Koty u wielodzietnych

1235728

Komentarz

  • Prowincjuszka, siostro w myslach ;;)
    Moja mama tak wykarmila swojego starego kocura, w czasach jak byl malenkim kociakiem, znalezionym w listopadowa noc na parkingu. Slepy byl, nogi mu sie rozjezdzaly... urlop i karmienie kota, z ciaglym nastawianiem budzika na nastepne 8-|
  • edytowano sierpień 2014
    Nasza kotka była przez pierwszy tydzień karmiona strzykawką, nie pamiętam ale potem przez następne dwa buteleczką dołączoną do mleka dla ... szczeniąt, ale to była buteleczka taka dla małego yorka. Z butelki dla ludzkiego niemowlaka karmi się szczeniaki ale kocię moze się udusić. W czwartym tygodniu chyba już ( o ile dobrze pamiętam ) piła to mleko z miseczki. No i masowanie brzuszka i mycie pupci było konieczne. Później wkroczyły kaszki i papki. Konserwy i namoczona karma, mięso mielone to dopiero tak od 6 tygodni. Nie wiem czy robiłam wszystko prawidłowo ale kot żyje i ma się dobrze. 3 tyg. na wydanie do nowego domu to jakaś masakra.
  • Kociara, ja sie akurat z tym wypuszczaniem nie zgadzam.
    Tzn. w bloku na ktoryms tam pietrze, ok, racjonalne i wykonalne.
    Ale jak chcesz "zabezpieczyc ogrod"? Mur betonowy pieciometrowy z drutem kolczastym? Bo nawet na dwumetrowe ogrodzenie kot spokojnie skoczy ;) Zgoda, znam kilka przypadkow, gdzie wlasciciele maja ogolnorodzinna nerwice na punkcie zamykania drzwi, zeby kot z domu nie wyszedl. Ale to meka i dla ludzi i dla kota, ktorego instynkt domaga sie czegos innego. Oczywiscie, kot przezyje w czterech scianach, tak jak chomik w klatce, a rybka w akwarium, niemniej jego naturalne srodowisko, to dom i okolica tegoz.
  • @Aga - zabezpieczony ogród to np. siatka normalnej wysokości a na górze kawałek(wysokości np. 1/2 metra) zamocowany pod kątem-kot się już nie wespnie.
    Ja nie zamierzam nikogo przekonywać. Moje zdanie jest wyrobione na podstawie wieloletnich doswiadczeń moich i kilkuset ludzi zajmujacych się hodowlą. Poza tym są koty nieskore do "szwędaczek" i bedą siedzieć np.  w grodzie obok domu albo lasku po drugiej stronie.
    Oczywiście, ze dom z dala od dróg będzie bezpieczniejszym domem wychodzacym niż ten w blokowisku

    @prownicjuszka - tak, kocięta powinny być w domu z matką do 12 tyg życia, przepisy hodowlane wiekszosci federacji na świecie wyraźnie określają ten wiek. To optymalny czas ze względu na socjalizację ale przede wszystkim na program szczepień i odrobaczeń.

    Żadna hodowla nie powinna wydawać kotów młodszych, niż 12 tygodniowe. Choć człowiek jest w stanie wykarmić i odchować kociaka nawet kilkudniowego, to jednak nie powinien tego robić, jeśli nei ma takiej potrzeby.

    @ - z tą odpornoscią na choroby to nie takie proste. Są rasy narazone na choroby (specyficzne dla rasy), ale dachowce mogą być z kolei nosicielami śmiertelnych chorób.
    Dobre hodowle badają swe koty pod kątem tych chorób genetycznych i tylko z takich powinno się brać kota.
    Dobra hodowla zaprosi do domu, pokaze wyniki badań pokaze warunki hodowlane, wszystkie koty w hodowli (no, chyba, ze sa akurat maluszki, to nie wpusci do ich pokoju albo pokaze z daleka ;) )

    I prawda jest taka, ze nikt nie da 100% pewnosci, ze dany kot nei zachoruje na jakąś inną chorobę (wirusówka, zapalenie pęcherza, zapalenie gardła itp.), bo to sie zdarza, jak ludziom.

    Z ras, które szczerze polecam, to (w kolejności od moich ulubionych ;)  i cech rasy):
    półdługowłose:
    -norwegi
    -ragdolle
    -mainecoony

    krótkowłose:
    -devon rexy
    -singapury (drrrrogie niestety, rzadka rasa)
    -abisyńczyki


  • Devon Rexy sa dosc malo odporne, przeziebiaja sie. Aczkolwiek dzieki regularnemu wychodzeniu ;) nasza mieszanka sie juz bardzo uodpornila.

    Kociara, jak ktos hoduje zarobkowo, to oczywiscie, ze trzeba zabezpieczyc, bo kot to majatek ;) Wlasnie w jednym ze znanych mi przypadkow niewypuszczania kota o to chodzi, ze to bardzo drogi rozplodowiec.
    Normalne koty sobie radza. W Rajchu jeszcze nie widzialam takiej siatki, chyba nawet ciezko by bylo to pogodzic z planami zagospodarowania. Ludzie z reguly maja niskie plotki czy zywoploty albo i calkiem nic ;) i wokol takich domow lataja sobie koty. Mysle, ze naprawde nie ma co przesadzac. To zwierze, nienajglupsze ;), i jak nie bedzie mialo wielkiego pecha, to powinno dac rade.
  • A, nie uwzględniłam, ze chodzi o Reich ;)

    Tam jest inna kultura i zasady postępowania ze zwierzętami.

    Moi znajomi hodowcy raczej nie traktują kotów w kategoriach majątków, nawet najwspanialsze "rozpłodowce' to po prostu członkowie rodziny. 

    A. I polecam kocura zdecydowanie bardziej, niż kotkę. Kastrat kocur jest bardziej miziasty i kontaktowy niż kotka.Choć i tu pojawiają się wyjątki.
  • edytowano sierpień 2014
    Elunia,
    ja mam norweskiego leśnego. Skończył szesnaście lat. Od zawsze uwielbia weterynarzy i dorosłych gości, sylwestra i wszelkie huki - biegnie sprawdzić co huknęło. Bawi się z psem sąsiadów biegając wzdłuż płota, aż do ogłuszenia psim szczekaniem.
    Nie znosi natomiast dzieci i jak przychodzą, muszę go zamykać, bo  zawsze znajdzie odpowiedni moment, żeby  skoczyć z czterech łap i ugryźć dziecko np. w udo. Wczoraj nie zdążyłam go zamknąć i uczestniczył przy zdejmowaniu kurtek. Widziałam, jak 3,5-latek machnął w jego kierunku nóżką i natychmiast był odwet ostrymi pazurami do krwi.

    Mam też aktualnie w domu (od 1/2 roku) kocią dziką mamę, która obdarzyła mnie dwoma miotami kociąt. W pierwszym miocie był czarny, pół-długowłosy kot ( mieszka w domu, ale wychodzi do ogrodu na żądanie).
    Jest uroczy , milusiński, każda okazja jest dobra, żeby wskoczyć na kolana, albo położyć się w łóżku, od ściany. 
    Po roku ta sama kotka przyprowadziła mi pod drzwi tarasu cztery ok. ośmiotygodniowe kociaki, w tym jeden znów czarny, pół-długowłosy. Jako pierwszy został oddany "w dobre ręce", do domku z ogrodem w niedalekim sąsiedztwie. Spotykam często aktualną właścicielkę kotka. Okazało się, że pozostał dzikim kotem, odpornym na oswajanie. Natychmiast przy pierwszej próbie otwarcia drzwi ( po jakimś czasie przebywania wyłącznie  w domu) uciekł na tydzień i dziś pojawia się w ogrodzie, jak jest bardzo głodny.
    Widać na tym przykładzie, że u dzikich kotów, trudno o jakieś jednoznaczne reguły.  
  • mam takiego, ale nie oddam za żadne skarby ;)
    Dachowiec, adoptowany po śmierci poprzedniego opiekuna. Cudowny, kochany, miziasty, tłamszony regularnie przeze mnie, Młode i ciotkę Katię.
    Jeśli w Reichu jest problem to może adoptujcie kota z Polski jeśli macie możliwość - nasze schroniska i DT przepełnione, pełno biedaków którym ciężko znaleźć dom - często są to koty spokojne, miłe i garnące się do ludzi, z już ukształtowanym charakterem i nadające się do zamieszkania z dziećmi.
    Najlepiej wziąć od razu dwa, żeby było im raźniej ;)
  • Tyle, ze bez gwarancji zdrowia - nasz wziety niby zdrowy ze schroniska od razu mial koci katar + świerzb. Na oko wygladal tylko na zaniedbanego i nawet byla dosyc ruchliwa - wzielam ja wlasnie dlatego, ze byla jedynym kotem do wydania, ktory sam do mnie podszedl. Inne wygladaly zupelnie smetnie i zaloze sie, ze tez byly czyms pozarażane. Warszawski Paluch, ale nie wierzę, zeby gdzies indziej bylo duzo lepiej. 
  • edytowano wrzesień 2014
    Przybłąkał nam się wczoraj kociak, barwy niebieskiej (?)
    Ładny,milusiński, tylko...
    biega jak kaczuszka, jak szczur ;)
    jakby zad mu się bujał i był przykucnięty nieco...
    jest szansa, że z tego wyrośnie?
    Nazwaliśmy go Blues.
    CAM00234.jpg 117.3K
    CAM00235.jpg 122.2K
    CAM00240.jpg 135.4K
  • edytowano wrzesień 2014
    Niebieski, niebieski :) na stówkę

    Trudno ocenić, co jest powodem takiego dziwnego sposobu poruszania się.
    Koty w nowym miejscu, kiedy jeszcze nie czują się zbyt pewni poruszają się na "niskich łapach".

    Może to być też kwestia neurologiczna, jakiś uraz albo wada, przykurcz, zapalenie itp..
    Cóz, najlepiej byłoby, gdyby malucha zobaczył weterynarz i ocenił, dlaczego tak się porusza.
    Teraz to wróżenie z fusów

    Widzisz  @Savia ...chciałaś niebieskiego, to masz ;)

    edit: Jak Ci się uda-zrób filmik
  • filmik mogę zrobić tylko czy da się wstawić?

    Aaaa... więc może być, że nieco wypłoszony jest i się skrada?

    chyba kocurek ;)
  • Poszłam nagrywać i ku mojemu zaskoczeniu zad i ogon uniósł w górę. Jeszcze nieco bujnięty był, ale już nie sunął tak tyłkiem po podłożu.
  • edytowano wrzesień 2014
    :)

    badał nowy teren, jak ogon do góry-jest ok, w sensie "emocjonalnym"-zadarty ogon mówi: czuję się pewnie, jest ok, fajnie tu, to mój teren

    na moje oko i po kolorze oka wnioskuję, ze ma ok 2 m-cy, ale mogę sie mylić, fotka nie oddaje wiarygodnie

    a to małe obok niego? ile ma?
  • @kociara podaj mi proszę na pw mail
    Wysłałabym Ci filmik
    nie wiem jak tu zamieścić

    To małe jest w realu tej samej wielkości (jedynie szczuplejsze, ale i matka jest smukła), a jest 3-miesięczne. Blues jest na pewno masywniejszy w dotyku.
  • Dorzuciłam Ci jeszcze trzeci filmik - chyba najwięcej widać.
  • Kociak już leży na kanapie, na tarasie z drugim maluchem.
    Cała czwórka jadła z jednej miski, czasem któryś warknął, ale krwawych jatek nie było ;)
    Najważniejsze, ze młody od michy się nie wycofywał, tylko wręcz łapkami właził :-)
  • BeaBea
    edytowano wrzesień 2014
    . pomyłka
  • Moim zdaniem:

    Koniecznie odrobaczyć-brzuszek wskazuje, ze może mieć bogate życie wewnętrzne albo tak świetnie odkarmiony, choć to lekko wątpliwe
    Na oko wszystko ruchowo jak najbardziej ok, typowe zachowanie dla kociaka ok 3 miesiecznego
    Wydaje mi się, ze kocurek
    Czy on ma jasną plamkę, kawałek jasnej sierści na klatce piersiowej?

    Niebieski, choc w słońcu wydawał się niemal liliowy
    Moze mieć w przodkach coś ruskiego (kolor oka i kolor sierści wskazuje, choć uszy za duze jak na ruskopodobnego i za krótki ogon)
    Gładki, tj bez pręgowania

    Jaki kolor poduszeczek pod łapkami?

    oczy, nos wskazują, ze raczej zdrowy, tj bez śladu kociego kataru, tylko ten brzuszek niekoniecznie mi się podoba, chyba jednak zarobaczywiony

    zastrzegam jednak, ze powyższe w oparciu o filmik ;) 
  • 3 filmiku nie mogę obejrzeć, przekierowuje mnie na konto google (gmaila???) a ja nie używam :/
  • o, szkoda, czym wysłać duży plik?
  • @kociara dzięki :-*

    Na odrobaczenie dostał wczoraj. Teraz zjadł duuużo, więc moze dlatego ten brzuszek.
    Idę łapki sprawdzać ;)
  • edytowano wrzesień 2014
    czym wysłać plik?
    pojęcia nie posiadam

    edit: aaaa, to już rozumiem-myślałam, ze filmik zrobiony od razu po przybyciu do Was, nie po jedzeniu

    to wszystko jasne, takie maluchy potrafią jeść niemal do wypęku i się niemal toczą
  • Przybył do nas wczoraj.

    Dziś dałam chrupki i z puszki, a potem filmik.
    Naszych zazwyczaj nie karmię, to praktycznie liznęły tylko (one już po kilku myszach dzisiaj ;) ), więc on zjadł za wszystkich.

    Wysyłam filmik kurierem :-) Niedługo powinnaś mieć link. Jeszcze się ładuje.

    Opuszki ma cieliste pokryte szarością (dominuje szary), skórę na większości ciała ma niebieską, uszy w środku stalowe. Na brzuszku i na krtani białe plamki.
  • zaraz sprawdzę\
    cieliste? znaczy-jakby rózowe?
    to nie jest to kot niebieski w takim razie
    liliowy
  • Nie wiem gdzie ja ten cielisty widziałam :-?

    O takie ma łapki:


    CAM00251.jpg 166.7K
  • Futerko ma gęściutkie, jakby puchate w środku - w porównaniu z tymi co mam.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.