Zaczepki z ulicy:)

145791082

Komentarz

  • Smiejecie sie, ale u nas - blisko osiedla, sa 2 takie place zabaw,gdzie tylko marki i przepychanki, natomiast jest jeden ponad moja psychike, gdzie H&M to jest jak dla mnie biedronka.

    ;)

  • Katia bo to prawda. wydajnosc ekonomiczna takie rozwiazania jest zalosna
  • Ja tez jestem za kupowaniem rzeczy porzadniejszych, bo na dłużej starcza. Ale nie zawsze cena idzie w parze z jakością, albo jest o wiele zawyżona. Nawet jak ma się kilkoro dzieci i dziedziczą po sobie, to jednak są to dzieci i bardziej niszczą rzeczy niż dorośli, a i czasem jednak warto coś nowego kupić młodszym dzieciom, żeby miały coś tylko dla siebie....

    Ja tez znam przypadki wynaturzone, jeśli chodzi o ubieranie dzieci, ale wiele mamus po prostu ubiera dzieci jak siebie.

    Jednak jak widzę 12 latkę w plaszczyku burburry, butach ugs(chyba tak się nazywają) i z torbką lonsh coś tam, to słabo mi się robi... Tylko, ze to zaczyna się wcześniej, stroją taką dwulatkę, jak lalkę i cieszą się, jaka ona słodka... Potem przy 12-13 latce jest to już żałośnie puste.
  • A 17-18 latka puszcza rodziców z torbami. Na ich własne życzenie  >:)
  • edytowano marzec 2012

    Długa cisza nastąpiła, pani trawiła wiadomość, po czym powiedziała: "a wygląda na jedynaka- buty z Bartka, kurtka z Zary..."

    Cały dzień się z tego śmieję.
    :D :D :D

    =))

    A ja się zawsze zastanawiam czemu jak jestem z dziećmi to nas lustrują od stóp do głów. Metki czytają. Łał jednak moja córa miała rację.

    Moja 10 latka w narciarskich różowych spodniach poszła w zimie do kościoła. Ksiądz do niej ale ty masz super spodnie narciarskie, jeździsz na nartach. A moja panna mówi nie wiem czy narciarskie ale od mojej kochanej kuzynki. Punkt dla księdza ona jeździ na nartach a ja sobie chodzę. Dostała za to śnieżką po głowie. 

    Ja większość ciuchów dostaję, bo mam dużą rodzinkę. Moje dzieciaki nie robią problemu.

     

     

  • Bogaci w szczęście jesteście.
  • Moje młodsze to się cieszą jak dostają. Jak od kogoś przytargam ciuchy to normalnie jak na św Mikołaja się zachowują. No i pamiętają od kogo:)
  • Znam taką pania z zieleniaka, co za każdym razem, gdy tam jestem udaje, że jest moja dobrą znajomą i zagaduje przy koleżankach : to ile masz teraz dzieci? troje, czworo, piątkę (!)? planowaliscie czy tak wyszlo? 3:-O
  • Tylko, ze to zaczyna się wcześniej, stroją taką dwulatkę, jak lalkę i cieszą się, jaka ona słodka...
    Taaa... i do tego dziecko nie może się pobawić, sama słyszałam na placu zabaw (!): "nie biegaj, bo się przewrócić i podrzesz rajstopki", "nie zjeżdzaj na zjeżdżalni bo pobrudzisz spódniczkę" itd
  • Z tramwaju (dziecko się wije nie chce siedzieć w wózku, nie chce na siedzeniu, nie chce na kolanach, ani na rękach być, więc Go stawiam na nóżki). A tu nagle jakaś babcia: "Pani Go trzyma, bo się przewróci" (stał stabilnie). A ja pomyślałam, że jak się przewróci, to przynajmniej zechce usiąść i spokojnie pojedziemy.

     

    Z placu zabaw: "Nie biegaj, chodź spokojnie, nie tak szybko, chodzić nie umiesz, łap Go, (dziecko zaliczyło glebę) no i co mleczaki wybijesz, a następne za 10 lat wyrosną dopiero".

    "Idziemy do domu, mam dosyć".

    (Dwie kobiety to były pewnie mama i babcia, a jakieś takie wściekło-krzyczące).

    Za chwilę mój zrobił klasyczne "BAM" i babcia wielkie oczy w Jego stronę, że ja nie biegnę, nie drę się, tylko ze śmiechem do syna: "Wstawaj, wstawaj i otrzep łapki". Młody się ogarnął i wielki śmiech do mnie. Oczywiście pobiegł dalej.

    Tamten chłopczyk trafił do wózka i do domu pojechał.

  • Z tramwaju (dziecko się wije nie chce siedzieć w wózku, nie chce na siedzeniu, nie chce na kolanach, ani na rękach być, więc Go stawiam na nóżki). A tu nagle jakaś babcia: "Pani Go trzyma, bo się przewróci" (stał stabilnie). A ja pomyślałam, że jak się przewróci, to przynajmniej zechce usiąść i spokojnie pojedziemy.

     

    Z placu zabaw: "Nie biegaj, chodź spokojnie, nie tak szybko, chodzić nie umiesz, łap Go, (dziecko zaliczyło glebę) no i co mleczaki wybijesz, a następne za 10 lat wyrosną dopiero".

    "Idziemy do domu, mam dosyć".

    (Dwie kobiety to były pewnie mama i babcia, a jakieś takie wściekło-krzyczące).

    Za chwilę mój zrobił klasyczne "BAM" i babcia wielkie oczy w Jego stronę, że ja nie biegnę, nie drę się, tylko ze śmiechem do syna: "Wstawaj, wstawaj i otrzep łapki". Młody się ogarnął i wielki śmiech do mnie. Oczywiście pobiegł dalej.

    Tamten chłopczyk trafił do wózka i do domu pojechał.

    Podobnie na mojego synka reagowały babcie w parku, kiedy biegł kilkanaście metrów przede mną i jak się przewrócił, to wstawał, przybiegał do mnie po buziaka i biegał dalej. A potem ledwo ponad roczniak uczył 3-letnie koleżanki jak się zjeżdża ze zjeżdżalni i włazi na wysokie drabinki.
  • nastepne za 10 lat ci wyrosna :))
  • Wprawdzie nie z ulicy tylko spod naszego dachu ale świeżynka z dzisiaj.
    Przyjechał sympatyczny starszy pan podpisać umowę na wywóz nieczystości. Wszedł do jadalni powiódł wzrokiem po dzieciach siedzących przy stole i pracujących i zapytał:
    - A one na gościnnych występach, czy wszystko pani?
    Potem był zdziwiony, czemu dzieci nie w szkole i jeszcze bardziej zdziwiony, że w Polsce można sobie dzieci w domu uczyć. I to bez zgody jakiś ważnych oficjeli i bez przygotowania pedagogicznego.
    Na koniec stwierdził:
    - To wesoło tutaj macie! Koniecznie muszę żonie opowiedzieć jaką fajną rodzinę spotkałem!
  • Ha też dziś podpisywałam umowę o wywóz...ale wymyśliłam, że zrobimy lekcję "Podpisanie umowy z ZUK" i pojechaliśmy wszyscy, błądziliśmy z 30 min, bo to na trzeciej wsi pod Zegrzem... i jak dojechałam chciałam sprawdzić, czy to na pewno tu. Zostawiłam wszystkich w aucie pod sklepem i poszłam, wracam po 5 min, a tu wszyscy(oprócz najmłodszego) rozebrani do gatek, samochód w środku ustrojony w koce na linkach - piknik - jakiś człowiek schowany za drugi samochód, stał na palcach i się przyglądał co to się dzieje...  
  • Ha też dziś podpisywałam umowę o wywóz...ale wymyśliłam, że zrobimy lekcję "Podpisanie umowy z ZUK" i pojechaliśmy wszyscy, błądziliśmy z 30 min, bo to na trzeciej wsi pod Zegrzem... i jak dojechałam chciałam sprawdzić, czy to na pewno tu. Zostawiłam wszystkich w aucie pod sklepem i poszłam, wracam po 5 min, a tu wszyscy(oprócz najmłodszego) rozebrani do gatek, samochód w środku ustrojony w koce na linkach - piknik - jakiś człowiek schowany za drugi samochód, stał na palcach i się przyglądał co to się dzieje...  
    no ładnie, maja dzieci wyobraźnie....
  • agga................. @-)






    :-))
  • Nikt mnie nie zaczepił słownie
    Ale siedzę sobie w parku, nóżka na nóżkę, delektuję się słoneczkiem, obok mnie stoi pusty wózek bliźniaczy
    Te szokujące spojrzenia, że jak to nie ma bliźniaków, a ona siedzi,
    I to przystawanie po minięciu mnie, bezcenne!!
  • Małgorzato pewnie wzięli cię za nianię bo na matkę polkę to ty podobno nie wyglądasz... zgorszenie taka niania co to w wózek nie spojrzy  B-)
  • No moje dwie ostatnio furorę w tramwaju zrobiły, bo same siedziały na siedzeniu a ja trochę bardziej z tyłu z wózkiem. No bo kto to widział tak dzieci same puszczać. Najpierw oczywiście zostały zapytane gdzie jest ich mama bo chyba pani myślała że same jadą albo się zgubiły. A może że ktoś sobie o nich zapomniał... Ale Klara na to zbyt wygadana jest. W końcu wyszło na to że ludzie sami się do nich dosiadali żeby pogadać sobie z moją trzylatką.
  • edytowano marzec 2012
    dziś zaczepiłam matkę gromadki, 6 czy 7, nie zliczyłam. przyznaję, że manipulacyjnie w celach badawczych, bo generalnie w okolicy żadna atrakcja mieć szóstkę.
    mówię więc tekstem rodem z tefałena :
    - ale duzo dzieci, pani to musi być ciężko wszystkich dopilnować!
    a ona mi na to:
    - a pani to chyba nietutejsza....

    czyli dupa. nawet jakby cud jakiś prokreacyjny nastąpił i urodziłabym bliźniaki, zwrócą na mnie uwagę raczej z powodu MAŁOdzietności   
    :-((
  • Na wakacjach pamietam taką scenkę w wykonaniu mojego, wciaz jeszcze drącego sie jak oparzona przy kazdej okazji, dziewczęcia:

    Dziecie sie przewraca i 
    "Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

    Okolo piętnaście osób na równe nogi - i lecą ratować... a ja.... siedzę.
    Ale mieli miny! 
    Nawet mi ciśnienie nie skoczyło.
    Otępiałam

    ;;)
  • @juka fajnie masz :) ja się znów od mojej mamy dziś nasłuchałam o tym że w mojej sytuacji to najlepiej jechać na antykach, bo natura jest natura i jak męża długo nie ma w domu to nie sztuka sobie narobić dzieciaków,... Cóż.
  • juka, to gdzie ty mieszkasz?
  • BTW ostatnio idę z trójką najmłodszych. Facet z kobietka za rączkę w centrum handlowym:
    -O ja jak się takie dzieci robi!!!
    Ja: Mogę podesłać męża na szkolenie ;)
  • juka, to gdzie ty mieszkasz?
    w rezerwacie   8-X
  • a ja wiem, gdzie mieszka Jukaa ale nie powiem! B-)


    @Jukaa czytając Twój post się uśmiałam! To CIę pani podsumowała! 
    :-))
  • BTW ostatnio idę z trójką najmłodszych. Facet z kobietka za rączkę w centrum handlowym:
    -O ja jak się takie dzieci robi!!!
    Ja: Mogę podesłać męża na szkolenie ;)
    Zaczepka nie do końca wielodzieciowa, ale ciążowa. 
    Jestem w siódmym miesiącu ciąży z L, drugie dziecko, mam 26 lat, ważę 3-4 kg niż przed ciążą, jestem na plaży - w kostiumie (oczywiśćie nie w bikini), za mną idzie solara 180 i albo rzygająca, albo anorektyczka, słyszę jak mówi do swojego karka: "ale, obrzydlistwo, że ona się nie wstydzi tak tego bambola pokazywać", kark jej na to: "ale ona jest w ciąży", solara: "to niech w domu siedzi" ;)
  • Anka  nieźle :)

    świeżynka z wczoraj
    jadę autobusem do lekarza na usg, naprzeciwko mnie siedzi facet ok 60,
    - oooo dzieciaczki będą?
    - tylko jedno ale duże :) dobry ma Pan wzrok :)
    - a to gratulacje. a które to? pierwsze?
    - nie czwarte?
    - OOOOOOO (tak na pół autobusu ) gratulacje!!!! no i tak powinno być!! a nie, jedno dziecko, jeden pies
    - i chomik na dodatek :)
    - a no właśnie :)
  • Właśnie wróciliśmy z parku,
    W drodze do domu mijaliśmy starszego pana, który mieszka w okolicy, i już nas kiedyś zaczepił mówiąc wtedy do mńie , że widać, że katolicka, porządna rodzina, bo ma dużo dzieci
    Dziś Go mijaliśmy
    - ooo dzień dobry, moi znajomi idą!!
    Byłam sama z 7dzieci
    A Oskar(8lat) jak już przeszliśmy
    - masz go w znajomych na fejsbuku!??
    - nie , nie mam- roześmiałam się.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.