Sz. ks. prof. Rajmund Pietkiewicz, wspólnota Droga
    W sprawie pewnych nowych praktyk modlitewnych:
    1. MODLITWA PRZEBACZENIA BOGU
    2. „MODLITWA POKOLENIOWA”
    3. MODLITWA O UWOLNIENIE
    Dziękuję bardzo za list z dnia 14 września 2012 r. w sprawie oceny nowych praktyk modlitewnych, takich jak praktykowana w modlitewnych wspólnotach modlitwa o uwolnienie (w tym tzw. „modlitwa pokoleniowa”), modlitwa o uzdrowienie wewnętrzne oraz modlitwa o przebaczenie obejmująca przebaczenie innym, samemu sobie oraz Bogu. Wymienione tematy wymagają bardzo obszernych komentarzy, więc najlepiej odnieść się do nich po kolei. Zacznę od ostatniego wątku, czyli modlitwy przebaczenia Bogu.
    1. MODLITWA PRZEBACZENIA BOGU
    Jak ocenić tę nowość, która zagościła już dwadzieścia lat temu w naszych modlitewnych wspólnotach? Przy odpowiedzi musimy uwzględnić kilka aspektów: nowość takiej modlitwy, argumenty podawane zwykle dla uzasadnienia wprowadzenia takiego rodzaju zwracania się do Boga oraz zastanowienie się, jaka podstawowa mentalność (tzw. paradygmat) kryje się za upowszechnieniem takiej modlitwy: czy jest to odnowienie paradygmatu biblijnego chrześcijaństwa czy też wprowadzanie paradygmatu New Age’owskiego?
    a. aspekt nowości tego rodzaju modlitwy.
    Pierwszą przesłanką do oceny każdej modlitewnej praktyki jest jej zakorzenienie w Objawieniu Bożym, a więc w Biblii i w Tradycji Kościoła. Czy w Biblii znajdziemy choć jeden przykład, aby ktoś modląc się zwracał się do swojego Stwórcy wyznając, że wybacza Bogu? Nie, takiego przykładu nie ma. Czy jest chociaż jeden przykład, aby jakiś święty, jakiś doktor Kościoła, jakiś papież lub bohater wiary z historii Kościoła tak się modlił? Nie, takiego przykładu też nie ma ani jednego. Modlitwa wybaczenia Bogu jest więc absolutną nowością w historii chrześcijaństwa: czegoś takiego nigdy nie było, jest to coś absolutnie nowego. Ten fakt powinien wzbudzić naszą ostrożność, gdyż chrześcijaństwo polega na kontynuacji Tradycji pozostawionej przez Pana Jezusa oraz Jego Apostołów i rozwijanej pod natchnieniem Duch Świętego w Kościele. Jeśli coś jest zupełną nowością, nigdy wcześniej niespotykaną – musimy zastanowić się, czy nie jest to „kult według własnego pomysłu” (Kol 2,23), przed którym przestrzega nas Pismo święte.
    2
    b. ocena argumentacji podawanej dla uzasadnienia tej nowości
    Osoby wprowadzające tę nową modlitwę są niekiedy świadome tej trudności, dlatego próbują
    uzasadnić jakoś potrzebę wprowadzenie nowej modlitwy przebaczenia Bogu. Głosi się wtedy, że
    doświadczenie pokazuje, iż niekiedy ludzie czują się znacznie lepiej po skierowaniu do Boga
    słów modlitwy wybaczającej Mu Jego postawę. Aby lepiej się poczuć, „potrzebujemy
    powiedzieć: «Dobrze, Panie Boże, przebaczam Ci»”. Czy jest to argumentacja wystarczająca?
    Zdecydowanie nie: przebaczenie to proces zachodzący między dwiema osobami: między
    skrzywdzonym i winowajcą. Jest to akt osoby skrzywdzonej skierowany wobec winowajcy; to
    gotowość do puszczenia w niepamięć doznanych od winowajcy krzywd; to wyjście naprzeciw z
    sercem otwartym na przyszłość. W modlitwie przebaczenia Bogu w roli winowajcy,
    krzywdziciela, tego, który dopuścił się zaniedbania wobec mnie i aktywnie wobec mnie zawinił
    występuje Bóg. Jest to więc modlitwa niezgodna z fundamentalną prawdą wiary, że Bóg jest
    absolutnie i całkowicie dobry i nie ma w Nim cienia zła.
    Zwykle osoby praktykujące modlitwę przebaczenia Bogu są tego świadome i argumentują w
    ten sposób: wprawdzie obiektywnie rzecz biorąc Bóg nikogo nie skrzywdził, ale subiektywne
    odczucie wielu ludzi jest takie, że zostali źle potraktowani przez Boga, zostali przez Niego
    zaniedbani albo skazani na niekorzystne warunki życiowe. Wtedy, mówi się, chociaż
    obiektywnie nie można wybaczać Bogu, to jednak subiektywnie przynosi to ludziom ulgę:
    „ludzie tego potrzebują”. Czy taka argumentacji wystarczy, aby utrzymać zwyczaj modlitwy
    przebaczania Bogu?
    Tu znowu należy powiedzieć: zdecydowanie nie! Taka modlitwa jest fikcją, nie wyraża
    prawdy o Bogu, a nawet wręcz wyraża o Bogu nieprawdę. I mimo to nakłaniamy kogoś do takiej
    modlitwy mówiąc: choć to fikcja i nieprawda, ale ludziom pomaga! Trzeba się zastanowić, czy
    nie jest to przejście od paradygmatu apostolskiego do paradygmatu New Age.
    c. paradygmat apostolski a paradygmat New Age-owski
    Paradygmat apostolski mówi: „Poznacie Prawdę i Prawda was wyzwoli”. Paradygmat New
    Age mówi: „Cóż to jest prawda? Jeśli coś ci pomaga, to jest to prawdą, niezależnie od tego, czy
    wyraża poprawną naukę Ewangelii, czy nie!” Paradygmat New Age’owski ujęty jest w
    watykańskim dokumencie Jezus Chrystus dawca wody żywej tak: „Zasadniczą kwestią jest
    znalezienie swojej własnej prawdy zgodnej z dobrym samopoczuciem: ocena religii jest zależna
    od czyichś uczuć i doświadczeń”.
    Natomiast zgodnie z watykańskim dokumentem o New Age, chrześcijańskim paradygmatem
    naszego spotkania z Prawdą jest rozmowa przy studni Pana Jezusa z Samarytanką. Samarytanka
    to osoba uwikłana w grzechy, błędne pojęcia religijne, konflikt ze społecznością – jednym
    słowem wszystkie możliwe kłopoty, z jakimi ludzie przyjeżdżają na rekolekcje o uzdrowieniu
    wewnętrznym. I jak wygląda biblijny, ewangeliczny paradygmat uzdrowieńczego spotkania?
    Twoje, Samarytanko wybory, twoje grzechy i twoje błędy są problemem. I ja, Jezus, jestem
    rozwiązaniem tego problemu! «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci
    mówi: "Daj Mi się napić" - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej» (J 4,10). Tak zresztą
    zrelacjonowała potem owa niewiasta swoje uzdrowienie innym Samarytanom: „Powiedział mi
    wszystko, co uczyniłam”.
    W podsumowaniu można dostrzec, że faktycznie wielu chrześcijan ma pretensje do Boga o
    niezadowalający ich bieg życia. Ale próba rozwiązania tego problemu przez wprowadzanie
    fikcyjnych modlitw i utrwalanie fałszywego obrazu Boga jest chybiona. Biblijny proces
    ewangelicznego nawrócenia obejmuje odwrócenie się od moich własnych grzechów i
    przebaczenie tym ludziom, którzy wyrządzili mi zło. A rola Boga? Bóg błogosławi w moim
    odwracaniu się od moich grzechów i udziela mi siły do przebaczenia moim winowajcom.
  • 2. „MODLITWA POKOLENIOWA”
    Często przez modlitwę pokoleniową rozumie się następującą praktykę: ustala się genealogię osoby, nad którą mamy się modlić, na kilka lub kilkanaście pokoleń wstecz. Następnie stara się ustalić ewentualne grzechy popełnione przez dziadka, pradziadka lub pra-pra-prababcię. I te właśnie grzechy miałyby spowodować demoniczne spętania i zniewolenia, którym podlegają osoby, za które dziś się modlimy. Dlatego, uczą zwolennicy tak rozumianej modlitwy pokoleniowej, osoby te potrzebują modlitwy o uwolnienie a nawet egzorcyzmu. Jak ocenić tę rozpowszechnioną dziś praktykę?
    a. nauka Pisma świętego
    Podstawowe wskazówki dotyczące modlitwy czerpiemy z Objawienia Bożego, na pierwszym miejscu z Pisma św.
    Biblia wspomina zasadę duchowego dziedziczenia zła z pokolenia na pokolenie. Jest o niej wzmianka w księdze Ezechiela: „Powtarzacie między sobą tę przypowieść o ziemi izraelskiej: «Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom»” (Ez 18,2). To samo możemy wyczytać w księdze Jeremiasza: „Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby” (Jr 31,29). Ma to oznaczać, że przez rozmaite grzechy zawinili ojcowie, a konsekwencje ich grzechów ponosi ich potomstwo.
    Trzeba jednak zauważyć, że Pismo święte wspomina tę zasadę jako błędną. Jest błędna i nie należy się do niej stosować! U proroka Ezechiela brzmi to tak:
    „Z jakiego powodu powtarzacie między sobą tę przypowieść o ziemi izraelskiej: «Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom»? Na moje życie – wyrocznia Pana. Nie będziecie więcej powtarzali tej przypowieści w Izraelu” (Ez 18,1-3)”. Po dłuższym wywodzie prorok podsumowuje: „Syn nie ponosi odpowiedzialności za winę swego ojca, ani ojciec – za winę syna. Sprawiedliwość sprawiedliwego jemu zostanie przypisana, występek zaś występnego na niego spadnie” (Ez 18,20).
    U proroka Jeremiasza brzmi to tak: „Będę nad nimi czuwał, by budować i sadzić – wyrocznia Pana. W owych dniach nie będą już więcej mówić: «Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby»” (Jr 31,28-29).
    b. nauka historii
    Zapewne dlatego w Nowym Testamencie nie spotkamy się z ani jednym przykładem, aby ktoś badał swoją genealogię i sprawdzał, jakie grzechy mogli popełnić przodkowie do dziesiątego lub piętnastego pokolenia wstecz, aby w ten sposób ustalić ewentualne demoniczne związania, którym dziś podlega. Zamiast tego czytamy: „Proszę, abyś nakazał niektórym zaprzestać głoszenia niewłaściwej nauki, a także zajmowania się baśniami i genealogiami bez końca. Służą one raczej dalszym dociekaniom niż planowi Bożemu zgodnie z wiarą” (1 Tm 1,3-4).
    Podobnie nie spotkamy się z takimi genealogiami grzechów w pierwotnym Kościele ani w późniejszych wiekach. Skąd więc wzięła się ta idea? To pomysł niedawnych lat upowszechniony w Polsce najpierw w latach ’90 przez brytyjską misję protestancką Ellel Ministries a potem przez nauczanie o. De Grandisa. Misja Ellel Ministries wraz ze swoim pastorem Peterem Horrobinem sprowadziła do Wrocławia dwadzieścia lat temu dramatyczne rozłamy i przypieczętowała odejście od Kościoła katolickiego wielu członków katolickich grup modlitewnych.
    4
    c. nie zaprzeczać mocy sakramentu chrztu
    Z tego powodu moja odpowiedź na zadane pytanie może być dość krótka. Pozwolę sobie odpowiedzieć pytaniem na pytanie: „Z jakiego powodu powtarzacie między sobą tę przypowieść o ziemi izraelskiej: «Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom»?” I pomogę w odpowiedzi na to pytanie słowami samego Boga: „Na moje życie – wyrocznia Pana. Nie będziecie więcej powtarzali tej przypowieści w Izraelu”.
    Taka odpowiedź towarzyszyła Kościołowi przez wszystkie wieki od czasów Apostołów począwszy. Kościół zawsze wierzył, że sakrament chrztu ma moc zerwania zaraźliwych powiązań ze złem. Katechizm Kościoła katolickiego wyraża tę dogmatyczną prawdę:
    „Chrzest nie tylko oczyszcza ze wszystkich grzechów, lecz także czyni neofitę «nowym stworzeniem» (2 Kor 5, 17), przybranym synem Bożym, który stał się «uczestnikiem Boskiej natury» (2 P 1, 4), członkiem Chrystusa, a z Nim «współdziedzicem» (Rz 8, 17), świątynią Ducha Świętego” (KKK 1265).
    „Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odrodzeni, nie pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa Bożego, ani grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu, wśród których najcięższym jest oddzielenie od Boga” (KKK 1263).
    Nie można więc uczyć w zgodzie z nauką Kościoła, że jakieś demoniczne siły pętające człowieka mogą przetrwać kąpiel sakramentu chrztu i są nieusuwalne aż do chwili modlitwy o pokoleniowe uwolnienie.
    3. MODLITWA O UWOLNIENIE
    W szerszej sprawie modlitwy o uwolnienie z demonicznych wpływów spowodowanych także innymi przyczynami mamy list Kongregacji Nauki Wiary z 1985 roku zatytułowany Inde ab aliquot annis podpisany przez jej prefekta kard. J. Ratzingera, dzisiejszego papieża Benedykta XVI. Zawiera on następujące normy dotyczące modlitwy o uwolnienie prowadzonej przez osoby świeckie (sub ductu laicorum) nawet w obecności kapłana (etiam praesente sacerdote):
    a. nie wolno używać egzorcyzmu Leona XIII ani w całości ani w formie skróconej;
    b. w przypadku modlitwy związanej z podejrzeniem jakiegoś wpływu złego ducha (diabolicum influxum aliqualiter revelare videntur) nie wolno zwracać się do złego ducha i dążyć do poznania jego tożsamości.
    c. należy modlić się o wyzwolenie od złego zgodnie z zasadami biblijnymi, czyli przez modlitwę zwróconą do Boga Ojca: „zbaw nas ode złego”. Ufność w zwycięstwo nad złym duchem należy pokładać w mocy sakramentów i wstawiennictwa Maryi oraz aniołów i świętych.
    d. Kard. Ratzinger przypomniał, że biskupi powinni czuwać nas przestrzeganiem tych zasad.
    Wynika z tego, że należy zaprzestać modlitwy wstawienniczej o uwolnienie, jeśli bez udziału egzorcysty ustala się rodzaje złych duchów – duch alkoholizmu, duch nieczystości, duch Izebel, Antychryst itd. – aby potem odsunąć je od działania poprzez bezpośredni rozkaz lub inne formuły skierowane do złych duchów takie jak: „związuję waszą moc…”, „niech będzie związana moc duchów…”, „niech natychmiast odejdą złe duchy i niech nigdy nie wracają…”.
    bp Andrzej Siemieniewski, vic. gen.
  • Wstawiłam ten tekst, bo sama mam z tym problem - Szwagierka z Odnowy zaprasza ciągle na nabożeństwa o zerwanie więzów międzypokoleniowych, a biskupi interpretują różnie...
  • Uważajcie na wypaczoną wersję modlitwy ojca De Grandis. Na jednym ze spotkań duchaczy w Polsce, tłumacz był niedouczony, potem ktoś zrobił transkrypcję i błąd się powielił. Książki z błędem teologicznym są drukowane z imprimatur. Swego czasu pożarłem się o to ze znajomymi duchaczami.

    Więcej tu:

    http://www.fronda.pl/forum/wybaczyc-bogu-klopot-z-modlitwa-ojca-de-grandis-ssj,38609.html

    Przepraszam za linkowanie własnego tekstu ale nie chce mi się powtarzać.


    T
  • to chyba chodzi o to że skutki grzechu mogą być odczuwane przez dalsze pokolenia.

    Jako przykład - może być syndrom ocaleńca, czyli matka chciała dokonać aborcji ale tego nie zrobiła. Mogło to dotyczyć bezpośrednio osoby albo jej rodzeństwa.
    Ktoś żyje całe lata w nieświadomości, że ma rodzeństwo, albo, że mógł zostać unicestwiony. To zostawia psychiczne skutki.

    Choć zgadzam się, że w takiej modlitwie powinien brać udział kapłan i nie powinno tobyć jakieś wyrzucanie złych duchów ale modlitwa o uzdrowienie ciała i duszy
  • O. Jozef Witko
    Prowadzi rekolekcje dot. uzdrowienia miedzypokoleniowego, napisal tez kilka ksiazek (wyd. Esprit)
  • Pisałam...
    Dotknęłam tego mocno na własnej skórze.
    Modlił się nad nami pewien kapłan, egzorcysta.
    Z wielu rzeczy zostałam uwolniona.

    Tylko z tego co zrozumiałam pytanie dotyczy oficjalnej nauki KK, a takowej nie znam.
  • ,,przebaczyć Bogu" - dla mnie to brzmi jak bluźnierstwo.
  • Coś takiego można chyba rozważać tylko na poziomie emocji. Żal "do Boga" po jakimś życiowym dramacie.
  • Nie rozumiem, czemu spowiedź nie wystarcza. Grzech osobisty - spowiedź - załatwione. A czyjś grzech? Nie widzę wpływu na moje czyny. Nie mogę się usprawiedliwiać grzechami, nałogami rodziców. Może być złe wychowanie, zły przykład itp, ale za czyn mój ja jestem odpowiedzialna.
    Dla mnie to gmatwanie prostych spraw.
  • Wywiad z o. Józefem Witko OFM - Uzdrowienie międzypokoleniowe
  • edytowano styczeń 2015
    @szczurzysko to nie tak. Grzech osobisty + spowiedz = odpuszczenie grzechów, ale konsekwencje zostają. Wyobraźmy sobie, kobieta uprawia magię, taką "przeciętną" - czarny kot, fusy, czasem wróżka z ciekawości itp. Czasem ktoś jej uświadomi problem, wyspowiada się, choć może nie do końca czuje o co chodzi. I w tym wszystkim nieświadomie zaprasza demona, jemu niewiele trzeba. Dzieci tej kobiety chowają się w tym domu i przesiąkają. Wzrastają również w towarzystwie zaproszonego kudłatego. Kolejne dzieci być może też.... Ktoś dojrzewa do tematu, postanawia radykalnie uciąć kwestię. Grzech, spowiedź- grzechy odpuszczone, ale demon dalej blisko, bo przecież się zadomowił i łatwo nie odpuści. Czasem człek tak głeboko pragnie Boga i Bóg da łaskę, że demona wykurzy w trakcie spowiedzi. Niestety, nie zawsze nasza dojrzałość i wiara jest tak wielka. Potrzeba więc wtedy pomocnika-egzorcysty, u którego ta wiara jest.

    Tylko tu trzeba uświadomić sobie przenikanie się światów, i tak jak mamy wokół siebie Aniołów i świętych (zapraszamy ich do naszego życia) tak niestety zapraszamy czasem demony, dajemy im prawo współuczestniczeniu w naszym życiu, a zatem i życiu naszych dzieci.

    Księża egzorcyści (z tego co czytałam i słyszałam) mówią o pokoleniowości, gdy zauważamy powtarzalność np. aborcji lub niechęci do dzieci, rozwodów, nałogu, samobójstw itp. Diabły mają swoje specjalizacje. Gdy problem dotyczy matki, babki i prababki należałoby się mu głębiej przyjrzeć.
  • Błogosławieństwo rodzica nie jest bez wartości, ma ogromną moc. Tak samo i przekleństwo. I będzie wzbogacać albo ciążyć. Owszem, mamy wolną wolę i od nas zależy czy żyjemy w stanie łaski uświęcającej, ale jak się demon przyczepi to utrudnia bardziej niż powinien, że tak powiem obrazowo.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.