Koty u wielodzietnych

edytowano kwiecień 2013 w Ogólna
Co sądzicie na temat kotów w rodzinie wielodzietnej? Nasze dzieciaki chcą mieć jakiegoś zwierzaka i zastanawiamy się poważnie nad kotem.
«13456716

Komentarz

  • Trzeba zapytać kota, co o tym sądzi :)
  • u nas sierść na podwórku wylądował jak mi myszy po domu zaczeły rajcować :D

    ale zawsze mieliśmy kota i polecam to zwierzę w warunki domowe. Minus - kosztowne w utrzymaniu bardziej niż dziecko ;)
  • Jak mieszkaliśmy w domu z ogródkiem,zawsze był kot/lub koty.Teraz,w bloku,nie wyobrażam sobie żebym musiała jeszcze pamiętać o kuwecie,nie wiem zresztą gdzie musiałaby być żeby najmłodsze dziecko się do niej nie dobierało.
    Jeśli-da Bóg-przeprowadzimy się znowu i będzie ogródek,od razu rozejrzę się za kotem.
  • w bloku też mieliśmy. Nie było problemu ale my kuwetę zamkniętą mieliśmy.
  • Jak kot wychodzący, to trzeba bardzo pilnować regularnego odrobaczania, bo znosi różne parazyty i dzieci się nimi chętnie częstują. Żeby zwiększyć szanse przetrwania kota wśród dzieci, warto zadbać o równowagę sił - kotów powinno być więcej niż dzieci ;-)
  • Mamy zbyt ciasno  :(
    Nasze koty były łowne,aż za bardzo.Jeden z nich miał alergię na mleko,a dzieci wciąż o tym zapominały.Było co wtedy sprzątać.Poza tym,koty nie są kłopotliwe,dzieci mogą się łatwo nauczyć,że żywe stworzenie to nie zabawka,no i jeszcze jeden pozytyw-dziewczynki zarażą się toksoplazmozą w dzieciństwie i potem nie muszą się już obawiać
    :)
  • Co do odrobaczania,to obok szczepień główne koszty utrzymania kota.
    Jedzenie też kosztuje,ale nie warto kota przekarmiać-nie będzie łowny wtedy ;) i będzie chorował.

  • toksoplazmoza zmienia charakter

    np. http://facet.wp.pl/kat,1034221,wid,14966638,wiadomosc.html?ticaid=1107da&_ticrsn=3

    "Jak podaje "Scientific American" u ludzi efekty nie są aż tak opłakane w
    skutkach. Z kwestionariuszy zebranych od chorych wynika, że ich osąd
    sytuacji odrobinę się zmienia, tzn. my również - podobnie jak myszy -
    stajemy się bardziej nieroztropni, żeby nie powiedzieć lekkomyślni.
    Jesteśmy też śmielsi. Może właśnie dlatego zarażenie toksoplazmozą może
    objawiać się zwiększonym prawdopodobieństwem spowodowania wypadku na
    drodze."

    lub http://wyborcza.pl/1,75476,10638110,Toksoplazmoza___charakter_narodowy_pasozytow.html
  • toksoplazmoza zmienia charakter

    np. http://facet.wp.pl/kat,1034221,wid,14966638,wiadomosc.html?ticaid=1107da&_ticrsn=3

    "Jak podaje "Scientific American" u ludzi efekty nie są aż tak opłakane w
    skutkach. Z kwestionariuszy zebranych od chorych wynika, że ich osąd
    sytuacji odrobinę się zmienia, tzn. my również - podobnie jak myszy -
    stajemy się bardziej nieroztropni, żeby nie powiedzieć lekkomyślni.
    Jesteśmy też śmielsi. Może właśnie dlatego zarażenie toksoplazmozą może
    objawiać się zwiększonym prawdopodobieństwem spowodowania wypadku na
    drodze."

    lub http://wyborcza.pl/1,75476,10638110,Toksoplazmoza___charakter_narodowy_pasozytow.html

    :O
  • Dzięki za wpisy, najchętniej przyjąłbym kota odrobaczonego, wysterylizowanego i po szczepionkach. No i oczywiście który umie korzystać z kuwety.
  • Mógłby jeszcze gazetę przynosić  ;)
  • @balum miała takiego do oddania
  • Jest taki Pruszkowski Dom Tymczasowy, skąd można przygarnąć koty właśnie już sterylizowane, szczepione itd. Ale szczepienia trzeba powtarzać, odrobaczenie też. Karma i żwirek też niosą konkretne koszta. No i zdecydowanie fajniej jest mieć dwa koty niż jednego - jeden może się nudzić i niszczyć sprzęty z frustracji.

    Mamy koty niewychodzące - sprzątania trochę jest, bo rozwlekają żwirek na łapach, teraz na wiosnę kłaczą.
    Następne lokum chcemy znaleźć takie, żeby jednak mogły sobie spacerować trochę.
    I tak je lubimy, nawet bardzo, są kochane, mruczące, dość wyrozumiałe dla dzieci. Ale konkretne wyzwania też niosą - jak napisałam powyżej.
    Może rozważcie coś mniejszego?
  • Dzięki czekałem na Twoją opinię
  • edytowano kwiecień 2013
    Jaki jest to koszt miesięcznie?
  • edytowano kwiecień 2013
    Jest bardzo wiele fundacji, stowarzyszeń, które szukają domów dla kotów
    Najczęsciej koty te są już odrobaczone, zaszczepione, często także wysterylizowane.
    Wiek tych kotów także zróznicowany-od kociąt po koty "pełnoletnie".

    Można również przygarnąć kota rasowego, pohodowlanego-jest ich sporo, czasami za złotówkę, czasami za koszty kastracji.

    Koszt utrzymania zależy od tego, jaka karma, jaki żwirek itp.
    Przy czym tanie, najtańsze produkty najczęściej są marnej jakości i mało ekonomiczne.
    Dla przykładu-najtańszy, byle jaki żwirek betonitowy kosztuje w granicach 20 zł/5-8 kg, ale starcza na max tydzień
    Ja w tej chwili używam doskonałego żwirku, 18 kg/ok.60 zł, przy czterech kotach starcza na miesiąc, jest bardzo wydajny i ekonomiczny
    Przyzwoita karma sucha to koszt ok.20-22 zł/kg, kot dorosły, o wadze ok.3 kg potrzebuje ok.50-60 gr na dzień, karma mokra niezłej jakości to ok. 3-6 zł/100gr, są doskonałe puszki w ALDIm za 1.56zł/200gr
    Przy czym zdecydowanie opłaca się kupować wieksze opakowania i niekoniecznie w sklepach stacjonarnych-internetowe mają znacznie lepsze ceny

    Szczepienia: młody kot powinien być już 2krotnie zaszczepiony, potem, przy kotach niewychodzących wystarczy podstawowe szczepienie co 2 lata, można rozszerzyć o szczepienie p.białaczce (ja np. nie szczepię, moje są całkiem niewychodzące)
    Można odrobaczać samemu, jedna tabletka do kupienia u weta to ok.5-7 zł, odrobacza się przynajmniej dwa razy do roku

    Jest tu już wątek o sprawach kocich, "kociarze ratunku" czy jakoś tak-tam sporo cennych wiadomości

    edit: znalazłam:
    http://www.wielodzietni.org/discussion/10546/kociarze-ratunku-/p1
  • Czy kota można karmić resztkami z obiadu?
  • Nie bardzo. Mogą kotu zaszkodzić.
  • Czy kota można karmić resztkami z obiadu?
    To już lepiej sobie psa sprawcie jak go chcecie resztkami z obiadu karmić ;)
    Albo chomika - się szwendać po chałupie nie będzie a dla dzieci radocha :)
  • Jezeli Wasze obiady skladaja sie glownie z nieprzyprawionego miesa, to mozna ;)
  • Jezeli Wasze obiady skladaja sie glownie z nieprzyprawionego miesa, to mozna ;)
    w dodatku tylko wołowego, indyczego i cielęciny
    @Pablo-mam nadzieję, ze to takie żarciki, te Twoje zapytania
  • Czy kota można karmić resztkami z obiadu?
    Kota to niekoniecznie., Ale rozważcie prosiaka. Też inteligentny, miły, no i inne korzyści...
  • a nasze dwa koty fajne tylko jeden sikający od czasu do czasu..
    musieliśmy wyrzucić już kołdry, dwie kanapy, było nasikane w butach, a parę dni temu wyrzuciliśmy futerał od gitary..
    Dodam, że ten kot jest lękliwy i chodzi tu raczej o jego psychikę. Czy ktoś miał podobny problem? 
  • AgaAga
    edytowano kwiecień 2013
    Ja. I go nie rozwiazalismy, bylo coraz gorzej, przez prawie 18 lat.
    Kot byl taki w miare czysty,chociaz bez przesady ;), tragedia zaczela sie, kiedy wyprowadzilam sie z domu i wyjechalam (kota zabrac nie moglam). Poza tym nie tolerowal facetow, kiedy pierwszy raz przyjechal do przyszlej tesciowej M., kocur tez mu nasikal do butow. I potem moja mama sie przeprowadzila i to juz kotu wykonczylo psyche do reszty. Przez jakies 8 lat porozumiewal sie z otoczeniem za pomoca fukania, drapania i wlasnie sikania na wszystko (dywany, firanki, kanapy itd.). Kot mieszkal pod szafa i jak wybiegal, to w celu ugryzienia kogos (nie oszczedzil nawet mojej babci, ktora ma naprawde zlote serce), podrapania albo podlania. Odczulismy ulge, jak kot zostal uspiony (to nastapilo z powodu niewydolnosci nerek, stan byl juz agonalny). Przyznaje, ze na tym kocie poleglismy. Mialam kilka kotow w zyciu, teraz tez mam dwa. Ten jeden egzemplarz byl nie do wytrzymania i nikt nie umial mu pomoc znormalniec.
  • Mam kłopot z miesiecznym kociątkiem, jego rodzeństwo jest zdrowe, a on wygląda jak spłaszczony , ma zdeformowane żebra i nóżki rozjeżdżają się na boki. Czy ktoś miał taki problem i wie jakie są szanse tego malucha na normalne życie
  • Przede wszystkim-do weta idź, na odległośc, bez innych danych trudno doradzić
    ale znam przypadki , że kocię trzeba było uśpić (zdeformowana klatka piersiowa+ zdeformowane narządy wewnętrzne)
    zakładam, że koty nierasowe są
    wiec doradzam kastrację matki ich
  • Oczywiście kastracje mamy zalanowaną za
    miesiąc, na ktociaki już oczekują nowi właściciele, wizyta u weta bez zabiegów itp kosztuje min 60 zł. Miałam nadzieje że ktoś mial podobny problem do rozwiązania. Nie potrafie zdecydować o uspieniu zwierzaka.
  • przy dzieciach ważne jest by kot miał odpowiedni charakter....kiedyś chciałam przygarnąć takiego "działkowca" odrobaczyć i wysterylizować, ale zgadałam się z kociarą z forum i poleciła, by brać kota z pewnego źródła, najlepiej odchowanego i z określonymi cechami, poleciła mnie hodowli kotów brytyjskich, w której szukali domów dla kastratek , które bądź nie mogły już rodzić lub się nie nadawały ( np po dwóch cesarkach) Dzięki temu nasz dom przyjął trzy koteczki brytyjskie ...najmłodsza miała 7 miesięcy, najstarsza 4 lata....Koty cudne, łagodne, mądre...

    Moja siostra wzięła "działkowca"...dziki, agresywny i zupełnie nie nakolankowy jej się trafił.....
  • edytowano kwiecień 2013
    Koty wykastrowane często zapadają na chorobę nerek - mocznicę. Konieczne jest wtedy podawanie karmy weterynaryjnej (100 zł/kg), robienie kroplówek (w lecznicy ok. 250 zł tygodniowo). Uśpienie i utylizacja to kolejne 100 zł.
  • jeden to syjam i on jest bardzo towarzyski a ten sikający to dachowiec..

    problemy z sikaniem u nas się nasilały parę miesięcy po pojawieniu się niemowlaków i właśnie wtedy był atak na kanapę co kończyło się usuwaniem mebla..


Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.