kobiety po 3 cesarkach i wiecej...

13468932

Komentarz

  • Nie konsultowałam się z żadnym profesorem.Ciążę i poród zniosłam bardzo dobrze.Oszczędzałam się jak mogłam.
  • Wiesz, a ja poczułam, że zazdroszczę Ci tych dwóch kresek
  • Przy 4cc i w sumie przy inny cc też - ważny jest operator, dobry, doświadczony plusem jest jak robił wcześniejsze.
  • polecam wejść do wątku "kobiety po cesarskim cięciu"

    dodam zaufaj, bo Bóg wie lepiej
  • Ja muszę dokładnie z moja GIN porozmawiać jak to będzie. Poprzednie cięcia robiła ona i nie wyobrażam sobie, żeby tym razem miał mnie ciąć ktoś inny, nawet jakiś profesor... ale... kurde... ach
  • Ale masz szczęscie.Pozytywnie nastawiony gin, który na dodatek zna Cię od środka i jest szansa, że znów będzie robił cc.
  • Arletta byłam i czytałam, ale myślę, że ten jest bardziej czytelny, a w dodatku tu mogę z Wami porozmawiać a tam nie :)
  • Tak jak dziewczyny piszą - załatw sobie mija_81 obstawę modlitweną na ciążę i poród - polecam zakony klauzorwe (chociaż czasem biorą potem dzieci w depozyt, ale to też w sumie błogosławieństwo) :)
  • In Spe też tak myślę, że gdyby było coś nie tak to by mi o tym powiedziała już na początku. A ona namawia, żebym się nie martwiła, że będzie dobrze. Zrobiła mi już USG - ciąża potwierdzona i obejrzała bliznę od środka, nawet mi ją pokazała.
    Oj mam nadzieję, że nie zamęczę was i nie będziecie mnie miały zaraz dość. Jeśli mogę będę się tu zwierzać dokładnie co i jak, może to pomoże jeszcze komuś, bo ja dzięki wam czuję się lepiej :*
  • Naprawdę to bardzo cenne, że lekarz nie straszy, a jeszcze wspiera.Ja bym nie szukała innego.Wiesz, mam rodziców medyków i tyle się zawsze nasłucham od mamy o krwotokach i wszystkim co mi zagraża.To właśnie jest dla mnie najgorsze w każdej ciąży.Gdyby nie forum i takie życzliwe wsparcie innych to psychicznie bym nie dała rady.
  • Jak najbardziej - pisz co u Ciebie, zdawaj relację krok po kroku co i jak.My tu takie tematy uwielbiamy i nie ma szans, żeby nam się sprzykszyło ( dobrze napisałam?) :D
  • A tak w ogóle to muszę się wam zwierzyć, bo to taki precedens: o córeczkę, która urodziła się w 2011 staraliśmy się ponad dwa lata przy cyklach 26 dniowych. Chodziłam do Gin na NFZ. Mój kochany mąż powiedział, żebym poszła do GIN tej która cięła i prowadziła moją drugą ciążę - ona przyjmuje prywatnie, ale dla niego i teraz już wiem, że i dla mnie nie istnieje chyba lepszy specjalista. Wystarczyły dwa miesiące, i luteina bo druga faza cyklu była za krótka i pojawiły się upragnione piękne dwie kreski.
    A teraz przy cyklach 20 dniowych myślałam, że nie mam szans na zajście w ciążę a tu proszę...
  • In Spe moja mama też jest lekarzem :)
  • rodzeństwo już wie?
  • nie, jeszcze nie. Poczekamy do końca I trymestru.
    W 1999 czyli moje pierwsze cięcie i ciąża nie zakończyły się dobrze, tzn. w 28 tyg zaczęły odchodzić wody, i najpierw zatrzymali akcję porodową bo chcieli ich dopuścić a później okazało się, że zagrażająca sepsa i trzeba natychmiast zakończyć ciąże - czyli cięcie. Nasz synek rodził z wagą 980g i przeżył 22 dni :( Do dziś płaczę i nie mogę się z tym pogodzić. Gdybym wtedy znała moją GIN, może by się skończyło inaczej... ale czasu nie cofnę a "może gdyby" jest nadal w mojej głowie tyle, że....
    Moją GIN poznałam po tej ciąży, kiedy stwierdziliśmy, że do kolejnej chcemy znaleźć jakiegoś dobrego specjalistę. No i znaleźliśmy. Zrobiła badania i pozwoliła, że już możemy i tak w 2002 urodził się mój cudowny synek. Później długo nic aż urodziła się w 2011 córeczka. Pytałam wtedy o poród naturalny, ale nie chciała ryzykować.
    Dziękuję Wam, że jesteście
  • Widzę, że ciężkie przejścia za Tobą...

    A mama zachowuje się neutralnie czy wpędza Cię w psychozę jeśli mogę spytać?
  • Kiedy powiedziałam jej o ciąży uśmiechnęła się, ale i zapytała czy zdaję sobie sprawę z czym się to wiąże.
    Zaskoczyła mnie bo myślałam, że dostanę "ochrzan" a tu nie. Na pewno martwi się razem ze mną, ale jestem szczęśliwa, że zobaczyłam jednak uśmiech na jej twarzy :D
  • Ja jestem po 4 cc , czeka mnie w sierpniu 5. Moja mama uziemiła by mnie najchętniej do czasu porodu. :)
  • Dbaj o siebie kochana.A jak tam dolegliwości?Już są?
    Czekam z Tobą na ten sierpień, a potem ...może na mnie kolejka.
    Kto wie :-)
  • Odwagi, ja dopóki nie byłam w ciąży z piątym dzieciątkiem, tylko słyszałam, że takie kobiety (po 5,6 cc) są i żyją, i mają się dobrze. Osobiście znam 2 po 5 cc ( nie licząc mnie) i jedną, która spodziewa się 6 dziecka. Nie jest lekko, ale wszystko w rękach Boga.

  • Ech... ja Wam normalnie zazdroszczę :) Wiem wiem... pewnie niedługo do Was zawitam - o ile takie są plany Boże - tak bardzo lubię ten stan kiedy we mnie jest TA TAJEMNICA. Dla mnie szok jak można na nowo odkrywać Stworzenie :)
  • aneta77- a skąd jesteś jeśli wolno wiedzieć?
    ja właśnie przez okno patrzę na Ślężę
  • w sumie niedaleko, 15 km od Wrocławia 
  • Ja na 5 porodów mam 4cesarki.Dziękuje za Wasze świadectwa,łatwiej patrzeć w przyszłość
  • @MartaB - na 4 porody - 3 cesarki :) Ale mi nadziei wlałaś w serce :)
  • Dziękuję wam za tak ogromne wsparcie.
    Co do dolegliwosci to: duze i bolesne piersi a od dwóch dni nie bardzo mogę patrzeć na jedzenie - zaczynaja sie mdłości. Wszystko wytrzymam, żeby tylko bylo dobrze :-D
  • Piszcie, piszcie kobietki, bo ja uwielbiam czytac takie ciazowe watki:-) Zwlaszcza jak daja swiadectwa takie jak Wasze. Ja z tych bojacych sie o czwarta cesarke, wiec powodujecie, ze czlwowiek ma jeszcze jakas nadzieje...
  • A tak wracajac do cięć to dla mnie najlepsze bylo to ostatnie, czyli trzecie. Pielegniarki nie mogly sie nadziwic, ze tak szybko mozna do siebie dojsc. Dziewczyny po normalnym porodzie tak szybko nie smigaja. Jak by mnie spotkały na korytarzu nie wiedząc, ze jestem po cesarce to by w zyciu nie powiedzialy, ze wczoraj urodzilam. To tez napawa mnie optymizmem, ze moze i tym razem tak bedzie.
  • Zgadza się.
    Ja też każde kolejne cięcie lepiej znoszę.
    Wiemy po prostu co nas czeka i jak sobie z tym radzić.
    A jak znosisz znieczulenie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.