Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Prosimy o cud uzdrowienia dla Piotrusia

edytowano kwiecień 2013 w Ogólna
...jak w tytule wątka
może kto westchnie z Was za nim?
zaraz wklepię maile od taty Piotrusia
«13456714

Komentarz


  • WTOREK
    prosimy o modlitwę za Piotrusia
    U
    naszego synka Piotrusia zdiagnozowano guza w mózgu. Waży się decyzja,
    gdzie i kiedy będzie operowany. Bardzo prosimy o modlitwę. Magda i
    Jędrek Maciuk


    ŚRODA
    Dziekujemy wszystkim za modlitwe i prosimy bardzo o dalsza. Jestem juz z 
    Piotrusiem w Warszawie. Neurochirurgowi zdjecie wyglada na nieoperacyjny
     glejak, jednak dlugo sie rozwija, wiec jest nadzieja, ze konsylium kolo
     11.00 zdecyduje operowac. Guz wyrasta z pnia mozgu i nie da sie go w 
    calosci wyciac bez uszkadzania czesci mozgu niezbednych do zycia. Ufam, 
    ze guz bedzie operacyjny i niezlosliwy - wtedy wytna ile sie da + 
    chemioterapia. Prosimy o modlitwe o madrosc dla lekarzy!!!


    CZWARTEK
    Kochani!
    Decyzja
    zespołu lekarzy jest taka, że Piotruś będzie operowany w piątek.
    Uznali, że ponieważ pochyla główkę od września, to jest szansa, że to
    jednak guz niezłośliwy. Zatem zgodnie z planem, który już wczoraj
    usłyszałem: wytną ile się da, a resztę zostawią do leczenia
    chemioterapią. Operacja potrwa prawdopodobnie ok. 4-5 godzin. Na badanie
    wycinka będziemy czekać 5 dni. Obok tych dwóch oczekiwań trudny będzie -
    jak już wiem od rodziców z oddziału - cierpienie przy gojeniu się rany
    pooperacyjnej. Jeśli Bóg da i nie będzie komplikacji, to po 2 tyg. z
    neurochirurgii trafimy na onkologie. Jutro czeka rozmowa o ryzyku samego
    zabiegu i podpisywanie dokumentów. Atmosfera w CZD jest życzliwa, mimo
    zabiegania wszystkich, zwlaszcza lekarzy, na ktorych trzeba "polowac"

    Madzia
    jutro dołącza do nas z Bogusiem. Nie wiemy co nas czeka i to mocno
    otwiera na Pana w te Triduum. Dziękuję za Wasze smsy i telefony -
    wybaczcie, że nie na wszystkie odpisuje czy oddzwaniam, ale sama
    świadomość, że jesteście z nami i trwacie na modlitwie jest dla nas
    dużym wsparciem.

    Piotruś jest pogodny i generalnie dzielnie to
    znosi. Po dwóch dniach ma tu już kolegów i ulubione zabawki na
    swietlicy. Trochę słabo je i ma momenty mniejszej energii, seności.
    Jejku, jak sie docenia czas spędzony przy dziecku w takiej sytuacji!
    Bogu dziękuję za każdą chwilę przy synku. Wybaczcie, ze tak szczegółowo i
    osobiście, ale Piotruś zasnął i potrzebowałem się tym z Wami podzielić
    choć w paru słowach. Jeszcze raz dzięki Wam kochani za wszystko.

    Jędrek


    CZWARTEK c.d.
    Magda
    i Jędrek proszą bardzo o modlitwę - Piotruś ma objawy jelitówki. Jeśli
    podejrzenia się sprawdzą, to trzeba będzie przełożyć operację. Jest
    słabiutki, niewiele je. Prosimy poódlcie się o zdrowie i apetyt dla
    niego.


    CZWARTEK c.d.
    Biegunka u Piotrusia się zatrzymała -
    chwała Bogu! Operacja zaczyna się jutro koło 8.00 rano i zaczyna się
    kilkugodzinne czekanie na wynik operacji. Neurochirurg wyjaśnił dylemat:
    ponieważ guz wyrasta z pnia mózgu, to im więcej go wytną, to wprawdzie
    większe jest prawdopodobieństwo pokonania choroby, ale rośnie ryzyko
    poważnych komplikacji (niedowłady kończyn, zatrzymanie pracy płuc,
    serca). Może się też okazać, że najmniejsza próba usunięcia guza w tej
    lokalizacji  będzie skutkować zanikiem funkcji życiowych i wtedy
    odstąpią od operacji. Po operacji będzie w pierwszych dobach albo na
    środkach przeciwbólowych, ale w kontakcie (jednak nie będziemy go mogli
    odwiedzać lecz jedynie zaglądać przez szybę) - albo w głębokim uśpieniu
    (nawet do 3 dni), zależnie od przebiegu operacji. Jeśli wszystko pójdzie
    pomyślnie to pozostanie ryzyko kolejnych operacji z powodu krwiaka czy
    wodogłowia. O chemioterapii zdecyduje badanie wycinka - do tygodnia
    czeka się na wynik. 

    Mam takie przekonanie, by prosić o
    wstawiennictwo bł. Jana Pawła II -dlatego proszę, byście i Wy zawołali
    za jego pośrednictwem. Był przed chwilą kapelan z sakramentem chorych.
    Tłumaczyłem wcześniej Piotrusiowi co go czeka i że Pan Jezus będzie cały
    czas przy nim,  że pomoże zwyciężyć tego diabelskiego guza. Synek mi
    przerwał i dokończył: "Diabeł się tak boi, że Pan Jezus wygrywa. I tak
    diabeł pomyśli sobie:  niedobrze zrobiłem, uciekam. I ucieknie! I Pan
    Jezus wygra!" Pozostaje dopowiedzieć AMEN i  czekać w zaufaniu. O rękach
    chirurga mówiłem, że Pan Jezus będzie nimi kierował, dotykał jego
    głowy, podpowiadał lekarzowi co robić - Piotruś przerywa:"Pan Jezus
    powie: dosyć, zostaw, teraz Ja! Do lekarza tak powie: już zostaw, teraz
    Ja pomogę! I tak będzie mnie dotykał." Ufamy, że tak właśnie będzie.

    Dzięki
    raz jeszcze, że jesteście z nami. Wybaczcie, ale przez dłuższy czas nie
    będziemy odbierać telefonów i odpowiadać na smsy. Chcemy skupić się na
    modlitwie.


    WIELKI PIĄTEK
    Piotruś ładnie przespał noc.
    Wstał o 6.30 i układałem z nim puzzle, a po godzinie dołączyła Madzia i
    przyszła pielęgniarka szykować go do operacji. Ostrzygła mu głowę z
    tyłu, wykąpałem go już sam w płynie odkażającym. Pojechaliśmy z wózkiem
    na blok operacyjny. W windzie powiedział: 'Puściłem bąka, przepraszam'
    :) Miał tylko cienką piżamkę, więc otuliliśmy go kołderką, bo na
    korytarzu było zimno. Madzia powiedziała potem, że wyglądał jak Jezus
    przed męką (kołderka przypominała płaszcz). Trudne było to pożegnanie
    pod salą, takie pośpieszne, bo lekarze czekają, a on płakał i wołał, że
    nie chce.

    Operacja trwała 5 godzin. Wcześniej neurochirurg nie
    wszystko chyba chciał powiedzieć, bo teraz stwierdził, że wycięli więcej
    niż planowali. A panowali tzw. biopsję poszerzoną: mieli pobrać wycinek
    do zbadania i trochę więcej jeśli się uda, by zmniejszyć ucisk i dać
    doraźną ulgę. Jednak guz mimo mocnego krwawienia dawał się operować,
    więc wycięli tyle, ile uznali za bezpieczne. Całości nie mogli, bo
    korzeń tak jak wynikało ze zdjęć jest w pniu mózgu i miesza się z jego
    strukturą. Ponieważ wcięli dużo tkanki w newralgicznej okolicy -
    zdecydowali się na wprowadzenie Piotrusia w śpiączkę farmakologiczną na 3
    dni. Guz miał jakby dwie części i jedna wygląda na złośliwą, a druga
    może być łagodnym glejakiem. Potwierdzeniem będzie wynik badania próbek
    pobranych z obu tych części. Wynik do 7 dni. W najbliższych dobach może
    umrzeć w każdej chwili ze względu na to, że nie ma pewności czy
    wycinając nie uszkodzili ważnych ośrodków. Może też nie przeżyć
    wybudzania. Optymistyczna wersja wg lekarza jest taka, że: nie zostało
    nic uszkodzone, a guz jest niezłośliwym glejakiem podatnym na
    chemioterapię (złośliwy glejak jest z punktu widzenia medycyny zupełnie
    niepodatny na leczenie i wtedy Piotruś pożyłby nie dłużej niż pół roku).


    Teraz
    Piotrek jest na zamkniętym oddziale pooperacyjnym - mogliśmy tylko
    przez chwilę na niego popatrzeć przez szybę. Leży spokojnie pod białym
    prześcieradłem jak Jezus w grobie. Dalej jest śliczny (wygolone włosy i
    rana są z tyłu głowy). Wszędzie wchodzi do niego pełno czujników i
    rurek. Dziś ok. 20.00 będzie miał kontrolną tomografię. 


    Ciężkie
    to wszystko i bez Pana Boga i Waszej modlitwy trudno byłoby nam
    funkcjonować. Madzia ma bardziej zgodę na to, że Pan go zabierze niż ja,
    a najbardziej się obawia, że Piotruś może cierpieć. Ja mam na tę chwilę
    odwrotnie, ale brakuje mi słów, by jakoś szerzej opisać co czuję i
    myślę. 

    Taki mój ludzki plan wygląda tak:
    - najpierw modlimy się, by nie umarł w trakcie śpiączki i wybudzania
    - w drugiej kolejności, by nie było powikłań typu krwiak czy wodogłowie (to wymagałoby pilnych kolejnych operacji)
    - potem o to, by guz okazał się łagodny (badanie do tygodnia pokaże)
    - następnie, by był podatny na chemioterapię - bo trzeba zatrzymać dalszy jego rozwój (korzeń został)
    - wreszcie by nie było nawrotów


    Boży
    plan jest ponadto i wiemy, że cud może przekroczyć to, co podpowiada
    wiedza medyczna. W końcu cud to coś, co  rozumowi się wymyka. We łzach,
    ale modlimy się o cud i Was też gorąco o taką modlitwę prosimy. Przecież
    Jezus jest lekarzem, który jest specjalistą od beznadziejnych
    przypadków.



    NIEDZIELA
    Jezus Zmartwychwstał! 
    Pozdrawiamy
    Was Kochani i gorąco dziękujemy za Waszą modlitwę (!!!), troskę,
    przesyłane pieniądze i wszelkie dary. Dotknięci jesteśmy dochodzącymi do
    nas informacjami, że tak wiele osób modli się za Piotrusia i za nas
    (nie tylko w Polsce, ale też w Jerozolimie, USA, Włoszech,
    Luksemburgu...). Dzwonią i odwiedzają nas osoby, których nie znamy.
    Bardzo nas poruszyły przygotowane posiłki dostarczone przez Warszawiaków
    (przede wszystkim z Hallelu Jah Iwiczna, ale też z Mamre) -  zwłaszcza,
    że przez większość soboty z konieczności pościliśmy (w szpitalu
    pozamykano wszelkie bary i sklepy na okres Świąt, a nie mieliśmy energii
    wypuszczać się głębiej w miasto). Mamy cały balkon jedzenia, starczy na
    kilka dni! :)

    Madzia od wczoraj gorączkuje, a Boguś brzydko
    kaszle i ma katar. Korzystając z tego, że Piotruś ma zapewnioną opiekę
    na intensywnej terapii - odpoczywamy. Magda po wielkanocnym śniadaniu
    położyła się. Ja za chwilę idę odwiedzić Piotrusia, a na 15.00 wybieramy
    się na Eucharystię do kaplicy.

    Śpimy w hotelu, który jest
    połączony korytarzami ze szpitalem i jest to wygodne. Możemy w kapciach w
    15 minut dojść zarówno na oddział neurochirurgii, gdzie Piotruś ma być
    przewieziony po wybudzeniu, jak i do kaplicy czy na intensywną terapię,
    gdzie nasz synek obecnie śpi. Mamy propozycję darmowego zamieszkania
    kilka kilometrów stąd u rodziny z neokatehumenatu. Finansowo i duchowo
    mogłoby to być dobre rozwiązanie, ale do wtorku chcemy jednak być tak
    blisko Piotrusia jak tylko się da. Potem ja mam plan spać na oddziale -
    wprawdzie nie wolno, ale jest przy windach taka mała poczekalnia, gdzie
    rodzice sypiają na karimatach i nikt ich nie wygania. Piotruś  jest
    mocno ze mną związany i gdy się przebudzi w nocy to nie zaśnie bez mojej
    bliskości - tak było też w domu. Dlatego umieszczę 'elektroniczną
    nianię' przy jego łóżeczku i gdy będzie płakał, to będę do niego
    przychodził.

    Piotrusia obracają na boki, by nie było odleżyn
    itd. Opatrunek na ranie wygląda jak szeroki plaster od połowy szyi do
    połowy głowy. Stan stabilny, temperatura typowa dla stanu
    pooperacyjnego. Krążenie funkcjonuje, oddech też (jest stymulowany
    jedynie dlatego, że leki nasenne go spowolniły samodzielny oddech nie
    dostarczałby tyle tlenu, co trzeba). Prawe oczko jest niedomknięte, więc
    pielęgniarki zwilżają je solą fizjologiczną co jakiś czas. Pozwolili mi
    go wczoraj wieczorem dotykać. Jest golutki, ale cieplutki. Wygłaskałem
    go, pomodliłem się nad nim, powiedziałem, ze jest bardzo dzielny -
    podobno nie ma szans by słyszał, ale chyba ja takiej 'rozmowy' z nim
    potrzebuję. Przy nim czuję spokój.

    Przy wybudzaniu w poniedziałek
    okaże się, czy nie ma niedowładów kończyn, a przede wszystkim czy jest
    odruch kaszlu i połykania (bez tego Piotruś wymagałby karmienia sondą
    itd.). Nie wiemy, o której godzinie się to zacznie, bo to nadal będą
    Święta i lekarzy mniej niż zwykle - więc ci co będą na dyżurze pracy
    będą mieli więcej niż zwykle. 

    Modlimy się o uzdrowienie. Ufamy. Dziękujemy Bogu za Was i za Waszą modlitwę!


    NIEDZIELA c.d.
    Piotruś
    jest nadal zgodnie z lekarskim planem w śpiączce. W założeniu miała ona
    trwać 3 dni, czyli najprawdopodobniej jutro rozpocznie się powolne
    wybudzanie. Może on trwać od kilku godzin do kilku dni (leki nasenne
    kumulują się w organizmie, metabolizują powoli i u każdego inaczej).
    Lekarze mogą też znów wprowadzać naszego synka w śpiączkę na kolejne
    dni, gdy okaże się, że źle reaguje na wybudzanie (np. drgawkami). 

    Im
    dłużej Piotruś jest na intensywnej terapii, tym jest lepiej
    monitorowany. Jednak leki nasenne osłabiają jego odporność, podobnie jak
    sposób karmienia (kroplówka i sonda nie zastąpią w pełni normalnego
    żywienia) - a będąc w śpiączce jest bardziej narażony na infekcję (ma
    dużo wprowadzonych w siebie igieł, rurek itd. - a to potencjalne wrota
    zakażenia). 

    Ufamy, że wybudzanie przebiegnie bez komplikacji, a
    późniejsze badania nie wykażą uszkodzeń odruchu połykania, wykrztuszania
    itd. (póki mózg jest w uśpieniu nie ma jak tego sprawdzić). 

    Prosimy
    gorąco Was o modlitwę za Piotrusia od poniedziałkowego południa, kiedy
    rozpocznie się prawdopodobnie to wielogodzinne budzenie. Magda ma
    szczególną prośbę, by modlić się zwłaszcza uwielbieniem, o 15.00 koronką
    do Miłosierdzia Bożego i wołać o wstawiennictwo Jana Pawła II. 

    Bóg zapłać Kochani za to, że nas wspieracie!
    Podziękowali 1zoja
  • Poniedziałek Wielkanocny)
     
    Podjęto
    decyzję, że wybudzanie Piotrusia rozpocznie się dzień później - czyli
    jutro. Tłumaczono mi, że jeden dzień w uśpieniu to lepiej, bo mózg w
    tym stanie całość energii zużywa na regenerację (bo wszelkie procesy są
    wygaszone). Jednak głównym powodem jest jak mi się zdaje słabsza
    świąteczna obsada lekarska - chyba dyżurujący nie chcą brać sami
    odpowiedzialności, a może wolą mieć szerszy zespół do podejmowania
    ważnych decyzji, gdyby były jakieś komplikacje. Ale wierzymy, że
    najgłębszy powód przeniesienia wybydzania na jutro jest inny - o nim na
    końcu. Przed wybudzaniem planowane jest badanie tomograficzne mózgu.

     
    Piotruś
    wygląda ładnie, tyle że chudziutki bardzo (leży odsłonięty od pasa w
    górę). Temperatura spadła do 36,6. Z myślą o jutrzejszym wybudzaniu
    zmniejszono mu nieco dawki leków usypiających, co poskutkowało
    korzystnym przyspieszeniem tętna.

     
    Jutro
    rocznica narodzin dla nieba Jana Pawła II. Ufamy, że właśnie za jego
    wstawiennictwem Miłosierny Bóg zwycięży chorobę Piotrusia i w pełni go
    uzdrowi.

     
    Jędrek



  • Piotruś, jak to określił anestezjolog, dał radę- oddycha saomodzielnie, przełyka i odkrztusza. Wyjęli mu rurę i koło południa miał być przeniesiony z intensywnej terapii na neurochirurgię. 
  • Dzieki @kuria:)

    Tak jak Ci pisałam -podjęłam stałą modlitwe za Piotrusia.

    I dziękuje za szczegółowe wieści od Jędrka:)


    Pamietam jak dziś jak gratulowałam im narodzin Piotrusia.

    To dobrze,ze Boguś z nimi. 

    +++ 
  • Jezu Miłosierny, ulituj się na Piotrusiem+++ JAnie Pawle II wstawiaj się za Nim+++
  • Kuria domowa napisała mi, że okazało się, że guz jest niezłośliwy i będzie chemia.
  • edytowano kwiecień 2013

    Chwała Bogu!

  • edytowano kwiecień 2013
    +++
    On ma zdaje się 4 lata. Oby Jezus Zmartwychwstały okazał swoją chwałę i moc
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.