Stara zgorzkniała kobieta jest arcydziełem diabła

Panie, Ty wiesz to lepiej niż ja,
starzeję się z każdym dniem.

Strzeż mnie przed tym nieszczęsnym zwyczajem
sądzenia, że mam coś do powiedzenia
na każdy temat
i w każdej sytuacji.
Wyzwól mnie od pragnienia
załatwiania spraw wszystkich ludzi.
Uczyń mnie rozważną i pogodną
chętną do pomocy i niezarozumiałą.
Niekiedy wydaje mi się, że to szkoda
nie wykorzystywać
swojego ogromnego doświadczenia,
lecz Ty wiesz, Panie,
że chciałabym zachować kilku przyjaciół.

Strzeż mnie przed gubieniem się
w opowiadaniu złożonym z tysiąca szczegółów
i dodawaj mi skrzydeł,
bym docierała do sedna sprawy.
Zapieczętuj moje wargi, abym nie opowiadała
o swoich cierpieniach
i dolegliwościach,
choć zwiększają się bezustannie
i choć z biegiem lat
coraz przyjemniej jest je wyliczać.

Nie ośmielam się dopraszać się od Ciebie
lepszej pamięci,
lecz jeśli zderzy się ona
z pamięcią innych,
udziel mi cudownej nauki,
że niekiedy mogę się mylić.

Nie zależy mi, aby być świętą:
ze świętymi czasami żyje się tak trudno!
Jednak stara zgorzkniała kobieta
jest arcydziełem diabła.
Pomóż mi cieszyć się życiem.
Jest tyle rzeczy wesołych i zabawnych
tam, gdzie byśmy się tego nie spodziewali:
uczyń mnie zdolną, by je zobaczyć
i rozpoznawać talenty
tam, gdzie by się ich nie podejrzewało;
i obdarz mnie łaską, by to powiedzieć… Amen.

Komentarz

  • To jest parafraza św. Tomasza? :) Kto to stworzył?
  • Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
    że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

    Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
    że muszę coś powiedzieć na każdy temat
    i przy każdej okazji.

    Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

    Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym;
    czynnym lecz nie narzucającym się.

    Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości,
    jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym
    zachować do końca paru przyjaciół.

    Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia
    w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot
    przechodził do rzeczy.

    Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i
    cierpień w miarę jak ich przybywa a chęć wyliczania
    ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

    Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o
    cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość
    wysłuchania ich.

    Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę
    Cię o większa pokorę i mniej niezachwianą pewność,
    gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

    Użycz mi chwalebnego poczucia,
    że czasami mogę się mylić.

    Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
    choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

    Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy;
    to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

    Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w
    nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet
    w ludziach; daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.
  • Znalazłem w pliku na starym pendrive :)
  • Pomyślałem o tym cytacie jak trafiłem na wątek lansujący katolickie fora. :)
  • dziękuję
  • Bardzo dobry tekst, pięknymi słowamí napisany, dziękuję. Z jednym ístotnym szczególem się níe zgadzam- ja chcę, pragnę być świętą... Jakkolwiek to zabrzmí. Myślę , że w tekście chodzi o świętoszkowatość.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.