Dlaczego wszystkie dzieci od podstawówki nie uczą się łaciny?

edytowano październik 2013 w Ogólna
No, dlaczego?
«13

Komentarz

  • Takie pytanie zadał mi dziś syn (l. 17) i zaczęłam się zastanawiać.
  • Nie mam pojęcia

    Tak samo jak nie uczą logiki , jako osobnego przedmiotu, i wielu innych rzedmiotów
    Szkoda w sumie :(
  • Logika, właśnie. Też mnie to męczy.
  • Bardzo lubię oglądać stare świadectwa. Tam są ciekawe przedmioty, których teraz nie ma. 
  • ogólne system edukacji nastawiany jest bardziej na ogłupianie  niż nauczanie, pewnie dlatego. A szkoda.
  • A czemu nie uczą ekonomii.....
  • ale dzięki za ten watek

    moje tylko podstawowe modlitwy po łacinie znaja, czas najwyższy je bardziej doedukowac

    mam gdzies Kubusia Puchatka po lacinie, wyciagne i im poczytam, zobaczymy jak przeżyją :))

  • Dobra
    Sama muszę poedukować dzieci, w kwestii modlitw po łacinie
    :\"> :\">
  • Ave Maria jeszcze pamiętam ze szkoły ale Pater Noster i Credo mi wyleciało.
  • Bardzo lubię oglądać stare świadectwa.
    Pewnie nasi dziadkowie/pradziadkowie też by z zaciekawieniem oglądali nasze. ;)


    Gdy byłam w szkole podstawowej to marzyłam o łacinie. Ale w LO tylko angielski i niemiecki był.
  • ja się uczyłam łaciny :)
    moje dzieci niestety nie....
    choć syn ostatnio szukał słownika







    polsko-łacińskiego
    =))
  • Ja też się uczyłam łaciny :) na biol-chemie w liceum
    to były czasy
    profesor mieliśmy wymagającą
    większość klasy na dużej przerwie miała ze mną korepetycje :)) siadaliśmy i analizowaliśmy konstrukcje zdań... Niemiecki to był pikuś

    a nauka logicznego myślenia z tym związana, łatwość analizowania zasad gramatyki w innych językach - bezcenne, pozostające na całe życie...

    ale modlitw nie znam... może postanowienie adwentowe...?
  • Miałam łacinę w liceum, bo byłam na humanie (ATSD poproszę o modlitwę za śp. pana od łaciny). A doceniłam dopiero kilka lat po studiach na kursie językowym - dużo rzeczy wchodziło mi naturalnie, a to po prostu znajomość podstaw łaciny. Co prawda teraz już chyba nie mam nawet podstaw :)
  • Ave Maria jeszcze pamiętam ze szkoły ale Pater Noster i Credo mi wyleciało.





    trzeba udać się do kościoła na klasyczną liturgię i się przypomni :-)
  • Ja lacinę w szkole miałam, z racji profila , liceum medyczne to było :)
  • a ja miałam na studiach. Na pierwszym roku luzik. A na drugim, jak mi się kilka razy nie chciał pójść to już męka była straszna. To był jedyny przedmiot, który zdawałam kilka razy, jedyny, jedyny który zdawałam we wrześniu! W sumie powinnam nie zdać, bo nie umiem :( ale kochana się ulitowała i nawet mi inną datę wpisała, bo miałam same piątki z góry na dół i ta jedna łacina taka wyszarpana, nie dostałabym stypendium...
    w LO też miałam, choć to dla chętnych było. Podobało mi się bardzo, ale krótko i mało. 
  • Łacina na studiach wyleczyła mnie z ochoty do poznania tego języka.
  • Ja chodziłam w liceum dobrowolnie dodatkowo. Potem na studiach miałam. Dużo mi pomogła w nauce angielskiego - te same rdzenie słów. 
    Za to bardzo, bardzo żałowałam, że w szkołach nie uczą kaligrafii.
  • edytowano październik 2013
    Ave Maria jeszcze pamiętam ze szkoły ale Pater Noster i Credo mi wyleciało.





    trzeba udać się do kościoła na klasyczną liturgię i się przypomni :-)



    Nie chodze a znam.

    :D

     

    Zapraszam do odsluchania roznych nagran. Missa obojetnie ktora; Msza C-Dur Mozart, czy Missa di gloria Puccini,

    Repertuar jest tak bogaty ze mozesz sie poduczyc. @Taw

  • No, dlaczego?
    Bo minister tak zadecydował. Zresztą dobrze się stało, bo po co mają sobie zaśmiecać głowę pięcioma rodzajami deklinacji. Bardziej niż łaciny, dzieciaki potrzebują lekcji kaligrafii.
  • a po co? Wszak tablety mają. Jaki sens starannego pisania??
    ;)

    cytuję
  • Mogłyby chociaż mieć dostępną.

    Mój siostrzeniec  w Wielkiej Brytanii uczy się greki. Bo sobie wybrał.
  • edytowano październik 2013
    Jak pracowałam w urzędzie, to bywało, że dorośli ludzie (bynajmniej wcale nie pokolenie tabletów i innych wynalazków) mieli problem z odręcznym wypełnieniem wniosku. Bo wszystko tylko na komputerze. 
    A jak ja chodziłam do liceum (kilkanaście lat temu), to polonista i co poniektórzy inni nauczyciele woleli prace pisemne pisane na komputerze, bo im takie wygodniej było sprawdzać niż uczniowskie bazgroły. No i teraz mamy. Wtórny analfabetyzm. 
  • mnie bardzo wytrwale trenowano w starannym pisaniu..... całą podstawówkę przepisywałam zeszyty - masakra.

    piszę tak, że tylko ja mogę się odczytać. dobrze, że pracy w większości na kompie. powodem okazała się lewooczność skrzyżowana z praworęcznością, niestety wykryta w wieku dorosłym, trening okazał się więc zupełnie nieadekwatny ;-)

    co do łaciny, też uważam że jest świetną podstawą do nauki nowożytnych języków. uczyłam się w lo i na studiach, troszeczkę zostało...
  • a po co? Wszak tablety mają. Jaki sens starannego pisania??
    ;)


    Bo kiedy w szkołach była kaligrafia, nawet nieczytelne gryzmoły były piękne!

    image

  • Za to bardzo, bardzo żałowałam, że w szkołach nie uczą kaligrafii.
    O tak! Brak kaligrafii wielu moim znajomym czynił moje dobre notatki nieprzydatnymi :(
    ech, mam paskudny charakter pisma
  • Ale czy kaligrafię nie można ćwiczyć samemu w domu?
    Łaciny to już trudno się samemu uczyć.
  • no własnie, można? wie ktos?
  • Móc można. BTVV, po poprzedniej AMR miałam myśl, że nie ma się co obcyndalać, trza się brać za łacinę. Ci, co byli, vviedzą, dlaczego :D
    PS.Dziś znovvu nie mam vv :(
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.