Tyta dla pierwszoklasisty

Pytanie do tych, którzy posyłają dzieci do szkoły, a nie chcą jednocześnie ładować w dziecko 3kg słodyczy.

Co tam włożyć? Owoce odpadają, bo się w szkole mogą zepsuć. Dziecko ma być w szkole pierwszego dnia przez 5 godzin.

Może inni też mają jakieś pomysły.
«1

Komentarz

  • jaglanka; ew. jakieś suszone owoce
  • U nas ladowalismy rozne przybory papiernicze: gumki do scierania, ciekawe olowki, ostrzalki do kredek, karteczki kolorowe itp. Moze byc tez jakas ksiazeczka w wersji mini, albo nowe pudelko sniadaniowe. Raczej praktyczne rzeczy.
  • Jeszcze @MonikaMa zawołam.

    Czy oni to pierwszego dnia rozpakowują? Rzeczywiście pomysł wydaje się być fajny, tylko co jeśli wszyscy będą mieli słodycze, a moje wrażliwe nad wyraz dziecko siądzie i zacznie płakać... Chyba, żeby mu jakąś sensowną teorię dorobić. Zeby miał świadomość, że tylko on dostanie farby.

    Jakby zobaczył 3kg worków z suchą jaglaną, to by miał niezłego zonka. :))
  • @Palusia,
    Wez daj ,mozesz wlozyc trzy kilo a dziecko przeciez nie musi tego wszystkiego zjesc :D
    Jak nie da rady to zrob cukierki z jaglanki,lizkai z jaglanki i ciasteczka z brokulow =))
    Okropne jestescie dziecku zalowac ,
    Ja pamietam moja no,
    Moze jak mu wsadzisz jaglanke to beda pamietac wszyscy w szkole tez jego tyte :D i poczytamy o tym na demotywatorach ;)
  • U nas jakby szkola pomogla, bo w ulotce dla rodzicow byla mowa, zeby pomyslec tez o innych rzeczach niz slodyczach.
  • Co to jest tyta dla pierwszoklasisty? X_X
    I czy w Wwie tez obowiązuje?
  • róg obfitości ;) w Żółwinie nie obowiązuje :)
  • Jak obfitosci, to jaglanka z bananami polana czekoladowym sosem.

    I na slodko i na jaglankowo, a czy zdrowo ;).
  • @Annabe
    ,to piekna Slaska tradycja,nie wiem czy istnieje jeszcze w innych woj.,ale to bardzo fajna, przyjemna i radosna tradycja :x
  • u nas nie ma tego zwyczaju, ale przecież możesz popakować w efektowne "cukierki" z celofanu właśnie suszone owoce, orzechy, albo upieczone własne ciasteczka (o ile pamiętam to nie kwestia widzimisię, tylko alergia?), może coś kupnego dla alergików? Jak do tego dołożysz coś z materiałów plastycznych, zrobi Ci się objętość
  • O,matko MonikaN juz sobie wyobrazilam cala tute zapchana jaglanka z bananami i po wierzchu ta polewa..taki rog gigant tylko nie waflowy
    =))
  • Eh,@palusia,
    Moze wysyp do tyty troche wymyslnych przyborow wraz ze slodyczami,no
    Wilk syty i owca cala ,jak dziecko normalbie nie je ,bo....to nie zje,ale bedzie mialo tradycyjnie i oryginalnie jednoczesnie :)
  • @Agnieszka i co nie zjadlabys takiej jaglanki ;)?

  • Ale gdzie to się nosi i po co? Pierwszy raz słyszę. Opowiedzcie coś więcej.
  • To właśnie kwestia widzimisię. Nie ma uczulenia. :)
  • Raczej wole potrawy na slono..ale kto wie,lubir probowac nowe :)
  • U nas nikt nie otwierał tyty w szkole, tylko w domu. Nie dowiedzieliśmy się, co zawierały te wypchane po brzegi i ważące tonę....
    Moi dostają tytę na każdą pierwszą klasę (kolejne szczeble)....zrobioną z czapeczki urodzinowej... ;))
    Zdecydowanie MNIEJSZY problem!
  • edytowano sierpień 2015
    Ale powiedziałam mu prawdę. Że jak byłam mała to dostałam i moje rodzeństwo tez, ale my otwieralismy w domu, nie zbieraliśmy do szkoły, bo to nie konkurs, kto ma więcej...

    I że zastanawiam się, co mu tam włożyć, żeby nie było z dużo słodyczy. Bo zęby, brzuch, robaki... bla.. bla.. bla.

    A on na to: "mamo, włóż mi tablet".

    A ja nawet nie wiem skąd on zna takie słowo
  • Ale jak nie zabieraliscie do szkoly??!! :(|)
    My szlismy ten I dzien z rodzicami i tyta,robilismy zdjecia ,odebralismy plan zajec ,poznalismy nauczycieli ,zrobilismy po szkole wycieczke i do domu,tyte otwieralo sie w domu.
  • No nie braliśmy. Żadnych słodyczy nie wynosilismy na dwór, bo mama mówiła, że innym może być żal. A w ogóle to i tak mało słodyczy jedliśmy.
  • edytowano sierpień 2015
    My stalismy pod blokiem i wolalismy o grosze na lizaka :D nie codziennie oczywiscie :)
    Ale tyte bralismy do szkoly tylko bez otwierania i mieli i wieksze na pewno,ale emocje byly jeszcze wieksze i nikt na to nie zwracal uwagi.
  • Popcorn ;)
    Jest wielki gabarytowo, o walorach zdrowotnych nie ma co nadmiernie dyskutowac, ale przynajmniej nie jest slodyczem. Na zapychacz tytki super. I "chipsy" jablkowe jeszcze sie u nas sprawdzaly (takie suszone plastry jablek)
  • @Uja, niemieckim zwyczajem pierwszaki niosa do szkoly - na oslode, ze im sie dziecinstwo beztroskie konczy - rog/tube, no takie cos (zdjecie przypadkowe z netu):
    image
    Na Slask pewnie przywedrowalo w ramach pogranicza kulturowego, w kazdym razie wszyscy znajomi Slazacy wiedza, o co chodzi ;)
  • edytowano sierpień 2015
    Dla dwójki dzieci robiłam tytki dla całej klasy - więc wybierałam co chciałam :)

    Hurtowo dostali, wszyscy to samo - ale nie na 1 dzień szkoły tylko dwa-trzy tyg później na tzw. pasowanie na ucznia. Pani podpowiedziała, co z przyborów i szkolnych (np. śmieszne i kolorowe książeczki ale... z rebusami i zagadkami, jakieś ładne ołówki, extra gumki w fajnych kształtach), trochę słodyczy, chipsy owocowe, soczek do picia i tyle.
    Otwierali w szkole, soczkiem zapijając drugie śniadanie i te słodyczki, coś tam do domu też donieśli.
  • Dobra. Nieźle, nieźle. Juz się coś kształtuje: popcorn, soczki, chipsy owocowe... A E jeszcze wymyślił jabłka :D
  • Można upiec kruche rogaliki z marmoladą i dać na wierzch. Niby słodkie ale wiadomo przynajmniej że nie jakiś syf.
    poza tym suszone jabłka, rodzynki, orzeszki, chipsy bananowe. Sezamki, owoce typu banan albo mandarynka -nie zepsują się raczej. Ciasteczka domowe. Można kupić kilka kawałków owoców kandyzowanych i zrobić małe szaszłyczki na wykałaczkach.
    Nie wiem czy to by się sprawdziło bo u nas nie było tego zwyczaju.
  • A ja myślałam, że to w całej Polsce jest, a to widać pozaborowy zwyczaj :)

    Jeszcze ciasteczka "kupca" zbożowe mi @balum dała na degustację :) Też smaczne - na pewno będą :)

    A jak zdążę, to coś upiekę i zapakuję w celofan - jak radzicie. Szczerze, to nie spodziewałam się tylu sugestii - a tu jednak rozwiązanie jest!
  • ha ha a ja omijałam ten wątek, bo jakoś pomyślałam, że owa tyta to jakaś nazwa na plecak szkolny ;-)
    pierwszy raz słyszę o takim zwyczaju :-)
  • w Wielkopolsce nie obowiązuje "tyta"
    wiem, że zwyczaj jest niemiecki
    ale my uznaliśmy go za ciekawy i adoptowaliśmy go sobie
    ale ponieważ rówieśnicy naszych dzieci tego nie mają nie jesteśmy zobligowani co do tego co w tytce będzie i kiedy ją damy

    a dajemy ją tuż po rozpoczęciu roku szkolnego, na progu domu( po powrocie)...najstarszej córce dawaliśmy my...a potem starsze rodzeństwo dawało temu najmłodszemu szkolniakowi - taki znak przyjęcia do grona "starszych dzieci w domu"
    Jest tam zawsze trochę słodyczy, trochę szkolnych drobiazgów praktycznych...ale zasada jest taka, że sobie potem z tego urządzają piknik wspólny i zostaje tyle by "młody uczeń" miał na cały tydzień coś małego słodkiego do śniadaniówki ( na osłodę tych pierwszych dni w szkole właśnie)

    na co dzień nie przesadzamy ze słodyczami więc nie widzimy nic złego w tym jednorazowym szaleństwie
  • Pierwsze słyszę.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.