kobiety po 3 cesarkach i wiecej...

1235732

Komentarz

  • Kajsa, szpital kliniczny - Wrocław.
    Miałam tam 3 cc, po pierwszym sn. 
    Aż focha miałam, ze nie byłam dla nich ciekawym przypadkiem. 
    Sporo robią wielokrotnych cc, znajomy lekarz mi mówił, zapraszając na 4 cc :)
  • Prowincjuszka, każdy lekarz powie ci co innego.
  • Przepraszam, że się nie odzywam.Jestem chwilowo poza domem.Do usłyszenia.
  • edytowano maj 2013
    Prowincjuszka, każdy lekarz powie ci co innego.
    Niestety mówili mi to wszyscy u których byłam. Także jeśli zajdę w ciążę będę miała nie lada problem, gdzie znaleźć fachowca, który nie zrobi z mojego męża gwałciciela  i nie naśle na nas opieki społecznej tudzież policji. Cały czas myślę, jak lekarze potrafią rozpoznać kto może jeszcze mieć cesarki a kto powinien definitywnie zakończyć karierę reprodukcyjną....
    Jestem strasznie rozerwana pomiędzy rozsądkiem, który nakazuje nie zachodzić w ciążę a powinnością religijną, że katolik musi rodzić bez przerwy aż do starości.
  • ,,....a powinnością religijną, że katolik musi rodzić bez przerwy aż do starości."
    @Prowincjuszka,chyba za dużo się naczytałaś kolorowej prasy. 
  • Nie czytam kolorowej prasy, szkoda mi na to pieniędzy.
  • edytowano maj 2013
    Ja pierwsze cięcie miałam ze względów okulistycznych, nie było to wskazanie bezwzględne ale moje problemy z oczami były na tyle poważne i nietypowe że dostałam skierowanie. CC przebiegło gładko miło i przyjemnie.
    Druga cesarka odbyła się z przyczyn takich jak pierwsza, ale normalnie młody nie miał szans się urodzić, tak był poplątany pępowiną, żeby go wyjąć lekarka musiała  w moim brzuchy go odplątywać. W czasie tej drugiej cesarki pojawiły się problemy nie mogli opanować krwawienia.
    Gdyby nie cesarka ( abstrahując od tych dwóch poprzednich i ciąży bliźniaczej) to  Lidka by urodziła się martwa albo bardzo niedotleniona, miała ciasny węzeł prawdziwy na pępowinie, który najprawdopodobniej by się zacisnął. W trakcie tej trzeciej operacji ubytek krwi miałam bardzo duży  widziałam to poruszenie na sali, i poddenerwowaną anestezjolog. Już w czasie operacji ginekolog mi powiedziała że więcej cięć już mi nie chce robić... Ja jej odpowiedziałam że ja też już nie chce żeby mi robiła.... A teraz tak coraz częściej myślę, że fajnie by było jeszcze mieć malucha. Ale nie mam żadnego żalu do siebie, do lekarzy itd o te cesarki. Pożyjemy zobaczymy, może za jakiś czas się zdecydujemy a może adoptujemy....
  • edytowano maj 2013
    U mnie to tych metrów teraz spokojnie wystarczy. Chodzi o coś innego.
  • edytowano maj 2013
    Ja za każdym razem miałam zewnątrzoponowe,  ma to swoje minusy jeśli się jest panikarą w dodatku to za którymś razem bardzo źle działa na kręgosłup ale jest się przynajmniej przytomną i można zasygnalizować brak tlenu czy chęć na wymioty. No i słyszy się płacz dziecka wyjmowanego, więc jest ogromna ulga, że żyje i wszystko z nim w porządku, przynajmniej w większości wypadków.
  • Ja tez miałam zewnatrzoponowe, dwa razy. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie uspienia. Braku świadomości..
  • mialam zewn. ostatnio i o mały włos bym dzieki niemu przestala chodzic.
    Do dzis mam ślad po tym znieczuleniu.

    Dziekuje bardzo!
  • Współczuję.
  • Moja najlepsza z cesarek byla wczoraj.
    Rewelacja. A myślałam żem im starsza tym gorzej.

    Także Helka jest z nami. http://futraki.blogspot.ie/2013/05/hello-helka.html?m=1
  • no to gratulacje :) 
  • Gratulacje!!!!Piękna rodzinka a Helenka cudo!!!!!!! @};-
  • Gratulacje serdeczne!

    Coś czuje ze wkrótce dołącze do tego wątku..
  • Gratuluję ślicznego maleństwa z bujną czupryną :)
  • @iwaslim
    bo te Helenki to ukradkiem przychodzą na świat, gratuluję
  • Moja najlepsza z cesarek byla wczoraj.
    Rewelacja. A myślałam żem im starsza tym gorzej.

    Także Helka jest z nami. http://futraki.blogspot.ie/2013/05/hello-helka.html?m=1
    Gratulacje :)

  • iwaslim- gratulacje dla mamy i Helenki
  • Miałam trzy razy znieczulenie zewnątrzoponowe.
    + takiegoż to zachowanie świadomości - słyszy się dzidka od razu i człowiek spokojnieje.
    - zaś to w moim przypadku ból kręgosłupa w obrębie kilku kręgów z wkłucia ( ale mam dyskopatie i to podobno normalne) i ból głowy po znieczuleniu ( nie leżałam na płasko jak kazali tylko na dzieciaczki łypałam). Nie słyszałam żeby narkozę dawali do cesarki chyba że w poważnych przypadkach (np. przyjaciółkę uśpili bo w ciąży uległa wypadkowi i miała uszkodzony kręgosłup więc nie mogli się wkłuwać).
    Mnie usypiali przy 2 cc ale tu wskazaniem był martwy poród i w 3 cc bez powodu - bo tak. Za to 1cc i 4cc w kręgosłup . Po pierwszym czułam się okropnie za to po 4 rewelacyjnie :)
  • Ja mialam 3 cesarki. Co 4 lata. Musze powiedziec, ze kazda kolejna znosilam lepiej od poprzedniej. Po ostatniej doszlam najszybciej do siebie. Wszystkie 3 bez powiklan. Czulam sie dobrze w ciazy i po kazdym zabiegu. Tez czytam czesto o cesarskich cieciach w wiekszych ilosciach, bo nie wykluczam kolejnej ciazy. Oczywiscie obawiam sie 4 cesarki jak wiekszosc dziewczyn. W kazdym razie jak Bóg da mi ciąze to chetnie przyjme:-)
  • hmm ciekawe - czyli jak człowiek młodszy to lepiej znosi poród sn, a źle cc, a jak starszy to odwrotnie :)
    Może trzeba zaczynać rodzenie sn a kończyć cc?
  • edytowano czerwiec 2013
    hmm ciekawe - czyli jak człowiek młodszy to lepiej znosi poród sn, a źle cc, a jak starszy to odwrotnie :)
    Może trzeba zaczynać rodzenie sn a kończyć cc?
    Niee, to raczej wynika z tego, że jak ma się pierwszą cc to nie wiadomo co nas czeka, wszystko boli, człowiek kompletnie nie przygotowany na takie coś, ledwo się trzymamy na nogach, nie wiemy czy to juz nasz koniec czy dopiero początek końca, a tu po zwleczeniu się w wyra a nawet jeszcze przed czeka nas 24 godzinna opieka nad dzieckiem, to wszystko jest przerażające. Przy kolejnych cesarkach to już jest się uodpornionym wiadomo co będzie, ile mniej więcej to wszystko trwa i jak sobie radzić.
  • I ja dołączam do tych, które myślały, że nie ma takich jak one :P
    20 stycznia ujrzałam śliczne i jednocześnie przerażające dwie kreski na teście ciążowy. Czeka mnie 4cc. Bardzo się boję, ale moja Gin nastawia mnie pozytywnie. Powiedziała, że wie jak wygląda moja macica i że będzie dobrze.
    A moje cesarki to: 1999, 2002, 2011 i jeśli BÓG da 2014.
    Bardzo się ciesze, że znalazłam to forum bo napawa optymizmem.
  • Na razie powiedziała, że najważniejsze żeby łożysko nie wrosło w ranę no i że będziemy konsultować z jakimś profesorem. Mam zaufanie do niej!!! a ten profesor???? Może lepiej skonsultować to jeszcze z kimś?
    Moje wahania nastrojów są niesamowite, tzn raz myślę, że ok, że będzie dobrze a zaraz za chwilę wątpliwości czy na pewno, czy to przeżyję?
  • spokojnie
    to wszystko co czujesz jest typowe
    miałam 4cc w zeszłym roku, a teraz obok mnie bawi się półroczny synek
    skąd jesteś i gdzie będziesz miała to cięcie?
  • Czy któraś z Was jest ze śląska? Może macie jakiegoś specjalistę, którego możecie polecić?
  • InSpe czy ciebie też konsultował jakiś profesor? Jak zniosłaś ciążę i poród?
  • Uśmiecham się kiedy czytam twój post: ..."miałam 4cc w zeszłym roku, a teraz obok mnie bawi się półroczny synek".... też bym chciała być już po i móc tak napisać :*
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.