Bojowa pieśń tygrysicy

edytowano sierpień 2015 w Ogólna
Czytaliście?

BOJOWA

Amy L. Chua, Bojowa pieśń tygrysicy
«13456718

Komentarz

  • Do przeczytania zachęciła mnie EDUKACJA KLASYCZNA
    http://www.edukacja-klasyczna.pl/bojowa-piesn-tygrysicy-recenzja

    i @Monira.

    Dziękuję, warto przeczytać.
    Podziękowali 1Coralgol
  • Nie było już gdzieś dyskusji o tej książce? Może ktoś pamięta?
  • Może było, ale gdzie to znaleźć? ;)
  • edytowano sierpień 2015
    .
  • No właśnie dlatego pytam. ..
  • @Aniela - byłam pewna, że Ci się spodoba.
  • Chińscy rodzice rozumieją, że nic nie daje frajdy, dopóki nie osiągnie się w tym biegłości, a żeby tego dokonać trzeba pracować w pocie czoła. Pokażcie mi dziecko, które zrobi to z własnej woli. Dlatego przymus bywa w tej kwestii nieodzowny. Często wymaga to od rodziców nie lada wysiłku, gdyż dziecko staje okoniem; początki zawsze są najtrudniejsze i zachodni rodzice przeważnie dają za wygraną. Ale przy odpowiednim podejściu chińska metoda przynosi zaskakujące wyniki. Wytrwałe ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia to klucz do doskonałości, Amerykanie często nie doceniają ich roli. Z chwilą, gdy dziecko zaczyna osiągać sukcesy (...) zewsząd spływają na nie pochwały i zyskuje podziw otoczenia, co z kolei daje mu niemałą satysfakcję. Dzięki temu zdobywa pewność siebie, a niemiłe dotąd zajęcie jawi mu się w zupełnie innym świetle. I rodzicowi łatwiej nakłonić je do wzmożonego wysiłku.
  • Miliard chinczyków nie moze sie mylic... mam znajomą , której dziecko przez jakiś czas chodziło do elitarnej chińskiej szkoły w Szanghaju - z bliska nie wszystko jest takie piękne. (choc w porównaniu z niby elitarna szkoła w Polsce - cóz, nie ma porównania) Poza tym, przy posiadaniu ustawowego jednego dziecka, nie ma innej rady - trzeba je wycisnac jak cytryne, dopracowac w kazdym calu.
  • Jak to mawiają niektórzy znajomi, lepiej postawić na jakość niż na ilość :(
  • Czy książka nie jest raczej o "chińskich" metodach wychowawczych ale w środowisku zachodnim? I to ludzi mocno wykształconych? To niekoniecznie przekłada się na ogólną "pedagogikę" miliarda Chińczyków. Tak sobie rozważam. Książki jeszcze nie czytałam choć powinnam ponad 2 lata temu. Jeden z wykładowców mawiał, że najlepiej pozycje literackie omawiają studenci, którzy ich nie czytali ponieważ... nie są ograniczeni faktami. :)) Moja św. pamięci Mama obserwując nasze działania wychowawcze pytała, czy czytałam tę książkę. Bardzo ciekawa jestem dlaczego, ale jakoś w ręce mi dotąd nie wpadła.
  • Mnie jakoś przeraziła ta książka....
  • Z recenzji wynika, ze w środowisku zachodnim zewnętrznie, ale tak jak to sie robi w Chinach w rodzinie.
  • ale gdyby chińscy rodzice to robili co ta tygrysica
    byłby miliard świetnie wykształconych i z pasją ludzi
    mogliby zagrozić Dolinie Krzemowej
    i innym , na luzie i spokojnie
    póki co pracują za miche ryżu od dziecka
    tak, wiem, że są Tygrysem Azji czy jak to sie tam nazywa
    ale jednak chińska matka mieszka w Stanach , i wychowuje też w Stanach, a to inna bajka
    plus ogromny za przytczek w nos beztsresowemu wychowaniu dzieci
    tu jestem bardzo ZA :)
  • podtytuł

    mnie powalił

    dlaczego chińskie matki są najlepsze :) :)
    a są ???
    maja w Chinach jakiekolwiek prawa, skoro mężczyźni narzucili bezwzględny nakaz jednego dziecka
    to się zmieniło????

    rzucam kamyki tygrysicy :P do klatki
  • zgadzam się co do przymusu, bywa nieodzowny , jakże często
  • tylko i wyłącznie przy czynnościach mechanicznych, np. przy grze na instrumencie (choć i to nie zawsze)
  • Przeczytam chętnie.
  • Jakze bardzo mi brakuje tutaj dobrze zaktualizowanej biblioteki,ksiazek itp
    :(
  • Czytałam. Podobało mi sie :)
  • mnie też
    ale nie chciałabym być jej córką :D
  • Miliard chinczyków nie moze sie mylic... mam znajomą , której dziecko przez jakiś czas chodziło do elitarnej chińskiej szkoły w Szanghaju - z bliska nie wszystko jest takie piękne. (choc w porównaniu z niby elitarna szkoła w Polsce - cóz, nie ma porównania) Poza tym, przy posiadaniu ustawowego jednego dziecka, nie ma innej rady - trzeba je wycisnac jak cytryne, dopracowac w kazdym calu.
    -------------
    To nie tak.
    Tzw. chińskie wychowanie, doskonale znane również naszej zachodniej kulturze, bo oparte na pracowitości i posłuszeństwie rodzicom, stosowane jest/było od wieków, gdy w Chinach i na całym świecie normalnością była wielodzietność.

    No teraz to tylko elity chcą wychowywać w ten sposób dzieci, bo w przeciwnym wypadku ich przyszłe pokolenia przestałyby być elitami.
  • Książki jeszcze nie czytałam choć powinnam ponad 2 lata temu.
    -----------------------
    Ja powinnam była ją przeczytać 27 lat temu :D, wtedy nie miałabym wątpliwości.
  • edytowano sierpień 2015
    książki nie czytałam , bardzo podoba mi się recenzja p.Zalewskiego
    zgadzam się, że brakuje w tym wszystkim ( jak w ogóle w całej znanej mi Azji) tego CZEGOŚ
    Celu Ostatecznego tych wszystkich działań ( trudno, niech wyjdę na nawiedzoną)

    prawda, że taki system oparty na konfucjanizmie dobrze funkcjonuje na miejscu i w dużej rodzinie
    zachwycił mnie wiele lat temu i uważam, że wiele można się z niego nauczyć

    jednak w wolnej chwili sięgnę nie po tę tygrysicę lecz ponownie po książkę Jadwigi Zamojskiej "O wychowaniu" :D

    a jeszcze na marginesie sobie westchnę z żalem , że Azja kulturowo... zanika
    amerykanizacja, popkultura, konsupcjonizm, odrzucanie rodzimych tradycji...
    Podziękowali 1Katia
  • edytowano sierpień 2015
    mnie też
    ale nie chciałabym być jej córką

    --------------
    patrząc retrospektywnie (e; jako konsumpcyjne dziecko) , ja też, ale

    wychowanie do pracowitości i posłuszeństwa utrudnia obecnie postmodernistyczna kultura, w której żyjemy. Dzieci spotykają się ze swoimi rówieśnikami wychowywanymi naturalistycznie i też by chciały luzu i przyjemności. "Im wolno a mnie nie?!"
    Dawniej tego nie było i dzieci tradycyjnie wychowywane nie miały za złe swoim rodzicom sposobu wychowania, bo tak byli wychowywani wszyscy naokoło, nie mogło być inaczej.

    Przy tym tworzyli silne więzi z rodzicami oparte na prawdziwym szacunku. Widać to nawet w rodzinie Amy Chua.
  • Czyli w sumie teraz to bym chciała być jej córką :D
  • Może ktoś byłby skłonny pożyczyć? Wiedzę, że na allegro używane trzymają cenę.
  • Nie czytałam ksiażki, wiec moze nie powinnam sie wypowiadac, ale nie wiem - czy tam tez polityka jednego dziecka jednak nie wypaczyła idei? Chodzi mi o to, ze obok jak najbardziej pożądanego szacunku dla rodziców, karnosci, pracowitości pojawiło sie jednak nadmierne śrubowanie wyników, bo to wszystko, co kiedyś miala zapewnic gromadka dzieci teraz skupia sie na jednym , góra dwójce (jesli jedno jest dziewczynka na wsi :( W moim przypadku np. - nie mamy zdolności muzycznych - niestety, nauka przez ileś tam lat gry na instrumentach byla by męka i wymagała by znacznei wiecej poświecen, niz dla kogoś , kto jednak ten słuch muzyczny ma. W efekcie moze i by sie udało mechanicznie coś tam odtworzyc, ale nei wierze, zeby słuchanie tego bylo jakimś szczególnym przeżyciem dla innych. Z drugiej strony - rysunek zawsze przychodził naturalnie, z łatwościa i w okolicach studiów rysowałam i malowałam juz całkem dobrze, nawet odtwarzałam takie japońskie rysunki całkem udanie ;)Ale wiem, ze wiele osób nie lubi rysowac, ma z tym problem (czesc moich dzieci) i też - nauka rysunku nie bardzo wiem, do czego miala by ich prowadzic. Dzieci chińskie czesto np. wcale nei maja wakacji, bo w czasie wakacji są szkoły dodatkowe, "douczające". I te nawet opisane dojezdzanie tydzien w tydzien na zajecia co niedziela...
  • Dokladnie taka sytuacj w tej ksiazce jest opisana. Nie chodzi o systematycznosc, o przekraczanie siebie, chodzi o to, ze dziecko ma byc lepsze od innych. Kosztem wakacji i wolnego czasu, czasu na zabawe, czy inne aktywnosci. Mama jest zadowolona jak wygrasz konkurs, nie jak zagrasz lepiej niz ostatnim razem. Taki wyscig szczurow doprowadzony do perfekcyjnosci.
    Podziękowali 1Coralgol
  • A ksiazka fajnie i lekko napisana, rzeczywiscie warto przeczytac.
  • właśnie w taki wyścigu szczurów ( od żłobka) uczestniczą kuzyni i kuzynki moich dzieci
    mi przykro na to patrzeć, ale synowe są dumne z "osiągnięć" swoich pociech
    są przekonane,że to zapewni im dobrą przyszłość
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.