Koty u wielodzietnych

1356726

Komentarz

  • edytowano czerwiec 2014
    Gdyby ludzie uzywali rozumu i nie dokarmiali wolnozyjacych kotow to bylaby ich naturalna selekcja i nie byloby tyle.

    Naturalna selekcja ...owszem ale to nie w przypadku zwierząt domowych. czy psa wypuszczasz samopas aby się wyżywił kurami sąsiada, zającami lub sarnami albo jak będzie stary - wyeliminował go szybko jadący samochód ? Kocica czy suka wysterylizowana na pewno nie pójdzie do piekła z powodu, że to antykoncepcja albo, że nie chce mieć dzieci. To chroni także przed nowotworami i ropomaciczem, które jest nagminne u tych zwierząt. Człowiek przed Bogiem odpowiada za to co oswoił i jego obowiązkiem jest zapewnienie wyżywienia zwierzęciu, które u niego mieszka i które dla niego pracuje. Kot polujący na myszy i zabijajacy szczury tak naprawde też musi racjonalnie jeść, być odrobaczany , bo inaczej będzie roznosił choroby i zdechnie.
  • edytowano czerwiec 2014
    @prowincjuszka nie porownuj mi psa (nieudolnego w naturze) do normalnego kota. Kot z natury nie jest zwierzeciem domowym. I nie wymaga dokarmiania jeśli żyje poza domem.

     I naprawde nie pojmuje tej presji, odruchowej presji, ze kota TRZEBA wysterylizowac. I czemu od razu zaklada sie, ze jak daje sie kotce okocic to musza byc koty zaniedbane. Moje koty zyja wolno, sa odrobaczane nie ze wzgledu na ich potrzebe, ale ze wzgledu na nasze ludzkie bezpieczenstwo i komfort. W naturze nie ma koniecznosci odrobaczania. Nasze koty poluja, czasem dostana jakis frykas, ale gdy byla koniecznosc to i regularnie byly zywione. Ale to dlatego, ze sa nasze. Dzikich kotow nie karmie, niech padaja gdy sa nieudolne. Przetrwaja tylko silne egzemplarze.
  • To chroni także przed nowotworami i ropomaciczem, które jest nagminne u tych zwierząt.

    -----------

    Choroby są wpisane w życie zwierząt. Myślisz, że sikorki, wróbelki, sarny, dżdżownice nie chorują? Sądzisz, że zdychają w pełni sił? Chorują, są atakowane przez silniejsze zwierzęta, padają z głodu... Prawo dżungli, najbardziej naturalne mające na celu wyeliminowanie słabszych osobników. Ludzie wkraczają w to prawo z przyczyn emocjonalnych i potem narzekają, że jakiś zwierząt jest za dużo, albo że są słabe.

  • Savio, myślę, że są nieszczęśliwe kiedy przychodzi zima, a one są wyganiane przez ludzi z piwnic, stodół, strychów. Naturalna selekcja, owszem, ona nadal istnieje i wiele kotów nie przeżywa zimy, wypadków, walk z innymi kotami itp. Mówisz, że gdyby ludzie nie dokarmiali kotów nie byłoby ich tyle - gdyby ich nie rozmnażali również. 
    Nie rozumiem takiej logiki: dokarmianie kotów jest złe, bo przeżywa ich za dużo, ale w mnożeniu ich już nic złego nie ma?
    Nie zakładam, że Twoje koty będą zaniedbane. Jestem po prostu zwolennikiem podejścia, że gdy chodzi o dachowce to można przygarnąć już istniejącego, niż dawać się własnej kotce okocić. Jest pełno (również oswojonych, również ładnych, również z domieszką rasowych) kotów, które czekają na dom.
    Jeśli chodzi o gołębie - nie słyszałam, żeby ktoś rozmnażał te miejskie, bezdomne gołębie i przykładał się tym do ich ilości. 

    Po prostu mamy inne podejście i tyle.
  • Nie rozumiem takiej logiki: dokarmianie kotów jest złe, bo przeżywa ich za dużo, ale w mnożeniu ich już nic złego nie ma?

    ---------

    Bo dokarmianie wolnożyjącego zwierzęcia jest nienaturalne,
    a rozmnażanie - naturalne.

    Nic skomplikowanego.

    Nawet ptaków w karmniku nie powinno się dokarmiać, często ornitolodzy o to apelują. Ja to dopuszczam ze względu na obserwację tych zwierząt.
  • Jeśli chodzi o gołębie - nie słyszałam, żeby ktoś rozmnażał te miejskie, bezdomne gołębie i przykładał się tym do ich ilości.

    -------

    A słyszałaś o tym by ktoś takie gołębie ubezpładniał? Po prostu są pozostawione naturze. Tak jak moja kotka. :-)

    Tak jak ludzie mają przyjemność dokarmiać ptaki i obserwować je, tak ja miałam olbrzymią przyjemność w obserwowaniu kotnej kotki, niemalże porodu i teraz małych kociąt. Dzieci są zafascynowane. To nie jest to samo co wzięcie gotowego, odrośniętego kota. Różnica jest jedynie taka, że ludzie karmiący ptaki, dzikie koty nie biorą na siebie konsekwencji, zaś ja biorę i zatroszczę się o to co oswajam.
  • BTW skoro kocia antykoncepcja/sterylizacja nie jest moralnie zła, to tak samo nie jest złe uśpienie tych zwierząt. Po co zapełniają schroniska? Wiem, brutalne to co piszę, ale tak samo brutalne jest wyjałowienie kota. Tyle, że jest modne i na topie, a usypianie nie.
  • edytowano czerwiec 2014
    zaś ja biorę i zatroszczę się o to co oswajam.

    To Ty. Zajmujesz sie kotami i ich kociętami ok. Ale do czasu, co z resztą, czy wiesz w czyje rece trafią czy ktoś ich przygarnie?
    ciąża i poród u psa/ kota to niesamowite przeżycie dla właściciela, zgadzam się . Urocze są malutkie kotki, kochane malutkie pieski. Ale ich późniejszy los zależy od człowieka. Tu nie da się wszystkiego zwalić na naturę.
    Jeśli pasjonuje Cię hodowla to kup sobie rasową kotkę ( tak wiem zaraz mi sie dostanie od snobów), pojedź na parę wystaw, wyrób jej uprawnienia, a jak znajdziesz właściwego reproduktora to ją sobie rozmnażaj. Dzięki temu koty nie pójdą w niewiadomo czyje ręce, ludzie chętni bedą podpisywać  Ci umowy, w których będziesz mogła im postawić warunki, jak oni mają je traktować.
    Po za tym jest jeszcze jedna rzecz- koty i psy parzące się bez dozoru łapią choroby weneryczne. Ja wcale nie uważam, że zwierzę trzeba karmić RC albo najdroższą z najdroższych karmą ani kupować im pierdół i gadżetów po 200 zł.
  • Savia - konie też się kastruje i to nie od niedawna ale od tysięcy lat.
  • A, doczytałam-wyświetliła mi się tylko ta strona

    Zasadniczo z tym niesieniem się to nie tak prosto jest. Niebieski jest rozjaśnieniem czarnego.
    Czarny jest dominujący. 
    Niebieski kot to kot czarny genetycznie. Dziedziczność kolorów uwarunkowana jest także allelami.

    Jeśli nie ciachniesz ich, do czego jednak namawiam (już mi się nawet gadać po raz setny nie chce tego samego)-będą raczej same czarnuszki.

    Żeby potomstwo tych maluszków miało swe potomstwo niebieskie ich matka, czyli Twoja kotka musiałaby nieść gen rozjaśnienia. A jestem prawie pewna, ze nie niesie.

    Niebieski brytek "powstał" w wyniku konkretnego, zaplanowanego zapewne kojarzenia. Jego rodzice i przodkowie niosą konkretne geny odpowiedzialne za kolor futra i oka.

    W przypadku zwykłych dachowców trudno mówic o tym samym.
  • Moim zdaniem dokarmianie nie jest złe, jeśli jest robione mądrze: odpowiednim pokarmem, zimą w czasie bardzo ciężkich warunków. Dokarmianie wiosną, latem, jesienią faktycznie przynosi więcej szkód.

    Rozmnażanie jest naturalne w naturze, specjalne prowokowanie rozmnażania własnych kotów już chyba mniej. I ja o takim rozmnażaniu myślę. Oczywiście, skoro obserwowanie kociego porodu daje Ci tyle radości: nie będę dyskutować z takim argumentem. Nie podejrzewałam Cię o brak troski dla własnych zwierząt, żeby była jasność.

    Oczywiście, nie słyszałam, żeby gołębie ktoś ubezpładniał. Ale jak słusznie zauważyłaś, kotka jest Twoja, gołębie są chyba niczyje. Twój kot, Twoje decyzje, ja tylko wyraziłam swój pogląd.

    W sterylizacji/kastracji nie widzę nic złego: nie ma możliwości żeby w ogóle doszło do zapłodnienia. W zabijaniu zwierząt widzę już coś niemoralnego. Nie wiem czy sterylizacja jest modna i na topie, dla mnie jest po prostu rozsądna, jeśli nie zamierzamy albo "tworzyć" bezdomnych kotów, ani mieć ich w domu w ogromnych ilościach.
  • Niekastrowane kotki mogą mieć potomstwo nawet 4-6 razy do roku. Ciaża i poród, takie słodkie i takie wzruszajace i normalnie tęcza :/ są dla kotki ogromnym obciążeniem, dla jej organizmu to nic fajnego. Takze karmienie kociąt.
    Nie przykładaj "ludzkiej' miary do zwierząt. To są zupełnie różne sprawy.

    Kotka w rujce wędruje, jest narażona na niebezpieczeństwo. Koty niekastrowane żyją znacznie krócej, z powodu tej szwendaczki choćby.

    @prowincjuszko, błagam!!! :)  
    Nie namawiaj Savii na koty rasowe, bo to nie tak prosto mieć hodowlę. Jak sama wiesz, trzeba spełniać określone warunki. rasowe koty (hipotetyczne ;)  ) Savii wcale nie muszą mieć rasowego potomstwa. Jak sie za coś zabierać, to trza choć minimum wiedzy.  
  • Ja mam obecnie dwa kastraty, lowne i radosne. Niech żyją jak najdłużej. Wcześniejsze kocury były puszczone na żywioł ze względu na silny sprzeciw mojej mamy. Oba padły po 2-3 latach na skutek ran odniesionych w walkach. Człowiek się do nich przywiązuje i nic przyjemnego w leczeniu kota z ropni, posocznicy i sepsy nie ma. Po przebojach z ostatnim, nawet mama się dała przekonać.
  • Z tego co piszecie nasuwa sie prosty wniosek: Bóg popelnił błąd stwarzajac płodne koty. Trzeba Go poprawic, bo z Jego pomyslu same klopoty...
  • Ekskomunikowac weterynarzy!
  • edytowano czerwiec 2014
    Niestety my staliśmy sie mimowolnymi posiadaczami kotów, które ktoś sobie rozmnożył. Dzieci sąsiada przyniosły noworodki kocie znalezione w śmietniku w reklamówce. My wzięlismy jednego, a właściwie moje dzieci wybłagały bo nie mieliśmy jeszcze wtedy warunków na kota,mieszkaliśmy w kamienicy w ciasnym jak dla nas lokum. Były u nas 2 psy ale z kotem to wiadomo albo chce wyjść albo sika w mieszkaniu. Oczywiście zaopatrzyliśmy sie w kuwetę. Musiałam robić za kocią mamę, karmić najpierw strzykawką potem buteleczką. Kocie jest znacznie trudniejsze do karmienia sztucznego niż szczenię, bo łatwiej je zadławić, może mieć też problem z odbekiwaniem. Co 3 godziny, wstawać także w nocy, jeszcze za każdym razem wymasować brzuszek i umyć pupcię. Oczywiście powinnam w zgodzie z naturą pozwolić jej zdechnąć a wogóle kazac tym dzieciom, żeby reklamówkę z powrotem odniosły do kubła aby kotki naturalnie się udusiły?
    Teraz jest dorosłą kocicą i jak tylko wyprowadziliuśmy się na wieś wysterylizowałam ją bo przecież nie dam rady kota upilnować. Oczywiście gdyby się kociła co pól roku to ja bym nie dała rady wyrzucać kociąt w worku do rowu ani topić ( jak to ludzie jeszcze robią) ani za każdym razem wozić całych miotów do uśpienia. Jednak nie byłabym im w stanie zapewnić dobrych domów. Druga nasza kotka przyplątała sie na dworcu miała ok. 2 miesięcy i łaziła za nami. Próbowałam wrobić mamę i teściową ale nic z tego, zosyała u nas i też ją wysterylizowałam.
  • edytowano czerwiec 2014
    Martyna Odwracanie kota ogonem by nie odpowiedziec na wlasciwe zagadnienie.
  • Nie odwracanie, tylko bądźmy konsekwentni. A nie zimą dokarmiam, bo moja. Zdechnie, znajdziesz lepiej dostosowaną.
  • Ja rozumiem, ze ludzie koty sterylizuja, bo im z jakiegos powodu latwiej. Ale uznawac to za prawde absolutna to mnie wkurza. A juz mowienie jaka ta plodnosc zla, jak wyniszczajaca, ile z jej powodu chorob... negowanie tego co naturalne i zdodne z Bozym zamyslem to juz w ogole mnie gotuje.

    @prowincjuszka ja mowie caly czas o naturalnej selekcji, a nie o nienaturalnym, brutalnym zachowaniu czlowieka.
  • Savio, nie sądzę, aby zwolennicy sterylizacji uważali ją za prawdę absolutną ;) i mimo wszystko, argumentem ZA sterylizacją nie jest w głównej mierze to, że kocie ciąże w nadmiernej ilości są wyniszczające dla kotek. Raczej mówi się o tym, aby nie mnożyć bezdomności i nie przyczyniać się do zwiększania się kociej populacji bez powodu. To tylko koty, nie wysuwałabym wniosków, że zwolennicy sterylizacji twierdzą, że Bóg się pomylił. Nie sądzę też żeby spiskowali jak tu zadziałać wbrew Bożym zamysłom. Dla mnie sterylizacja jest po prostu rozsądna i wszystkie moje zwierzęta są wysterylizowane. Nie sądzę, aby coś przez to traciły one albo ja - są wesołe, szczęśliwe, zdrowe i mimo, że lubię małe koty - swojego starego brzydala też lubię ;)

    Bestialstwo, o którym pisze prowincjuszka to inna rzecz... dla mnie to niepojęte, jak można topić szczenięta, czy kocięta, zakopywać, dusić... 
    Prowincjuszko, ukłon za odratowanie kociaka, niestety ale nie każdy by tak postąpił... Na wsiach podobno wciąż powszechne jest właśnie topienie kociaków, nawet takich trochę odchowanych (jak okaże się, że trzeba toto karmić, że toto drapie i toto nie zawsze zdąży z sikaniem do kuwety/na podwórko, albo jak się dzieciom znudzą małe kotki).
  • To jedna z naszych koteczek
    A na fotce widać jak starsza siostra uczy młodszego brata jak należy z kotkiem postępować.
    Kontakt naszych dzieci z naszymi kotami - bezcenny
  • Kot - stróż podczas kąpieli
  • Kot - przytulanka
  • Kot - zawsze pierwszy spakowany :)
  • Kot - strażnik puzzli
  • Kot - nauczyciel delikatności
    DSCF1339.JPG 189.2K
  • Zgodne z Bożym zamysłem w stosunku do zwierząt, to chyba jest:

    26 3A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» 
  • edytowano czerwiec 2014
    Stephanos przeczytaj uwaznie poprzednie posty... i zobacz jaka ich atmosfera byla. Ja pytalam tylko o genetyke i pokazalam kociaki. I juz najazd- no, prawda absolutna ze kociaki TRZEBA wysterylizowac. A gdy wspomnialam o porodzie kotki to kociara uswiadamiala mnie, ze kocia plodnosc to samo zlo, stad moj sarkazm nawiazujacy do Bozego zamyslu plodnosci. A czlowiek ma prawo do wolnosci. Jak zacytowala Milagro: niech panuje nad zwierzetami, ale to oznacza ze moze sterylizowac, ale i nie musi. Czlowiek jest wolny i ma postepowac w zgodzie z WLASNYM sumieniem, a nie zgodnie z wizja innych... szczegolnie, ze to nikomu nie robi krzywdy, jest moralnie obojetne. Tak jak moralnie obojetne jest zadanie szybkiej, stosownej do gatunku smierci.
  • edytowano czerwiec 2014
    Ja pytalam tylko o genetyke i pokazalam kociaki.

    Ok ja Cię rozumiem i rozumiem Twoją pasję koty masz śliczne. Może stworzysz nową rasę ale miej tylko na uwadze, że zapewniasz dom i opiekę swoim kotom a nie całemu ich potomstwu, które mnożąc sie w sposób niekontrolowany będzie przyczyniało sie do coraz wiekszej ilości bezpanskich kotów, roznoszących choroby i robale, i nieszczęśliwych kotków, które głupie i złe dzieci będą dręczyć i zabijać dla zabawy a Ty mając najlepsze chęci nie będziesz miała na to żadnego wpływu.
  • Ja Cie rozumiem, ale...

    Jak ja kocham takie moralizatorstwo :-&
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.