dzień dziecka utraconego

124

Komentarz

  • fizycznie doszłam do siebie...jest pustka...ale jest też moja zgoda na to...
    i chyba dzięki właśnie tym straconym bardziej doceniam to , że mam też dzieci donoszone i urodzone szczęśliwie...
  • :( +++
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +
    Podziękowali 1sylwia1974
  • @sylwia1974 przytulam Cie, taka mala odrobinka, taki okruszek czlowieka a tak bardzo boli jego nagłe odejscie....tak smutno....eh... <3
    Podziękowali 1sylwia1974
  • ++
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +
    Podziękowali 1sylwia1974
  • Ostatnio miałam rozmowę  z młodszym synem o utraconych dzieciach. Kończąc temat powiedziałam mu " Cieszę się, że mam Was" na co syn - " chociaż to, co nie?"
    To tak apropo Twojego wpisu. Ja tez straciłam dzieciątko na poczatku października. I bardzo Ci współczuję. 
    +
  • Bardzo mi przykro +
    Podziękowali 2Elżunia sylwia1974
  • +
    Podziękowali 1sylwia1974
  • edytowano 13 listopad
    Przykro mi bardzo. Mojej zgody chyba nigdy nie będzie na to co się stało. Czasami jest autoagresja że spotkało to właśnie jego. Arturek był już duży. Jednak z czasem trochę mniej boli. 
    Podziękowali 1sylwia1974
  • Sylwia przytulam
    Podziękowali 1sylwia1974
  • Kilka0  bardzo mi przykro, że i Ciebie to spotyka. Myślę o Dagmarace o której pisałaś. Chorej na serduszko. Czy to dlatego, że w Polsce robią gorzej te operacje?
    Podziękowali 1kika0
  • edytowano 14 listopad
    Doczytałam ( to chyba o tej dziewczynce). Infekcje, bakterie, sepsa się do tego przyczynily. To jest najgorsze co może być
     Trochę podobnie jak u mojego Arturka jedna infekcja się kończy to inna się zaczyna. 
    Podziękowali 1kika0
  • Podziękowali 1kika0
  • Przykro mi, nigdy nie doświadczyłam straty dziecka, raz było poważne ryzyko i to mi wystarczyło, by ciągle płakać. Bólu po stracie sobie nie wyobrażam. 
    O ukojenie dla Was +
    Podziękowali 1kika0
  • edytowano 14 listopad
    Moja babcia Straciła trzech pierwszych synów
     Dwoje w wieku niemowlęcy tylko dlatego, że w tamtych czasach medycyna była na niższym poziomie. Teraz raczej by sobie poradzili z tymi przypadliscuami, dzieci silne donoszone. Bardzo się podlamala.
     Jednak najbardziej
     jak zmarł jej nastoletni ukochany syn tragicznie. Teraz przydałaby mi się z nią rozmowa. Babca zmarła jak miałam 16 lat.
    Podziękowali 1Rejczel
  • @M_Monia w Pl nie mają takiego doświadczenia, czekają na odpowiednią wagę dziecka, a czekać nie można, moja Weronika nie miałaby tu szans urodziła się 2500 kg operację miała w 6 dniu życia. Dagmarka miała wyjeżdżać do Niemiec ale co chwilę coś się doczepiało, wirusy, bakterie na które już antybiotyki nie działały, zapalenie płuc, sepsa. Szpital powinien być sterylny, w Niemczech też się zdarza ale to są pojedyncze przypadki, tu niestety norma. Robili operacje ale nie docelowe, tylko takie zastępcze, ratujące życie, ale nie rozwiazujące problemu. A na koniec szpital w Prokocimiu robił problemy z wydaniem dokumentów, które pozwoliłyby na transport do Niemiec. Serce już nie miało siły dłużej czekać. Ona od urodzenia cały czas była w szpitalu. I tam też odeszła. 
    Podziękowali 1M_Monia
  • edytowano 14 listopad
    No właśnie k..wa u nas to norma. Ja dziecko przeź to że u nas to norma straciłam:'( 
  • edytowano 14 listopad
    Wczesniaki i dzieci po przejsciach leczą się na jedno a po drodze kilka razy a to bakterie a to wirusy i słabsi umierają bo nie dają rady już. To jest bolączka niektórych polskich tzw specjalistycznych i na wysokim poziomie szpitali. No i nikogo nie można pociągnąć do odpowiedzialności bo oni za wirusy i bakterie nie odpowiadają a na to najczęściej dzieci umierają
     Nie dlatego że operacja się nie udała albo dziecko zupełnie nie rokowalo ale dlatego że kolejna infekcja się wdala. Wiesz jak takie słabe dziecko że dwie infekcje zlapie pod rząd to traci odporność i jak dalej nie ma sterylne warunków to potem czepia się go wszystko po kolei. Jak czytam takie rzeczy to mi się nóż w kieszeni otwiera. Niedawno matka zbierała na rechabilitacje córki u której w znanym szpitalu wdala się neuroinfekcja i w jednej chwili z dziecka dobrze rokujacego stało się leżące.
  • edytowano 14 listopad
    .
  • Maryja tez tego doswiadczyla na Golgocie....Patrzyla jak cierpi i umiera jej dziecko... To przepotworne dla matki.....miazdzace, rozdzierajace uczucie... 
    Obie moje babcie utracily swoje malenkie dzieci. Jednej zmarl kilkudniowy noworodek- piekny, czarnooki chlopczyk, donoszony,  dorodny. Jest pochowany we Lwowie. Moj wujek....Wujek Stasio.... :'(
    Drugiej babci umarl polroczny synek, taki zlotowlosy aniolek....juz umial ladnie siedziec sam.... :'(
    Ciezko mi o tym pisac, ciezko mi na sama mysl o tym co one musialy przezywac, przez co przeszly....Bardzo, bardzo wspolczuje wszystkim matkom cierpiacym po smierci swoich dzieci.
  • @sylwia1974 - będę pamiętać w modlitwie..
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +++
    Podziękowali 1sylwia1974
  • Bardzo mi przykro @sylwia1974. :(
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +++
    Podziękowali 1sylwia1974
  • +
    Podziękowali 1sylwia1974
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.