Mamy niepracujące kilka lat - a powrót do pracy

Witam Was, jestem tu całkiem nowa. Przedstawię się - mam (tylko) 2 dzieci i 39 lat na karku.
Piszę, bo wiem, że chyba tylko tutaj są mamy w podobnej sytuacji, może to dla Was jest całkiem głupie ale ja mam duży problem - z moją psychiką ( po kilku latach siedzenia w domu z dziećmi.) Może coś doradzicie? Muszę wrócić do pracy (bardzo kiepska sytuacja finansowa, pensja męża nie starcza na naszą w sumie czwórkę osób) ale przez 8 prawie lat w domu z dziećmi, z dala od znajomych ( po ślubie wyprowadziłam się do innego miasta i znajomości z liceum i studiów uległy rozkładowi) autentycznie zdziczałam, odizolowałam się od ludzi a moje poczucie własnej wartości spadło do zera :-( W międzyczasie zmarli moi rodzice :-( Przedtem pracowałam na cały etat w 3 z kolei firmach. Ostatnio teściowa przeszła na emeryturę i mogę po tylu latach szukać pracy ale strach mnie paraliżuje. Nie wiem nawet od czego mam zacząć, strasznie, wręcz panicznie się boję. Jestem po studiach dziennych ale co z tego? Byłam nawet gotowa po tych 9 latach bycia mamą na trzecie dziecko ale nie mamy zupełnie kasy ani mieszkania własnego a mąż goni mnie szybko do pracy a ja wpadam w totalną panikę. mamy spory debet. Czy potrzebuję psychologa? Psychiatry? A może polecicie coś ze swojego doświadczenia? Lub modlitwy do jakiegoś konkretnego Świętego?
«13456714

Komentarz

  • edytowano sierpień 2015
    @Agnieszka1011, psycholog nie zaszkodzi. Pomodlę się za Ciebie.
    Na pociechę - w lutym wróciłam do pracy po przeszło 7 latach. Nie jest łatwo, ale da się ogarnąć.
  • Skąd jesteś? Może warto zacząć od spotkań z jakimiś życzliwymi osobami, żeby się ośmielić. Może w Twojej okolicy działa jakiś klub dla mam, albo podobna inicjatywa?
    Lęk przed nowym, a praca po tak długiej przerwie, to coś nowego, jest zupełnie naturalną reakcją. I są sposoby, żeby sobie z tym lękiem poradzić.
  • To się świetnie składa. Coś mi się obiło o uszy, że na Śląsku ma lada moment ruszyć Akademia Mamy Róży. To fajna okoliczność do poznania ciekawych dziewczyn.
    @MonikaMa - coś już wiadomo, na ten temat?
    Sporo dziewczyn na forum jest ze Śląska - może będą Ci w stanie jakoś konkretnie doradzić, gdzie w Waszej okolicy szukać wsparcia przy powrocie na rynek pracy.
    A w kwestii poczucia własnej wartości - zostań z nami na forum, a szybko się zorientujesz, jak kompetentną osobą jesteś poprzez to, że spędziłaś ostatnie lata pracując w domu dla domu i rodziny :-D
  • @Katarzyna - Czekam na odpowiedź w sprawie lokalu. Pomysł był, żeby ruszyć już końcem września, na co bardzo liczę.
  • A względem świętych od pracy, to chyba Josemaria Escriva może być skutecznym pośrednikiem.
  • to tym bardziej dobrze, że tu trafiłaś! powodzenia :)
  • to jest drugorzędna sprawa, ważne żeby z mężem, a czy za, czy jednym krokiem...
    teraz myśl o tym, co przed Tobą, przygotuj się dobrze i z uśmiechem - ja poszłam za mężem i dobrze mi z tym :)
  • Ja polecam fazę przejściową, pracę zgodną z Twoimi predyspozycjami w niewielkim wymiarze dla nabrania poczucia sensu i własnej wartości.
  • Moja mama po 2 latach pracy poszła na 15 lat na macierzyński. Po 15 latach, gdy najmłodszy brat miał 3 lata miała kilka ofert pracy zgodnej z doświadczeniem życiowym i wykształceniem (psychologicznym).
    W czasie urlopów udzielała się społecznie i od czasu do czasu dawała jakieś wykłady (szkoła rodzenia, karmienie piersią itp.).
  • @agnieszka1011 - jak to, nie masz co wpisać w cv? Toż przez te wszystkie lata zarządzałaś małą firmą - domem! Masz pojęcie, jakie to jest doświadczenie? I zarządzanie, i budżetowanie, i logistyka, i opieka zdrowotna, i kulinaria, i konserwacja powierzchni wszelakich, i pedagogika i pewnie jeszcze sporo innych ciekawych zagadnień. Tylko to trzeba odpowiednio ubrać w słowa. A w jakie słowa będzie odpowiednio, to trochę zależy od stanowiska, na które będziesz chciała aplikować.
  • A względem świętych od pracy, to chyba Josemaria Escriva może być skutecznym pośrednikiem.

    jest bardzo skuteczny! Stwierdzone osobiście
  • Ja tam polecam Matkę Bożą częstochowską.
    Mojemu mężowi trudno było pracę wymodlić (6 nowenn do św. J. Escrivy pod rząd nic nie dało!) a MBC zadziałała od razu!
  • Akurat obraz jeździł po Wwie a my za obrazem :D
    przez tydzień jej żyć nie dawałam.
  • Piękne to co piszesz Haku!
  • edytowano wrzesień 2015
    Wykasowane. Za osobiste jednak. Przepraszam.


  • "Ja polecam fazę przejściową, pracę zgodną z Twoimi predyspozycjami w niewielkim wymiarze dla nabrania poczucia sensu i własnej wartości."
    @jan_u, w tym kraju nie ma ofert pracy w niewielkim wymiarze. Kiedyś były. Za komuny chyba.

    Od dłuższego czasu szukam pracy i studiuję ogłoszenia. Odpowiadam na wiele z nich. Też jestem po studiach - humanistycznych. Na pracę w szkole nie mam szans i nawet nie chcę. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że niewiele umiem. Jak ktoś ogląda moje CV, to nie widzi, jaka jestem. Ale nikt nawet ze mną nie rozmawia. Wiele razy już w różnych miejscach słyszałam lub czytałam, że kobiety po 40-tce są po prostu niewidzialne na rynku pracy. To jest prawda.

    Mam 46 lat i urodziłam czworo dzieci. Zawsze myślałam, że kiedy przyjdzie czas, wrócę do pracy. Teraz wiem, że takie myślenie było naiwne. Dla mnie nie ma pracy. Nie mam znajomości, a ogłoszenia publikowane w mediach nie są dla mnie.

    Przepraszam, że tak mało optymistycznie, ale tak mi się ulało żółci trochę.
  • @mammamia a czy masz jakies szanse sama stworzyć sobie miejsce pracy? Czy w Twoim zawodzie to niemożliwe?
  • Raczej niemożliwe :( Ale to i tak nie dla mnie.
  • To prawda, że z pracą elastyczną i na część etatu jest duży problem.
    Ja mam opcję dorabiania na waciki z domu, w sposób ciekawy i mało stresujący - bonus taki, że właśnie CV nie pozostaje puste.
    Bardzo też polecam na początek (czy równolegle z szukaniem pracy zarobkowej) aktywność społeczną. Wolontariat, spotkania z matkami, działąlność lokalna - co tam lubisz. Otrzaskasz się z ludźmi, nabędziesz pewności siebie i umiejętności.

    Może mi łatwo mówić, bo się przeprowadzałam ileś razy, nigdy w dorosłości nie mieszkałam w rodzinnych stronach. A ludzi potrzebuję, więc zawieram znajomości szybko, a najszybciej się je zawiera właśnie w grupie zainteresowań.
  • edytowano sierpień 2015
    Nie ma to, jak budujące afirmacje:
    "I tak się nie da!"
    "To i tak nie dla mnie!"
    "Ja sobie i tak nie poradzę!"
    "Ja się do tego nie nadaję!"
    "Nikt mi pracy nie da!"
    "Nie ma mi kto załatwić!"
    "Jestem niewidzialna na rynku pracy!"
    Wprost fantastyczny punkt wyjścia do poszukiwań! Normalnie - gwarancja sukcesu już na starcie!
    ;-)
    Sobie pozwolę na dygresję: poczułam się przez chwilę analogicznie, jak w rozmowach o wielodzietności z bezdzietnymi lub rodzicami wypieszczonych, zaplanowanych jedynaków.
    Jeśli ktoś właśnie poczuł, że ode mnie niezasłużenie oberwał, to niech się spokojnie zastanowi, 5 wdechów weźmie głębokich i zdrowaśkę odmówi zanim mi odparuje. Czasem trzeba zamieszać, żeby coś się chciało zmienić ;-)
  • Na Śląsku w MOPSie w Rudzie Śląskiej działa Klub Integracji Społecznej z darmowymi poradami zawodowymi (nie jak w UP, że "skierowanie" do pracodawcy i sio, ale jest profesjonalna pomoc w pisaniu CV i tak dalej). Były też jakiś czas temu kursy zawodowe, kasa fiskalana i coś jeszcze. Poszukaj takich Klubów Integracji Społecznej w Twoim mieście. Nie trzeba się rejestrować jako klient MOPS, nie podlegasz pod "opiekę" pracownika socjalnego, nie sprawdzają Ci dochodów, warunków itp.
  • edytowano sierpień 2015
    Praca w Fundacji
    Studia
    Praca w prafii
    Na koniec odkrycie na nowo sowich pasji decupage pisanie bloga szycie i teraz wlasna dzialansoc w zawodzie... co prawda w powijakach ale daje kopa niezlego. Nie mam czasu na neta nie mam czasu na doly
    Nie.mowie ze trzeba isc moja droga
    Po drodze zostalam.zwolniona z pracy gdzie bylam.dlugo zatrudniona...i wiele innych pozornie nieodbrych zdarzen...
    Pisze tutaj aby dodac Ci idwagi
    Da sie
    Male kroki male cele ktore da sie wykonac i do przodu
  • W Up sa mozliwosci ktorych trzeba sie czepiac.. szkolenia kursy... niby nic ale da sie. Mam male dIeci... trudniej ale da sie
  • moja sytuacja jest taka :
    mam prawie 41 lat
    studia humanistyczne
    wychowuję siedmioro dzieci od prawie 18 lat
    jeden stały incydent pracy w zawodzie - rok, kilka lat zatrudnienia nie w zawodzie ( ale głównie w tym czasie na urlopach macierzyńskich i wychowawczych ;) )
    od zawsze staram się być aktywna na różnych polach
    dzielę się swoją wiedzą, uważam się za osobę twórczą
    na zlecenia prowadzę warsztaty/wykłady sama lub z mężem, piszę programy autorskie
    staram się nie tracić kontaktu z ludźmi
    w parafii wiele inicjatyw podejmuję za darmo - a i tak do mnie wraca, bo w ten sposób jestem rozpoznawalna i zapamiętywana
    najmłodsza córka ma 4 lata i coraz bardziej myślę, że "czas na zmiany"
    nie czuję potrzeby ( z punktu widzenia mojej psychiki czy konieczności dowartościowania się) by wracać do pracy, a tym bardziej do pracy w szkole czy przedszkolu....po tym jak przedszkole i szkołę mam na co dzień w domu
    coraz bardziej myślę o regularnej pracy na własny rachunek...bo inaczej kiedyś będę skazana na utrzymywanie mnie przez dzieci ( państwo nasze nie doceni przecież i nie weźmie pod uwagę tego co zrobiłam dla kraju wychowując porządnych obywateli)
    miewam wątpliwości i lęki
    teraz pochłania mnie przeprowadzka...ale ten rok będzie być może rokiem decyzji
    za rok młoda pójdzie do zerówki...dzieci coraz starsze...
    czas na zmiany

    jeden przyjaciel powiedział mi na czterdziestych urodzinach składając mi życzenia, że

    "CZTERDZIESTOLATEK TO KTOŚ , KTO JUŻ WIELE POTRAFI I JESZCZE WIELE MOŻE "

    wyryłam sobie to w mózgu i właśnie tak uważam
  • edytowano wrzesień 2015
    Przyznaję, że czytałam wątek pobieżnie, ale mam pokusę wrzucić swoje "trzy grosze".
    Może komuś moja historia doda sił.

    Czy ktoś mnie pobije...? :D
    Po 25 latach wychowywania sześciorga dzieci wróciłam do pracy na etat.
    Przed ślubem pracowałam 6 lat w oświacie, w trakcie miałam trochę "przygód" pracowych dorywczych ("korki", pomoc w pisaniu prac, sklep obuwniczy, sprzątanie).
    Najwięcej znajomości różnych, a nawet przyjaźni nawiązałam poprzez przykościelną wspólnotę i rodzicielskie spotkania w szkołach dzieci.
    W tzw. międzyczasie robiłam kursy w UP.
    Kilka lat temu podjęłam pracę społeczną (ukłon w stronę tego Forum :) ) Odnowiłam dzięki niej pewne stare znajomości i tak trafiłam do obecnej pracy.
    A ona na mnie po prostu czekała. :)
    Jest niemal idealna pod każdym względem, przy czym uwzględnia mój poziom wykształcenia (cóż, mizerny...).
    Choć przyznaję, że był moment, kiedy wydawało mi się, że to już koniec i nic nowego w moim życiu się nie wydarzy. A jednak.
    Czuję moc. :D Dodam: w tym temacie. Na szczęście przekłada się to na inne dziedziny życia, nie przeczę. :)

    Tak więc: da się. :)
  • Współprowadziliśmy kursy aktywizacji zawodowej (Strefa Aktywnej Mamy) dla mam - 8 spotkań, każde inne, każde miało jakiś cel. Była i integracja, i werbalizowanie potrzeb, rewizja i określanie na nowo własnych kompetencji i umiejętności (stworzyłyśmy taką bazę - która z mam co umie, w czym jest dobra, jakie ma umiejętności - baza zajęła kilkadziesiąt stron dokumentu!!!).

    Takie kursy - najczęściej bezpłatne jak ten nasz, bo dofinansowane z różnych programów - organizują różne stowarzyszenia i organizacje. To coś dużo, dużo więcej niż konsultacja czy pomoc przy pisaniu CV.

    Są też portale: mamopracuj.pl, dobramama.pl, Klub Mamuśki - te mi na razie przychodzą do głowy.
  • edytowano sierpień 2015
    @Sylwia1974
    Pięćdziesięciolatek też potrafi i może! ;) :D
  • edytowano sierpień 2015
    ilością dzieci @Olesia Cię przebiłam...latami "siedzenia" w domu jeszcze nie :D
    ale czuję, że podobne jesteśmy :D
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.