szkoła gotowania

edytowano maj 2013 w Kuchnia
Kucharka ze mnie jest fatalna. Ja nienawidzę gotowania. I zawsze brakowało mi miejsca, gdzie mogłabym spytać o podstawowe sprawy kulinarne bez narażania się na przykre komentarze. A że w Was (jak już zdążyłam się przekonać :) ) pokłady życzliwości i cierpliwości są niewyczerpywalne, ośmielam się założyć niniejszy wątek z prośbą o podzielnie się przepisami, ŁOPATOLOGICZNE wytłumaczenie sposobu wykonania i ujawnienie waszych patentów na kilka podstawowych potraw.
Na początek niech to będą:
1. kluski śląskie (zawsze w gotowaniu robi mi się z nich breja, albo są twarde jak kamienie)
2. ciasto na pierogi
3. zapiekanka z resztek - tutaj tajemnice stanowi dla mnie sos którym można zalać owy makaron czy ryż z dodatkami przed wstawieniem do pierkarnika


«13456746

Komentarz

  • edytowano maj 2013
    Kitek, weź nie przesadzaj! Fatalna kucharka to taka, która przypala wodę na makaron. ;)
    Jeśli robisz kluski śląskie i pierogi i dają się zjeść, to najwyżej trzeba popracować nad techniką, ale fatalną kucharką to Ty nie jesteś!

    O pierogach już było.
    A "śluski kląskie" mają moim zdaniem dwie tajemnice- trzeba dodać jajko do ciasta (puryści nie dają) i mąki kartoflanej więcej niż wynika z przepisu. Ja tę 1/4 wypełniam z kopką.
    A co do gotowania- woda musi dobrze wrzeć, gaz powinien być duży, żeby wrzucone kluski nie spowodowały znacznego obniżenia temperatury, bo wtedy faktycznie zrobi się kleik. Po wrzuceniu klusek czekamy, aż znowu woda się zagotuje i wtedy zmniejszamy gaz, żeby się gotowało, ale nie bulgotało za bardzo, bo się mogą kluski rozpaść. ;)

    Sos do zapiekanki robię na dwa sposoby- albo beszamel (trudniejsze) albo śmietana 12% rozbełtana z 1-2 jajkami. Ilość oczywiście zależy od wielkości zapiekanki. Do tej śmietany z jajkami oczywiście możesz dodać co chcesz- świeże zioła, czosnek, paprykę w proszku, albo co Ci fantazja ułańska podpowie.



  • ŚLUSKI KLĄSKIE!!!

    Rulezzzzz!!!!
    =))
  • Ja też zawsze tak mówiłam i u mnie w domu często się tak mówi:)
  • Spuneryzmy górą. :)
  • Można też zapiec zalewając:
    sosem pomidorowym (np. zmiksowane pomidory z puszki + wyciśnięty czosnek + oregano albo w wersji najtańszej rozrobiony z wodą przecier + przyprawy j.w.)
    samą śmietaną z wyciśniętym ząbkiem czosnku i odrobiną soli, a na to dowolny ser.
    Rybę można zapiec polaną śmietaną wymieszaną ze sproszkowanymi kikoma suszonymi grzybkami (no, chyba że ktoś korzysta z "gotowców", choć na naszym jaglankowym forum to niemożliwe, to wystarczy polać zupą grzybową - jadłam u koleżanki; dobre, no ale ta zupa z torebki....)
    @kitek, zapraszam http://przepisyodserca.blogspot.com/
    Mam tam stronę pt. Obiad w pół godziny. Dla tych, co nie lubią pół dnia spędzać w kuchni. Szybkie, ale pyszne.
  • A może ma ktoś przepis na jakieś szybkie, łatwe i pyszne ciasto urodzinowe? Takie co zawsze wychodzi
  • edytowano maj 2013
    i na biszkopt, bo mi zawsze jakis taki zbity wychodzi, albo oklapniety...
  • biszkopt polecam rzucany, bez proszku do pieczenia http://www.mojewypieki.com/przepis/biszkopt-przepis-ii

    ostatnio tylko z tego przepisu korzystam - niezawodny, również w wersji z kakao
  • czy ktoś może mnie poratować dobrymi radami i przepisem jak zrobić dobry rosół?
  • edytowano sierpień 2013

    a ja dodaję do tego wszystkiego vo wymieniłaś jeszcze liść kapusty, kawałek pora, jeden mały suszony grzybek, kawałek imbiru, lubczyk - sporo,   ziarna pieprzu, kolendry, kozieradki  a pod koniec gotowania (związany nitką , żeby łatwiej wyciągnąć) mały pęczek zieleniny - pietruszki, liści selera, koperku.

    i raczej gotuję z mięsa mieszanego - różne rodzaje drobiu ,  czasem też z wołowiną

  • i jeszcze gałązkę lubczyku i pół buraczka:) odrobina wołowiny dodaje smaku
  • @katarzynamarta, nie wierzę, że na czterech skrzydełkach może Ci wyjść dobry, esencjonalny rosół.
  • Ponadto - poprawcie, jeśli się mylę - rosół gotuje się od zimnej wody. Kiedy zaczyna wrzeć, zbiera się szumowinę.
  • Bo katarzynamarta gotuje chyba szybki wywar mięsny na zupę, rosół, to to NA PEWNO nie jest.
  • ale po co się ciskasz?
    ja też czasem gotuję, jak Ty, ale nie nazywam tego rosołem, bo by powstał rosół trzeba CZASU! 
    jako, że też nie lubię, by zupa była zbyt tłusta, to po ugotowaniu rosołu schładzam i ściągam tłuszcz :)
  • nie, no spoko, jak dla Ciebie to rosół, to jedz sobie rosół, mnie do Twoich garnków nic :)

    mój trzylatek przed chwilą przyniósł mi miseczkę z klockami, mówiąc że pomidorówkę ugotował :) też dobra!
  • za wiki:

    Rosół[edytuj]

    Rosół z kury z makaronem

    Rosół – niezagęszczana (w odróżnieniu od większości innych zup) zupa z drobiu (najczęściej kury lub kurczaka) lub wołowiny albo baraniny, sporządzana na wywarze mięsno-warzywnym; może być z dodatkiem mięsa wołowego. Podawana z makaronem typu nitki lub wstążki, z ziemniakami lub z plackiem. W niektórych gospodarstwach domowych podawany jest z makaronem lub plackiem przyrządzonym samodzielnie. Na Śląsku Cieszyńskim rosół podaje się również z kluskami wątrobianymi.

    Rosół jest potrawą, którą przygotowuje się stosunkowo długo. Przygotowanie polega na gotowaniu mięsa wraz z zestawem jarzyn – włoszczyzną. Aby przygotować smaczny i esencjonalny rosół należy gotowanie składników rozpocząć od zimnej wody, powoli doprowadzając do lekkiego wrzenia. Taki sposób gotowania sprawia, że większość składników zawartych w mięsie i warzywach przechodzi do wywaru, który po doprawieniu staje się rosołem.

    Zupa pierwotnie powstawała jako efekt długotrwałego gotowania w wodzie mięsa, które w dawnych czasach było konserwowane przez zasolenie i wysuszenie. Wywar ten zwano rozsół (czy rozsol), skąd wywodzi się dzisiejsza nazwa. Rosół jest jedną z narodowych potraw polskich.

  • Ja mam swój własny wypróbowany na rosół. 
    Jest klarowny bardzo. 

    Mieso wkładam do zimnej wody z warzywami i gotuję ,ale tak wolno bardzo na małym ogniu. 
    Gdy się z lekka zacznie gotować to wtedy daję dopiero sól.
     

  • Rosół gotuje od zimnej wody (ćwiartka z kurczaka, czasem kawałek wołowiny jak mam) marchew, pietruszka, seler, por, cebuli nie dodaje bo nie mam palnika i nie umiem opalić ale ciekawa jestem jak wychodzi z nią . Zawsze dodaje troche natki pietruszki, pod koniec daje fajny smak i zapach i uwaga -nie koszer -odrobinę wegety. Kiedyś robiłam bez vegety ale z nią zdecydowanie jest lepszy.

    Ja mam pytanie, bo widzę że niektóre z Was dają do większości zup liść laurowy i ziele angielskie. Ja do rosołu nie daje, zazwyczaj do krupniku tylko. Wydaje mi się, że jak do każdej zupy dodaje się te przyprawy to wszystkie smakują podobnie...Nie macie takiego wrażenia?
  • Ja mam swój własny wypróbowany na rosół. 
    Jest klarowny bardzo. 

    Mieso wkładam do zimnej wody z warzywami i gotuję ,ale tak wolno bardzo na małym ogniu. 
    Gdy się z lekka zacznie gotować to wtedy daję dopiero sól.
     



    o tak robiłam wcześniej z tym że warzywa dodawałam troszkę poźniej

    jak mi się śpieszy to razem daję ,a jak mam czas by serce włożyć z zupę to też później :)
  • @apolonia tez nie mam palnika, wiec przepolowiona cebule (ze skorka) przysmazam/przypalam na suchej patelni.
  • edytowano sierpień 2013

    Ja rosół gotuję zawsze od zimnej wody, zbieram szumowiny po zagotowaniu - tak jak wspomniała Marcelina, gotuję długo i powoli, jak to moja babcia mówiła "ma pyrkać tylko":), więc pilnuję i jak się tylko zagotuje to przestawiam na najmniejszy palnik; ponoć jak się za szybko gotuje robi się mętny; niektórzy też twierdzą że jak się soli na początku to trochę mętnieje, ale jest bardziej esencjonalny; ja zawsze solę na początku i nie zauważyłam, żeby był mętny,

    daję rożne rodzaje mięsa: kura, wołowina, kawałek kaczki i indyka, do tego oczywiście marchew, selera, pietruszkę, ząbek czosnku, grzybek suszony i śliwkę suszoną, liść laurowy i ziele angielskie; pod koniec gotowania dokładam gałązkę lubczyku i nać pietruszki;

    taki nam najbardziej smakuje

  • ja liść i ziele daję do każdej zupy, najchętniej w ilości przemysłowej:)
    kiedyś moja mama zajrzawszy do garnka w którym gotowałam jakąś zupę (nie pamiętam jaką) zapytała:
    "Ooo..drzewo Ci wpadło?"
    ;;)
  •  
    zapomniałam napisać, że cebulę przypaloną zawsze jeszcze dodaję do rosołu
  • @katarzynamarta, przepraszam, jeśli odebrałaś mój komentarz jako czepialstwo. Jeśli gotujesz 1-1,5 l, to co innego. Ja do rosołu mam 10l garnek :-)
  • Hmm. Ja Ślązaczka i wywalam ;)
    Ale rzeczywiście, burzliwa dyskusja nad garem rosołu aż zaskakująca.

  • z tego co się orientuję niektórzy (chyba ślązacy) nawet nie wywalają szumowin bo to ponoć zbrodnia - wedle ich zdania to kwintesencja dobrego rosołu (inaczej to nie rosół! ;) ) i źródlo cennego białka...

    Od mojej Mamy (z nowosądeckiego) nauczyłam się zdejmowania szumowin, ale koleżanka dietetyczka zarzekała się, żeby tego nie robić, bo to cenne takie... :)
  • edytowano sierpień 2013

    koleżanka dietetyczka zarzekała się, żeby tego nie robić, bo to cenne takie... :)
    cenne, pies lubi  :o3
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.