Jak nauczyć dziecko dobrych nawyków?

edytowano październik 2012 w Ogólna
Niedawno u nas w przedszkolu był wykład o nawykach. Bardzo ciekawy. Podobno żeby wpoić nawyk potrzeba od 30 do 60 dni codziennego powtarzania go.

Chciałam Was zaprosić (bo zakładam, że jakieś dobre nawyki staracie się wpajać) do wymiany Waszych "sposobów" na dzieci. Jak to zrobić, by nawyk wpoić, ale się przy tym nie znerwicować ;) żeby dla dzieci też to było miłe doświadczenie, żeby się zaangażowały i chciały się nauczyć.

Chciałam się też podzielić, co wymyślił mój mąż. Otóż:
nawyk: przed kąpielą zanoszę skarpetki i majtki do szuflady z brudami
rozwiązanie: mąż powiedział dzieciom, że to są bilety... muszą mieć trzy bilety, żeby wejść do łazienki: 2 skarpetki+1 majtki 
:)
wiecie jak to super działa? już od miesiąca mają z tego radochę :D mąż stoi w drzwiach i przepuszcza, Antek (3l.) zanim pójdzie do łazienki rozkłada bilety i "liczy" czy ma wszystkie "jeden, dwa, cztery, dobrze są cztery!" =)) komedia

Podziękowali 2Katia Nika76
«1345678

Komentarz

  • i jeszcze słyszałam o czymś takim, dla maluchów:
    nawyk: stawiam równo buty
    rozwiązanie: mówimy dziecku, że buty to braciszek i siostrzyczka i lubią stać razem, bo inaczej tęsknią
    Podziękowali 2Katia Nika76
  • u nas jest tak że nie podam jedzenia lub przekąski słodkiej jeśli ktosik nie ma kapci. Zabawne jak taki 2 latek patrzy, mama rozdziela cukierki i goni po kapcie(potem pokazuje ja już mam) ale trzeba jeszcze ubrać mówię:)
    Podziękowali 1Katia
  • i jeszcze słyszałam o czymś takim, dla maluchów:
    nawyk: stawiam równo buty
    rozwiązanie: mówimy dziecku, że buty to braciszek i siostrzyczka i lubią stać razem, bo inaczej tęsknią
    O matko,a ja uważam za sukces jak w ogóle postawią buty na półkę lub chociaż pod ścianę.W przedpokoju trudno przejść...Listonosz nauczył się przeskakiwać.
    Podziękowali 1Katia
  • a my mamy szafkę przeznaczoną tylko na buty dzieci i teraz to że mi postawią buty równo już mi nie wystarcza, bo chcę żeby wkładali do szafki... trudno tym rodzicom dogodzić
  • edytowano październik 2012
    hmm, ja mam skłonnośc do wymuszania np. porządkowych spraw terrorem (zabawki nieuprzątnięte przed pójsciem spać podlegają utylizacji ;)  chociaż staram się hamować te dyktatorskie zapędy. 

    na razie na szczęście jest nieźle jeśli chodzi o podstawowe sprawy: sprzątanie po sobie talerza, ząbki, ręce, buty na miejsce itd. nawet roczniak  bardzo często mnie pod tym względem zaskakuje (jak zje to zaraz z miseczka do kuchni leci i na stół daje).

    jak na razie zaobserwowałam, na przykładzie moich dzieci ale nie tylko, że dziecko robi tak jak robi się w domu. sprzątamy ze stołu, to dziecko tez sprząta. jesli w domu jest porządek i się o niego dba to i od dziecka się po prostu egzekwuje (przed chwilą napisałam egzekfuje :) ) pewne sprawy i tyle.  jeśli dla mnie jest cos oczywiste (myjemy ręce przed posiłkiem, nie rozrzucamy ubrań i tak dalej) to dziecko, ze tak powiem, nasiąknie...
    Podziękowali 1Katia
  • Rogalikowa zgadza się,tyle że nie wystarczy że dla mnie coś jest oczywiste-musi być też oczywiste dla taty tych dzieci,bo sobie dzieci biorą przykład z tej osoby z której chcą.
    Mąż niepełnosprawny zostawia buty tu gdzie stoi,i tłumaczenie nie pomaga że tatuś tak musi bo nie może inaczej,że z mamy bierzcie przykład.
    Cała reszta Twojego postu-zgadzam się jak najbardziej.
    Podziękowali 1Katia
  • edytowano październik 2012
    Rogalikowa zgadza się,tyle że nie wystarczy że dla mnie coś jest oczywiste-musi być też oczywiste dla taty tych dzieci,bo sobie dzieci biorą przykład z tej osoby z której chcą.
    no i właśnie tu leży (u mnie) pies pogrzebany ;) dlatego ja tak walczę jak lew (i podobnie czasem ryczę, na całą trójcę mych dzieci w tym jednego męża, hehe), bo widzę na codzień efekty TOTALNEGO, ABSOLUTNEGO, SYSTEMOWEGO wręcz,  zaniedbania pewnych podstawowych spraw dotyczących dbania o dom. pewne sprawy są potem nieuleczalne (nie z braku dobrych checi ale z całkowitego niezrozumienia tematu). ech, nie kontynuuję na razie, bo moje żale i bolączki dotyczące kwestii powyższych się wyleją a staram się je ostatnio ograniczać... dla zdrowia psychicznego własnego :)

  • edytowano październik 2012

    Joanna świetny pomysł z kąpielą.  U nas też zastosuję. Już widzę oczy mojego 10
    latka. Może wreszcie będę miała po parowane skarpety do prania.



    Kupiliśmy w Ikei pułki na buty.  Każdy ma gdzie odłożyć buty, w których
    chodzi. Hasło buty też już pomaga i odkładają na miejsce. Mycie rąk po
    przyjściu do domu, czy przed jedzeniem. Sama to zaczęłam i pomogło, bo
    zaważyłam, że syn szybko wrócił z łazienki i niby umył ręce. Spytałam tylko i
    teraz już ładnie pachną? Poszedł jeszcze raz i kazał powąchać czy pachną. Tym
    sposobem miałam las pachnących rączek do wąchania. Już nie muszę, bo sami się
    pilnują.



    Ciągle przypominam o magicznych 3 słowach. Wczoraj moje
    bliźniaki poprosiły o tik taki. Poszliśmy do kiosku. Powiedziały dzień dobry,
    poprosimy o tik taki i podziękowały. Dla mnie normalne zachowanie a one jeszcze
    dostały pochwały od pana w mundurze, ze dawno już widział tak grzeczne
    dzieci. 



      

    Podziękowali 1Katia
  • Jak sądzicie,czy da sie wpoic coś "sprzataniowego" 17-miesiecznemu chłopcu?
  • MartynaN - myślę, że tak. nasza najmłodsza, jak miała 16 mc pięknie sprzątała zabawki wieczorami - wieki to trwało, ale dzielnie pomagała starszym siostrom w sprzątaniu. oczywiście brawa były po każdej sprzątniętej zabawce :)
    też można "bawić" się z dzieckiem w sprzątanie - codziennie wieczorem np misie do snu układać, klocki też do snu układać.
    Podziękowali 1Nika76
  • uczenie przez przykład... treningu czystości
    młody nie chciał siadać na nocnik mimo przykładu starszego brata... dopiero jak się parę razy przyjrzał siadaniu na sedes, to w ciągu kilku dni korzysta... z toalety i nie ma problemu, a nocnik na szafie ;)

    sprzątanie po sobie
    od jakiegoś czasu obserwowałam znikanie łyżeczek. Dziś odkryliśmy, że młody kiedy zje sam serek, to wyrzuca do kosza puste pudełko wraz z łyżeczką...  :-S
  • Jak sądzicie,czy da sie wpoic coś "sprzataniowego" 17-miesiecznemu chłopcu?
    TAK!
    tylko trzeba się w to bawić i towarzyszyć dziecku
    np: 
    - bawimy się, że jesteśmy dźwigami i wyciągniętym ramieniem przenosimy klocki do pojemnika
    - wyścigi, kto szybciej sprzątnie swoją część (np.dziecko samochodziki, mama klocki)

  • Moj syn jest taaaaki powolny, do tego czesto sie rozprasza, wiec sprzatanie z nim to byl koszmar. On byl powolny, ja zniecierpliwiona.Do tego jeszcze niekonsekwentny tata, ktory raz kazal sprzatac, raz nie. Polepszylo sie dopiero po treningu w przedszkolu. Tak samo bylo w przypadku toalety- w domu ryki, w przedszkolu bez problemu.
    Ale widze, ze syn potrzebuje takich zasad ( po przyjsciu do domu rozbieramy sie, zakladamy kapcie, myjemy rece - dopiero jak sie jest z tyym gotowym moozna cos innego robic), jak zapomne to on sie sam dopomina. Jakos specjalnie nie motywuje, tylko powtarzam i przypominam, po n-tym przypomnieniu (np. po zjedzeniu czegokolwiek odnosimy talerz do kuchni) syn juz pamieta sam. Wazna jest tylko konsekwencja i wykonywanie czynnosci zawsze w ten sam sposob, w tym samaym porzadku wtedy syn zapamientuje cale sekwencje czynnosci (rozbieranie - ubieranie pidzamy - brudy do kosza - mycie zebow - czesanie).
  • W ciągu 60 dni, to chyba taka optymistyczna wersja... :D
    Bardzo podobają mi się Wasze sposoby. :)
    Ja, niestety, nie jestem tak twórcza, a przy tym mam Męża, który niekoniecznie potrzebuje porządku tu i tam... :D
    Tak więc u nas metodą jest codzienne przypominanie o obowiązkach porządkowych i przykład mój, tudzież starszych dzieci. Po jakimś czasie działa. Na ogół. :D
  • W ciągu 60 dni, to chyba taka optymistyczna wersja... :D
    właśnie tak myślałam, że moje ciężko opóźnione chyba... nad niektórymi dobrymi nawykami pracujemy od paru lat....
    ;))
  • żeby nie było tylko różowo...
    mimo korzstania z sedesu syn nie chce chodzić bez pieluchy - źle mu z majtkowym luzem
    przeszperałam kilka ostatnich niewywiezionych jeszcze worków na śmieci, łyżeczek nie ma, ale znalazłam np. jedną jego skarpetkę, której ostatnio szukałam, że nie wspomnę o tym, co wyrzucal mój mąż. Już ja mu dam...

    No ale gdzie są łyżeczki?!?!?!
  • Joanna - gratulacje dla męża :). Kupuję "bilety"
    :D

    A' propos sprzątania - bardzo nam ułatwiło ograniczenie ilości zabawek i ich kategoryzacja (w pudłach 30x30x30) - teraz mamy tylko: klocki, pojazdy i pluszaki (to raczej jak goście płci odmiennej zawitają do nas).
    Jak sprzątaliśmy kiedyś duużo klocków (oraz kolorowe tory), to dodawały chęci hasła - teraz czerwone, teraz zielone. A potem kolory po angielsku.
    A jak opór materii duży, to mamusia bierze rączkę dziecięcia i sprzątamy razem.
    Stosujemy zasadę (przynajmniej się staramy) - odkładamy rzeczy na miejsce, ale ponieważ co jakiś czas jest licytacja, kto odłożył, a kto nie - sprzątamy razem, jako wspólne dbanie o dom.
    Zauważyliśmy, że także dyżury (lub na bieżąco rozdawane zadania) lepiej działają, gdy są nastawione na dobro rodziny, a nie pojedynczych jej członków.
    k.
    Podziękowali 1Nika76
  • ja tez robię tak: bardzo często mówię co robię i dlaczego, np. odkładam buty na miejsce bo inaczej nie będzie się dało przejść, myję ręce po przyjściu z dworu bo są brudne a brudnymi rączkami się nie je i tak dalej. no i pewne rytuały codzienne: np. kolacja, kąpanie, sprzątanie zabawek, ząbki, modlitwa, czytanie. trzylatek świetnie sobie ze wszystkim radzi, sam pamięta, chociaż oczywiście nie zawsze. mam nadzieję, że efekt regularności i uczenia porządku, schludności będzie długofalowy i przyszłe (ewentualne) synowe mnie nie przeklną ;)

    uczymy też oczywiście słów magicznych i starszy bardzo dobrze się już nimi posługuje :) i jestem z młodego dumna, he he!
  • Nasz ośmiolatek myje i ma myć zęby codziennie (2x)....i codziennie jest zdziwiony, że ma TE zęby umyć :-/


  • Rady dobre też dla dorosłych...dziś usłyszałam, że dla dorosłej osoby pomaga dla wyrobienia nawyku powtarzanie danej czynności codziennie przez 21 dni... :D
  • U nas też podział na pudła: pudło na klocki, pudło na naczynia i kuchenki, taca na owoce, pudło na drugie klocki, pudło na drogi i tory kolejowe, półka na książeczki, półka na garaż i wszelkiej maści pojazdy, półka na "twórczość" z ciastoliny. Puzzle mają swoje miejsce. I jest jeszcze jedno pudło na "duperele" czyli brak klasyfikacji. Wszystko jest pogrupowane w pojemniki mniejsze lub większe i nie ma "pierdzelnika". 

    My trochę na siłę egzekowaliśmy składanie po sobie zabawek. J. nie poskładał, to lądowało pudło w naszej sypialnii, szybko się nauczył. 

    Wracając ze spaceru mówię Mu zawsze co będziemy robić po kolei: rozbieramy się, myjemy ręce, przebieramy w domowe ubranie i dopiero się bawimy. 

    Czasem dorzucam, że ja przygotuję obiad, On sobie zje i idzie spać i pod koniec obiadu łapie kaczora (do spania kumpla) i idzie sam do łóżeczka. Powtórzam Mu nie raz dwa razy wracajac, co będziemy robić po powrocie do domu.


    Kąpiel - J. ma takie przyspieszenie na hasło kąpiel, że sam się rozbiera i to mi wystarcza na razie ;) nie musi dawać fantów do kosza na brudy ;)

    Buty stawia równo i prosto, bo pokazuje jak stoją moje. 

  • Monique, mogłabyś edukatorem lub coachem porządkowym ;)
  • zabrakło orzeczenia: być oczywiście być coachem :\">
  • ja mojemu 3 letniemu synowi codzienniie kilka razy od prawie 1,5roku mowie zeby wolal siku. bezskutecznie :-(
  • ja mojemu 3 letniemu synowi codzienniie kilka razy od prawie 1,5roku mowie zeby wolal siku. bezskutecznie :-(
    jesli Cie to niepokoi, to warto zbadac urologicznie. Na pocieszenie dodam, ze moj 4,5 - latek (prawie 5-cio latek) dopiero od niedawna sam chce i daje znac kiedy musi isc do toalety, wpadki ciagle jeszcze sie zdarzaja. A prob uczenia mielismy juz kilka.
  • Chwila prawdy...
    Był czas gdy nasze dzieci były zachwycone sprzątaniem, więc robiły to z zapałem i od razu. Jak wiele innych rzeczy. Same z siebie. No, ale im przeszło i teraz wygląd to tak. Gdy nie widze to kurtka ląduje na dnie szafy a nie na wieszaku. Gdy zawołam: zrobią bez szemrania. Tylko, ze efekt jest taki, ze ja tysiąc razy dziennie wydaję komendy. Już mi gardło ścierpło. Mój mąż też wykonuje "na polecenie" bo sam z siebie bałaganu nie widzi. Czyżby u dzieci geny i lenistwo wzięły górę nad nawykami? Może przełamanie wrodzonych cech to syzyfowa praca?
    Podziękowali 1Nika76
  • edytowano październik 2012
    W ciągu 60 dni, to chyba taka optymistyczna wersja... :D

    no właśnie w podobny sposób skomentowałam to do mojego męża, że to wydaje się bardzo mało, a on na to:
    "mało? to spróbuj robić coś, czego nie lubisz (na co nie masz ochoty) przez tyle dni"

    Podziękowali 1Katia
  • edytowano październik 2012
    A co dopiero dłużej... :D
    Czyli nie da się wyrobić nawyku żadną miarą. :D

    (Taki pokrętny wniosek. :)) )
  • Prace trwają
  • Mój mąż też wykonuje "na polecenie" bo sam z siebie bałaganu nie widzi. Czyżby u dzieci geny i lenistwo wzięły górę nad nawykami? Może przełamanie wrodzonych cech to syzyfowa praca?
    Nie strasz...! 

    Nie, nie, nie! NIe ma genu niechlujstwa i bałaganiarstwa, nie, nie, nie! 

    (koniec próby zaklinania rzeczywistości... może podziała)


    :D 
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.