Prawo Jazdy - wątek dla zdających, odświeżających i marzących aby je mieć! :)

1235751

Komentarz

  • @Kermia tak pomyślałam w związku z Twoim wpisem na fb...

    @hipolit napisz coś więcej! pierwsze słyszę! :D
  • @Taja ;
    Co ja mogę więcej napisać, no można po oblanym egzaminie na placu poprosić o wyjazd w miasto. Oni ( egzaminatorzy ) nie bardzo to lubią bo czas im się zabiera, ale kursant ma takie prawo i tyle.
    Wtedy jedziesz  w miasto i masz możliwość zobaczenia trasy ( jednej z tras ) i no i w ogóle zobaczyć co i jak na mieście ( parkowania itp ).
    Kiedyś wspomniał mi o tym instruktor.
    Jak jest dziś nie wiem, być może coś się zmieniło.
    Ale szukając na szybko przepisu mówiacego o takiej możliwości ( nie znalazłam )
    znalazłam coś takiego może się komuś przyda :
  • Moja kuzynka zdawała kilkanaście razy. Gdy w końcu zdała - od raz wybrała się w podróż po Europie. Jest rewelacyjnym kierowcą, naprawdę.

    Ja odebrałam prawko w 18 urodziny - baaaardzo dawno temu. Byłam przypadkiem beznadziejnym - przez rondo po raz pierwszy przejechałam po wysepce, na wprost:) A na egzaminie byłam jedyną osobą, która zdała. Wszyscy faceci oblali.
  • ale podobno trzeba łuk dobrze zrobić, można oblać górkę i wyjechać...

    P.S. A wiecie, że jak nie zdacie ( tfu, tfu ) macie możliwość i tak pojechać " na miasto" , choćby po to aby sprawdzić jak sobie radzicie no i mniej więcej oblukać trasę przejazdu L-ki na egzaminie ;)

  • czekam, czekam na wieści!!! :D
  • Oblałam praktyczny. Ale.. było fajnie :) Teoretyczny za mną, plac poszedł super, skrzyżowania, zawracanie, parkowanie - wszystko ok. Zawaliłam zatrzymywanie w wyznaczonym miejscu po rozpędzeniu się  - nigdy tego manewru nie ćwiczyłam - dwa razy zgasł mi silnik. Egzaminator, wbrew krążącym opiniom, był miły (choć śmiertelnie poważny ;), dał mi potem dużo uwag zwrotnych, powiedział, żeby poprawić dynamikę jazdy  i jechać pewnie, i że za drugim razem powinnam zdać :)
    Więc w sumie jestem bardzo zadowolona, a mąż poszedł po lody dla mnie :D
    A, modliłam się nie tyle o zdanie egzaminu (bo na to nie liczyłam), ale żeby nie był on dla mnie maksymalnym stresem - wychodzę z teorii, a tu z moim mężem stoi nasza siostra ze wspólnoty (akurat była zapisać się na egzamin) - super pozytywna, zawsze roześmiana - gadaliśmy o głupotach i śmialiśmy się przez cały czas oczekiwania na mój praktyczny, więc na plac wyszłam rozluźniona :)
  • Kermina to w sumie następnym razem będzie dobrze :)

    Ja muszę przy testach posiedzieć ale mi się nie chce :/
    Teorię  podobno muszę zdać w grudniu żeby się załapać na stare warunki.
  • 19.01.2013 wchodzą nowe testy, ale nie wiem, co z tymi, którzy na kursach przygotowywali się do starej wersji.
  • @Kerima, pierwszy raz jedzie się po naukę i doświadczenie i badanie swojej reakcji na stres. Następnym razem zdasz!!
  • @Kerima najważniejsze, że jesteś zadowolona! a wykupywałaś jakieś dodatkowe godziny czy jeździłaś te obowiązkowe 30?
  • @Taja, wykupiłam 10 h u innego instruktora, w innej szkole, na tydzień przed egzaminem (ostatnie 2 h wyjeździłam dziś) głównie dlatego, że miałam ponad miesiąc przerwy między kursem a egzaminem. Jutro jadę się zapisać znowu (pewnie na styczeń) i znowu wezmę kilka lekcji. Główny kurs kupiłam po taniości na Grouponie za 699 zł, to teraz muszę trochę dopłacić.
    @Aniu49, też tak myślę i dlatego nastawiałam się dziś na rekonesans, tym bardziej, że ja w sytuacjach egzaminacyjnych bardzo się stresuję.
  • edytowano grudzień 2012
    Zawsze sie stresuję przed jazdą i dopiero po kwadransie nabieram (wzglednej) pewnosci siebie za kierownica.  Dlatego wpadłam na pomysł, żeby wykupić jedną godzinę jazdy tuż przed egz. praktycznym. Po godzinnej rozgrzewce, podjechałam sobie do WORDa i ładnie zaparkowałam, a po chwili przesiadłam się do egzaminacyjnego..i nogi mi tak nie latały... ;) I wtedy zdałam.Warto rozwazyć ta metodę...

  • balum - popieram :)!
    Ja przed egzaminem miałam godzinę jazdy (dobierałam 10 h w sumie, bo miałam przerwę między teoretycznym a praktycznym). Zwykle radziłam sobie dobrze, ale na tej "godzinie przed" popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy (ale na czerwonym nie przejechałam :). Jeździłam z jakimś "obcym" instruktorem, który mnie pierwszy raz na oczy widział i całą jazdę wznosił oczy ku niebu i ciężko wzdychał tudzież coś mamrotał pod nosem (wiedział, że zaraz jadę na egzamin). Jakieś 10 min przed końcem jazdy "przeskoczyło" coś we mnie na właściwe tory i zaczęłam jeździć normalnie - czyli dobrze. Zaraz skomentowałam to instruktorowi, że nie wiem, co się działo, ale zwykle to tak - jak teraz - jeżdżę. Odetchną z wyraźną ulgą. :D
    Na egzaminie było ok. Zdałam za pierwszym podejściem, ale też miałam raczej życzliwego egzaminatora - nie szukał dziury w całym.
    Wszystkim zdającym - POWODZENIA!
  • A ja nie zdałam znowu :( I na razie nie wiem za bardzo, co dalej. 
    Wszystkim zdającym - powodzenia i życzliwych egzaminatorów :)
  • edytowano grudzień 2012
    Chm... Nauczyłam się parkować równolegle wg metody - tyłem - lusterko obok lusterka, kąt 45% itd... :)

    Po dwóch latach wreszcie zrobiłam za 1 razem :D
  • Kurtka, jutro egzamin a mi się dalej zdarza więcej jak trzy błędy na teście zrobić :((
    Westchnijcie za mną jutro, bo chyba tylko modlitwa mnie może uratować...
  • +++ :) będzie dobrze!
  • Marteczko, i jak?
    A ja proszę o modlitwę, cobym rozeznała, czy próbowac podchodzić jeszcze w styczniu (kasy nie mam, ale najwyżej by sie wyskrobało resztki), czy już sobie darować i próbować, jak wydobrzeję po operacji (maj, czerwiec, później?). Jakoś mnie ta druga opcja bardziej pociąga, ale może nie mam racji?
  • a masz zdany teoretyczny? na starych zasadach?
  • tak, teoretyczny zdany na starych zasadach, parę razy oblany praktyczny, ale jeszcze w styczniu mogłabym do niego podchodzić
  • to możesz śmiało odpuścić i zdać w dogodniejszym terminie... Zimą jest o tyle gorzej, ze nie widać linii na jezdni... zetniesz zakręt to Cię mogą oblać... 
  • ale teoretyczny jest ważny tylko pół roku, o ile się nie mylę. Na wiosn pewnie już musiałabym podchodzić do nowego teoretycznego
  • a fakt...
  • Zdałam :D I to na zasadach przedpotopowych, bo system informatyczny padł i musieliśmy pisać na kartkach. No i nie dość, że godzinna obsuwa z tego tytułu była (oj jak mnie pod koniec pępowinka ciągnęła do S) to jeszcze po odstaniu 40 min w kolejce co by się na praktyczny zapisać dowiedzieliśmy się przy okienku, że nas zapisać nie mogą, bo nas NIE MA W SYSTEMIE X(

    No ale zdałam, pierwsze koty za płoty, dziękuję wszystkim za modlitwę
    :D :D :D
  • ale teoretyczny jest ważny tylko pół roku, o ile się nie mylę. Na wiosn pewnie już musiałabym podchodzić do nowego teoretycznego
    Jinia, jak rozmawiałam z instruktorem, to nowy egzamin ma być prostszy niż stary; 3 sytuacje drogowe, typu dojazd do skrzyżowania albo ronda i zdane i już od kilku osób słyszałam, że lepszy niż stary. Nie ma pytań typu "czy przyczepa ciągnięta przez samochód osobowy musi być 40% lżejsza od samochodu, nie więcej niż 40% cięższa, czy takiej samej wagi". Albo jak zmieniać koło w aucie! No czy ja kiedyś będę zmieniać koło w aucie?? Przecież mam męża!!!
  • Oj, a zawsze będziesz jechała z męzem? Ty na męża tak nie licz, tylko się naucz tego, bo Cię koło zaskoczy w środku ciemnego lasu. Gratuluję zdanego egzaminu :)
  • Oj, a zawsze będziesz jechała z męzem? Ty na męża tak nie licz, tylko się naucz tego, bo Cię koło zaskoczy w środku ciemnego lasu. Gratuluję zdanego egzaminu :)
    Sama po ciemnych lasach? Bez męża? W ŻYCIU :P
  • @marteczka a tak jakoś przeżywałam jakoś te Twoje prawko! 

    Super! Cieszę się!
    Gadaj co miałaś "na mieście":D
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.