Rosa Pich - prawdopodobnie najlepszy wątek na forum ever ;)

13468925

Komentarz

  • - jak spędzacie czas wolny?
    - jak obdarzasz każde z dzieci indywidualną uwagą?

    Masz rację Małgoś, dlatego tak się zastanawiałam, czy pytać o to, jak sobie radzi z nastawieniem społecznym, bo jakby tego rodzaju problemy dla słuchaczy nie istniały, a istniały takie, z którymi sobie powinny poradzić już przy drugim dziecku ;)
  • - jak spędzacie czas wolny?
    - jak obdarzasz każde z dzieci indywidualną uwagą?

    ------------------------

    Nie byłaś na kolejnym wykładzie o badaniach

    I jak patrzë teraz, to te pytania to dokładnie mniej wiecej ten zasób z badań przedstawianych tam

    Czyli to co proponują rodzicom media, doradcy, itp
    czyli taka indywidualizacja, rozwijanie ego tylko
    Ja nic do tego nie mam, do czasu dla dziecka, i wolnego czasu
    Ale
    Rodzina to są więzi , relacje
    A tak to wychodzi na to, że rodzina to zagrożenie, No bo jeśli Ona by odpowiedziała, że nie pośiwęca czasu, to by wyszło, że w takim razie po co tyle dzieci, że są zaniedbane emocjonalnie
    Co zresztą tutaj niektórzy w innych komentarzach też podnieśli
    A czy TYLKO o to chodzi ?
    czy tylko chodzi o czas dla dziecka??
    I ile czasu pośiwecają rodzice np jedynaka?
    Więcej??
    mniej??
    Nie wiem,
    Ale pytaniami czas dla dzieci, to są najczęściej zadawane rodzicom wielodzietnym
    Jak rownież, te o dochody, czyli, ile musi zarabiać , skoro ma tyle dzieci, i o metraż mieszkania , czy siė mieszczą


    A Ona tam mówiła o tym wszystkim PONAD tym
    Istnieje coś ponad tymi materialnymi sprawami, i ponad czasem


    :)
  • Bardzo ważne co powiedziała na samym początku Rosa

    Chodzi ło o utratę dziecka , tu na ziemi

    Że Jej ojciec zrozumiał to, jak WAŻNE to było dla rodziny, ta utrata dziecka
    Później dopiero, mając dużo dzieci
    Że warto mieć pomocnika, orędownika w Niebie
    I Oni to zobaczyli dopiero później

    Przyznam , bardzo mnie poruszyło to świadectwo
    Dedykuję tym .wszystkim dziewczynom, tutaj, i tym co czytają

    Pamiętajcie , utrata dziecka tutaj, daje Wam takiego Osobistego, Małego Anioła w Niebie, do pomocy

    Wydaje mi siė to bardzo, bardzo ważne, taka świadomość, pomimo bólu, bardzo ważne
    Podziękowali 1kika0
  • czytam, aż się żałuje, że się tam nie było...
    chociaż istnieje zawsze ryzyko  myślenia, że może ja nie jestem wyjątkowa, bo za mało dzieci, bo zero warunków fizycznych....

    fajnie byłoby za rok zrobić spotkanie i popatrzeć na owoce tego wykładu

    zastanawiam się czy się coś mówiło o rozeznawaniu woli bożej w tym wszystkim?
  • edytowano listopad 2013
    Masz rację Małgoś, dlatego tak się zastanawiałam, czy pytać o to, jak sobie radzi z nastawieniem społecznym,
    Może się mylę, ale takie nastawienie do dużych rodzin jak w PL występuje chyba nie wszędzie (albo tylko w PL)
    Podziękowali 1milamama2+3
  •  A Ona tam mówiła o tym wszystkim PONAD tym
    Istnieje coś ponad tymi materialnymi sprawami, i ponad czasem


    :)
    No tak, ale też to co tu i teraz również jest ważne. Nie da się być matką "ponad".
  • Ale to PONAD pozwala inaczej spojrzeć na to TU. :-)

    PONAD porzadkuje TU.

    W druga stronę to nie działa.

  • Co do utraty dziecka. Moja siostra straciła syna w terminie. Minęło juz 10lat i od dawna widzi w jego śmierci błogosławieństwo dla całej rodziny, dla ich relacji. Maja orędownika w Niebie i czują to. No, ale oni pytali Boga "dlaczego", lecz nie z wyrzutem tylko poszukując Bożego planu.
  • z wielka ciekawością czytam watek.

    Dużo cennych uwag odnajduje.




  • No tak, ale też to co tu i teraz również jest ważne. Nie da się być matką "ponad".








    Magda, za bardzo trzymasz sie tego co ziemskie.
    Wystarczy ze świat codziennie nam o tym przypomina. My mamy być jedna noga tu, a druga w niebie.

  • Ale to PONAD pozwala inaczej spojrzeć na to TU. :-)

    PONAD porzadkuje TU.

    W druga stronę to nie działa.

    O to, to.

    Bo TU:
    - poszło z dziurą do szkoły
    - nie wzięło zeszytu na fortepian
    - usnęło bez mycia
    - na obiad zdążyłam zrobić tylko kluski z serem
    ....
    ....

    A PONAD:
    jesteśmy
    kochamy

    i co tam reszta :)

    I od razu wyjaśniam: staram się zszyć, gotować, przypominać o lekcjach, myć. Ale godzę się, że czasami nie wydolę. I nie życzę sobie, żeby to było odbierane jako "zaniedbanie podstawowych obowiązków  rodzicielskich" z mozliwością ukarania. Za podstawowe obowiązki rodzicielskie uważąm: miłość i zapewnianie chleba. Masła już nie :)
  • edytowano listopad 2013
    -

    Nie byłaś na kolejnym wykładzie o badaniach

    I jak patrzë teraz, to te pytania to dokładnie mniej wiecej ten zasób z badań przedstawianych tam

    Czyli to co proponują rodzicom media, doradcy, itp
    czyli taka indywidualizacja, rozwijanie ego tylko
    Ja nic do tego nie mam, do czasu dla dziecka, i wolnego czasu
    Ale
    Rodzina to są więzi , relacje
    A tak to wychodzi na to, że rodzina to zagrożenie, No bo jeśli Ona by odpowiedziała, że nie pośiwęca czasu, to by wyszło, że w takim razie po co tyle dzieci, że są zaniedbane emocjonalnie
    Co zresztą tutaj niektórzy w innych komentarzach też podnieśli
    A czy TYLKO o to chodzi ?
    czy tylko chodzi o czas dla dziecka??
    I ile czasu pośiwecają rodzice np jedynaka?
    Więcej??
    mniej??
    Nie wiem,
    Ale pytaniami czas dla dzieci, to są najczęściej zadawane rodzicom wielodzietnym
    Jak rownież, te o dochody, czyli, ile musi zarabiać , skoro ma tyle dzieci, i o metraż mieszkania , czy siė mieszczą


    A Ona tam mówiła o tym wszystkim PONAD tym
    Istnieje coś ponad tymi materialnymi sprawami, i ponad czasem


    :)




    Czytam dyskusję, i chciałam napisać o tym czasie dla dziecka - ale mnie Małgorzata ubiegła :)

    Ten tzw czas dla dziecka jest przereklamowany! Doszłam do tego po urodzeniu 5-go :)

    Wspolczesny obraz człowieka - to postawienie jego emocji, uczuć, przeżyć i traum, wrażliwości itp w centrum, ta wiecie antropocentryczna wizja swiata jest tak silnie rozwinięta, tak bardzo przeniknela w nasze myślenie, ze przecież nawet te poradniki wychowawcze wyrastajace z gruntu chrześcijańskiego - także podkreślają wagę spędzania z dzieckiem czasu 1:1, zabezpieczania jego potrzeb emocjonalnych.
    Nazywa sie to nawet tzw "dobrym czasem". Ale przy większej ilości dzieci to jest niewykonalne!

    I czytam ostatnio książkę, świetna zreszta, z wyd Appstolicum, i tam w jednym rozdziale to samo - rady jak spędzić z dzieckiem czas sam na sam - bo to jest podstawa dobrego wychowania, budowania relacji, rozwoju osobowości tegoż dziecka, no w ogóle wszystkiego :)
    A ja sie zastanawiam - czy taka Ulmowa, zarobiona matka wielodzietna, na wsi gdzie robota od świtu do nocy, miała czas dla każdego 1:1? Czy sw Katarzyna Sienenska była wystarczająco dopieszczona emocjonalnie przez rodziców, jako któreś tam - naste dziecko???

    Ciagle wszędzie te emocje i zabezpieczenie potrzeb emocjonalnych i kontaktu - zawsze na pierwszym miejscu. Jak sie poczyta jakiekolwiek artykuły/książki to wszędzie tylko o tym.
    A wyjście jest jedno- żyć trzeba po prostu, nie bać sie ciężkiej pracy, samemu ćwiczyć w cnotach, wychowywać w tym duchu dzieci, nie byc antyswiadectwem, kochac meza/żone, przekazywać wiarę. Co wiecej trzeba?
    Myśle, ze to jest tez przyczyna tragedii współcześnie wielu rodzin, gdzie jest dwoje dzieci - i rodzice maja możliwość zabezpieczenia tych wszystkich potrzeb emocjonalnych swojej dwójki - ale moim zdaniem nic dobrego z tego nie wynika.

    Czas z dzieckiem jest dobry, owszem, ale raz sie to uda a raz nie, przy większej ilości dzieci rarytasem jest bycie tylko z dwójką, rownież dla nich :)

    I racje masz @Malgorzata, w świetle tych tendencji, pytanie: Jak organizujesz czas aby mieć go dla każdego dziecka po trochę - od razu wyklucza otwarcie sie na wiecej dzieci. Bo oczywiste, ze nie organizuje i nie mam tego czasu regularnie. I próba tłumaczenia, ze mam ale "inaczej" bedzie rodzic tylko takie komentarze jak MagdyCh w tym wątku - ze dorabia sie teorie do praktyki. No pewnie ze sie dorabia.
  • Tytułem wyjaśnienia. Lubię wchodzić w rolę konstruktywnego adwersarza. Szanuję Małgorzatę, was wszystkie - ale przecież to nie wyklucza stawiania pytań. Czasem pytanie mobilizuje nas do stawiania odpowiedzi. 

    Wracając do tematu: widzę jakieś pzreciwstawienie - tak jakby to co ziemskie, było złe. Nie można jednak w ten sposób wartościować. 
  • Ja jeszcze zapamiętałam, jak Rosa, w tej części w której opowiadała o swoim dzieciństwie, o tym jak byli wychowywani, że oprócz tego że w domu mieli obowiązki, i że oczywiście ich obowiązkiem była nauka, to że byli zobowiązani przez rodziców by ich przyjaciele też dobrze się uczyli.
    Rosa chyba wspomniała coś o tym, że zapraszali do domu kolegów, żeby uczyć się razem z nimi i pomagać im w przedmiotach z którymi mieli problemy...

    Ona za bardzo tego nie podkreślała, ale rodzina Rafaela Picha to była naprawdę zamożna rodzina.
    Opowiadała o tym, że dzieci nosiły ubrania jedno po drugim, że mama szyła ubrania dla dzieci, że nie mieli basenu, że ojciec pracował w ogrodzie i że pół wakacji spędzali na remontowaniu domu...
    a więc w sumie żyli jak zwykła, duża rodzina
    ale niezwykłe było to dlatego, że ich było stać na ogrodnika, na basen, na nowe, markowe ubrania, ale nie mieli tego, bo taka była decyzja ich rodziców, rodzice żyli skromnie i byli bardzo hojni i tego samego uczyli dzieci

    i to Wam powie każdy w Hiszpanii, kto zna tę rodzinę -  (i rodzinę Rosy i rodziny jej rodzeństwa też, bo oni żyją w tym duchu w którym wychowywali ich rodzice), że to jest wspaniała rodzina, bardzo bardzo bogata, ale też bardzo bardzo hojna, sami żyją skromnie i dzielą się czym mogą - takie życie dla innych a nie dla siebie

    to się ładnie wiąże z wykładem P.Wolińskiego, w którym zwrócił uwagę na to że w motywowaniu dzieci statystycznie najczęściej padają argumenty korzyści osobistej: jak się będziesz dobrze uczył to Ty będziesz miał dobrą pracę, jak posprzątasz to obejrzysz bajkę itd.
    a bardzo mało, albo wcale, nie wskazuje się dziecku jako korzyści dobra wspólnego

  • to się ładnie wiąże z wykładem P.Wolińskiego, w którym zwrócił uwagę na to że w motywowaniu dzieci statystycznie najczęściej padają argumenty korzyści osobistej: jak się będziesz dobrze uczył to Ty będziesz miał dobrą pracę, jak posprzątasz to obejrzysz bajkę itd.
    a bardzo mało, albo wcale, nie wskazuje się dziecku jako korzyści dobra wspólnego
    Świetnie ujęte!
  • U nas w domu mówi się:

    "ucz się, bo nigdy nie wiesz do czego Pan Bóg zechce cię w przyszłości wykorzystać byś służył ludziom. Masz być Jego narzędziem.". To bardzo ważne w moim odczuciu. Dzieci lubią/cenią ten argument.

    Gdy poczytałam o hojności tej rodziny to przypomniał mi się rodzinny dom św. Joanna de Mola. Oni też żyli bardzo skromnie by móc być hojnym dla innych.

    Jakże ciężko to naśladować. :-(
  • Tytułem wyjaśnienia. Lubię wchodzić w rolę konstruktywnego adwersarza. Szanuję Małgorzatę, was wszystkie - ale przecież to nie wyklucza stawiania pytań. Czasem pytanie mobilizuje nas do stawiania odpowiedzi. 

    Wracając do tematu: widzę jakieś pzreciwstawienie - tak jakby to co ziemskie, było złe. Nie można jednak w ten sposób wartościować. 
    Magda, nie o to chodziło. Nie napisałam, że to co ziemskie jest złe. Ale chodziło o to, że jest coś ważniejszego od spraw ziemskich (czyt,materialnych) . To o czym napisała Małgorzata- ludzi interesuje rzeczywistość takich rodzin głównie (żeby nie napisać tylko) pod kątem spraw materialnych - dochody, metraż. Nawet jeśli chodzi o czas spędzony z bliskimi. Nie ważne czy tego wspólnego czasu jest dużo, czy mniej- ważne jaki on jest.
    Bóg stoi ponad tym wszystkim. I jeśli będziemy Go kochali i z miłością służyli naszej rodzinie to nie sądze że nasze dzieci mogą mieć jakieś braki emocjonalne.
  • czytam, aż się żałuje, że się tam nie było...
    chociaż istnieje zawsze ryzyko  myślenia, że może ja nie jestem wyjątkowa, bo za mało dzieci, bo zero warunków fizycznych....

    fajnie byłoby za rok zrobić spotkanie i popatrzeć na owoce tego wykładu

    zastanawiam się czy się coś mówiło o rozeznawaniu woli bożej w tym wszystkim?



    Nie czytałaś dokładnie ;) ;)
    Wszystkie jesteśmy wyjątkowe, i wszystkie mają tyle dzieci , ile Bóg dla nich przewidział ( gadam jak katechista)
    Mnie siė wydaje, że to rozeznawanie woli Bożej jest przereklamowane trochę

    Wszystkie małżeństwa sakramentalne mają być otwarte na życie
    To jest w Księdze Rodzaju
    I wszystkie mają przyjąć potomstwo, którym Ich Bóg odbarzy
    Nigdzie nie jest napisane, że wszystkim po równo, i nigdzie nie jest napisane, że wszyscy dostaną
    I widać to wśród otwartych małżeństw
    Sama zobacz, mam podobny staż macierzyński do Rosy, Ona 24 lata, ja 23
    Ona urodziła 18 dzieci, ja 14
    To jest takie proste
    Tylko My sobie komplikujemy życie ;)

    Arletta, ja wiem, że kobiety mają problemy zdrowotne, i wszystko dookoła

    Ale Bóg powiedział, że nie złamie trzciny nadlamanej
    Więc co tu rozeznawać?? ;)






    Nie dostajemy dzieci za karę, dostajemy , bo Bóg widzi , że damy radę, że patrzymy w Jego kierunku
    A to, że siė boimy , to bardzo ludzkie jest
    Ale to się Bogu oddawać powinno, ten strach , te obawy
    A nie rozeznawać, czy siė bardziej j boję, czy może mniej
  • Małgorzato, a maiłaś okazję porozmawiać z Rosą?
  • Madika


    Te dwa wykłady, Rosy, i Pawła Wolińskiego z Fundacji mamy i taty
    Nie wiem czy były specjalńie planowane

    Ale dziś widzę , jak to co mówiła Rosa, idealnie wspaowuje siė w te badania

    Bo otóża
    Badania wykazały, że obecnie , nie rodzice wychowują dzieci, tylko dzieci wychowują rodziców
    I wszystkie media, reklama, duża część doradców, kieruje rodziców w te stronę

    I jeszcze jedno
    Z czym rodzice mają największy problem??
    Rodzice sami nie wiedza JAK ŻYĆ,!!!!
    To wyszło z tych badań

    Jeśli rodzic nie wie jak żyć
    To ja ma nauczyć dziecko?


    I jeśli nie wie, to słucha tych mediów, reklam
    I uczy ;)
    Że najważniejsze są emocje ;)



    tylko ja nie uważam, że emocje są najważniejsze
    Choć sama emocjonalnie reaguję :)


    Ważniejszy jest cel wychowania jaki mamy
    Jaki chcemy osiągnąć u dziecka
    A współczesna pedagogika zgubiła co oznacza wychowanie, czym jest
    O samą definicję chodzi tego wychowania

    Więc skupia się na emocjach


    :)



    I jeszcze jedno
    Z moich obserwacji wynika, że jednak bardziej skorygowania emocjonalne, stabilne, zrównoważone są dzieci z rodzin gdzie jest rodzeństwo, kilkoro rodzeństwa
    Bo występują relacje, a one tęperujæ czasem emocje, albo robi to rodzeństwo ;) i rodzina
    Wzajemność występuje, wymienność, zmienność, mieszają siė osobowości temperamenty
    Idzie machina, :) różnych emocji, różnorodność
    A nie tylko mojego ego ;)

  • Małgorzato, a maiłaś okazję porozmawiać z Rosą?



    Nie :)
  • @Małgorzata byłabyś dobrą katechistką

    >:D<
  • Powiem nieskromnie, wiem
    Do tego jeszcze ta liczba dzieci
    =))
  • @Małgorzata byłabyś dobrą katechistką

    >:D<
    ????!!!!!!
  • Małgorzato, a maiłaś okazję porozmawiać z Rosą?



    Nie :)
    a chcesz maila do niej?
  • btw właśnie Janusz Wardak napisał na FB, że mąż Rosy ma 13 rodzeństwa, oraz że jego babcia miała 13 dzieci :)

  • właściwie to pewnie rozumiałybyście się bez słów...
  • właściwie to pewnie rozumiałybyście się bez słów...
    znaczy... wystarczy foty wysłać ;)
  • właściwie to pewnie rozumiałybyście się bez słów...



    To jest pewne :)
  • Dziękuję Wam za refleksje w tym wątku. Zwłaszcza te o "czasie dla każdego dziecka". Tak bardzo mi to było właśnie teraz potrzebne... 
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.