Dziecko i reszta świata

Ten wątek chyba powinien być w kategorii przedszkole, albo lepiej: żłobek, ale ponieważ jest tylko wątek, a nie cała kategoria, to zapytam ogólnie...
obcy ludzie na ulicy chcą mi dziecka dotykać. Ja rozumiem, że jest słodziak (ma 11mscy i ciągle ściąga skarpety, więc te śliczne małe stópki kuszą przechodniów). ludzie zagadują do mnie, do niego, przepuszczają w kolejce, "a ile ma miesięcy?", a potem niespodziewanie hyc z łapami
szczytem była kobieta, która po wyjściu z publicznego szaletu chciała go po policzku pogłaskać.
Macie takie sytuacje? (pewnie mnóstwo) co robicie? na ile ingerujecie w relacje obcy zupełnie ludzie - dziecko (nie chodzi tylko o niemowlęta)? Chętnie poczytam, może ktoś się chętnie wypowie :)
«134

Komentarz

  • nie widzę z w tym nic dziwnego. W Irlandii to normalne. Na początku to był dla mnie szok. Teraz sie przyzwyczailam i mi zupelnie nie przeszkadza, że ktoś sie np. pozachwyca moja córką ;;)
  • mi się to też nie podoba, i spotykam się z tym często, mam czasem ochotę spytać czy mnie też pogłaszczą po policzku jak uznają, że mam ładną czapeczkę;-)
  • Ja mam zwis, póki nie widzę, że dziecko się boi. Co mi szkodzi, jak ktoś od tego szczesliwy a mnie nie ubedzie.
  • Nie widzę takich reakcji, ale tu ludzie są raczej obojętni na innych i cudze dzieci ich nie interesują.
    Póki ktoś nie wpadnie pod samochód, to się drugiego nie zauważa.
    Co najwyżej znajomi popatrzą, uśmiechną się, ale nie dotykają.
  • Wiem doskonale o czym mowisz i wiem ze wiele osob to wkurza.
    Ja mam mieszane uczucia.
    Z jednej strony sytuacje przedstawione przez Ciebie mnie bulwersuja. Z drugiej nie przeszkadza mi ze ktos sie dzieckiem pozachwyca, popyta itd poki wlasnie nie pcha sie do calowania go czy innego dotykania. Zreszta zalezy kto. Mi kiedys menelka do wozka zagladala, no coz tez czlowiek, ale moje poczucie ilosci bakterii zarazkow wymagalo odseparowania dziecka od potencjalnego macanta. To bylo w kolejce w sklepie wjec stanelam miedzy nim a nia wypychajac wozek mozliwie daleko przed siebie.
    Ale ogolnie naleze do osob ktorym Ci zaczepiajacy jakos specjalnie nie przeszkadzaja. Poki oczywisie nie przeginaja.
  • Mam podobne odczucia, co @ramatha.
    Bardzo dobra jest chusta - dziecko jest tak blisko matki, że ewentualny macant nie zaryzykuje aż takiego zmniejszenia dystansu.W dodatku okutane i niewiele wystaje do macania.
  • a ta słodka mała stópka, golutka?
  • Wy tak serio z tymi bakteriami? Wiecie, one są wszędzie :)
  • a czym różni się dziecko od dorosłego? czy chciałybyście, żeby Was obcy ludzie dotykali na ulicy? Czy dziecka ktoś się pyta czy chce by go pogłaskać (chodzi o obcą osobę). Postawcie się na miejscu dziecka.

    Moja córka miała wtedy niecałe 3 lata, jak ją obca bab zaczęła głaskać w sklepie wydarła się na pół supermarketu. Mamo, ta pani mnie dotyka! Mina pani bezcenna.
  • Ja reaguję wedle reakcji dziecka. Np. mój starszy akceptuje każdą formę adoracji.
  • Moj syn starszy tez nie lubi jak Go obcy glaszcza.

    i to smiesznie wyglada, bo ktos chce Go po wlosach poglaskac, a On ucieka, podskakuje z krzykiem: nie ruszac, nie ruszac!

    a ludzie zawsze zadziwieni haha, ze jak to On nie chce byc dotykany

    u nas, ma to po mnie, dystant mam na km, a jak mnie ktos nieznajomy dotknie,to odruchowo moge przylozyc. :)
  • Po przeczytaniu artykułu rozdzielilabym formy okazywania sympatii od wtrącania się gdzie nie proszą.

    BTW. Mój młodszy jest ulubieńcem miejscowego menela.
  • okazanie sympatii poprzez komentarz do mamy jak najbardziej, natomiast poprzez głaskanie i dotykanie dziecka przez obce osoby - na to się nie zgadzam
  • edytowano maj 2015
    Budzi się ww mnie lwica jak Ktokolwiek obcy na ulicy próbuje dotykać mi dzieci
    To chyba widać w spojrzeniu przy probie dotyku dzieci
    Mogę rozmawiać żartować przyjmować komplementy
    dzieci też mogą być komplementowane
    Ale żadnej spoufalosci dotykiem
    Absolutnie i kategorycznie żadnej
  • Ee, co się budzi?
    Przecież Ona nie zasypia ;)
    Nie?
  • No nie zasypia
    Leży w cieniu baobabu
  • Bardzo podobalo mi sie to co napisala @MartynaN ze reagowac zgodnie z reakcja dziecka. To bardzo trafne.
  • Nie mozna kierować sie reakcją dziecka, kiedy dziecko na 5 mies i smieje síe do całego swiata. nawet jesli jest pomacane po stópce, to potem pakuje sobie tę stópkę do buzi. Ogólnie ble . Trzeba w tym przypadku być kwoką.
  • Oczywiscie. Miam na mysli starszego chyba oczywiste. No ale moze nie w sumie.
    ...
    Chociaz tak sobie mysle teraz ze to tez roznie bywa bo jakby jakis "mily" pan czy pani proponowal mojemu dzieckh cukierki itd czy cos innego czego ja bym nie akceprowala to guzik by mnie obchodzilo czy dziecko reaguje pozytywnie czy negatywnie na sytuacje. Liczyloby sie to mi jako opiekunowi sie to nie podoba i tyle.
    Wiec znowu wszystko zalezy od sytuacji. Od tego jestesmy rodzicami zeby myslec czasem za dzieci, ale oczywiscie ich reakcja moze byc wazna wskazowka jak one sie z taka zaczepka obcych czuja.
    ...
    O mlodszym pisalam wczesniej.
    O starszym tak sobie mysle ze Ci ludzie powinni sie liczyc z sytuacja szczerosci do bolu. Nigdy nie wiadomo co taki przed-przedszkolak odpowie na zaczpke. :)
  • Raczej Ty powinnas liczyć się wtedy z oburzeniem, że tak źle wychowałaś dziecko... Miałam tak parę razy :-D
  • ja głośno i wyraźnie/dobitnie informuję, że nie życzę sobie by dotykać moje dzieci. Tu jak lwica również. Zwykle ludzie poburczą i się dostosowują.
  • A ja jakos nie mam odwagi zwrócić uwagę przemilej, serdecznie nastawionej babci ktora zagaduje mi syna ... Choc nie ukrywam przeszkadza mi to, bo zdarza sie ze dotykają rączek :-??
  • No mi to zaczepianie, zagadywanie nie przeszkadza - niech do woli gadają
    ale już dotykanie tak, zwłaszcza, kiedy J. był malutki - położne mówiły, że do ukończenia 1. roku życia bezwzględnie myć ręce przed dotknięciem itd. Takie sytuacje się dzieją zwykle na dworze, w sklepie - no jednak te ręce nie są czyste, a już mizianie po policzku (bądź też próby tegoż) przez panią ekspedientkę (pieniądze w rękach) wkurza mnie strasznie... Ja bym takimi rękami po pieniądzach siebie po policzku nie pomiziała, a już obcego dziecka?

    @Ojejuju dobry patent z chustą :) mam nosidło, ale stopy nieodmiennie wystają i "kuszą". I ktoś właśnie tym jednym paluchem dotyka

    w ogóle chyba sobie tę wewnętrzną lwicę uśpiłam

    na samym początku miałam mnóstwo innych sytuacji, głównie z lekarzami/osobami znajomymi, gdzie ludzie zwracali się do J. "czego się drzesz", "czego drzesz japę", "Ty zboczeńcu". To czasem miały być "żarty" ale i tak trochę nie rozumiem. Parę razy zwróciłam uwagę, a parę razy zaniemówiłam. No cóż, człowiek się musi nauczyć pewnych rzeczy
  • Nie wyobrażam sobie takich odzywek do małych dzieci
  • Ja zaniemowilam z wrazenia nawet teraz jak przeczytalam to co napisalas.
    Natomiast mam problem w druga strone. Musze sie pilnowac zeby ta lwice w sobie wzbudzac. Bo owszem macac nie pozwole, ale czesto mi tej lwicy brakuje bo wolalabym nikogo nie urazic, wierze ze ktos cos mowi w dobrej wierze itd.
    To takie przegiecie w druga strone. Oczywiscie staram sie pilnowac, na szczescie tych sytuacji za wiele nie mialam do tej pory. Wszystko przed nami ...
  • ja nie cierpię kiedy mnie ktoś obcy maca. Od moich dzieci wara i już. I w nosie mam czy obmacać chce zboczeniec z podłymi niecnymi zamiarami czy przemiła staruszka w dobrej wierze. Nie macać i już.
    I dzieci też uczę, że z obcymi się nie rozmawia.
    Nie zapomnę, jak kiedyś w autobusie ktoś zagadał moją starszą córkę. Miała ze cztery lata, może chwilkę więcej. Coś tam gadał i pytał ten ktoś (już nie pamiętam kto). Panna nic. Patrzy w okno. Ja się nie udzielam. I w pewnym momencie słyszę, jak do Dutki pada pytanie: nie słyszysz, czy cię matka nie wychowała, że nie odpowiadasz dziewczynko. A moje dziecko wyniośle - z obcymi nie wolno mi rozmawiać. A do mnie: mamo, dorośli powinni wiedzieć, że się dzieci nie zaczepia, prawda?

    Mina człeka bezcenna. Aplauz w autobusie również :x
  • no ja też sobie nie wyobrażałam.

    Raz to była lekarka jeszcze w szpitalu po porodzie, miała pobrać krew z pięty. I to na Żelaznej, gdzie się nie spodziewałam. Po stwierdzeniu "darcia się" wepchnęła mu do buzi strzykawkę z glukozą (nie, żeby mnie spytała albo chociaż uprzedziła), dalej nie chce mi się pisać, bo się tylko denerwuję.

    A poza tym ludzie... no, o innych wartościach, mówiąc najogólniej. Albo po prostu bez szacunku dla innych, też dorosłych. Czasem ma się i takich w swoim otoczeniu. No i jak reagować? Mi w takich sytuacjach odbiera mowę, więc unikam tego typu osób, ale czy to jest metoda?

    czasem kogoś obcego, uprzjemego też nie chcę urazić. Ale jak tak teraz Was czytam, to chyba ta osoba ma problem, bo jest niewychowana skoro dotyka bez pytania. Z Mamą wymyśliłamjuż nawet, żeby zrobić takie naprasowanki na koszulki dla niemowląt: "Wiem, że jestem słodki, ale nie dotykaj mnie bez pytania". A nawet na koszulki, czapeczki, wózki i skarpetki :)

  • Tak sobie właśnie myślę kiedy ktoś mi próbował macać dzieci :-?
    To musiało być dawno temu. Ale moje dzieci są:
    1. wiecznie brudne
    2. z wystającymi nieraz glutami
    3. udają dinozaury i tygrysy w miejscach publicznych
    Syn mój ma zwyczaj robić groźną minę i warczeć na ludzi. Zwłaszcza kiedy nie patrzę.
    A F. miała straszną fazę na "On mnie NIUSZA! NIUSZAAAAA!" i ludzie jakoś szybko przestawali niuszać.
  • Wydaje mi się, że jak nie musisz, @Malagala, z takim osobami obcowac, to nie rób tego.
    Przecież można grzecznie, ale stanowczo powiedzieć: Proszę nie dotykać dziecka.

    Pomysł z naszywkami podoba mi się.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.