500 zł na każde dziecko

1213214216218219223

Komentarz

  • A gdzie likwidują?
  • Wystarczy stwierdzić,że pies jest agresywny i idzie do uśpienia...
  • Artykuł sprzed kilku lat, ale właśnie pokazuje jak można naginać http://www.echodnia.eu/radomskie/wiadomosci/radom/art/8800259,bezdomne-psy-nie-znikna-tak-szybko-z-ulic-radomia,id,t.html
    Koleżanka miesiąc temu z Radomskiej przechowalni wyciągnęła 60 psów które miały być uśpione... Zrobili fikcyjne umowy adopcyjne i umieścili je w dt. To się dzieje, można nie wierzyć, bo prawo... 
    A z aborcja to nasze prawo nie jest naginanie? Czy sam ZD jest wskazaniem do aborcji? Nie...a jednak te dzieci są abortowane, więc jaki problem zrobić przekręt że zwierzętami... 
  • ijoachm powiedział(a):
    Ale po co latami trzymać te psy w schronisku. Może i po przygarnięciu takiego psa co kilka lat siedzał w kojcu to on się "ułagodzi i odżyje" ale spaczona trauma w psychice zostaje. Nigdy nie widomo kiedy mu cos odwali i krzywdę zrobi. To zwierzę...
    Zacznijmy od tego że kundelki są krzyżówkami różnych ras , 
    Pies pomagał ludziom w pracy dlatego ludzie wychowali różne rasy do różnych prac przystosowane i przepraszam ale czy psa myśliwskiego oduczy się polowań a z psa stróżującego zrobi się śpiocha kanapowego? Albo z psa obronnego przytulankę dla każdego?
    Tak samo jak pies jest całe życie na dworze kojec buda itp weź go do mieszkania w bloku
    Podziękowali 1Bea
  • @Sylwik - nie wolno uśpić zdrowego zwierzęcia. To, co wstawiłaś z fb-tam też nie ma takiej informacji (moze nie znalazłam). Agresywnego też nie - bez sprawdzenia, co jest przyczyną agresji zwierzaka. Oczywiście, może być tak, ze po konsultacjach i badaniach okaże się, ze nie ma innej rady. Ale takich przypadków jest niewiele. 
    Jeśli pies pogryzie człowieka- jest na obserwacji, zatrudnia się konsultanta niekiedy, by ocenić przyczynę agresji (trzeba najpierw wykluczyć np wściekliznę czy np nowotwory mózgu, zatrucia itp). Jeśli pies jest zdrowy biologicznie - oddaje się go w ręce kogoś, kto może się podjąć nad nim opieki. Sama znam takie osoby pracujące z agresywnymi psami. Możliwe, że piszesz o sprawach, które miały miejsce przed nowelizacją przepisów. Tu sie zgodzę, ze mogło tak być.
    Natomiast co do Twojej koleżanki i tego przykładu - nadal nie wierzę, ze ktoś wydał na te psy wyrok śmierci. No nie wierzę i już-bo mam ku temu podstawy. Wiem, ze fundacje czasami używają takich zabiegów "marketingowych" i chcąc pomagać zwierzakom stosują takie niby szantażyki emocjonalne, podobnie jak i prywatni ludzie wydając psy mówią, ze jak nie znajdą nowych domów to je uśpią czy zabiją.

    @M_Monia - nie ma czegoś takiego jak likwidacja schroniska i nie wiadomo, co zrobic ze zwierzakami. Zwierzaki się przenosi albo ktoś inny obejmuje nadzór nad schroniskiem.

    Oczywiscie, mogę założyc, ze w pojedynczych, prywatnych przypadkach jakiś wet zaryzykuje fałszowanie dokumentacji albo "popełni" błąd w sztuce skutkujący śmiercią zwierzaka.
    Ale nie dam sobie wmówić, że usypianie zwierząt jest u nas powszechne i nagminne.
    Podziękowali 4Elunia nowa Małgorzata32 Bea
  • kociara powiedział(a):

    Natomiast co do Twojej koleżanki i tego przykładu - nadal nie wierzę, ze ktoś wydał na te psy wyrok śmierci. No nie wierzę i już-bo mam ku temu podstawy. Wiem, ze fundacje czasami używają takich zabiegów "marketingowych" i chcąc pomagać zwierzakom stosują takie niby szantażyki emocjonalne, podobnie jak i prywatni ludzie wydając psy mówią, bezpize jak nie znajdą nowych domów to je uśpią czy zabiją


    Znam takie stowarzyszenie które na fb napisało że pies jest przetrzymywany przez osobę która chce go zabić
    A w rzeczywistości pies był całkowicie bezpieczny , pracownica tego stowarzyszenia przewiozła psa do domu tymczasowego awaryjnego gdzie miał być 2-3 dni, na fb było  wykorzystane zdjecie zrobione przez opiekunkę z domu tymczasowego 
    Jak myślicie czy zabrano tego psa? I jakie wsparcie dostała ta pani co się nim opiekowała?
  • a co do tych uczuć zwierząt @M_Monia - to tak bym chciała najkrócej, jak się da napisać, ale to nie jest łatwe, w końcu setkom naukowców zajmuje to całe życie. Ale spróbuję
    Jak już napisałam wcześniej - podobnie jak i TY uważam, ze zwierzęta czują i myślą, niektóre są nawet w stanie wykonywać całe operacje myślowe, czynnosci kilkuetapowe.
    Nie jestem w stanie rozpisywac sie o wielu gatunkach, ale możemy skupic się na psach i słoniach-bo o nich wspomniałaś.

    Psy, psowate są zwierzętami stadnymi i rodzina, w jakiej są jest dla nich stadem. W stadzie wywiązują się więzi, jest ich cała sieć. Każde stado ma swojego przewodnika (u słoni jest nimi słonica, byki są przepędzane po ukończeniu przez nich odpowiedniego wieku i pojawiają się w okresie godowym), dominującego samca i dominującą samicę, która jedyna może się rozmnażać[mowa o dzikich, naturalnych warunkach życia], reszta stada ma swoje określone role i pozycję. Pozycje w hierarchii mogą ulegać zmianie - np młodziak próbuje zdetronizować szefa, jakaś silna samica próbuje wejsć na miejsce matki rodu. Często pojawia sie to w sytuacji choroby czy śmierci przewodnika.
    Stado pomaga sobie, opiekuje się młodymi i starymi, schorowanymi. Młode wychowuje się tak, by one tez potem zajęły określone miejsce w stadzie.
    Jeśli jakimś cudem samiec zaczyna za mocno podskakiwać - dostaje niezłe lanie, jeśli nadal nie jest w stanie się podporzadkować - albo jest przepędzany, czasami zabijany, niekiedy uda mu się zdetronizować szefa. Jeśli jakaś podrzędna samica jakimś cudem doczeka się młodych - często są zabijane.
    I teraz jeśli przyjmiemy, ze pies wchodzi do rodziny - nie może być wyżej, niż przewodnik, suka nie może być wyzej,  niż samica alfa. W tym wypadku to ludzie są wyzej od psa. Dzieci są czasami "młodymi", którymi pies też się opiekuje (w zależnosci od instynktu i charakteru), często bywa, ze próbuje dzieci zdominować i "zająć" ich miejsce w hierarchii stada rodzinnego. Nie wolno mu na to pozwolic.

    I tu najważniejsze-czego ludzie często nie wiedzą.
    przewodnikiem w stadzie (zwierzęcym) nie jest osobnik najbardziej silny czy agresywny. jest to osobnik o najbardziej zrównoważonym charakterze, odważny-ale nie brawurowy, pobudzony czy nieprzewidywalny, stanowczy ale nie histeryczny.

    I taki też powinien być ludzki odpowiednik - czyli pies w naturalny sposób musi przyjąć człowiecze zwierzchnictwo. Nie przemocą, nie agresją, nie brakiem przewidywalności itp. tylko właśnie tym spokojem, stanowczością. Ludzkie "młode" też jest na wyższej pozycji, niż pies (jeśli pojawia się po psie)-i przewodnik musi to psu pokazać, ze jego młode jest wyżej i zawsze będzie wyżej, bo jest potomkiem alfy/przewodnika. I znowu-nie agresją, nie przemocą. Jeśli pies wchodzi w stado, gdzie są już ludzkie "młode" - musi w naturalny sposób uznać wyższosć gatunkową ;) dziecka. A jeśli będzie próbować ludzkie młode zdominować - przewodnik musi go postawic do pionu. I znowu - nie agresją czy przemocą.

    Jeśli zabraknie jakiegoś członka stada (zwierzęcego) - zaburza się układ stada. Zwierzaki muszą sobie z tą sytuacją poradzić, reagują różnie, bywa, że zbierają się w pobliżu zwłok członka stada. Ale to nie ma nic wspólnego z ludzką żałobą czy opłakiwaniem zmarłego. Nie wiemy, czy zwierzak za zwierzakiem "tęskni" w sposób ludzki, czy jedynie nie potrafi sobie poradzić w obliczu sytuacji, kiedy brakuje jakiegoś "puzzelka" w "układance". Ale należy z dużym pradopodobieństwem przyjać, ze ta "tęsknota" częściowo podobna jest do tej ludzkiej
    "Słoniowa żałoba" ?
    W pewnym sensie tak - ale znowu nie w "ludzkim" rozumieniu.

    Czy psy/koty "tesknią" za np zmarłym przewodnikiem? I znowu - częściowo jest to kwestia braku puzzelka, załamaniu się schematu, w jakim zwierzę żyło, brak przewodnika-dostarczyciela pożywienia i przyjemności. Jeśli opiekun był samotny - wokół zwierzaka nie ma już niczego, co było mu znane. Został jakby wyrzucony ze stada i jest zdezorientowany.


    Natomiast na pewno zwierzęta nie mają uczuć macierzyńskich, nie cierpią z powodu braku macierzyństwa - zadna suczka czy kotka nie "marzy" o małych, puchatych kuleczkach. Jest to tylko i wyłącznie sprawa instynktu i kwestia przedłużenia gatunku. Jest to potrzeba fizjologiczna - kopulacja służy wyłącznie prokreacji.
    Oczywiscie, ze jeśli już zostaje matką to opiekuje się młodymi, pilnuje ich, pielęgnuje, broni, żywi chroni itp - ale to wszystko jest związane wyłącznie z instynktem przedłużenia gatunku.  Często i dominacji w populacji.
    Kotka pozbawiona młodego urodzonego żywego na pewno nie tęskni za nim i nie ma depresji z powodu pozbawienia jej potomstwa. To kwestia hormonów.
    Ale z kolei zwierzaki też potrafią okazywać sobie "czułosci". No i znowu - to kwestia instynktu. Bliskość z innym członkiem stada - moje stado jest pełne, nikogo nie zabrakło, układanka nadal pełna.
    Ginie młode - matka "rozpacza". Ale nie jest to uczucie podobne temu ludzkiemu. Jej geny "sie zmarnowały", często też umyka jeden z rytuałów- brak młodego, którym się opiekowała.

    Zwierzęta mogą natomiast popadać w apatię, stereotypie itp - bo jak każdy ssak potrzebują stymulacji, urozmaicenia
    Dobra, dosć już -bo bym mogła tak przez tydzień



  • Ale ja znam ta tą osobę prywatnie... W sumie to ona jest osobą prywatna, która pomaga, bo dobro zwierząt jest dla niej ważne...
    Schroniska mają swoich wetów, psy wyjeżdzają do adopcji do chłodni...Zakaz zakazem, a rzeczywistość wygląda trochę inaczej...
    Jedni znają prawo i wiedzą, co powinno być, drudzy je znają i wiedzą, co z tym "prawem" robią w schroniskach...
    To jest bagno...ale czasami.lepiej pewnych rzeczy nie widzieć...
  • Fundacje też wykorzystują...grają na emocjach...
  • edytowano 3 lipiec
    @Sylwik - jeśli masz jakiekolwiek twarde dowody, a nie, ze jedna pani drugiej pani... to należy taki proceder zgłosić.
    No jakieś kosmiczne rzeczy opisujesz. Schroniska mają swoich wetów - ale ci weci to nie są jakieś odrębne byty, mają swoich zwierzchników i procedury.
    No i nie są sami, zawsze są jacyś inni ludzie wokół nich. No dobrze-załóżmy, ze tak jest. Chcesz mi powiedzieć, ze w całym schronisku nie ma ani jednego człowieka, który widząc ten proceder nie zgłosiliby sprawy anonimowo? Nie poinformowali choćby mediów? O tym, że psy są masowo uśmiercane?

    Oczywiscie, ze historia zna takie sprawy - w kilku schroniskach lata temu odkrywano zwłoki zwierząt, zwierzaki w kiepskim stanie - ale odkąd ustawa się zmieniła i zaostrzono prawo - nie ma mowy o takim procederze na większą skalę.
    Mogę się zgodzić, że jakieś pojedyncze gminy, zwłaszcza, jeśli gospodarz mało kumaty nie bardzo wiedzą, jak temat schroniska ugryźć - ale zawsze znajdzie się ktoś, kto doniesie.

    edit: jak w zoo uśmiercono 6 żółwi a kilku innym nie udzielono pomocy to się zrobiła afera na pól Polski, skutkująca zwolnieniem kilku pracowników i dyrektora oraz chyba jakimiś zarzutami wobec weterynarzy i weterynarza powiatowego


  • kociara powiedział(a):
    M_Monia powiedział(a):
    Sterylka aborcyjna dla mnie jest zabiciem zwierzęcia. Kotka mojej teściowej jak uspali jej po porodzie kotki i zostawili jednego to bardzo długo chodziła przygnebiona. Czy nie lepiej braciom naszym mniejszym troche pomoc żeby nie było że "mohery" to zwierząt nie lubią. 
    Monia to są bzdury. Nie uczłowieczaj zwierząt.
    One nie mają instynktu takiego jak ludzie w sensie emocjonalnym ,  nie mają radości macierzyństwa, nie oczekują młodych z radością i wzruszeniem 
    To jedynie instynkt. Opieka nad młodymi to tez instynkt ale inny niż u ludzi. 

    Nie ze wszystkim się zgadzam. Kotka po odebraniu jej dzieci faktycznie jest smutna, szuka małych, czasami nie je przez kilka dni.
    Nie wszystko u zwierzaka jest czystym instynktem - np. słonie opłakują swojego zmarłego towarzysza.
    Moja sunia podczas porodu przyszła do pokoju, w którym siedzieliśmy, przyniosła w pyszczku szczeniaka i położyła go przed Myszatym. O mały włos maleństwa nie zdeptałam, bo na brązowym dywanie nie było go widać. Zenek wziął malucha i poszedł do sypialni, gdzie sunia rodziła. Gdy małe już nieco podrosły i wychodziły z koszyka, to sunia przybiegała prosić, żeby jej włożyć malucha na miejsce, bo miała wadę zgryzu i nie potrafiła niczego chwycić mocniej zębami.

    Widziałam jadące do rzeźni krowy - one autentycznie płakały, czuły zbliżającą się śmierć. Niedawno było głośno w Polsce o krowie, która zwiała z samochodu wiozącego bydło do rzeźni i dłuższy czas się ukrywała.
    Zwierząt nie uczłowieczam, ale jest mi żal gdy są zabijane. Jestem mięsożerna, ale staram się nie dociekać kim była leżąca na chlebie szyneczka. Gdybym mieszkała na wsi i miała zwierzaki przydomowe, to nie były by na mięso przeznaczone. Swoich zwierząt bym nie przełknęła.

    Jak najbardziej jestem za tym, aby w Polsce podobnie jak w Niemczech skończyły się już bezdomne zwierzęta. Psy i koty powinny być bezwzględnie kastrowane.
    W moim mieście i okolicznych, a nawet na wsi - nie spotkałam wolno biegających psów.
    Szczerze mówiąc, wygląda to okropnie. Gdy byłam w Zakopanem i zobaczyłam bawiących się kilka psów (bez nadzoru właścicieli), to ze wzruszenia się popłakałam.
    Koty zawsze są czyjeś i czasami - poza śródmieściem - przy domu biegają.

    Dawniej - niedługo po przyjeździe do Niemiec - mieszkałam w małym miasteczku. Było strasznie - przed domami równiutko przystrzyżone trawniki; dzieci nie biegały; psy nie szczekały (tutaj psom nie wolno szczekać w domach i mieszkaniach); czasami tylko jakiś kot przemknął.
    Lubię muzułmańskie dzielnice, bo chociaż psów tam nie ma, to jednak te miejsca tętnią życiem.
    Podziękowali 1M_Monia
  • M_Monia powiedział(a):
    Zwierzęta są madrzejsze niż ludziom się wydaje, oglądając programy przyrodnicze można się dowiedzieć nawet ze oplakuja zmarłych np slonie. Ja nie uczlowieczam, człowiek jest jedyny i wyjątkowy ale zwierzęta też myślą, też czują itd.

    To jest często prawda, że zwierzaki są mądre; szczególnie koty. Mój Zbój na przykład uwielbia oglądać filmy przyrodnicze - uwieczniłam to nawet na zdjęciach, cały film oglądał z wyraźnym zainteresowaniem, a gdy pokazały się reklamy to sobie poszedł.

    Poprzedni kocur (bardzo stary) miał zawieszony dzwoneczek na drzwiach i gdy chciał wyjść wieczorem na dwór (po nocach łaził, bo on był dziki i tylko nam pozwolił się udomowić) to po prostu dzwonił. Po jego wyjściu dzwoneczek był przewieszany na drugą stronę, na klatkę schodową i gdy Filip wracał, to znowu dzwonił.
    Autentycznie rozumiał co się do niego mówiło.
  • Sylwik powiedział(a):
    Wystarczy stwierdzić,że pies jest agresywny i idzie do uśpienia...
    Nie wystarczy. Trzeba go obserwować. Nawet wtedy gdy pogryzie człowieka
    Podziękowali 1nowa
  • Ja nie będę nikogo przekonywać, bo bezpośrednio w tym nie siedzę, nie mam twardych dowodów... Lara która wcześniej podlinkowałam była przeznaczona do uśpienia, no pies nie nadawał się do adopcji. Jak i inne, które też poznałam, bo "agresywne" . Pytałam koleżankę o te 60 psów które zabrali z przechowali...to nie typowe schronisko... Nie wszystkie były przeznaczone do uśpienia....tylko te nie rokujące... 
    Moi znajomi też nie wierzą,że dzieci z  zespołem Downa są abortowane... Jeśli nie mają wad zagrażających życiu...A sama miałam kontakt z dziewczyną która w 24 tygodniu dokonała terminacji ciąży. Opisywała mi jak to wyglądało...No ale ja dowodów nie mam,że tak było... 
    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 4 lipiec
    Jak już pies kogoś pogryzie, to nie da się tak łatwo zatuszować, sprawa robi się "medialna'
  • edytowano 4 lipiec
    https://m.facebook.com/groups/209768362473608?view=permalink&id=1652991121484651&_rdr
    Niedawno taka sytuacja..ciekawe ile pan doktor w ten sposób pozbawił żyć... Kto to sprawdzi... Jak się okazało, pan Jacek weterynarz nie stwierdził żadnego złamania. Piesek tylko miał zwichnieta łapkę... 
  • Sylwik czytałam twój wcześniejszy, wyedytowany teraz wpis. Opisałaś historię jako, że psiakowi nic nie było co potwierdził drugi wet., a ten pierwszy chciał go uśpić. Teraz okazuje się, że złamanie jest poważne i niestety kosztowne. Tak tworzą się ploty. Nie wiem czy opiekowałaś się chorym albo starym psem, który ciągnie łapy, robi pod siebie i cierpi. Mój jest jeszcze relatywnie sprawny ale granicą dla mnie jest samodzielne poruszanie sie albo ból. Kiedy mój pies był po zabiegu to ponad tydzień cała rodzina podporządkowała swoje plany jego rekonwalescencji. Kilka dni dało sie chociaż było trudne, całego życia nie jestem w stanie podporządkować choremu zwierzęciu.
    Podziękowali 2Zuzapola Bea
  • Emocjonalnie też nie jestem w stanie wziąć starszego psa ze schroniska, wiedząc, że wkrótce zdechnie.
    Można się oburzać i pochylać nad każdym chorym i starym zwierzęciem ale teraz to już zaczyna przybierać karykaturalny obraz.
    Podziękowali 3Zuzapola nowa Bea
  • edytowano 4 lipiec
    Elunia chyba nie zrozumialas...pies według jednego weterynarza  mial być uśpiony, bo złamanie było poważne...dokładnie nie pamiętałam czy to była miednica dlatego edytowalam post i wkleiłam link, aby było zgodnie z faktami. Drugi wet stwierdził,że nic mu nie jest...tzn. ma zwichnieta łapkę, ale to chyba nie kwalifikuje do uśpienia. Czyli zdrowy pies mial byc uspiony...Jakie plotki, bo nie rozumiem... Nim nie trzeba się opiekować...Biega jakby nigdy nic
  • edytowano 4 lipiec
    Ale gdyby nie interwencja osób z zewnątrz to tego psa już by nie było...
    Oczywiście też jestem zdania,że nie.powinno się przedłużać cierpienia i kiedy trzeba to należy uśpic...
  • Znowu mijasz się z prawdą @Sylwik , aż sama przeczytałam, nie zwichnięcie, a bardzo nieciekawe złamanie. Bez szczegółów co w tym złamaniu ferelnego, a może być to bardzo skomplikowane. Jeśli ty przeinaczyłas relacje tej osoby, a ona może też już złagodziła obrażenia, zeby było dramatycznie, to juz nikt nie wie jak było naprawdę, a padł zarzut, że weterynarz chciał uśpić zdrowego pieska.
    Podziękowali 2Elunia Bea
  • Nikt nie umawia zwichniętej łapki na kliniki.
  • edytowano 4 lipiec
    Myślałam ,że jakieś zasady się zmieniły a tu o pieskach :D
    Podziękowali 1Bea
  • No tak...moja wina... Bo w poście faktycznie jest tak opisane. Ale ciągle dalszy tej historii jest opisany w komentarzach.... Myślałam,że przeczytacie.... 
  • Juz dajcie spokoj z tymi psami, ilez mozna. To watek o dzieciach.
  • Chciałam skopiować ciąg dalszy, ale nie umiem.kopiowac komentarzy z Facebooka. Przeczytajcie komentarz Renaty Holender, prawie na samym dole. Przepraszam za zamieszanie i kończę o pieskach i kotkach w wątku nie do tego przeznaczonym, bo faktycznie zszedł na "psy" :P 
  • Nigdy nie myślałam że na tym forum będą dyskusje o psach , tak zacięte  B)

    Jednak propaganda psia zrobiła swoje. 

    Pies to człowiek
    Lol 
    Podziękowali 1Klarcia
  • Bo jak uwielbiasz psy, to znaczy ze pies to jak człowiek 
    lol

    A zacięte dyskusje to tylko o dzieciach  :D
  • edytowano 4 lipiec
    ..
  • Ja mam trzy koty :) :) ;)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.