Ślub dla każdego?

– Łatwe udzielanie chrztów i ślubów prowadzi do tego, że chrzcimy przyszłych pogan, a małżeństwa już na wstępie przeznaczone są do rozpadu – mówi abp Henryk Hoser w rozmowie z Moniką Odrobińską

Co o tym sądzicie?
http://www.idziemy.com.pl/kosciol/slub-dla-kazdego-/

Całośc niestety dostępna jedynie w wydaniu papierowym...

Komentarz

  • Cos w tym jest. Szczegolnie sluby. Jako ze pochodze z towarzystwa osob raczej niewierzacych na wiekszosci slubow jestem zazenowana. Poczowszy od rozpaliczliwego wzroku mlodych bo nie wiedza kiedy ukleknac a kiedy wstac, poprzez polnagoch gosci z ktorych zaden nke towarzyszy mlodym w komuni swietej a skonczywszy na generalnej zlewce na skarament slubu o czym mowia juz oficjalnoe w dniu jego przyjecia. No litosci, ladny slubik mozba sobie tez sztrzelic utzedowy. Z dobrych przykladow dowiedzialam ske, ze kplega 9 lat po slubie cywilnum zawarl slub kpscielny z potrzeby serca. Tylkp mlodzi, swiadkowie i rodzice. Sakrament przyjety dla sakramentu.
  • I jeszcze z tego samego numeru tygodnika 'Idziemy":

    Ks. Henryk Zieliński
    Po co ślub?

    Ludzi, którzy żyją bez ślubu i nie widzą w tym problemu, pytam zwykle, czy poszliby do spowiedzi do kogoś, kto nie jest księdzem

    Ludzi, którzy żyją ze sobą bez ślubu kościelnego i nie rozumieją, w czym tkwi problem, pytam zwykle, czy konsekwentnie poszliby wyspowiadać się do kogoś, kto nie jest jeszcze księdzem. Nawet gdyby miał nim zostać za rok, miesiąc lub nazajutrz. Ktoś taki może już przecież chodzić w sutannie, mieć ukończone studia teologiczne i opanowane rytuały. Może być bardzo porządny i uczciwy, a słuchu w konfesjonale i wymowy na ambonie pozazdrościłby mu niejeden doświadczony kapłan.

    Czemu jednak nie pójść jeszcze dalej i nie poprosić o spowiedź Artura Żmijewskiego albo Cezarego Żaka, którzy wcielają się w role księży w „Ojcu Mateuszu” i „Ranczu”? Wiedzą, jak zagrać scenę w konfesjonale, i zrobią to perfekcyjnie. Spowiedź przed taką gwiazdą to dopiero byłoby coś!

    Dlaczego więc ci, którzy zachowali resztki wiary, oburzają się na samą taką propozycję? Bo spowiedź przed kimś, kto nie przyjął sakramentu kapłaństwa, nie jest żadnym sakramentem i nie gładzi grzechów. Co więcej, udawanie spowiedzi byłoby świętokradztwem. Jest to tak wielki grzech, że władza rozgrzeszenia kogoś, kto podszywał się pod spowiednika, zarezerwowana jest dla Stolicy Apostolskiej. Ale to wszystko ma znaczenie wyłącznie na gruncie wiary.

    Dla ludzi wierzących i otwartych na nadprzyrodzoność jasne jest, że ktoś, kto dopiero jutro będzie księdzem, dzisiaj jeszcze nim nie jest. Dlatego nie może odprawiać Mszy Świętych ani siadać w konfesjonale. Musi najpierw przyjąć święcenia, by działać w imieniu Chrystusa. Analogicznie więc i ci, którzy nie są jeszcze zaślubieni sobie jako mąż i żona, nie mogą rozpocząć współżycia i wspólnie zamieszkać, dopóki nie przyjmą przeznaczonego dla nich sakramentu, który włączy ich ludzką miłość w miłość Bożą i ją uświęci. W małżeństwie, podobnie jak w kapłaństwie, nie ma miejsca na udawanie ani na parodię. Obydwa sakramenty są bowiem jednakowo święte i dotykają najbardziej intymnych sfer ludzkiego życia.

    Co innego, kiedy ludzie nie mają ani krzty wiary. Wtedy nie mają nadprzyrodzonego znaczenia kapłaństwo, małżeństwo ani pokuta. Pozostaje tylko zewnętrzny spektakl, lepiej lub gorzej zagrany, w którym aktor może wypaść lepiej niż ksiądz – naturszczyk, a kochanka – ciekawiej niż zawsze wierna ślubna żona. Cóż może powiedzieć ksiądz ludziom niewierzącym, żyjącym bez ślubu? Może im doradzić prawne unormowanie ich sytuacji wobec społeczeństwa i państwa, wzywać do wzajemnego szacunku, do odpowiedzialności za potomstwo i życzyć zdrowia. Może również próbować ich ewangelizować i modlić się dla nich o łaskę wiary. A póki to nie nastąpi, nie może im przecież zaglądać pod kołdrę. Ale i oni, dopóki są niewierzący lub wierzący inaczej niż to głosi Kościół, nie mogą domagać się od Kościoła odprawienia dla nich rytuałów pozorujących sakramenty święte zastrzeżone dla katolików. Muszą uszanować, że Kościół ma swoje świętości tylko dla swoich wiernych. A wiernym można stać się zawsze.

    Problem wiary jest tym, co najczęściej szwankuje w podejściu do sakramentów Kościoła. Bo jeśli jej zabraknie, trudno cokolwiek pojąć z tego, czym żyje Kościół i czego naucza. Brak wiary daje o sobie znać zarówno w przypadku tych, którzy latami żyją ze sobą bez ślubu, jak i wśród tych, którzy proszą o pobłogosławienie ich związku, ale wcale nie z nadprzyrodzonych powodów. Motywacją do zawarcia katolickiego małżeństwa bywa często chęć formalnego „uregulowania” swoich spraw z Bogiem i Kościołem. Czasem młodzi twierdzą, że chcą zacząć wreszcie żyć bez grzechu, traktując ślub jako licencję na legalne współżycie. Innym razem decyzja o ślubie jest skutkiem presji ze strony rodziny lub podporządkowania się tradycji. Ale nierzadko zdarza się coś jeszcze bardziej prozaicznego: katolicki obrzęd ślubu z pełnym ceremoniałem, w zabytkowym kościele, staje się dla niektórych najlepszym rytuałem poprzedzającym huczne wesele.

    Zaledwie kilka razy na ponad już trzydzieści lat kapłaństwa spotkałem ludzi, którzy mieli świadomość, że sakrament małżeństwa jest dany ludziom jako wsparcie w realizacji specjalnego powołania w Kościele. A powołanie to pójście za Chrystusem na dobre i na trudne chwile, aby wraz z Nim osiągnąć świętość. Gdyby tylko małżonkowie i kandydaci do małżeństwa uświadamiali sobie, że celem tego sakramentu – podobnie jak wszystkich innych – jest zbawienie i świętość, uniknęliby wielu rozczarowań i dramatów.

    "Idziemy" nr 35/2015

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/idziemy201535_slub.html#
  • To co zacytowalas w pierwszym poscie, slysze od dawna, od zwyklych ludzi.
    Nawet tu, na forum, nie raz toczyly sie na ten temat dysputy. Czesc osob twierdzila (odnosnie slubow), ze jak sobie mlodzi zafundowali impreze to niech sie teraz mecza bo sakrament jest wazny koniec kropka. Glusi na to ze do tego sakramentu to nawet nie doszlo z taka swiadomoscia nowozencow ..
    Oczywiscie istnieja sady biskupie i stwierdzania niewaznosci ale to biznes jest a nie realna pomoc.

    Nagle oswiecilo abp Hosera... no lepiej pozno niz wcale ale jakie to bedzie miali przelozenie na realia?
  • @andora
    Ja też nie wiedziałam kiedy klękać, kiedy wstać. A jak stałam już przed ołtarzem i organista zaczął śpiewać to myślałam że sie pomylił bo przecież mieliśmy składać przysięgę. Stres i tyle :D
  • Stres stresem. U osob o ktorych pisze nie chodzi o stres. :) swoka droga takie emocje mna targaja (bylam na slubie w sobote) bo kazanie ksoedza bylo naprawde dla mnie niezwykle. Zwracal sie zreszta do wszystkich malzonkow obecnych w kosciele. I dla mnie po takim kazaniu jakos ta lekkosc w przyjmowaniu sakramentu mnoe uderzyla. Ehhhhh
  • Temat stale aktualny, ale mnie zmartwił fragment z ks. Zielińskiego:
    "Zaledwie kilka razy na ponad już trzydzieści lat kapłaństwa spotkałem ludzi, którzy mieli świadomość, że sakrament małżeństwa jest dany ludziom jako wsparcie w realizacji specjalnego powołania w Kościele."

    Nie rozumiem tego. Gdzie Ksiądz się obraca? Wśród moich znajomych i przyjaciół ta świadomość jest raczej powszechna. Na kursach przedmałżeńskich, w których prowadzeniu uczestniczyłem nie ma co do tego wątpliwości. Wśród małżeństw przyjeżdżających na rekolekcje Miłość i Prawda, ta świadomość budzi się najdalej drugiego dnia.
    Rozumiem, że obracam się w specyficznym środowisku, to nie jest próba reprezentatywna, ale kilka razy na 30 lat kapłaństwa, Księże Henryku?!"

    I dalsza sprawa, dlaczego w takim razie nie jest to kluczowy punkt w Księdza nauczaniu? Jeśli podstawą życia chrześcijańskiego jest powołanie do świętości, a to z kolei małżonkowie realizują w małżeństwie, to bez zrozumienia tego (katecheza sakramentalna) można odpuścić dalsze nauczanie.
  • A z mojej perspektywy uważam, że w niektórych przypadkach bezsensownie długo trzeba się o ten kościelny ślub starać - jakieś kursy robić, do poradni na szkolenie z NPR się zgłaszać. Mi to potrzebne nie było jakoś szczególnie...
    Może lepiej by było na początek jakiś egzamin przeprowadzić chętnym do sakramentu i na tej podstawie ocenić ich dojrzałość? Potem tym dojrzałym nie utrudniać, a pracować nad tymi niedojrzałymi.
  • @Katarzyna
    Wiesz jakiby się jazgot podniósł???
    Zresztą ci, którym zależy na szopce z białą sukienką, teoretycznie mogliby materiał opanować a w praktyce dalej mieć powagę sakramentu w tyle.
  • To jest w ogóle bardzo trudny temat. Przecież Ci co się chwalą że sfałszowali podpis po kartką z przedślubnej spowiedzi wiedzą jakie są wymogi i po co. Tylko mają gdzieś. Takim raczej żadne nauki ani egzaminy nie pomogą.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.