Prawdziwa historia o Świętym Mikołaju -bardzo ładnie opowiedziana

edytowano grudzień 2012 w Ogólna

To było dawno temu, ale to nie baśń. 
W mieście Patara żyło pewne bogate małżeństwo. Bardzo chcieli mieć dzieci, ale czas płynął, a dziecka wciąż nie było. Jednak nie tracili nadziei modląc się każdego dnia o upragnione dziecko. W końcu Bóg spełnił ich gorącą prośbę i wkrótce żona urodziła chłopca, któremu dali na imię Mikołaj. 
Chłopiec rósł zdrowo otoczony miłością, rodzice wychowywali go w wierze chrześcijańskiej, opowiadali o życiu Jezusa. 
Pewnego razu Mikołaj poszedł na spacer i zabrał ze sobą jedzenie. Postanowił bowiem zrobić sobie piknik. Kiedy dotarł na skraj lasu i zgłodniał porządnie postanowił w końcu zjeść. Zobaczył wtedy dwóch małych chłopców siedzących przed biedną chatką. Dzieci były smutne i głodne. Mikołaj postanowił poczęstować dzieci swoim jedzeniem, ale dzieciaki uciekły wystraszone bojąc się zaufać obcemu bogaczowi. 
Mikołaj był coraz bardziej głodny, ale jego dobre serce wzięło górę i postanowił po prostu podrzucić jedzenie. Tymczasem chłopcy wyglądali ukradkiem przez małe okienko i kiedy nabrali pewności, że obcy odszedł – znów wyszli z chaty. Na rozłożonej przed progiem chuście leżał świeżutki chleb i ser – zostawione specjalnie dla nich. 
- Zobacz! – powiedział starszy z braci – to chyba jakiś anioł nam zostawił. Zjadaj – powiedział podając młodszemu kromkę chleba. 
A Mikołaj ukrył się w pobliskich zaroślach i przyglądał się chłopcom. Sam odczuwał coraz większy głód, ale i ogromną radość, że jego drobny podarunek sprawił dzieciom prawdziwą radość. 
Od tego czasu biedni ludzie opowiadali o aniele, który przynosi jedzenie dzieciakom. Jednak nikt go nie widział. 
Mikołaj wyrósł na mądrego młodzieńca . Postanowił służyć Bogu i ludziom. 
Jego rodzice zmarli, Mikołaj udał się więc do swojego wuja. Sprzedał niemal cały majątek i rozdał potrzebującym w swoim mieście, zostawił sobie tylko tyle, by móc odbyć podróż. Udał się do Miry, gdzie jego wuj był biskupem. Nie było wtedy telefonów, więc nie mógł ani poinformować o swoim przyjeździe, ani dowiedzieć się, co się stało. 
Tymczasem wuj Mikołaja również zmarł. Po dniach smutku i żałoby mieszkańcy chcieli wybrać nowego biskupa, ale jakoś nie mogli dojść do porozumienia. Ustalono więc oddać się Bożej Opatrzności w tej kwestii. Najstarszy z zebranych powiedział: 
- Niech biskupem zostanie ten, kto jutro pierwszy wejdzie do świątyni. 
Kiedy rano przedstawiciele wspólnoty udali się do kościoła, zastali tam modlącego się Mikołaja. 
- Kim jesteś panie? – zapytał jeden z nich. 
- Jestem Mikołaj, przyjechałem do mojego wuja, ale okazało się, że on nie żyje, tak jak moi rodzice – odpowiedział Mikołaj ze smutkiem. 
- Młodzieńcze, Pan wskazał nam ciebie jako biskupa Miry. 
Przyjął tę wielką godność i zaszczyt, ale i wielką odpowiedzialność. A mieszkańcy pokochali go za pracowitość, wrażliwość i skromność. Nikt jednak nie przypuszczał, że będzie on sprawcą także wielu innych rzeczy. 
Biskup Mikołaj pamiętał jaką radość sprawiało dzieciom, kiedy znajdywały jedzenie podrzucane im przez niego i pamiętał, jak sam wspaniale się czuł robiąc te drobne, dobre uczynki. Dowiedział się o pewnym szlachcicu, który bardzo zubożał. Nie miał już pieniędzy na jedzenie dla swych córek, tym bardziej nie mógł dać im posagu. Postanowił więc wygnać je na ulicę. 
Dziewczęta kładły się spać w ostatnią noc w domu. Pod oknem ustawiły swoje buciki. Nie chciały odchodzić z domu, ogarnął je smutek. Jednak rano odkryły, że buciki wypełnione są złotymi monetami. Kiedy ojciec wszedł do pokoju dziewcząt najmłodsza zawołała: 
- Tato! Chyba anioł się nad nami ulitował! 
A ojciec rozpłakał się ze wstydu, ponieważ wiedział, że źle postąpił. Ale i z radości, że Bóg posłał na ziemię anioła, by pomóc jego córkom. 
Wieść o tym wydarzeniu szybko rozniosła się po Mirze, ale nie wszyscy chcieli w to uwierzyć. Tymczasem ciągle ktoś odnajdywał zostawione podarki – trochę jedzenia, przedmioty potrzebne ubogim, ubrania. 
Jedna mała dziewczynka wiele słyszała o tej nieziemskiej istocie, która pomaga ubogim. Sama modliła się do tego anioła w kościele. Jej modlitwę usłyszał biskup Mikołaj: 
- O co tak gorąco się modlisz? 
- Och, to taki drobiazg, nie wiem, czy mogę zawracać tym głowę, ale chciałabym mieć chociaż małą zabawkę. Nigdy takiej nie miałam – odparła. 
Mikołaj kiwnął głową i uśmiechnął się do niej. 
Wieczorem dziewczynka położyła się spać, przed snem marząc o tym, by ujrzeć anioła, który przyniesie jej lalkę. Zerwała się w środku nocy, ponieważ obudził ją jakiś szmer. Ujrzała, że coś wpadło do środka przez okno. Ponieważ bardzo pragnęła ujrzeć anioła – podbiegła do okna i dostrzegła szybko oddalającą się postać w płaszczu i kapturze. Zsunęła się z okna na ziemię i boso pobiegła za tajemniczą osobą. Kiedy niemal doganiała postać, znaleźli się przed kościołem, drzwi się uchyliły i tajemnicza osoba zniknęła w środku. Dziewczynka jednak zobaczyła na ziemi guzik. Podniosła go i postanowiła zachować jako pamiątkę po spotkaniu z aniołem. 
Następnego dnia udała się do kościoła, by w tym zacisznym miejscu podziękować Bogu za otrzymany od niego podarunek. Miała ze sobą swoją nową lalkę i guzik anioła. Mijał ją właśnie biskup Mikołaj, który uśmiechnął się do niej. A ona dostrzegła brak guzika przy jego szacie. 
- Ojejku, biskupie! Ja mam Twój guzik! – krzyknęła podekscytowana – to ty jesteś…. 
- Sza! Nie mów nikomu, to będzie nasza tajemnica – przerwał jej biskup Mikołaj. 
Dziewczynka skinęła głową i dotrzymała słowa przez wiele lat. 
Po wielu latach swojej działalności tak publicznej, jak i skrytej (jako cichy darczyńca i opiekun ubogich) biskup Mikołaj zmarł. Ponieważ do papieża docierały świadectwa jego świętości, musiał wysłać swoich sędziów, by zbadali tę sprawę. Na spotkanie z nimi przybyło mnóstwo ludzi, którzy opowiadali o dobrym sercu biskupa Mikołaja, o jego skromności i dobroci. Przybyli także żeglarze, którzy zapewniali, że wstawiennictwo Mikołaja, jego modlitwa uratowały ich w czasie sztormu. 
Także dziewczynka, która była już teraz dorosłą kobietą opowiedziała o tym, że w Mirze często pojawiał się anioł pomagający biedakom. Potwierdził to zgromadzony tłum. Kobieta dodała, że ona widziała tego anioła.
- To był biskup Mikołaj – powiedziała –on był tym aniołem, to on ukradkiem pomagał biednym. I on przyniósł mi lalkę – jedyną zabawkę, jaką miałam w życiu. 
Zapadła cisza, a po chwili dało się słyszeć głosy biedaków, którzy potwierdzali słowa dziewczyny i dodawali swoje opowieści. 
- U nas był anioł! 
- I u nas! 
- U nas także był. 
- I u mnie też – krzyknął mały chłopiec – u mnie też był anioł Mikołaj. 
Nikt nie miał wątpliwości, że Mikołaj był człowiekiem świętym. 
I – jak wiemy – nadal lubi pojawiać się na ziemi i w tajemnicy przynosić prezenty. Minęło setki lat, a szóstego grudnia, w rocznicę jego śmierci, dzieci i dorośli znajdują drobne upominki, które sprawiają im radość. 
Podziękowali 2Gosia5 Basja
«1

Komentarz

  • możesz jeszcze źródło podać ;)

  • edytowano grudzień 2012
    .
  • A dziś św. Mikołaj. Zaraz zaraz czy nie jest On patronem panien? Może warto nasze dziewczyny oczekujące na wypełnienie się małżeństwa Jemu polecić?
  • Bo tak kombinuję, żeby przeciwdziałać staropanieństwu i konkubinatom, to od razu zauważyłam naszego św. Mikołaja...bo problem społeczny samotnych kobiet jest duży :x
  • To może ja podam :)
    zapraszam serdecznie
  • Brawo @akajka!!! ;

    będę zaglądać :)
  • edytowano grudzień 2012
    KAJA!!!! Jak fajnie że się spotkałyśmy! 
    Wiesz kim jestem ? :)  Pozostawiam cię chwilę w niepewności....

    Mam nadzieję że nie masz i za złe, że przekopiowałam opowieść,podczytuje twojego bloga ostatno :)
    Przepraszam, że nie podałam autorki :)
  • edytowano listopad 2013
    Demre w Azji Mniejszej ( starożytna Myra). Freski z  Bazyliki  św. Mikołaja (XI w.) .
    -najprawdziwszy św. Mikołaj, biskup Myry - opiekun dzieci
    - św. Mikołaj - patron marynarzy, pijaków, podróżników, Rosji, ale również  dobroczyńca i wskrzesiciel.
    image


    image
  • edytowano grudzień 2012
    image
  • PRAWDZIWY ŚWIĘTY MIKOŁAJ

    Jestem dużym chłopcem i wiele rozumem,
    wiem jak odejmować i mnożyć też umiem!
    Pisać proste słowa, także już potrafię,
    wiem gdzie leży Polska na olbrzymiej mapie,
    że Bóg nas ukochał i stworzył świat cały,
    że Święty Mikołaj to biskup wspaniały!!!

    Ubogim podrzucał podarki do domu,
    a wszystko to robił tylko po kryjomu!
    Nie chciał on rozgłosu, ani słów wdzięczności,
    czynił to wyłącznie z powodu Miłości!

    Mikołaj nie przychodzi w Boże Narodziny,
    lecz szóstego grudnia – w swoje imieniny!
    Co roku pod poduszką znajduję prezenty,
    i wiem kto nam je daje: to Mikołaj Święty!!!

    Wchodzi cichuteńko, bez szelestu prawie,
    siada tuż pod ścianą na dębowej ławie,
    otwiera swój worek, podarki szykuje,
    by każdy otrzymał to co potrzebuje:
    na Łucję i Stasia czekają książeczki,
    ja dostanę piórnik, a Antoś kredeczki...

    Potem kładzie rękę na głowie każdego,
    błogosławi w imieniu Jezuska dobrego!
    Nasz Święty odchodzi... Dalej słodko śpimy...
    zostają podarki. Rano je ujrzymy!

    "W oczekiwaniu na Boże Narodzenie"
  • KAJA!!!! Jak fajnie że się spotkałyśmy! 
    Wiesz kim jestem ? :)  Pozostawiam cię chwilę w niepewności....

    Mam nadzieję że nie masz i za złe, że przekopiowałam opowieść,podczytuje twojego bloga ostatno :)
    Przepraszam, że nie podałam autorki :)
    Śledztwo zrobiłam i już wiem :) Cieszę się Aniu :)
    I gratuluję bliźniaków :) 
  • Też Ci gratuluje bliźniaków :) Koniecznie musimy się spotkać, tylko najpierw muszę wyjść z Jerzem ze szpitala!  


  • Przeczytałam dzieciakom prawdziwą historię o świętym Mikołaju na dobranoc. Podobała się :)
  • @Pani Łyżeczko - mogę się podpisać pod Twym postem. :)
    k.
    (jeden delikwent tylko zgłosił uwagę, że nie czytamy z książki, tylko z kartek.)
  • Przeczytałam dzieciakom prawdziwą historię o świętym Mikołaju na dobranoc. Podobała się :)
    mi tu :)
  • My z monitora, ale nikt nie zgłaszał sprzeciwu.
  • edytowano grudzień 2012

    Przeczytałam dzieciakom prawdziwą historię o świętym Mikołaju na dobranoc. Podobała się :)

    I u nas dzis na dobranoc poszła ta opowieść
    :)
    Dziekujemy akajka !
  • edytowano styczeń 2013

    Wczoraj czytałam im z monitora, tylko mąż był zdziwiony. Na dobranoc usłyszałam tylko 1 westchnienie

    ,, ale ładne" reszta spała. Czytałam chyba 2 opowiadania. Nie wiem komu się bardziej podobało mnie czy im. Młody ten od westchnienia 8 latek,  prosił by dziś znów przeczytać :)

  • Ja też czytałam. Bardzo im się podobało i żałowali, że takie krótkie. Dziękuję malwiju
    :x
  • Nie mnie dziękuj :) Tylko Akajka-ce!
  • http://kajapisze.pl/ 

     Właśnie skończylismy czytać 2 nowe bajki i towarzystwo krzyczy jeszcze:)

  • edytowano lipiec 2013
    Zaczęłam przyglądać się bliżej dziejom św. Mikołaja (mojego  ulubionego świętego  z czasów dzieciństwa) po tym, jak przeczytałam jakiś czas temu w internecie, że tak naprawdę biskup z Myry nie jest już świętym. 
    Podobno z braku dostatecznych dowodów na czynione przez niego cuda, w roku 1969 Watykan usunął go z listy kanonizowanych. 
    Nie znalazłam potem  potwierdzenia tego faktu w żadnych wiarygodnych, dostępnych mi dokumentach. 
    Wprawdzie o św. Mikołaju nie ma świadectw z czasów mu współczesnych, ale nie jest on wyjątkiem wśród świętych starożytnych. Również niewiele wiadomo o o św. Agnieszce, czy św. Krzysztofie i innych.
    Znawcy wczesnego chrześcijaństwa przywołują trzy zachowane dowody: opowiadanie o uratowaniu przez niego dowódców niesłusznie skazanych na śmierć- pochodzące z VI w., mowę pochwalną Andrzeja z Krety z ok. 720 r. i pierwszy żywot z ok. 800 r.
    Istnieją zarzuty, że dowody te powstały późno i przez to obrosły już legendą.
    Wydaje się, że najważniejszym  dowodem jest historycznie potwierdzony kult św. Mikołaja.
    Wg badań historycznych dotyczących okresu V-VI w. w Lycji co czwarty mężczyzna nosił imię Mikołaj, co ma być zjawiskiem zupełnie niespotykane gdzie indziej. 
    Oznacza to, że musiał żyć wielki święty, niesłychanie czczony w tym regionie. Stąd tak często nadawano to imię. 
    Ponadto w tym czasie w Myrze istniał kościół ku czci św. Mikołaja. Kult ten szybko zaczął się rozszerzać poza Myrę, bo już w VI w. powstał wielki kościół pod wezwaniem św. Mikołaja także w Konstantynopolu, stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego. Mamy więc świadectwa wielkiego kultu sięgającego czasów św. Mikołaja. Potwierdza to, że był on postacią historyczną i zyskał ogromną popularność: najpierw w swym regionie, a następnie na całym Wschodzie.

    W zeszłym roku podróżując po tureckiej części Azji Mniejszej wybrałam się do miejsca, gdzie wg legend żył św. Mikołaj (moje zdjęcia kilka postów wyżej).
     Bylam ciekawa jak dziś, po niemal tysiącu latach działań niszczących  chrześcijaństwo na tym terenie, wygląda miejsce, gdzie żył święty i czy pamięć o nim pozostała. 
    Dziś starożytna Myra to tureckie miasto Demre .  

    W tym roku w czerwcu objeżdżając półwysep apeniński "zahaczyłam" o włoskie miasto  Bari , gdzie w XI wieku, w specjalnie wybudowanej na ten cel  bazylice, pochowano wykradzione z Myry szczątki św. Mikołaja. 
    Sanktuarium w Bari jest głównym europejski centrum pielgrzymkowym do grobu św. Mikołaja.

    Trochę się rozpisałam i na dodatek nie do końca na temat zgodny z tym wątkiem.  
  • Jeśli ktoś został kanonizowany, to nie można go po prostu skreślić.
    Wątek wyciągam, bo na czasie :)
  • Jeśli ktoś został kanonizowany, to nie można go po prostu skreślić.

    Można. Posoborowie usunęło co najmniej jednego świętego z kalendarza
  • Którego?
  • Którego?
    Szymona z Trydentu
  • Dziwię się, że ktoś tak młody był kanonizowany :-?
    Święty to owszem, ochrzczony maluch, to oczywiste, ale kanonizowany...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.