Brakuje mi...

edytowano styczeń 2014 w Ogólna
no właśnie... Mam niezwykłego człowieka obok siebie. Pełnego ciepła, empatii, troski, miłości. Mam zwariowanego, mądrego syna. Mam Niezwykłą Córkę.Po swojemu Mądrą. Tylko pokory, cierpliwości i nie wiem, czego jeszcze mi brak. Czasem myślę, że nawet nadziei. A przecież jest po co żyć, tak? A, to i wiary mi brakuje, w to właśnie. Sama się dziwię. Nie, sama siebie nie rozumiem. Może nie muszę? Może powinnam zaufać, że TAK ma być. Że tu moje miejsce. Że nie ma co się boksować, tylko po tych 16 latach uznać, że taką mam drogę. drogę matki specjalnej. I co z tego, że czasem niewygodnie? No dobrze. Głęboko gdzieś czuję, że zgoda jest, tylko po ludzku siły mi brakuje. Trochę swobody. Trochę powietrza. Trochę ciszy. Trochę niech mi ktoś zabierze z tych moich pleców w rozmiarze xxs ;-) Wyjdę, trzasnę drzwiami, ale wrócę. Wrócę na pewno. Bo tu jest moje miejsce.
Sama sobie życzę wiary, nadziei, miłości...
Jak sobie radzić, gdy wszystko pod górę się wydaje?
Podziękowali 1Tesska
«13456725

Komentarz

  • mi pewnie brak tego człowieka obok mnie a za to mam w ciele 52 letniego pana rozpuszczonego nastolatka któremu mama ma dać co chce bo inaczej będzie zły i tupał nogami
  • @ominika +

    Może po prostu jesteś zmęczona i potrzebujesz odpoczynku. Masz tak wiele! Skoncentruuj się na tym, co masz, a nie na brakach. Patrz w górę, a nie pod nogi.
  • To niech tupie. Na bunt to tylko ignor dziala. Ale tak to ja traktowałam mojego Młodego, jak miał dwa lata. Wiesz, dla mnie to pewnego rodzaju kosmos jest. Takie zachowanie męża i ojca. To nawet trudno tłumaczyć jakąś ucieczkową reakcją na trudności, bo uciekać mozna, ale tylko do pewnego momentu. Potem trzeba wrócić. Nie wiem co powiedzieć. Mogę tylko domyślać się, jak jest trudno. Ściskam,
    d.
  • @nowa, a czy zrobiłas wszystko, żeby ratować wasz związek? Nie wystarczy patrzeć, co on źle robi. Zmianę zawsze zaczynamy od siebie. Świata nie zmienimy, siebie możemy.
  • mamobabciu, masz rację. Jestem zmęczona tak bardzo, że chyba brakuje mi sił na radość. Ostry regres mojej córy trwa już dość długo. trudne zachowania, zarwane noce. mam poczucie, że muszę chronić tych moich facetów przed niefajnościami wynikającymi z choroby córki. ale mimo wszystko wdzięczna jestem ogromnie, że dane mi jest iść przez to wszystko z mężem.

  • Czy chroniąc ich robisz dobrze, nie wiem. Myślę, że jeśli jesteście członkami rodzin, razem mieszkacie, mało tego: kochacie się, to każdy powinien mieć okazję do czynnego okazania miłości. Chronić może znaczyć uczyć egoizmu, kształtowac postawę, uczyć, że mama zrobi wzystko, ja nie muszę. Chory człowiek w domu to droga do nieba na skróty. I to dla wszystkich.
  • Ale to chyba nie jest tak, że tylko jedna strona powinna brać się za ciężką pracę nad uzdrowieniem związku?
    OT - jak robicie to adresowanie posta "@nick"?
  • mąż dlatego ma pokój własny żeby dał żyć dzieciom jest chory psychicznie to się pogłębia leczyć się nie chce do pracy nie nadaje się o pójściu na rente nie chce słyszeć z dziećmi nie pojedzie do lekarza bo ma problemy z zapamiętaniem zaleceń itp także nie poćwiczy z żadnym aniołkiem  ale fakt mam szczęscie bo są moje aniołki jola to najlepsza uczennica w klasie jest dużo plusow tylko.....
  • @ominika ja własnie przechodzę z mężem terapię i potwierdzam to co pisze @mamabacia - zmiany trzeba zacząć od siebie. Oczywiście najlepiej jest jeśli obie strony pracują na poprawieniem sytuacji, ale jak mówi nasza terapeutka nikogo nie zmusisz do zmian siłą. I możesz oczekiwać że mąż zrobi to czy tamto i niestety możesz się nigdy na to nie doczekać. Tak jest i kropka. Jeśli twoje wysiłki nie przyniosą rezultatów to przynajmniej będziesz sobie mogła powiedzieć że zrobiłaś wszystko co w twojej mocy.
  • ta sytuacja ma dwa wymiary. Jeden, o którym piszesz mamobabciu, a drugi jest bardzo  prozaiczny. To masa zachowań trudnych, niefajnych i nieodpowiednich dla oczu  młodszego dziecka. Dla oczu ojca też, bo chora jest młoda kobietą i jej intymność też  muszę chronić i szanować. Obaj panowie opiekują się Młodą na tyle, na ile ta opieka nie narusza niczyich granic. To niełatwe, ale jakoś to działa. Czasem, tylko po ludzku jestem zmęczona, na chwilę mam dość.A potem robię dalej swoje...
  • @kitek, ale ja pisałam o sytuacji Nowej. Moje małżeństwo daje mi ogromną siłę. Nawet jeśli czasem padam, to i tak sie podnoszę z pomocną dłonią mojego męża.
  • ja wiem że pisałaś o sytuacji @nowej:) odniosłam się tylko do tego pytania czy tylko jedna strona ma walczyc o zmiany i trochę wyszło jakbym pisała o Tobie
  • no tak :-) zmień, to co zmienić możesz i zaakceptuj to, czego zmienić nie możesz. ech...
  • edytowano styczeń 2014
    małpa, ale wazne jest, zeby nick brzmiał identycznie, znaczy, zeby sie otwierał jako profil osoby do której piszecie. Wtedy ta osoba dostanie powiadomienie ze do niej pijecie :)
  • i nie działa, jeśli ktoś ma polskie znaki w nicku albo spację. 
  • wiary mi brakuje...
  • mi przyjaciół i rodziny....mamy bliżej domu, siostry , brata.....sama wiecznie.....ech...
  • małpa, ale wazne jest, zeby nick brzmiał identycznie, znaczy, zeby sie otwierał jako profil osoby do której piszecie. Wtedy ta osoba dostanie powiadomienie ze do niej pijecie

    ja nie dostaję tych powiadomień... nie uważałam za stosowne się na to skarżyć, ale jak już ktoś podniósł temat... działa to u Was?


  • Działa :)


    Widzę, że nie tylko mi telefon przekręca Twój nick na "małpa" 


  • @stephanos, sprawdź w ustawieniach w profilu :)
  • garstki przyjaciół

    stałego spowiednika

    pudeł, w które można włożyć rzeczy, które walają się po podłudze u dzieci

    dystansu do siebie

    a dzisiaj dodatkowo- po prostu chęci do życia

  • o tak, kilka kilogramów chęci do życia też bym z radoscią przyjęła.
    mi jeszcze brakuje dziecka i pracy (tej ostatniej wyłącznie z potrzeby finansowej)
  • edytowano styczeń 2014
    wiem że to prozaiczne ale brakuje mi ....szafy.Wciąż wszystko na wierzchu...resztę albo mam albo nieosiągalne-więc nie ma o czym pisać. Dzieci więcej......chciałabym mieć.
  • edytowano styczeń 2014
    na chwilę obecną - podwyżki pensji męża
  • poczucia, że ktoś myśli tylko o mnie... o mnie jako o mnie, nie o narzędziu do osiągnięcia konkretnego celu... nie o sprzątaczce, kucharce, opiekunce dzieci, korepetytorce, praczce, kierowcy, kochance... chciałabym, żeby ktoś usiadł ze mną, wziął mnie za rękę, posłuchał co ja mam do powiedzenia i się o mnie zatroszczył... 

    ech, marzenia...
  • o terapii mój pan nie chce słyszeć, tak zgadzam się że trzeba zacząć od siebie i szczerze już coraz mniej oczekuję od męża, staram się być jak najbardziej samodzielna i sama radzić sobie z kłopotami, wychodzi to na dobre dzieciom i mężowi ,dzieciom bo nie patrzą jak ich tata podnosi ręce na mnie nie słuchają wyzwisk pod moim adresem, wreszcie nie straszy ich nie bije, nie ma interwencji policji ,pójść od niego to naj łatwiej ale dokąd a i głupia baba ze mnie przyjechał by głodny dałabym jeść i wraz by mieszkał z nami a są czasem fajne chwile dziś przytulił dwie małe a szafa elizorybko i mi by się przydała tak samo jak maszynka do mięsa najlepiej 8
  • Jeżeli tyle się zmieniło w tobie, to już dobrze. 
    A samotność w małżeństwie  No cóż, był już taki wątek. Jest (samotność) nawet wtedy, kiedy drugi małżonek jest zdrowy. Samotność, żeby ją znieść, trzeb polubić.
  • Niczego mi nie brakuje:) Naprawdę niczego. No, może troszkę czasu...
  • Ale marudzicie baby.Brac się za siebie i za życie. Uszy do góry ;)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.