Ciemnota i zabobon bo jak to inaczej nazwać?

edytowano luty 2014 w Ogólna
Do małżonki na oddział szpitalny trafiło półroczne dziecko które połknęło agrafkę. Agrafka była otwarta, zatrzymała się w poziomie w gardle, przy czym ostrze utknęło w gardle naprzeciwko tętnicy szyjnej. 
Zgadnijcie skąd się wzięła agrafka w przełyku dziecka?




Taaak, mamusia przypięła dziecku nad łóżeczkiem czerwoną kokardeńkę „od uroku”.
«1345

Komentarz

  • Rece opadaja... takich przypadkow jest mnowstwo. Pray, to i ciemnota i zabobon z ciemnoty wynikajacy. niestety, zdaje sie , ze ow przesad z wieszaniem czerwonych kokardek jest dosc trwale osadzony w niektorych kregach.
  • Dobrze, że dziecka na trzy zdrowaśki do piekarnika nie wsadzili ... Jednak jest postęp!
  • normalnie bym nie wytrzymał i takiej matce powiedział „a jak dziecko ma gorączkę to je pani do piekarnika wsadza na 3 zdrowaśki?"
  • Tyz powda. A moze piekarnik byl za maly...
  • Nie , ona jest nowoczesna - wsadza do mikrofalowki... Nadziwic sie nie moge, jak ludzie - czesto niby wyksztalceni - moga wierzyc w takie idiotyzmy...
  • Mam nadzieję że z dzieckiem wszystko w porządku. Ale ja widziałam w kościele wózek z kokardką.
    :(   no nie,właściwie to przed kościołem ale w samym wejściu
    :( :(
  • Panu Bogu swieczke i diablu ogarek...
  • Ale jakby tę kokardkę przywiązała albo przyszyła, a nie przypięła na agrafce, to by nie była ciemnota i zabobon? 
    Mam dziwne poczucie, że w tej sprawie trochę dziwnie został położony akcent. Przyczyną problemu było to, że matka zostawiła w zasięgu dziecka agrafkę, a nie czerwona kokardka sama w sobie. I nie pisze tego by popierać, czy usprawiedliwiać czerwone kokardki, tylko dlatego, że nie lubię tendencyjnego przedstawiania problemów.
    Podziękowali 3Kalinosia Nika76 Katia
  • O kokardkach dowiedziałam się z internetu kiedy urodziłam pierwsze dziecko. Dacie wiarę że jeszcze nigdy nie zauważyłam osobiście tego zjawiska? Serio. Acz dopuszczam takie rozwiązanie, że jestem mało spostrzegawcza (bo jestem). Ale naprawdę to takie powszechne?


    Za to spotkałam się z laniem wosku nad głową dziecka, żeby odczynić urok który ktoś rzucił (kiedy np. dziecko dużo płacze, albo choruje). Dodatkowo wosk ma się kształtować w twarz tej osoby, co urok rzuciła.
    Podziękowali 1Aniuszka
  • @Katarzyna - co było pierwsze jajko czy kura?
  • @Spioch - nie bardzo rozumiem pytanie w tym kontekście.
    Gdyby ta mama przypięła agrafką dziecku smoczek na tasiemce, to ta agrafka byłaby mniej szkodliwa?
    Podziękowali 2Kalinosia Katia
  • Hm, jako dziecko zjadlam żarówkę. Elektryczność to diabelski wynalazek.
  • że nie lubię tendencyjnego przedstawiania problemów.
    ____________


    e tam. 
    dziecku agrafka utkwiła w gardle bo matka weszła w pakt z diabłem.
    gdzie tu tendencyjność. 
  • edytowano luty 2014
    proste - matka przypina czerwoną kokardkę żeby dziecko zabezpieczyć - a tu taka sprawa, no przykre, nie zadziałało, naprawdę nie czujesz bazy?
  • A, chyba, że tak stawiasz sprawę.

    Rozumiem, że gdyby tą agrafką przypięła szkaplerzyk, to by dziecku w gardło nie weszła...
  • szkaplerzyk sie nosi na szyi, ale to dopiero po komunii (więc się nie udusi uprzedzam obawy ) :-)

  • @Prayboy - nie czuję bazy. Uważam, że zostawianie agrafki w zasięgu małego dziecka jest jednakowo niebezpieczne, niezależnie, co tą agrafką byłoby przypięte. Może moje podejście jest nazbyt praktyczne i za mało nadprzyrodzone...
    Podziękowali 1Katia
  • edytowano luty 2014
    wiem.
    celowo tak ustawiłem akcent aby wyśmiać ciemnotę i zabobony. 


  • Rozumiem. A ja zwracam uwagę, że takie ustawienie akcentu mnie razi, bo jest tendencyjne.
    I tylko tyle.
  • ja byłam świadkiem jak babcia ( mama mojej mamy) lała surowe jajo przez brzozowe patyczki nad kolkującą moją siostrą( bo niby płakała, bo ja ktos zauroczył...i nawet babcia w tym jaju panią w berecie zobaczyła)...mała byłam....miałam 7 lat...ale pamiętam mój głeboki niepokój i podejrzenie, że mam babcię czarownicę    @-)
    Podziękowali 2Bea Katia
  • edytowano luty 2014
    nie jest tendencyjne. Akcenty stawiam gdzie chcę. Matka wierzyła z zabobony więc  się przekonała że prowadzi to do  złego skutku. Mówiła „ale ja byłam głupia że wieszałam tą kokardkę” a nie „ale ja byłam głupia że agrafka była nad łóżeczkiem.  Ważne że do niej dotarło że żle zrobiłą . To także przykład tego że człowiek wchodzi w niewinny  flirt z diabłem i spotyka go potem zawsze przykra niespodzianka. Sprowadzenie problemu do kładzenia agrafki obok dziecka byłoby banalne i nie zakładałbym o tym wątku. 

    Hm, jako dziecko zjadlam żarówkę. Elektryczność to diabelski wynalazek.
    _______

    i co, oświeciło cię? ;-)
  • ja często widuję medaliki w wózkach przytwierdzone do czerwonych kokardek....może to przypadek i niewiedza, a może własnie "Panu Bogu świeczka..."
    Podziękowali 1Bea
  • tak. światłość na mnie spłynęła przez żarówkę, jak diabeł przez agrafkę.

    mam podobne zdanie jak Katarzyna. połknięcie małego przedmiotu przez dziecko jest zjawiskiem całkowicie wytłumaczalnym naturalnie. niezależnie od głupoty  czerwonych wstążeczek.
  • edytowano luty 2014
    Uważam, że zostawianie agrafki w zasięgu małego dziecka jest jednakowo niebezpieczne, niezależnie, co tą agrafką byłoby przypięte.
    _______
    też tak uważam, nie jestem debilem, ale nie o tym piszę. To żeśmy sie zrozumieli.
  • Medaliki to sakramentalia, wstążeczka to pogaństwo.
  • edytowano luty 2014
    ale ktoś temu przeczy?

    to do Doetaty było
  • jukaa: a czy ja się kłócę?

  • edytowano luty 2014
    właśnie. Ktoś tu widzi miskę z kaszą? Jakby ktoś udławił się kaszą to nie znaczy przecież że kasza jest zła.
    Ale kokardka JEST zła. 
  • A może to nie matka przypięła, tylko zapobiegliwa ciocia/babcia...

    Mnie panie kościołowe pred kościołem zaglądały w wózek mówiąc: nie ma czerwonej wstążeczki, dobrze, że chociaż wózek czerwony, można uznać, że wystarczy...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.